Ile razy myślisz, czy starczy Ci do pierwszego, tyle razy nie żyjesz?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Ile razy myślisz, czy starczy Ci do pierwszego, tyle razy nie żyjesz?

Dodano: 45
Ile razy myślisz, czy starczy Ci do pierwszego, tyle razy nie żyjesz?

Komć: Nie da się zaspokoić pragnień, są tylko potrzeby. Ech, Pepsiku kochany, a możesz doradzić prostym językiem, jak dotrzeć do tego, czego się chce w życiu, żeby wreszcie dowiedzieć się, co jest moją pasją? Może to absurd, ale właśnie tego nie wiem. I nijak kroku naprzód. Jestem po 30, magister, bez pracy od baaaardzo dawna, życie dzień za dniem, mijający czas, strach, przerobione książki, Murphy, Sekret, Robbins, blogi, filozofie, bla bla bla, Twój często irytujący mnie blog (znów o ego, nie rozumiem, co ona ode mnie chce, no to mogę marzyć o sukniach Armaniego czy nie, bo też nie rozumiem…), i co dnia próbuję odkryć, co jest moim powołaniem. Zakotwiczyć się w "Tu i Teraz" nijak nie umiem, sama spróbuj, bądź wysoką wibracją, gdy trzeba kupić ten pie*rzony chleb, bo o awokado mogę pomarzyć, za 2 dni rachunek i wibracja go za mnie nie zapłaci, a ja nadal nie wiem czego chcę i płakać się chce. I powodzenia w lekceważeniu opinii najbliższych mocno zgniecionych faktem, że muszą wiecznie Ci pożyczać na Święty Nigdy, bo Ty bez pracy i przerażona w ogóle zmianami, perspektywą wyjścia z domu, odrzucenia, rozczarowania czy czego tam sobie chcesz. I nie jesteś moja kochana Pepsi w stanie napisać mi niczego odkrywczego, niczego, czego bym już wcześniej gdzieś nie czytała i…NIC DO MNIE NIE DOCIERA, NIE MA ŻADNEJ ZMIANY, NIC SIE NIE DZIEJE!!!!! Pomóż, Peps!
Nic się nigdy nie zadzieje, gdy się napiera. Zapytaj kogokolwiek, kto cokolwiek wygrał. To stało się zawsze wtedy, gdy nie był na wygranej skupiony, gdy od niej nie zależało jego życie. Przykład Buddy jest najlepszy. Siedział 6 lat w ascezie, jego ciało nędzniało, a on zatopił się w sobie i nic. Dopiero, gdy odpuścił, poszedł coś zjeść, nagle wszystko wskoczyło na swoje miejsce. Maria Skłodowska tak samo wpadła na swoje odkrycie, gdy po 3 latach ciągłych prac bez sukcesu, w końcu odpuściła. I tej nocy wstała i napisała rozwiązanie na biurku, nawet tego nie pamiętając. W ten sposób ludzie wygrywają w Monte Carlo, gdy już na nic nie liczą. To jest prawidłowość i logika Wszechświata. Gdy się skupiasz na problemie, wówczas wzmacniasz go.

Dlaczego nie można więc skupić się na sukcesie finansowym? Większość ludzi skupia się na sukcesie finansowym, ale on nie ma miejsca. Bowiem do sukcesu finansowego można dojść tylko drogą bycia tu i teraz i działaniem, a nie marzeniami o sukcesie. Marzenie jest tkwieniem w przyszłości. Tkwić w przyszłości można i trzeba tylko w aspekcie czasu zegarowego, gdy obmyślamy strategię, wybieramy drogę do celu, wyznaczamy daty. Następnie należy ego/umysł zaraz odłożyć na półkę z przyborami kreślarskimi, jak cyrkiel, czy ekierkę i zacząć działanie tu i teraz. Bez czasu psychicznego, bez knucia, fantazjowania, po prostu robisz, tworzysz całym sobą. Ale Ty chciałabyś już wiedzieć co i jak. Jednak tak bardzo nie ma Cię tutaj i teraz, że Twój twórczy umysł niczego Ci nie podpowiada, a jedynie ego Cię straszy przyszłością. Może wspominasz przeszłość, może porównujesz. Jednak cokolwiek Ci się wydarzyło w przeszłości działo się w tamtejszej teraźniejszości. Teraz tego nie ma.

Teraz jest ten moment do życia, ale Ciebie w nim nie ma Kij w nyry ego, nie chcę Ci truć nielubianym słowem, chociaż nie ma po co wydawać opinii, ale chcę Cię tylko zachęcić do życia. Mówisz, że nie umiesz zakotwiczyć się w "Tu i teraz": to rzecz bardzo trudna faktycznie, i na dłuższą metę zarezerwowana dla Buddów (którym oczywiście też jesteś).

Ale co robisz w tym kierunku, żeby wejść w życie?

Nie ma Cię tu i teraz wcale, bo problemy dnia codziennego całkowicie Ci przesłaniają bycie tu i teraz, czyli życie. Jedni odkładają życie na półkę, bo niedługo otwierają firmę, wyjeżdżają do Stanów: wtedy to dopiero zaczną żyć (akurat), czy do Tybetu. Inni odkładają życie, bo czekają na nowego Jaguara, inni, bo ma nadejść listonosz, więc już nie ma ich teraz. A Ty odkładasz życie myśląc wciąż o jakiejś kasie, skąd ją wziąć?

Odpowiedź jest prosta, jak budowa cepa, winowajcą wszystkiego jest coś czego tak naprawdę nie ma, czyli czas

Powiedz mi szczerze, dlaczego nie podejmujesz jakiejkolwiek pracy? Sprzątanie, prowadzenie komuś domu? Bycie kelnerką? Im głupsza praca, i bardziej monotonna, tym większa szansa na wejście w nią całą sobą i wyjście z czasu psychicznego. Gdzieś tam w tyle głowy będziesz miała poczucie, że czas zegarowy mija, ale tu i teraz będziesz miała szansę się zerować. Nie będziesz tkwiła w czasie psychicznym. Poczujesz się lekka, wolna, a w takim stanie, myśli (które napływają do głowy) są odkrywcze i twórcze. To wtedy wpada się na pomysł teorii względności.

Ludzie bez ustanku się czegoś boją i chcą się bać

Chcą się zamartwiać. Dziecko, które straciło mamę wkrótce cierpi, że ją zapomina. Ludzie, którzy stracili bliskich wciąż cierpią, przypominając sobie ich ciała i ego, nie myśląc o tym, że tak naprawdę nikt prawdziwy nie umarł. Że tamta jaźń będzie już zawsze istnieć. I że najwyższy czas zakończyć czas żałoby i przenieść się do tu i teraz, gdzie nie ma cierpienia, bo nie ma ego. Nigdzie nie ma życia, tylko w tu i teraz.

Gdy pojawiłaś się na tym świecie już zawsze będziesz nieśmiertelna

Ile razy myślisz o tym, czy starczy Ci do pierwszego, tyle razy nie ma cię teraz tutaj, tyle razy nie żyjesz

Wejdź w najprostsze czynności

Parę lat temu, stając na rozdrożu, wybrałam świadomie pracę w polskim coffie shopie na Brackiej w Krakowie, więc bez marihuany na półkach, hi hi. Do obowiązków baristki należało też sprzątanie toalety dla klientów. Wraz ze mną pracowało wielu ślicznych młodych ludzi w modnych najkach, studiujących i dorabiających sobie do czesnego. W pewnym momencie skonstatowałam, że tylko ja myję ten wychodek. Co mnie nie dziwi, moje ego miało z tego powodu pewną satysfakcję, ale już w tym czasie miałam też świadomość, że tam w kiblu, sama się jakby oczyszczam. To było dla mnie kultowe doświadczenie i pierwsza w życiu praca u kogoś (baaardzo niskopłatna) stała się wielką nauką. Myślę, że już wtedy zaczęłam coś tam kumać. Jeśli sprawy, które zaprzątają Twoje myśli nieustająco, dotyczą pieniędzy, to nie pozostaje nic innego, tylko ruszyć ze skrzyżowania i zacząć działanie. Stanie w miejscu i narzekanie, będąc przywalonym jutrem i wczoraj to trwanie w smutku i lęku, czyli nie życie. Życie jest zajebiste, bo nie ma w nim czekania na cokolwiek i nie ma rozliczania przeszłości. Nie wiem co się wyłoni  z Ciebie, w sensie jaka twórczość? Nie wiem co sprawi, że będziesz się zatracać samoistnie. Ale jeśli świadomie nie wejdziesz w czynności, w zwyczajne życie, nie zabierzesz się do głupiej roboty, Ty też się tego nie dowiesz. A gwarantuję Ci, że Twoje szczęście jest już w Tobie. I tylko czeka, żeby Cię zalać kasą, zdrowiem, tym co jest potrzebne Twojemu ciału. Ale najpierw musi pojawić się intencja, a potem działanie.

Ale Ty piszesz: ... "NIC DO MNIE NIE DOCIERA, NIE MA ŻADNEJ ZMIANY, NIC SIE NIE DZIEJE!!!!!" ... To ja Ci powiem: ZRÓBŻE COŚ W KOŃCU INNEGO NIŻ DOTYCHCZAS, TO ZOBACZYSZ ZMIANĘ. Tylko głupiec będzie robił stale to samo, oczekując na inny rezultat. Żeby nie było, to nie ja, to Einstein. Czyli, zatrudnij się gdziekolwiek, schowaj dyplomy do kieszeni, ba nawet o nich zapomnij. Wchodź na całego w czynności. Zacznij oddawać ludziom kasę, którą od nich pożyczyłaś. Biegaj codziennie, pij wodę, mrucz i śpiewaj. Olej, czy Ci się udaje, czy nie siedzieć w "tu i teraz". Nie goń za myślami. Śmiej się z siebie, gdy się na tym złapiesz po raz setny. I doświadczysz zmiany, o którą Ci chodzi. Obiecuję Ci to.

Lovciam


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
   
 45
  • Gumowa Kaczuszka   IP
    Otworzyłam ten artykuł, bo właśnie mam kiepską sytuację finansową i tak czuję, że nie żyję. I zamartwiam się jak tu dozdrowieć, jak nie ma kasy na bio i suple. Katuję się myśląc na co wydać żeby było jak najlepiej. Bo będzie kaszana jak pójdę do pracy a tu pac, choróbsko. Wiem, że się zapętlam, tylko ciężko tego nie robić, jak dopiero co właśnie tak straciłam pracę... No i czytam sobie artykuł i próbuję rozkminić jak puścić. Bo rzeczywiście coś w tym jest, bo tak odnaleźliśmy się z Ukochanym, że oboje sobie odpuściliśmy szukanie miłości. I znaleźliśmy siebie ? I On też mi nieraz opowiadał, że jak miał wyjebane, to wszystko samo szło. Mówi, że często tak bywa, że wszystko układa się samo, bez naszej ingerencji i napierania na życie. Żebym się nie martwiła, to się wszystko ułoży.

    No ale jak mam sobie zapewnić zdrowie bez martwienia się? (Wiem, stres na pewno nie pomaga :P) I jak mam pojechać z Ukochanym na Karaiby czygdzieśtam, albo już w ogóle dla mnie niepojęte - zamieszkać gdzieś blisko natury, jak mnie na czynsz zaraz stać nie będzie?

    No i tak sobie myślę, że co do zdrowia, to powinnam wzmocnić organizm i to wzmocnienie wpisać w codzienność, rutynę, żeby nie myśleć (typu 'muszę wziąć witaminki na cośtam' bo za tym chyba jest myślenie 'bo inaczej będę chora' ). No ale do tego czasu pozwalam sobie na rozkminę jak to wszystko ułożyć, na ustalenie jak ma mój dzień wyglądać i poszukiwania mojej drogi zdrowia. No tak to nazwijmy. Co prawda taka rozkmina może się z zamartwianiem wiązać ale jakoś to trzeba wszystko ogarnąć.

    A co do marzeń o świetlanej przyszłości na łonie natury, jak to to to puścić? Bo to bardzo ważne dla mnie, dla Nas jest. Chyba być zadowolonym z tu i teraz? Że jesteśmy razem? I nie rozmyślać na razie o wakacjach czy o tym, że czuję się jakbym stała w miejscu, tylko iść do pracy, nie? I się nie wkurwiać tylko kochać wszystkich i wszystko. Siebie też, nawet jak kochanie nie wychodzi ❤️ Peace generalnie. Bo czasem się martwię czy nie będziemy jednymi z tych ludzi, co mówią że coś zmienią, ale odkładają na potem bo kasa. I tak całe życie jadą. Nie chcę wpaść w coś takiego i czuję że muszę o tym pamiętać. Ale powinnam o tym nie myśleć. Puścić. Ale jak pamiętać i nie myśleć? Czy po prostu mieć wyjebane i liczyć, że nawet jakbym się zapętliła w odkładaniu na potem, to sobie przypomnę? Albo los przypomni. Czy w tym wypadku lepiej wszystko rzucić i udać się w dzicz? Żeby nie odkładać na potem?

    Budzę się chyba. Ale się gubię i mam pytania, bo nie umiem określić co pochodzi od ego, a co ode mnie. Uczę się na nowo kontaktu z moim ciałem i ze sobą. I czasem nie jestem pewna kto do mnie mówi :P Czy to mój program czy jaj
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Ola   IP
      Wierzę, że każdy z nas ma swojego anioła stróża, który telepatycznie, korzystając z naszej wewnętrznej intuicji ostrzega przed różnymi rzeczami. Chce żebyśmy się zatrzymali. Jak nie słuchamy - klepie nas delikatnie w ramię. Jak znowu nie słuchamy, że mamy się zatrzymać, to wali na odlew. Tracimy pracę, znajomi odchodzą, może nawet chorujemy.
      Dostajemy wtedy absolutnie wszystko do tego, żeby w końcu się zatrzymać.
      Ale nie - człowiek musi stwarzać opór. Więc szuka pracy w korpo, która go niszczyła i biadoli, że jej nie znajduje.

      Przeszłam przez to wszystko kilka lat temu. Od jakiegoś czasu testuję różne rzeczy, a zamiast być kierownikiem, pracuję w sekretariacie. Mam na jedzenie i czynsz. Już kilka rzeczy sprawia, że się spalam. Przepełnia mnie wdzięczność i zachwyt. Znowu.
      Po prostu wsiadłam do łodzi i wyrzuciłam wiosło.

      Autorce komentarza też polecam poddanie się temu co jest. Skupienie na tym co jest a nie na tym czego nie ma. Wzbudź w sobie wdzięczność za ten kawałek chleba i już jesteś o wibrację wyżej. Zrób grzanki z suchego i dżem z mirabelek i zaproś na śniadanie sąsiadkę. Nawet się nie obejrzysz kiedy bedziecie zajadac tosty z awokado. Wszystkiego dobrego :)
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • kaletniczka  
        Hejo Pepsi, na początku dziękuje za super avatara jest piękny :) Chcę Ci bardzo coś napisać. Miałam w życiu parę momentów kiedy wyjrzałam na chwilkę z matrixa i ogromny spokój i szczęście ogarniało mnie całą :). Był to skutek biegania, śpiewania (które pojawiło się w moim życiu naturalnie!), ale też chęci zmiany, trochę miałam dość już mojej neurozy i czarnowidzctwa.

        Od jakiegoś czasu zaczęłam dużo sprzątać, biegać nie jeść mięsa zupełnie i w mojej korpo pracy wchodzić w zadanie cała (po prostu przyjemność sprawiało mi "flow" czyli moment kiedy jestem w pełni pochłonięta zadaniem). To wszystko połączyło się w jedno kiedy wpadłam, a dokładnie coś mnie przyciągnęło na Twojego bloga - wiec dzieki! dzięki za Twoją odwagę i za to że wpadłaś na ten pomysł, jesteś świetna! Tak naprawdę by być szczęśliwą wystarczy biegać, i wchodzić w zadania no i kochać. Nie wiem jak to wszystko teraz się potoczy, nie wiem co jeszcze ode mnie odpadnie ale myślę że na pewno będzie dobrze i spokojnie co by się nie działo.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • zzz   IP
          Pepsi, a opowiedz o tym buczeniu - tak jakby mówienie MMMM? czy może buczenie jak krowa, mbuuuuu :D Co ono daje?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • AnnaAnna   IP
            Droga Pepsi mam tylko jeden problem, strasznie się stresuję przed każdym egzaminem i nie wiem jak temu zaradzić. Chyba za bardzo mi zależy na tych studiach.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także