Organizacja pracy blogera chcącego dobrze zarabiać w matrixie
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Organizacja pracy blogera chcącego dobrze zarabiać w matrixie

Dodano: 73
maxresdefault
maxresdefault

Komć Droga Pepsi, ja tak trochę nie na temat, ale jestem bardzo ciekawa, jak organizujesz sobie czas codzienny i jakie masz rady odnośnie tego? Jak znajdujesz czas na gromadzenie materiałów, tworzenie dobrych i przemyślanych wpisów, treningi, inne codziennie aktywności, znajomych, jakieś rozrywki i inne prace? Czy mogłabym liczyć na jakiś krótki wpis o tym jak się dobrze organizować, nie marnować czasu, zdążyć z wieloma rzeczami? Dzięki za komcia. Yyy ... Kochana W zeszłym roku walnęło we mnie, jak strzała, jak dźgnięcie prawdy: oświecenie. Nie, że tak jak u Tollego, nie żeby zaraz ego zniknęło i ogarnęła mnie błogość i miłość. Wręcz przeciwnie, gdyż ego wkrótce zaczęło mnie straszyć: - A co Pepsi z Twoją słynną produktywnością? Jak to wszystko pogodzisz? Własne "na zapalenie płuc", pośpiech, szaleńcze tempo, żywioły, obecnie w kontraście z przemiłym żywotem obserwatora w stanie zero? Jak dasz radę Pepsi?

Do tego ego zwane Ziutą podpowiadało mi: - Po co ci to dziewucho? Budź się, to jasne, bo nie ma innej drogi nawet tylko po przebłysku oświecenia, ale nie pisz o tym na blogu. Spadnie ci oglądalność, ludzie będą się stukać w głowę. Pepsi nie szalej, zrazisz nawet ateistów, sceptyków, stoików, być może jeszcze agnostycy odejdą, nie mówiąc o wierzących, czy materialistach. Duchowość to jakaś masakra na tym blogu, idź się Pepsi najedz szaleju. Tak twierdziła Ziuta (dla nieznających mojego wpisu o Ziucie, czyli ego odsyłam) Zaryzykowałam jednak, bo nie mogło być inaczej.

Bloger nie może oderwać się od siebie

Bloger to nie dziennikarz, bloger to bloger. Gdy nie będzie Ciebie na blogu, nikt na niego nie wejdzie.

Przy okazji podstawowa zasada dobrego blogera:

Musisz być na blogu, ale blog nie jest pisany dla Ciebie

Jasne?

Jakby blog był dla Ciebie, to pisałabyś pamiętnik w domu i kładła go do pudełka pod łóżkiem. Co było a nie jest nie wpisuje się w rejestr, więc opowiem Ci jak wygląda moja produktywność obecnie, tym bardziej, że okazuje się, że jest to teraz łatwiejsze, bo wielu rzeczy nie planuję, a po prostu sie dzieją sie. Dni różnią się od siebie, ale ten rozkład poniżej zdarza się dość często.

Godzina 6 (czas zimowy, lub 5 czas letni) pobudka, ale Ty dopasuj rzecz do siebie

Budzę się w ciele, a nie w głowie

Co to oznacza? Gdy budzi Cię jakaś smutna myśl, albo dyskomfort psychiczny, albo strach, natychmiast (jeszcze w łóżku) schodź do swojego ciała. Skup się na ciele, powoli przechodź po kolei od stóp do głowy. Poczuj swoje ręce. Ciało uwielbia Twoją uwagę. Nie podążaj za niepokojącymi myślami, bądź obserwatorem ciała. Po czym wstań. Wieczorem wszystko starannie ogarnęłaś medytacyjnym sprzątaniem, więc wstajesz do idealnego porządku, masz zero chaosu w kuchni (w tym na podłodze), oraz na biurku. Jeszcze wieczorem przygotowujesz na blacie kuchennym wodę (też dla współmieszkańców), obok kładziesz cytrynę już umytą, i nożyk, oraz szklaną wyciskarkę do cytryn. Wszystko ustawiasz równo i starannie, medytacyjnie. Stoją też równiutko wszystkie suple do codziennej oczyszczającej terapii 4 szklanek, coś jak mycie kłów. A więc nasza bio kurkuma, czarny pieprz, chlorek magnezu TiB, ocet jabłkowy, kwas askorbinowy TiB, 4 Greens This is BIO, a w lodówce czeka osuszony pęk zielonych liści, na przykład jarmużu, czy pietruszki. Jak mam mało to dokładam łyżkę sproszkowanych brokułów, szpinaku, czy jarmużu This is BIO.

Tak naprawdę to jednak 3 rytuał tybetański:)

Teraz zrób sobie litr wody z cytryną do picia i zacznij rytuały tybetańskie, które wykonane nawet bardzo starannie nie zajmują więcej niż 12 minut, a nawet krócej. Gdy masz czas idziesz jeszcze na trening, gdy nie masz czasu, pozostajesz tylko przy rytuałach (niekiedy tylko biegam 40 minut).

 Niebo gdy kończę trening o tej porze roku, czyli świt

Potem ciepły prysznic, bio olej kokosowy na ciało, olej kokosowy z sodą jako pasta do zębów, olej kokosowy z mniejszą ilością sody jako dezodorant, a na twarz woda mineralna, potem olej kokosowy, a na to - dobry, organiczny krem odpowiedni dla Twojej skóry. Na moją, czarna rukiew działa. Teraz szybko wskakuję w miękki dresik. Podkład muzyczny w łazience: śpiewam bez słów, coś jak murmurando, głos ludzki czyni cuda (cudna Nelly Radawnowska się kłania). Pomimo tego, że muzyka zapisana cyfrowo zawsze pochodzi z matrixu i nie leczy, to przy rytuałach tybetańskich puszczam pitolenie ZEN, a niekiedy szum morza. Na wakacjach rytuały robisz zawsze na plaży.

Nudne jak flaki z olejem Bibione, ale do rannego trenowania bardzo przydatne

6.30 - 7 (uwaga, te godziny są zupełnie orientacyjne, bo nic nie musisz)

Rozpoczynam pracę, która (zabrzmi to zbyt pięknie) jest moją pasją. Nigdy nie zaczynam dnia od czytania mejli, przeglądania Facebooka, czy od komentarzy na blogu, bo to oznaczałoby, że wciąga mnie cudzy świat. Najpierw ładuję własne baterie. Szukam tematu na wpis (nie mam wcześniej przygotowanych wpisów, jak często robią blogerzy, ale mam notatniki z masą zajawek, bo wszystkie pomysły/inspiracje w ciągu dnia zapisuję, lub rysuję - kiedyś na papierze, obecnie na iPodzie pro).

Dzięki temu urządzeniu i genialnemu programowi Procreate jestem w stanie rysować wszędzie i zaraz mieć obrazki w komputerze

Korzystam z jednego z tych organizerów, każdy fajny: https://www.omnigroup.com/omnifocus https://www.wunderlist.com (free) https://nozbe.com/pl https://culturedcode.com/things/ http://www.2doapp.com https://evernote.com (free) Teraz z kubkiem gorącej zielonej herbaty koreańskiej bio Sencha Seyak  (tylko taką piję) przeglądam strony w Internecie (raczej nigdy polskie), które lubię i podglądam co się dzieje, albo zaglądam do moich notatek. Rodzi się kreacja, czyli pomysł na pierwszy post. Następnie otwieram bloga, sprawdzam komentarze, odpisuję i zdarza się, tak jak dzisiaj pod wpływem komentarza, że mam ochotę napisać inny post niż zaplanowałam wcześniej. Niekiedy wrzucam dwa posty. Moim celem jest stworzenie dużej Blogo-gazety ze świetnymi blogerami (dziennikarzami).

Uwaga, piszę posta

Na ten moment, świat wokół mnie znika, zapominam o wszystkim co nie jest pisaniem, piszę sercem, dlatego czasami płaczę podczas pisania. Tak jak teraz. Nie wiem nawet dlaczego. Wydało się więc, dostajecie posty przesiąknięte miłością, a nie smutkiem. Jeżeli piszę jakąś kontrowersję, to w danej chwili jest to konieczność medytacyjna. Mam silną potrzebę napisania tego co czuję, ale nieemocjonalnie, tylko z serca. Potem wybieram zdjęcia, lub rysunki. Rysuję w wolnych chwilach, dla zabawy, nawet w restauracji. Nie mam jakichś określonych godzin.

Co mniej więcej godzinę odchodzę od kompa i wykonuję 10 kangurków, albo kładę się na plecach na podłodze, po czym wstaję na baczność (najlepiej bez podparcia rękami, ja się raczej podpieram jedną) i tak szybko 10 razy i wracam do kompa. Robię to dla limfy. Tak chce moje ciało.

Teraz jest 1o

Potem zaczynają się prace redakcyjne, wybieranie zdjęć, wstawianie posta - to niestety długo trwa, i tutaj śmiało możesz wziąć kogoś do pomocy. Post nie musi ukazać się odrazu, ale jest już gotowy, a godzina wejścia na bloga zaplanowana. Pora na ogromne witariańskie śniadanie. Najpierw tona zieleniny, cały seler naciowy z łyżeczką 4 Greensa z wodą i to do blendera, wypijam z zatkanym nosem. G. o dziwo lubi. Nie, nie delektuję się, nie, nie rozcieram na języku podkręcając enzymy, nie. Dopiero w następnej kolejności szejk przepyszny, zero 4 Greensa w nim, czyli banany (dużo), ananasy (dużo), albo mango (dużo) i jarmuż, albo pietrucha nać. Po 4 szklanice na łebka.

Banany, ananas, mango idą do blendera, umyty i dobrze osuszony jarmuż czeka w lodówce

Godzina 11 - 12

Mejle i w zależności od ilości czasu odpowiadam zwykle na najstarsze. Czasami dla przekory odpowiadam na 3 z samej góry. Niekiedy odpowiadam na mejle przez wiele godzin bez przerwy, zwykle w podróży, gdy jest ciemno za oknem. Gdy jest jasno zachwycam się światem. Gdy widzę, że jakaś odpowiedź bardziej siedzi w strefie geniuszu Grzegorzadama niż mojej, wysyłam do niego zapytanie o ten konkretny problem. Mejl ma zawsze tytuł dotyczący schorzenia i wieku, oraz płci osoby, potem łatwiej można z takich mejli korzystać wielokrotnie, pomagając innym ludziom, bo bardzo często powtarzają się problemy zdrowotne.

Duchowość uwielbia takie porządki

Wszystko wokół zaczyna działać lepiej, bardziej harmonicznie. Idzie ku 5D. Znacznie mniej matrixu. Będąc w takim funkcjonalnym spokoju łatwiej dostrzegasz, jak bardzo Wszechświat Ci sprzyja. Ciągle pojawiają się zajebiste oferty życia. A to piękny widok, a to ptak zaśpiewa, a to dziecko powie coś śmiesznego.

Wdzięczna jestem. Kłaniam się nisko moim Czytelnikom. Kłaniam się nisko Tobie. Nie oceniam Cię. Jestem wdzięczna nawet hejterom, bo widzę jaśniej, jak działa matrix. Kłaniam się nisko wszystkim wokół. Odkąd przestałam oceniać sąsiadów (czyli krytykować), zaczęłam ich kochać po prostu. Są jedyni. Nawet nie mam klucza do własnego domu, mają go sąsiedzi. Tak jest dla wszystkich wygodniej. Nie żartuję. Na samym końcu Facebook. Bardzo cenię i mówię "Taaaaak" moim fanom, ale niezbyt dobrze czuję się na Facebooku. Odpowiadam na wiadomości na fanpage.

Tutaj (ul. Bohaterów Września 82, Kraków NH) właśnie rusza nasze nowe centrum logistyczne, oraz sklepik firmowy ze zdrową żywnością i suplami, otwarcie już w maju! Hurra!

Mniej więcej 12-14

Teraz zwykle rzut gałki na to, co się dzieje w firmie, czyli wyruszamy ze wsi do miasta. Wizyta w firmie krótka, ale treściwa i zwykle zakończona jakimś pogodnym akcentem. Harmonijnie, harmonia, spokój nawet pomimo pośpiechu, i dużo śmiania. Tak, we własnej firmie można, a nawet trzeba się dużo śmiać. Bez firmowej histerii, która udziela się szefom z byle powodu. Zero firmowej histerii. Róbmy to, co do nas należy, bądźmy twórczy, kreatorscy, jedyni, uczmy się od innych, inspirujmy, i wszystko będzie dobrze. Gdy wydaje się, że nie jest jednak dobrze, to tylko pozory, zawsze jest dokładnie tak jak ma być. Jesteś idealna i wszystko co Ci się wydarza, w tym to we własnej firmie/blogu/stronie/domu jest dokładnie takie jak ma być. Gdy chcesz coś zmienić po prostu wyzeruj się, niech ego zajmie się sobą na polu. I wszystko wskoczy na miejsce. Każdy kontakt z prawdziwą istotą własną, natychmiast pozbawia Cię lęków, strachów, obaw o decyzje i takiem tam. Bylebyś tylko działała i nie stała na skrzyżowaniu.

Mniej więcej 16

Od tej pory zwykle dajemy na luz. Wtedy gadamy, jemy, robimy zakupy, idziemy na trening, dyskutujemy, w tym o Osho, Tolle, śmiejemy się i czytamy. Planujemy też strategię firmy, i to jest właściwie jedyny moment w ciągu dnia, gdy siedzę w przyszłości. Raczej cały czas staram się być przytomna tu i teraz. Kiedyś w tym czasie były sprzeczki, przeciąganie liny, bo do głosu była dopuszczona tylko Ziuta, ba sądziłam że ego to ja. W jakimże byłam błędzie. Mogę robić to co chcę, więc wchodzę teraz na bloga, ale już nie zadaniowo, tylko dlatego, że to uwielbiam robić. Odpowiadam na komentarze, wtedy też jeszcze raz odpowiadam na mejle. Po czym jest głównie czytanie i pisanie książek.

Czy zauważyłaś, że gdy oprzesz swoje zarabianie na życie - na własnej firmie działającej głównie w Internecie, wówczas zaczynasz pracować zgodnie ze swoim rytmem dnia? Że możesz mieć czas nawet na kształcenie dzieci w domu?

Przez cały dzień staraj się być przytomna, ciesz się z każdej przeżywanej chwili. Wyciągaj wnioski, szanuj wszystkich, w tym swoje ego, ale się z nim nie utożsamiaj, bo ego to łatwy do rozpracowania głuptasek. Działa tak prosto jak budowa cepa. Umysłu używaj w oderwaniu od matrixu, mając świadomość, że zawsze możesz się obudzić, wyzerować, i powiedzieć mu pa, pa na dzisiaj.

Gdy w ten sposób podejdziesz do pracy, którą masz wykonać dzisiaj, że jest to Twoja medytacja (sprzątanie, fiszkowanie), albo kreacja, czyli czyste tworzenie (rozmowa z własnym dzieckiem), albo jedno i drugie naraz (jak pisanie bloga/strony/firmy)  wówczas zauważysz, że bez względu na to ile zrobisz w ciągu dnia, zrobisz dokładnie tyle ile potrzeba. Że robisz to doskonale. Im częściej uda Ci się przebywać w stanie zera, czyli odsunąć się od emocji (lęk, złość, zamartwianie się, smutek, albo zgoła nadmierna ekscytacja), za to iść w kierunku serca, czyli miłości, w tym we własnej firmie, tym bardziej zauważysz, że wszystko przebiega tak jak powinno. Bo taki jest Wszechświat, masz zdobywać doświadczenia, ale po coś.

Właśnie po to, abyś zaczęła cieszyć się życiem tu i teraz. I wszystko przebiegnie dobrze. Najlepiej jak być tylko może. Pepsi, nawet wtedy, gdy moja firma nie przetrwa najtrudniejszych 2 pierwszych lat? Tak nawet wtedy, bo to nic nie znaczy. Twoja firma nie padnie w taki sposób, żebyś wyszła na tym źle. To znaczy tylko tyle, że musiała paść, żebyś się obudziła tu i teraz i odkryła coś fajniejszego. Możesz zaczynać od nowa, jak Ci się chce. Możesz być wolna, albo możesz karmić matrix. Jakbyś miała na to ochotę. Tyle, że w Matrixie wielu dobrodziejstw Wszechświata nawet nie zauważysz. Ale to też jest idealna postawa. Nie oceniam. Nie krytykuję. Kocham. Taaaaaaak.

No więc wiesz już wszystko o mojej produktywności :)


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy
 
 73
  • caroline   IP
    Pepsi, nabyłam niedawno Twojego e-booka o zarabianiu na blogu i mam zagryche, bo albo nie do końca rozumiem narzędzie Adwords albo coś tu nie gra. Piszesz, że nie potrzeba prawie żadnych finansowych nakładów na ten biznes, a jednak żeby panel słów kluczowych działał jak należy, trzeba zrobić kampanię i jednak płacić za te reklamy...Przejrzałam kilka filmików na yt na ten temat i tak to właśnie chyba jest. Kiedy nie opłacimy reklam, dane na temat słów kluczowych są zaokrąglone czyli np. 1-100 albo 1000-10 tys. Jeśli jestem w błędzie i faktycznie, można uniknąć kosztów to proszę pomóż!
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Mad Elena  
      Treściwie i prosto, nawet ja, papierowa, analogowa aż do przesady ( bo to przeszłość i / lub trzymanie kurczowe..) zachwycam się taką wizją "z życia bloggera" ! I poważnie myślę nad przymiarką do tej roli, pchnięta do tematu przez Praktykującą Pepsi . Ciekawam, czy i co wyrośnie :)
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Poleczka  
        Świetny i bardzo przydatny wpis, szczególnie dla mnie początkującej blogerki :) Dziękuję!
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • beataherbata.pl   IP
          OMG piszę bloga od 3 miesięcy i okazuje się, że jestem zielona jak spirulina. Zaraz zamawiam Twoją książkę ale widzę, że czeka mnie praca u podstaw żeby w ogóle w siebie uwierzyć i w to, że ktoś może mnie czytać.A jednak ktoś to robi. Poza tym fajnie ujmujesz życie i w skrócie przede wszystkim co dla mnie stanowi szybkie przypomnienie pozyskanej już latami praktyki i teorii, wiedzy wszelakiej ale jednak zastosowanie jej czasem do siebie jest nie lada wyczynem. Pozdrawiam serdecznie
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • ewa   IP
            dziękuję Ci Pepsi za Twojego bloga, dzięki któremu wprowadziłam spore zmiany w swoim żywieniu!Powodzenia w życiu osobistym:niech zjawi się chłopak, który naprawdę jest Ciebie wart!!!
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1