Pepsieliot
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
0
56 online
30 215 VIPy

Po co obniżać ważność, gdy ma się niską samoocenę?

Za to słyszysz: ruchy ruchy, masz mało czasu.

Wystrasza, ambicjonalnie łaskocze, że coś ci ucieka, że życie ci ucieka sprzed nosa. Zrób kurs, weź się powarsztatuj, zapisz się na ustawienia, masz już kryształy?, wciąż jesteś w tyle, oni na pewno są już w przodzie. Sprawdź fejsbuka, wiesz już jak reklamować się na tik toku? Nawet Instagrama nie pojęłaś, a tu ludzie robią karierę na Pintereście? A jak poważnie i dostojnie zrobiło się na Linkedin?

I myślisz, że nie jest z tobą za dobrze, że jesteś kunktatorem, na tapczanie leży leń, i jest słomiany zapał. Dźga cię bezustannie widłami mefisto, czyli własne ego.

Jesteś nikim, nikim ważnym, ludzie włażą ci na głowę, bo jesteś zerem, ba nawet cię nie widzą.

Albo wręcz przeciwnie, wszyscy to głupki, nikt ci do pięt nie dorasta. Tylko nepotyzm, czy inne szachrajstwo mogło być powodem, że takie niedojdy doszły tak wysoko. Może nawet sprawy rozporkowe, albo kasa nadeszła od tatusia, który prawdopodobnie ją zajumał.

W rzeczywistości może być tak, że twój piękny umysł jest cały czas wypełniony takimi śmieciami. Z czymś takim w głowie nie możesz poczuć się wolna, nie może urodzić się kreacja, nie możesz teraz tworzyć świetnego kroku i przejąć go jutro. Jesteś uwiązana w swojej nieświadomości. Nie żyjesz życia, życie czorta, sobie tobą żyje.

A jest tak, że tylko pusty umysł jest matką kreacji, i czystego tworzenia. (Osho)

Pusty umysł dziecka zanurzonego całkowicie w zabawie jest twórcą idealnym. Biesy, Belzebuby na bok, z drogi, do pola, jeść mrówki i piasek.

… Przeczytałam tomy (2 pierwsze) transerfingu rzeczywistości (Vadima Zelanda) i chciałabym obniżyć ważność, ale nie wiem jak. Wiem, że to właściwa droga, ale nie wiem jak to zrobić? Od czego mogłabym zacząć? Jak obniżyć swoją ważność, kiedy zawsze uważało się siebie za kogoś raczej mniej ważnego od innych. Zwykła rodzina z problemami, walcząca o chleb powszedni i coś do chleba mieszkająca w kraju nad Wisłą. Wszyscy prześcigali się w walce o ważność kosztem innych. A najmłodszy, czyli ja zjadał ostatki. Jak mam wiec obniżyć własną ważność, skoro i tak się czuję mniej ważna niż inni?…

Odpowiedź jest bardzo prosta, należy obniżyć ważność tego, że myślisz, że jesteś nieważna. I na tym mogłabym zakończyć.

Wszystko jest dualne i jeśli odczuwasz ważność, czy nieważność, to jest to identyczny potencjał dla wszechświata, tyle, że o przeciwnych kierunkach. Poczucie, że się jest pępkiem świata w porównaniu z innymi, tak samo piętrzy potencjał, jak poczucie, że się jest nieważnym okruchem, właśnie w porównaniu z innymi. Poczucie małości i poczucie wielkości tak samo zaburza równowagę, tyle, że ze znakiem przeciwnym.

A swoją drogą, nie powiem, żebyś zawalczyła, bo w walce nie ma wygranych. Barykady są cyniczne, bo wojnę wygrywa kto inny. Jednak bycie buntownikiem jest twórcze. Mówisz sprawdzam, mówisz, idę własną drogą. Dlaczego boimy się zostać głupkiem?

Politycy, szkoły, rodzice, wszyscy mówią ci jak masz żyć, co robić, co jest przyjęte jako model właściwy. Transerfing tłumaczy to słowami, postępować zgodnie ze spełnieniem celów wahadeł. Jednak kreatywność ZAWSZE polega na buncie i pójściu własną drogą. Ten bunt nie jest walką, jest zejściem z utartej ścieżki.

Dżizas, jak takie życie może wciągnąć swym pięknem. Jak lato, jak wolność, jak magia.

Idąc przez życie cudzą drogą, realizujesz cudze programy, huśtasz się w rytm wahadeł, i nigdy nie docierasz do siebie. To jest twoja gra, gdy nie będziesz grała przytomnie, entropia nie obniży się, chaosu nie ubędzie. Jeśli widzisz, że masz niską samoocenę, ukłoń się jej ładnie, i rusz z tego skrzyżowania.

Przewrażliwienie na swoim punkcie to słabość, zapominanie o sobie to siła

Zadałaś stosunkowo słabe pytanie dla własnego rozwoju duchowego, dla siebie i dla nas wszystkich. Do tego moja odpowiedź będzie trochę jak ta Urzędu Skarbowego, niejasna, pokrętna, niejednoznaczna, żebyś tylko nie mogła się na nią powołać.

Mam info, które może zbić cię z tropu, transerfing rzeczywistości działa TYLKO u tych, u których zadziałał. Rozumiesz ten banialuk? Żeby coś mieć, trzeba to mieć.

Każdy człowiek opływający w dostatek finansowy był już bogaty w przekonaniu, dla swojej podświadomości, w głowie, zanim jeszcze materialnie został bogaczem.

Każda osoba z mężem, była już mężatką od dziecka. Ciekawe, czy to się przekłada na każdego żonatego?:)

Z kolei każda zobsesjonowana tym faktem stara panna od zawsze w głowie nie miała męża. Sądziła, że nie zasługuje, że nie pozna, że nie ma gdzie, że jest brzydka, czy nieprzystosowana do życia, najgorsza. A tak bardzo chceeee. Drugą opcją jest, że ofiara spotyka kata. Osoba źle o sobie myśląca spotyka człowieka, który ją w tym utwierdza. Nikt obok nie zapada się w ruchomych piaskach, ale ona tak.

Gdy nie jesteś tym kim chcesz być, gdy nie idziesz w tym kierunku, gdy nie masz już tego, co chcesz mieć, transerfing rzeczywistości raczej nie zadziała. Ale przecież to tylko metoda, a dróg jest wiele, wiele, wiele.

Czy dobrze jest prowadzić auto na nieprzytomniaka, czy raczej na trzeźwo, wyraźnie? Tak ty, aby zrozumieć, musisz pojawić się na jawie. Ludzie śpią i w dzień i w nocy. Ty możesz zacząć się budzić. Zamiast wpadać z deszczu matriksu pod rynnę alternatywnego świata, cały czas przez sen, w nerwach niezrozumienia, braku czasu, jakiegoś napięcia, nieprzyjemności. A więc zamiast tego odejść na bok, zostać obserwatorem, dostać perspektywę.

Lewą nogą do lusterka, lekko, z delikatnością zrozumienia i niepojęcia. Bez przymusu, z filingiem. Właściwie mogę podsumować, że bez tej lekkości bytu nie potrafisz osiągnąć równowagi i zawsze ściągniesz na siebie jakieś siły równoważące. Przyjdzie walec i wyrówna, nie dlatego, że może, ale dlatego, że musi.

Nie pytaj mię, dlaczego wszystko dąży do równwagi, nie wiem. Ale gdy nadmiernie naciągniesz strunę, dostaniesz strzała skądkolwiek. To pewne.

Przewrażliwienie na swoim punkcie to słabość, zapominanie o sobie to siła. I w tym tkwi esencja transerfingu rzeczywistości i innych koncepcji pomocnych w przebudzeniu.

Miej cel, a potem o nim zapomnij, ciesz się z drogi, kreuj ją, nie staraj się nikomu przypodobać, nie walcz, po prostu bądź tylko zbuntowana, sprawdzaj, nie wierz wahadłom, kochaj siebie to nadejdzie i miłość do ludzi. Do swojego życia. Z pustego i Salomon nie naleje.

Na małe ego (na duże też) zawsze 4 szklanki🙂

love


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.


Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym wellness sklepie This is BIO


Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i się tego trzymajmy.

(Visited 140 times, 1 visits today)
-
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Komentarze

  1. Paulina87 7 lipca 2021 o 11:09

    ten balans, którego uczysz mnie

    1. Paulina87 7 lipca 2021 o 11:09

      Zaczynałam od skrajności po drugą skrajność, najpierw nawet dzwony giganty robiące dzyń dzyń nie były słyszalne, a później niby słyszałam nawet szepty- żadna skrajność nie jest dobra – ani biczowanie siebie ani codziennie koronowanie – ty mi to wytłumaczyłaś- najlżejsza jest równowaga, zachowawczość i czasem milczenie – bez nadmiaru szczęścia ani skrajnych łez – odnoszę wrażenie, że przesadna zajebistość bywa niebezpieczna i aż kusi po słodkiego pstryczka w nos . Mam skłonność do nadmiernego entuzjazmu – ale staram się panować nad sobą bo nadmierny entuzjazm to chyba ta sama drużyna co egzaltowana rosyjska kochanka ? jest jakiś przepis na szczęście bez proszenia się o pstryczka? Albo jak szczęśliwie żyć omijając wahadła? co mówić ludziom o sobie, swoim friendsom – o męzusiu jak psiapsie pytaja? o pracy jak idzie ? – a może w końcu nic nie mówić tylko słuchać? zamówiłam sobie kawusię nowość Waszą do testów

      1. Pepsi Eliot 7 lipca 2021 o 18:08

        obserwacja, ale i tak zawsze coś się wymknie spod kontroli, nie zrażać się, i dalej obserwować, po pewnym czasie będą nowe nawyki. Podświadomość przestanie tak reagować. <3

  2. Marta 8 lipca 2021 o 06:34

    Cześc Pepsi.
    Jakoś staram się , serio i nawet mi wychodzi by patrzeć z boku. Nic na siłę itd… o tyle mój M to chodząca zła prognoza pogody… wciąż jest niezadowlony z siebie, wkurza go wszystko i wszyscy, przez to jest wciąż przygnębiony.. staram mu się pokazac że jest ok, ale co z tego jeśli z jego punktu widzenia NIE JEST ? …. masakra.. okropnie mi go żal… zupełnie nie wiem jak mu pomóc…

    1. Pepsi Eliot 8 lipca 2021 o 11:01

      Ty mu nie pomożesz, a każde zwrócenie uwagi, że znowu dopadł go minorowy nastrój to pogłębi, bo on o tym wie. Wiele ludzi idzie przez życie w niezadowoleniu z życia. On tu jest we własnej sprawie, jest inteligentny, ma wolną wolę i może to zobaczyć. Jeśli obok siebie ma wiecznie zadowoloną trzpiotkę, będzie jeszcze bardziej wkurzony. Spróbuj nie odzywać się, wysyłać mu po cichu miłość, i robić swoje. <3

    2. Joanna 8 lipca 2021 o 21:43

      Ja chciałam po zelandowemu afirmować szczęście mojego męża ( 30 lat razem ) . wciąż niezadowolony i wciąż coś nie tak …próbowałam mu na każdym kroku pokazywać jak bardzo jesteśmy szczęśliwi i afirmowalam jego szczęście . Zeland ze mnie zakpił , bo okazało się , ze od 3 lat ma romans ( ostudzoną rokiem zastoju podróży służbowych ) . Najbardziej boli to , ze ona dostawała to wszystko o czym ja tylko marzyłam i komunikowała – a on twierdził , ze nie potrafi ….byłam trampoliną , psia michą , bezpieczną przystanią . Brak słów , trzeci dzień myśle , co Wszechswiat próbuje mi powiedzieć ? Weź się w garść ? …. teraz mam sielankę , on nie chciał , to nic nie znaczy – a mnie mdli …ot tak jest jak się praktykuje Zelanda to chyba trzeba zaakceptować ?

      1. Pepsi Eliot 9 lipca 2021 o 04:37

        Joanno hej, odpowiem wkrótce postem <3

    3. Przemko :-) 10 lipca 2021 o 11:48

      Jeśli będziesz robić swoje, to może M zajarzy, że z dobrym humorem się nie narzeka i ma się dobre wyniki w swoim życiu. I być może zadecyduje, żeby się zmienić. To jest praca nad sobą. Poznawanie własnego ciała i umysłu. Przeprogramowanie podświadomości, trening fizyczny i umysłowy, zdobywanie nowej wiedzy i nowych doświadczeń posuwających do przodu. Może delikatnie podsuwaj mu pomocne artykuły, rozmawiaj z nim nienachalnie ale za to inspirująco. Jeśli czytasz bloga, to przykłady i porównania od Pepsi dają do myślenia.

  3. Milan 8 lipca 2021 o 07:34

    Jak sie dowiedzieć czego sie chce, czego sie pragnie w sferze zawodowej? Jest jakis sposób? 🙂

    1. Pepsi Eliot 8 lipca 2021 o 10:58

      Jedyną osobą, która może to rozkminić jesteś Ty. Kiedyś sama poszukiwałam pomysłu na biznes. dała sobie 2 tygodnie i się udało, całkiem przypadkiem. Dziecku małemu w pierwsze urodziny ustawia się książkę, pędzel, różne przedmioty i obserwuje się co jego stara dusza wybierze. Może być też tak, że pół życia jarasz się meczami piłki nożnej i nagle cyk, tylko oglądasz tenisa. Po prostu podejmij jakąś decyzję i zobaczysz. Zmieniamy się w życiu, ale najlepsze decyzje podejmuje się w działaniu. idziesz, próbujesz, jak widzisz ścianę w labiryncie, wracasz się i zmieniasz kierunek. To tnie jest ostateczność, to próby, zabawa, działanie, uczenie się i nagle twierdzisz, ze robisz coś co Cię zupełnie nie męczy, że wchodzisz w to. A jeśli tak nie jest, to i tak dobrze, że idziesz, a nie utknęłaś jak osiołek, sianko, czy marchewka, sianko, czy marchewka.

      1. Milan 9 lipca 2021 o 06:30

        Dziękuję, Kochana!
        U mnie milion pomysłow, ale żaden nie wydaje sie wystarczajaco dochodowy:) Tak wiec nadal stoje w miejscu. I mysle, i mysle i im wiecej mysle, tym bardziej nie wiem. Posłałabym prośbe do wszecchświata, ale nie wiem co sobie zażyczyć! 🙂

        1. Pepsi Eliot 9 lipca 2021 o 20:02

          Na pomysł dla siebie wpada się w działaniu. Musisz coś wybrać i zrobić pierwszy krok, to nie musi być życiowa decyzja <3

          1. Milan 11 lipca 2021 o 06:08

            Chyba bralam wszystkie swoje decyzje za zbyt ostateczne. Dziekuje Pepsi za pomoc! Biore ske do dzialania 🙂

  4. Airwaves 15 lipca 2021 o 21:38

    Hej, Pepsi
    nie wiem gdzie zadać to pytanie nawet nie wiem do kogo się zwrócić ale z jakiegoś powodu natknąłem się na cytat, który kiedyś sobie zescrenowałem, pochodzi z książki D. Hawkinsa. chyba oko w oko z jaźnią.
    „samoumniejszanie w postaci przepraszania, schlebiania, ulegania, usuwania się w cień czy bezwolności, jest próbą wpłynięcia na innych poprzez nadskakiwanie ich ego, aby uzyskać przychylne traktowanie i dostać to, czego się chce. Jedyne co mówi fałszywa pokora, to „Jestem osobą, która nic nie znaczy, proszę, traktuj mnie w ten sposób”, inni oczywiście to właśnie robią.”
    Jak to odebrać? Każdy komplement, który mówię komuś jest oznaką mojej słabości? Jęsli mam czyste intencje i jest to autentyczne, szczere i nie chce przychylności tylko wyrażam swoją opinię to tracę w oczach innych ludzi i sobie umniejszam.
    Tworze tym nadmierny potencjał?
    Kurde suche trochę takie życie jak nic nie zachwyca bo zaraz zostanie to nadinterpretowane jako manipulacja.
    Przeprosiny, wymuszone, które mają na celu połechtać ego przeciwnika nie są dla mnie. Jeśli mam żal, poczucie winy, że zachowałem się jak dureń bo mnie poniosło to przepraszam chowam właśnie swoje ego do kieszeni. Rozumiem, że to nie jest najlepsze wyjście z sytuacji? Jeśli ulegam drugiej stronie to również? W życiu trzeba iść na kompromis nie zawsze ale są sytuacji, że ego trza olać. Może chodzi w tym wszystkim o intencje jaka się za tym kryje?

    1. Pepsi Eliot 16 lipca 2021 o 09:09

      Najważniejsze, mniej rozkminki, więcej śmiechu i spontaniczności. Gdy jakieś myśli Cię niepokoją, nie goń za nimi. Zrozumienie jest ważne, ale nie to trzeba zrozumieć. To Ty tworzysz tę grę i grasz. Przecież nie robiłabyś sobie przykrości. To Ty jako gracz interpretujesz ten scenariusz jak upierdliwe wyzwanie i rozkminiasz, rozkminiasz, będąc cały czas obok tematu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

TOP

Dzień | Tydzień | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum