Dlaczego nie powinnaś uczyć swojego dziecka oszczędzania pieniędzy? Wywiad z Pepsi
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Dlaczego nie powinnaś uczyć swojego dziecka oszczędzania pieniędzy? Wywiad z Pepsi

Dodano: 65
ana
ana

 

Pewna miła (i dotąd nieznana mi blogerka) Ula tutaj uprzejmie zapytała w interesującym mnie temacie pieniądza i zarabiania, więc grzecznie odpowiedziałam.

Nazwijmy tę rozmowę wywiadem:

Ula:

Kilka słów o sobie: co robisz prywatnie i zawodowo? Co cię skłoniło do pisania bloga – w którym dzielisz się także swoją wiedzą finansową, o czym świadczą takie wpisy jak te: 15 rad jak zarobić pierwszy milion od zera, czy  Jak dobrze zarobić na brzydkiej nieruchomości i jak zaoszczędzić na torebce Valentino? Co ciekawe oba są z 2014 roku, kiedy inwestowanie w nieruchomości nie było tak popularne jak jest teraz. A Ty już to wiedziałaś 😀 Silna potrzeba dzielenia się informacją sprawiła, że w 2011 założyłam bloga, na którego przez rok nie wpadło ani jedno słowo. Po czym zaczęłam pisać w sposób nałogowy, nie zatrzymując się ani na chwilę. Rzecz trwa do dzisiaj, czyli moja skłonność do kompulsji po raz pierwszy dała (dla odmiany) pozytywne rezultaty. Blog wyszedł od tematu niszowej diety witariańskiej, jaką jest raw-food, mówiąc po ludzku jedzenie przede wszystkim surowych i organicznych pokarmów roślinnych, czyli żywych, pełnych enzymów i nieprzetworzonych (dopuszczalne miksowanie w blenderze). Do tego skupiam się na diecie szczególnie trudnej dla przeciętnego Kowalskiego, zwanej 80/10/10 (w skrócie 811), co oznacza reżim: wysoko węglowodanowy (80% węgli), nisko tłuszczowy (10% tłuszczu), „normalnie” białkowy (10% białka), oraz niskosodowy i wysoko potasowy.

Jest to dieta niezwykle oczyszczająca, czyniąca wręcz cuda prozdrowotne. Słynna antyrakowa terapia Gersona wywodzi się z tej diety. Na bazie surowego jedzenia pracuje też Instytut Hipokratesa w Stanach, gdzie swoją żonę poznał Steve Jobs. Największy twórca sztuki biznesu, najdłużej żyjący (z tego typu rakiem trzustki) człowiek na Ziemi. W pewnym momencie stało się jasne, że czytelnicy bloga „boją się” tej diety również z powodu, że uważają ją za zbyt yyy ... drogą. Rzeczywiście, z powodu wariactwa panującego tutaj i nieszanowania niesamowitych możliwości naszej Ziemi, daliśmy się wciągnąć w matrix medyczny, farmaceutyczny i każdy inny. Dlatego zaczęliśmy małpować MacDonaldy i wszechobecne pestycydy. Kiedyś trawnik przed domem nie musiał być od linijki i bez chwaścika, nie widział więc żadnego produktu Monsanto. Obecnie musi być zlany roundup'em (czytaj randapem), a na grillu co weekend musi się przypalać białko zwierzęce z przyprawami.

No i kasa, skoro podobno nie starcza jej (te kosiary, ten randap, te maski p-gaz przy rozpylaniu, te grille kosztują) na organiczną żywność roślinną, postanowiłam pomóc moim czytelnikom w zarabianiu pieniędzy. A raczej pokazać jak robić przepływy energii pieniądza. Wkrótce wyjaśnię co mam na myśli. Ponieważ od lat interesuję się ekonomią podzieliłam się moją wiedzą w temacie zarabiania pieniędzy, aby skończyły się dylematy w kształcie: kupić banana organik, czy też lepiej (tańszą) paczkę wędlin z  konserwantami syntetycznymi, które dodaje się do 70% całego produkowanego fabrycznie mięsa i drobiu w celu uniknięcia zepsucia, zjełczenia i rozmnażania się pleśni? Następnie napisałam książkę w postaci e-booka „Jak zarabiać w Internecie? Jak zarobić na blogu?”, która została w 2016 roku odświeżona i wzbogacona nowymi technikami stosowanymi przeze mnie wielokrotnie ze świetnym rezultatem. Między innymi techniką genialnego sprzedawcy Walkera, który zaleca robienie zawsze wielkiego show (w odpowiedni sposób oczywiście). Wracając do mnie, to popełniłam w swoim życiu wystarczającą ilość błędów finansowych i zarządzania, aby przeważnie wiedzieć czego nie robić, a co raczej przyniesie dobre rezultaty. Oczywiście mogę też pochwalić się sukcesami na tym polu, dzięki którym między innymi prowadzę (obecnie bardzo dużego) bloga, a właściwie już e-gazetę, oraz firmę z różnych, w tym bardzo ładnych miejsc Europy (unikam samolotów, a do „jumping roomu”, w którym przeskakuje się pomiędzy wymiarami, jeszcze nikt mnie nie zaprosił:).

Jest tam dużo słońca, czystego powietrza i masa świeżego, żywego pożywienia roślinnego. No i świetne tereny do biegania. To, że piszę o tym, nie jest egotycznym chwaleniem się, a jedynie formą rekomendacji i ukazania możliwości efektów moich porad o zarabianiu pieniędzy. Z wykształcenia jestem architektem po politechnice (krakowskiej) z dyplomem w katedrze architektury użyteczności publicznej. Kto siedzi w temacie, wie, że to całkiem spoko. Tak, czy siak nie pracuję w temacie, ale nadal jestem estetką. Jakby kogoś interesowało, obok częstego biegania wciąż dużo rysuję.

Ula:

Jak się zaczęło to, że zaczęłaś oszczędzać – a potem inwestować by pomnażać pieniądze? Nie jest to często spotykane podejście.

Yyy ..., że co? Oszczędzać? Na wstępie muszę dopowiedzieć, że moje podejście do biznesu kiedyś, a obecne (z powodu przemiany duchowej) różni się i sądzę, a właściwie jestem pewna, że metoda natenczas jest znacznie bardziej świadoma, a co za tym idzie, skuteczna i mająca pozytywny wpływ na cały Wszechświat. Bo tak to jakoś leci. Pomimo tego, że kiedyś spałam (jak większość ludzi, zablokowanych na siebie samych, identyfikujących się z własnym ego), obecnie zaś działam budząc się z uśpienia, a więc pomimo tego, nigdy nie przemawiało do mnie oszczędzanie. Intuicyjnie nie rezonowałam z oszczędzaniem. Co nie znaczy, że pewne cele długoterminowe nie wymagają zgromadzenia odpowiedniej ilości pieniędzy, szczególnie, gdy mowa o zarabianiu na nieruchomościach. Najważniejsze w zarabianiu pieniędzy, (jak w dochodzeniu do jakiegokolwiek celu, który sobie wyznaczasz) jest to, aby wreszcie ruszyć ze skrzyżowania i zaraz w następnej kolejności zapomnieć o tym celu. Tylko bycie w kroku i cieszenie się każdym krokiem przybliży Cię do celu. Żaden krok nie powinien być wykonywany automatycznie. Wszystko ma swoje znaczenie i ważność.

Ludzie mają olbrzymie skłonności odkładania życia na później, a to na święta już w nowym domu, a to, gdy dzieci pojadą na kolonie, a to, póki nie zjedzie do salonu designerska kanapa Javiera Mariscal'a, czy Filipa Starka (przy czym obie zamawiane w Udine). A to, gdy nadejdzie listonosz. Tymczasem życie jest tylko teraz i każdy krok podczas zarabiania pieniędzy jest ważny, ciekawy, uczący i pozwalający na rozkwit. Tak to działa.

Jak więc widzisz, oszczędzanie jest formą odkładania życia na później.

Chcę przy okazji powiedzieć, że każde gromadzenie, aby gromadzić, bez względu na to, co jest tego powodem, czy strach przed przyszłością, czy brak pewności, że suma jest dostatecznie duża, jest formą skąpstwa. A to wielkie przewinienie wobec energii. Pieniądz jest energią, pieniądz musi płynąć. Pieniądz jest jak prana (energia życiowa) w 3D, czyli w trzech wymiarach w których żyjemy, a raczej, które kumamy.

Jak więc mieć pieniądze i jednocześnie nie zamieniać się w skąpca?

Oczywiście należy wyjść od akceptacji tego co jest. Nawet, gdy nie śmierdzisz groszem, należy to doświadczenie zaakceptować. Jest jak jest. Następnie należy obmyśleć plan, który równie dobrze może być podpatrzony u kogoś, wyczytany w moim e-booku, czy łodewer. Chodzi o to, aby ten plan rezonował z Tobą. Musisz go czuć, ponieważ będziesz długo w drodze. Czasami będziesz się cofać o krok, czy dwa, czasami przeskoczysz cztery stopnie do przodu. Musisz cieszyć się każdym krokiem i nie myśleć jedynie o celu. Właściwie jest tak, że myślenie o celu, cel oddala. Ba, może sprawić, że celu nie osiągniesz. Czy mężczyzna oświadczy się, gdy nieustająco robi mu się aluzje i czuje się taki w impasie? Owszem, mężczyźni proszą kobietę o rękę rzucając się na kolana w miejscu publicznym, dopiero wtedy, gdy kobieta odpuszcza. Akceptuje to co jest i mówi pa pa, co podnosi jej wibracje i sprawia, że facet, który jest tylko lustrem każdej kobiety (i odwrotnie) robi to, czego pragnęła.

Tak samo jest z pieniędzmi: nie lubią pojawiać się, gdy się na nie napiera

Życie dzieje się teraz. Robienie pieniędzy to korzystanie z prawa zachowania energii. Tworzysz energię, a ona się zamienia w inną. Tak to działa. Każdy krok do obfitości jest ważniejszy, niż osiągnięcie celu. Wytwarzasz więc energię pieniądza, żeby móc kupić pierwszą, jakąś tam nieruchomość. Jeżeli wybrałaś akurat tę drogę do zrobienia pierwszego miliona. Obecnie polecam znacznie łatwiejsze, nie wymagające praktycznie żadnego wkładu własnego i przede wszystkim znacznie krótsze jeśli chodzi o czas zegarowy. Co jest szczególnie ważne, gdy chcesz zrobić pierwszy milion zaczynając koło 60.

W didaskaliach:

Wprawdzie J.K Rowling miała 30 lat, gdy "stworzyła" Harry'ego Pottier'a, a w 2017 po wydaniu książki, gdzie Harry stal się ustatkowanym mężem, ojcem trojga dzieci i przemęczonym pracownikiem Ministerstwa Magii. Tymczasem jego syn, Albus Severus Potter, właśnie rozpoczyna naukę w Hogwarcie i zaprzyjaźnia się ze Scorpiusem Malfoyem, synem Draco (kumasz? Draco, znamienne), dawnym rywalem swojego ojca. A potem zaczynają się problemy. Tak czy siak Rowling dzięki tej pozycji z powrotem wraca na pierwsze miejsce listy najlepiej zarabiających pisarzy świata (650 milionów dolars zarobione na całej sadze).

Jednak pani Rowling nie stworzyła Harrego, tylko za jej pomocą zostały dzieciom przedstawione iluminackie zamiary i sposoby, podobnie jak za pomocą pana Camerona ( i innych) informuje się mieszkańców Ziemi co i jak. Dlatego nie przejmuj się, że skończyłaś już 30, a wciąż jeszcze nie zrobiłaś pierwszego miliona złotych, nie mówiąc o dolars, czy euros.

Możesz to zrobić w każdym wieku, pod warunkiem, że ruszysz ze skrzyżowania.

Ula:

Jakie wartości odnośnie pieniędzy wyniosłaś z domu. Jakie nawyki finansowe masz lub miałaś od dziecka. Co się przydało, z czym musiałaś walczyć? I jak z czymś walczyłaś – to jak to pokonałaś? Żadnych. Pochodzę z ubogiego domu, w którym nie rozumiano energii pieniądza, dlatego go wtedy nie posiadano, z czego bardzo się cieszę, ponieważ mogłabym się dać zmanipulować. Od dziecka nakłada się na nas najróżniejsze programy, które niby mają nam pomóc funkcjonować w społeczeństwie. Nauczyciele, rodzice, wykładowcy, potem politycy, szefowie korporacji i inni chcą w nas zniszczyć osobowość, chcą nas zablokować na kontakt z samym sobą. Chcą nam wmówić, że nasze fałszywe ego, to jesteśmy my. W związku z tym od najmłodszych lat jesteśmy oceniani, porównywani z innymi, sami się porównujemy, nieustająco krytykowani w domu i w szkole, sami krytykujemy. Rodzice odradzają dziecku zajmowanie się rysowaniem, fantazjowaniem, tańcem, za to namawiają do uczenia się języków obcych i matematyki, bo to może opłacać się w przyszłości, bez względu na to, z czym akurat dziecko rezonuje. Duży błąd, o czym nawinę w następnej odpowiedzi.

Ula:

… Co się przydało, z czym musiałaś walczyć? I jak z czymś walczyłaś – to jak to pokonałaś? Najważniejszą rzeczą, którą trzeba zrozumieć, jest to, że walka to ostatnia rzecz, którą należy przedsięwziąć. Walka jest konfliktem, jest niskowibracyjna. Gdy zrozumie się podstawowe prawo, które rządzi Wszechświatem, a jest nim prawo rezonansu, o czym również mówił Albert Einstein, że wysokie przyciąga wysokie, a niskie przyciąga niskie. A więc walka przyciągnie ostatecznie niskie sprawy, jak lęk, złość, zazdrość, smutek i uwięzioną energię, czyli jak już, to ewentualnie pieniądze skąpca. Pieniądze skąpca nie dają spokojnej radości, są udręką. Skąpiec drży, żeby nie stracić, nie umoczyć, broń Boże nie przeinwestować. To nie jest życie, po które warto ruszyć ze skrzyżowania. Nie ma powodu, aby walczyć, nie ma powodu pokonywać, wystarczy wyjść od akceptacji tego co jest, szybko wymyślić, (lub odmałpować, pod warunkiem że z nim rezonujesz, czyli nadajesz na tych samych falach) plan i ruszyć ze skrzyżowania. Bycie w drodze, a raczej w każdym kroku jest najlepszym sposobem na przyciągnięcie dobrobytu, a wcześniej dobrych pomysłów. Albo wszystko jednocześnie.

Najważniejsza jest uważność, której nie należy mylić ze skupieniem. Skupienie każe się skupiać na czymś i ogranicza widoczność. Uważność to widzenie wszystkiego. Niczego nie da się wtedy przegapić.

Należy odautomatyzować wszystkie czynności, nawet sprzątanie, czy obieranie ziemniaków. Każda czynność jest ważna, ponieważ to jest Twoje życie. Nie wykonuj niczego automatycznie. Bycie uważnym, bycie obserwatorem siebie w życiu sprawia, że zaczynasz żyć w każdej nanosekundzie. Przestrzeń wokół Ciebie jest Twoim lustrem. Gdy Twoja energia wibruje wysoko, musisz żyć w obfitości, czy o to zabiegasz, czy nie.

Ula:

Nie wiem czy masz dzieci – póki co nie znalazłam takiej informacji na Twoim blogu – więc nie wiem, na ile to pytanie będzie teoretyczne, a na ile praktyczne. Ale – czego chciałabyś nauczyć swoje dzieciaki jeśli chodzi o finanse. Jaką wiedzę chciałabyś im przekazać – zanim staną się dorosłymi?  Jak widzisz, dobre finanse według mnie, to nie jest jakiś szczególny rodzaj działalności życiowej. To po prostu rzecz, która powinna przydarzać się każdemu. Nie ma znaczenia, czy mam dzieci, czy nie. Wielbię dzieci i staram się yyy … od nich wiele uczyć. Dzieci przez kilka pierwszych lat żyją w stanie alfa mózgu, czyli w stanie relaksu. Owszem wpadają niekiedy w złość, szał, mogą histeryzować, ale już po chwili znowu są zrelaksowane. Taki stan my dorośli osiągamy tuż przed zaśnięciem, gdy myśli się rwą. Jednak na co dzień jest to stan nam obcy, bowiem zawsze tkwimy w przeszłości, albo martwimy się, czy marzymy o przyszłości.

Jednym słowem, ciągle nie ma nas w „tu i teraz”. Dziecko w stanie alfa przebywa w teraźniejszości, czyli przeżywa życie. Zadaniem rodziców jest zaprzestanie manipulowania dzieckiem, aby dostosować go do zaprogramowanych przez matrix wymogów. Naszym zadaniem jest sprawić, aby dziecko rozwijało obie połowy mózgu, ponieważ oprogramowanie ego też oczywiście może być przydatne do wypełniania wysokiego PITu na przykład. Niestety w matrixie trzeba płacić podatki. Ale też dziecko powinno być zachęcane do tego co lubi, gdyż nic nie jest ważniejszego w życiu niż kreacja. Gdzieś około 3, czy 4 roku życia (zależy od dziecka, ostre pranie mózgu, jakby co, musi się zacząć przed 3 rokiem) pojawi się ego, czyli fałszywe ja dziecka, na które matrix już nałożył programy. Dziecko zaczyna się wtedy popisywać się, oczekuje ocen, pochwał, samo nieustająco porównuje się z innymi. Zadaniem rodziców jest odwracanie uwagi dziecka od tych matrixowych zachowań. Gdy rodzice wibrują wysoko, cała rodzina, która jest lustrem zaczyna też wibrować wysoko. Rodzina wchodzi na ścieżkę obfitości. Na moim blogu, wciąż dostaję pytania o zdrowie, jednak bardzo często ukrywa się (niekiedy od razu ujawnia) w tle brak pieniędzy. Niedawno zmarł David Rockefeller. W ciągu swojego ponad stuletniego życia otrzymał 7 serc w wyniku przeszczepów. Po raz pierwszy śmierć przyszła po niego w 1976 roku i wtedy miał miejsce pierwszy przeszczep. Oczywiście nie potrzeba rothschildowskich miliardów, żeby zadbać o siebie, a nawet dostać czas, jednak wiele problemów zdrowotnych (w tym nie tak drastycznych) bierze się z tego, że brakuje ludziom pieniędzy. Zresztą pan David pewnie w ogóle nie umarł, tylko zmienił swój wizerunek. A gdy brakuje im pieniędzy zwykle brakuje też energii. Gdy brakuje energii zaczyna brakować pieniędzy. Takie sobie zapętlenie.

Ula:

Jaką jedną najważniejszą radę dałabyś rodzicom odnośnie rozwijania inteligencji finansowej dzieci?

Na co w pierwszej kolejności powinni zwrócić uwagę?

Najważniejsza rada jest taka, żeby rodzice sami zaczęli budzić się ze snu. Żeby skumali, że wszystko działa dokładnie odwrotnie niż przedstawia nam matrix. Każdy przejaw świadomości rodziców będzie miał odzwierciedlenie w wibracjach innych. W tym ich dzieci. Wszystko co ich otacza jest lustrem, ich projekcją, konstruktem myślowym, hologramem. Gdy wypuszczasz w świat niskie wibracje lęku, strachu o przyszłość, o sytuację finansową, gdy prowadzisz walkę na tym tle z partnerem życiowym wyrzucasz w świat niskie wibracje, które zatruwają cały Wszechświat (matrix się tym karmi). To co tu mówić o dzieciach, które muszą żyć z Tobą pod jednym dachem? Umiejętne korzystanie z energii Ziemi i Kosmosu, zakorzenianie się w Ziemi. Jak myślisz dlaczego Steve Jobs biegał na bosaka po trawniku? On nie był świrem, on się uziemiał.  Nieuciekanie z siebie, bycie jak najczęściej przytomnym, rezonowanie z Ziemią, to wszystko sprawia, że Wszechświat zaczyna Ci sprzyjać. Gdy dziecko przebywa w atmosferze wzrastania, wysokich wibracji, samo również jeszcze podnosi wibracje i ściąga do siebie wydarzenia i ludzi, którzy są i będą pomocni w jego życiu. Oczywiście dziecko zeszło na Ziemię, dzięki łonu jego matki i jest podczepione pod genetykę swoich rodziców, ale dziecko jest odrębną świadomością i prawdziwe „ja” dziecka (nie fałszywe oprogramowanie umysłu, czyli ego) może mieć tutaj na Ziemi do przerobienia inne, swoje własne doświadczenia. Jest też oczywiście sprawa karmy, o czym nie chcę teraz mówić. Są też dzieci indygo, czy kryształowe, które schodzą na ziemię bez karmy, to one mają za zadanie "naprawę" ludzi, a raczej na ich przebudzenie. Twoje dziecko może być starszą duszą niż Ty.

Nie wszystko musisz rozumieć już.

Eze, wrzesień 2017 :)

Jedno jest pewne: Wszechświat pomoże Ci zdobyć pierwszy milion i następne, pod warunkiem, że wyjdziesz od pełnej akceptacji tego co jest (nie musi nikomu podobać się spanie w pudełku tekturowym na ulicy, ale nawet ten fakt trzeba zaakceptować). Już tylko sama akceptacja, danie zgody, odstąpienie od jakiejkolwiek walki, sprawi, że zaczniesz wyżej wibrować, co automatycznie polepszy Twoją sytuację. Również finansową. Pojawią się pomysły, ciekawi ludzie, inspirujące rzeczy do ruszenia ze skrzyżowania. I taką postawę przekaż swojemu dziecku. To jest jedynie słuszna droga do obfitości, która nam się należy.

Pamiętaj, że:

Pieniądze to energia, dlatego muszą być w ruchu. Ty powinnaś być spokojna i radosna (nie egzaltowana jak rosyjska kochanka), ale pełna energii. Uważna i spostrzegawcza, jak kierowca rajdowy. Kierowcy rajdowi zawsze mają dużo pieniędzy, nawet gdy już kończą ze swoją pracą, czy raczej pasją. Co innego modelki, nie wszystkie wykazują się czujnością energetyczną i potem muszą wchodzić w mariaże z satyrami, aby nadal móc ubierać się w Mediolanie. Brak energii i brak pieniędzy, albo uwięzione pieniądze, tak jakby ich nie było. Brak przepływu z Ziemi do Kosmosu przez ciało, pozamykane czakry, dusigroszostwo, często lenistwo, brak zakorzenienia w Ziemi, albo po prostu nieświadome dziedziczenie biedy, sprawiają, że energia nie płynie. Energia (często równa pieniądzowi) jest uwięziona jak woda z Wodogrzmotów Mickiewicza w wiaderku. I to przekazuj swojemu dziecku. Wzrastajcie razem, bawcie się, tańczcie, pasjonujcie. Pierwszy milion zarobisz, gdy pozwolisz przepływać przez siebie energii, i tego naucz swoje dziecko. Biegajcie po domu na bosaka (podłoga musi być naturalna). Biegajcie po plaży, po mokrym piasku. Woda niezwykle podnosi wibracje.

Energia:

Będziesz się nią karmić, po czym ją oddasz. Pieniądze zawsze napływają, gdy są potrzebne pod warunkiem, że jest się silnie energetycznym człowiekiem. Spotkałam w swoim życiu dużą ilość ludzi bardzo majętnych, wszyscy, nawet starcy mają ogromny pałer. Cały czas im się chce. Jedni są cisi, inni hałasują, to kwestia osobowości (osobowość odpada zawsze ostatnia, gdyż to jest ego), ale wszyscy emanują energią. Pozwalają, aby energia przez nich płynęła. Są odbiornikami i nadajnikami. I takie są pieniądze w ich rękach: cały czas płyną, tak jakby wszystko im sprzyjało. Pieniądze są energią, czyli pieniądze działają jak fala. Nieruchomości do zamieszkania kupuje się dopiero wtedy, gdy już rozumiesz energię pieniędzy. Nie wcześniej. Gdy zrobisz to zbyt wcześnie lądujesz z kredytem we Franku. Na szczęście (silna energetycznie) z tym też będziesz wiedziała co zrobić.

Drogę do pierwszego miliona zacznij od równowagi energetycznej

Pobieraj ją z Kosmosu/Ziemi i oddawaj innym, w tym swojemu dziecku. Przepuszczaj tę energię przez siebie. Głębokie oddychanie. Naucz tego swojego dziecka, malutkie robi to automatycznie, wznosi się jego brzuszek przy oddechu. Ty oddychasz pewnie płytko, piersią. Zmień to, jeśli chcesz naładować się energią. Zawsze się odwdzięczaj, gdyż korzystanie z energii wydatkowanej przez kogoś wiąże się z wyższymi wibracjami tylko wtedy, gdy nie będzie w Tobie skąpstwa energetycznego. Ucz wdzięczności własne dziecko.

Jak masz żyć, żeby życiowa energia płynęła do Ciebie?

Życie zgodne z regułami żywiołów, pór roku, dnia i nocy eliminuje patologie i porażki, przekształca się w nieprzerwane pasmo sukcesów, możesz doświadczać obfitości i zdrowia. Jednak życie współczesne (matrix) mówi Ci co innego. Masz się wiecznie spieszyć, brać kredyty we Frankach i potem bardzo bać się pieniędzy. Drżeć przed nimi, albo mieć chęć zakopać je pod ziemią jak skąpiec. Albo żyć z odsetek zapobiegliwości. W didaskaliach: Jest już pomysł, aby brać kredyty wielopokoleniowe, które będą zaciągane na konto potomstwa. Dziecko nie będzie rodziło się w grzechu pierworodnym, bo to faktycznie niedorzeczne, ale za to urodzi się obciążone ratą kredytu. Zrozum czym są pieniądze, że to po prostu energia życiowa, jak prana, że Ci się należy obfitość. Obfitość spływa, gdy umiesz wykorzystywać swoje biopole energetyczne. Matrix jest programem, który wywołuje mutacje świadomości, czyli staje się przyczyną depresji, załamań psychicznych, chorób i śmierci. Aby uniknąć ześwirowanego (cywilizacyjnego), negatywnego scenariusza, konieczne jest opanowanie, a właściwie lepiej byłoby napisać o przypomnieniu sobie umiejętności odczuwania i kierowania własnym polem bioenergetycznym. Prawidłowy przepływ strumieni energii przez czakry, czyli energetyczne centra człowieka, umożliwia wzniesienie się na wyższy poziom ewolucji. Uwalnia od natrętnej i szarej rzeczywistości, uodparnia na ataki  niskowibracyjnej energii. A tak naprawdę chodzi o to, że przestajesz być ich odbiornikiem.

Pierwszy milion może być powiązany z wprowadzeniem do diety jak najprostszych pokarmów wysoko wibracyjnych.

Zacznij od prostych rzeczy: Stań wraz z dzieckiem w lekkim rozkroku. Niech energia Ziemi wraz z wdechem przepłynie przez Wasze ciała do góry (wlot przez czakrę najniższą, tę o której mowa, właśnie „seks i pieniądze”, ale dziecku o tym zamilcz). Potem wydech i niech energia Kosmosu przeleci przez Was w dół od czubka głowy do Ziemi. Pokaż to swojemu dziecku. W śmiechu i zabawie. Powtarzaj te oddechy jak najczęściej. Możesz stać bosą stopą na trawie, możesz napić się przy tym wody, możesz przekąsić słońca. Pieniądze już falują w Twoim kierunku. W mojej książce „Jak zarabiać w Internecie? Jak zarobić na blogu?” przedstawiam praktyczne sposoby na zbudowanie ogromnej strony. Budowanie dużej strony staje się pasją, podnosi wibracje, a to samo w sobie powoduje przepływy energii finansowej. To się dzieje samo, bez ciągłego rozmyślania o celu.

Bądź w kroku, nie myśl o celu.

Z miłością.

Pepsi Eliot.

 65
  • kasia   IP
    Bosko! chyba sobie to nagram i będę odtwarzać codziennie :) To takie samoprzezsięzrozumiałe, a zarazem takie trudne do wdrożenia. Ale kto nie próbuje, ten nie ma miodu ;) owocek
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Przemol  
      Dobry wieczór Pepsi. Czy nadal polecasz "Kwadrant ..." Kiyosakiego? Jak na początku bloga.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Monika   IP
        A jak traktować czas? A właściwie jego brak. Żeby odpocząć, poczytać lub posprzątać. Małe dziecko w domu i sporo innych rzeczy na głowie. I co z problemami zdrowotnymi dziecka? Akceptować ale starać się rozwiązać bez zamartwiania?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Aleksandra   IP
          Co z afirmacjami?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Tysia   IP
            wszystko prawda, tylko dlaczego te przyzwyczajenia, nawyki, blokady tak mocno trzymają...?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także