logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
62 557 571
177 online
27 902 VIPy
Reklama

BARDZO DOBRA WITAMINA D3 (z lanoliny) TiB BIERZ JĄ w protokole z K2 TiB

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Po co zaiwaniać, po co się starać, skoro ego i tak powie, że …

    Wszystko to gówno (oprócz moczu).

    Ups, to mówił Steve Jobs do swoich projektantów.

    Komć:

    To ja Zieleń, a raczej ego Zieleni. Piszę złe i przestraszone i ogólnie rozczarowane. Moja właścicielka rzuciła fajki, a teraz rzuca też nadmierne żarcie i co ja kurna będę teraz robić? O czym myśleć? (…) Dzisiaj nie ma balu, dzisiaj będzie wkurwianie i drażnienie. Ciszy brak.

    To teraz ja, Zieleń, a może to nadal ego nadaje (…nie wiem…) w każdym razie chcę się na niego poskarżyć. Mam 33 lata…a ono mi mówi, że AŻ 33 LATA !!! Że teraz to z górki, że kiła. Zero biegania, zero dobrego jedzenia, zero dzieci, jakiś szczególnych osiągnięć. Choć w gruncie rzeczy życie szczęśliwe. Ale franca (czytaj ego) chce więcej i więcej. I że nie mam czasu na bezczynność. Żeby już teraz zaiwaniać, tylko co? po co, JUŻ, bo czasu nie starczy. I że to ostatni dzwonek…, że jak nie teraz to nigdy.

    Męczy mnie to strasznie i to od … wielu lat. Bo kiedyś było AŻ 22 lata, potem AŻ 23, itd, aż do dzisiaj. Nie radzę sobie z tym. Help.

    UREGULUJ HORMONY KOCHANIE 100% ORGANIC MACA This is BIO, A JAKBY CI PRZESZKADZAŁ, TO POZBĄDŹ SIĘ WĄSIKA

    Dzięki Zieleń za komenta.

    Ależ ta fałszywa Zieleń jest podstępna, pewnie spodziewa się, że powiem:

    – W py trzyty Zieleń, jedz złom, poleż se jeszcze na kanapie jak mops, bo tak naprawdę teraz jesteś szczęśliwa, a tylko ego projektuje Twój niepokój, że czas leci. A on przecież kurde flaczek nie istnieje nawet.

    Spoczko Zieleń, to nie tak panowie, nie tak.

    Tak jak pisałam przed moją przemianą duchową, tak teraz mogę to również powtórzyć, że najgorszą zmorą ludzkości na planecie Ziemia są dwie rzeczy: yyy … lenistwo i zatwardzenia. Kolejność dowolna.

    To metafora, bo jak masz częste rozwolnienia nie zacieraj rąś, gdyż tak czy siak, chodzi o pracę układu trawiennego.  To tam siedzi strach karmiący matrix. Umysł jest niewinny, jest potrzebny do twórczości, do kreacji. Jednak programy ego (prosto z dupy) nałożone na umysł sprawiają, że nie jesteś sobą. Że od siebie samej odgradza Cię przepaść nawalona emocjami. To nie przez przypadek, że tradycyjna medycyna chińska przypisuje wszystkim emocjom bolejące części ciała. Strach to ból dupy. I w takim oprogramowaniu żyjesz.

    Na poziomie matrixowym nigdy nie pozbędziesz się strachu, gdy nie zrobisz porządku z układem trawiennym. Tam siedzi wszystko, łącznie ze schizofrenią, jak i polipami jelita, wrzodami dwunastnicy, czy żołądka. Całe drogi żółciowe, woreczek, ba nawet ten mały wyrostek (niedoszłe dochtore lubią go obciąć jako pierwszy jeszcze na praktykach podczas studiów medycznych) i wodowstręt. Wścieklizna i zapalenie wyrostka robaczkowego charakteryzują się wodowstrętem, czy to Ci coś mówi?

    W Twoich jelitach siedzi matrix, szczególnie gdy przepuszczają, bo brakuje Ci kwasu żołądkowego i nie możesz trawić aminokwasów, gdy masz wzdęcia, puszczasz bąki, że nawet dzieci zwiewają, to wszystko karmi matrix, bo to jest Twój strach. Zaraz przyplącze się jakaś choroba autoimmunologiczna, jak Hashi, która ten strach jeszcze pogłębi.

    Ludzie hodują w tyłkach kamienie. Kał w końcowej fazie nie wygląda już nawet jak kolba kukurydzy. Kolba kukurydzy to pikuś, gdyż z ziaren kukurydzy robią się otoczaki i taki rząd kamieni nawarstwia się jak reklamowa piramida z małych Smartów, tyle, że w jelicie grubym. To jest właśnie mega strach.

    Tego strachu mogłoby nie być, gdyby nie yyy … Twoje lenistwo.

    Strach to główna emocja karmiąca bankiera, satanistę, jaszczura repta, Watykan i takich tam, z którego to strachu wywodzą się pozostałe emocje, takie jak smutek, złość, zamartwianie się, czy ekscytacja przedmiotem ukośnik erotyczna. Każda emocja, to odpowiedź Twojego ciała na program straszący, niezadowolony, wiecznie narzekający, albo zmanierowany Twojego ego.

    Jednak, gdyby Twoje myśli nie wywoływały takich emocji, gdybyś potrafiła ze spokojem bernardyna gapić się na taką myśl dając jej po prostu przepłynąć, nie pojawiłaby się emocja strachu. Jednak w Twoim uśpieniu niezbędne jest dobre trawienie. Brak zatwardzeń, głębokie i łatwe wypróżnienia, oraz mimowolna medytacja podczas biegania.

    Aby tak było, lenistwo musi zniknąć, wówczas ego nie będzie mogło Cię dotknąć, uspokoi się, zejdzie z głowy do odwłoka, gdzie jest jego miejsce i będziesz go przywoływać tylko na własne żądanie.

    Tak właśnie robią osoby przebudzone, jednak tacy mogą zachowywać się, jak psy kanapowe, jak leniwce na drzewie, jak miśki coala po flaszce. Mogą, gdyż nie identyfikują się ze swoimi emocjami, nie identyfikują się ze strachem, czy nawet z żałobą, po prostu żyją teraz.

    Osho

    Osho olał sprawę wypróżnień, dobrego trawienia, a jego ciało cierpiało z powodu cukrzycy, wysokich utlenionych lipidów, a w końcu dał się otruć bodajże cezem. Ale czy Osho się bał karmiiąc matrix? Nigdy! Pewnie od czasu do czasu strach się pojawił, ale Osho nie identyfikował się ze strachem. Przyglądał mu się z ciekawością i strach odbiegał jak pies z podwiniętym ogonem.

    A więc Zieleń masz 2 wyjścia:)

    Zaakceptować to co robi z Tobą ego, bo takie jest ego, a następnie ruszyć ze skrzyżowania. Na drodze każdego dnia pozbawiona lenistwa na ten moment posuwać się gdzieś w podskokach, łatwo trawiąc pokarmy, zamiast jak dotychczas ciężko, złom. Karoserie pizzy, podwozia drożdżówek, zderzaki frytek, amortyzatory paniery z głębokiego tłuszczu, no i ruszt z grylla zapity kazeiną z laktozą, zostawiając strach o kolejny rok kalendarzowy w dupie, gdzie jest ich (strachu i kolejnych kalendarzy) miejsce.

    Opcja druga.

    Przebudzić się, ego wtedy znika samo. Oba w tym samym czasie nie istnieją. Albo ego, albo świadomość. Tyle, że jest to śmierć ego, dlatego staje na głowie, żeby do tego nie dopuścić.

    Najdroższa  Zieleń, to byłoby na tyle, dokarmiaj więc lenistwo i zatwardzenie, będzie się Twoje ego dobrze miało.

    lovciam:)

     

     

    (Visited 3 794 times, 1 visits today)
    Peps Osho kim jest, jest trudniej ocenić niż kim PepOsh nie jest. Nie jest ani Pepsi, ani tym bardziej Osho. Nie jest też Tolle, ani Romanem (Nachtem). Po prostu jest sobie tutaj dla Ciebie instalacją PePoż.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Marcin 6 stycznia 2018 o 15:17

      Hahaha super artykuł :d Można się uśmiać

    2. ChaiMate 6 stycznia 2018 o 15:18

      dzięki za ten tekst, Pepsi! <3
      A tak a propos rozwolnień… 🙂 ze 3 dni temu zjadłam kiszoną kapustę (bio, eco, z własnej hodowli), (ogólnie mam na nią smaka ostatnio i mogłabym pożerać w dużych ilościach, ślinka cieknie nawet teraz). "Problem" w tym, że od momentu jej zjedzenia mam rozwolnienie i nawet w nocy budziłam się w celu pójścia do toalety. Po trzech dniach jest lepiej, ale nadal dość "luźno" 🙂 pytanie czy myślisz, że to dobry objaw? jeść kapuchę aż się organizm przyzwyczai i ureguluje się akcja wydalnicza czy może zastopować na chwilę zachcianki kapuściane?

      1. Pepsi Eliot 6 stycznia 2018 o 17:58

        eksperymentuj 🙂

        1. mamamagda 6 stycznia 2018 o 20:05

          Mam tak gdy długo nie jem kapusty, zwłaszcza jeśli nie pojawiała się od wiosny do zimy.

      2. grzegorzadam 7 stycznia 2018 o 23:41

        kapusta pokazuje prawdę o trawieniu.
        Jedz dalej.

    3. Sarah 6 stycznia 2018 o 16:12

      Maca pomaga w pozbyciu się wąsika?:) a włoskow w okolicach brodawek sutkowych też? 🙂

      1. Pepsi Eliot 6 stycznia 2018 o 17:52

        gdy pochodzą z zaburzeń hormonalnych, a nie że taka uroda to myślę, że też

    4. Dażaża 6 stycznia 2018 o 19:40

      Droga Pepsi,

      od 3 dni w moim życiu dzieje się coś bardzo dziwnego.
      Dzień 1
      ok. godz 4 rano poczułam, że ktoś wchodzi do mieszkania, trochę się przestraszyłam, wdech-wydech i już spałam. Zapytałam współlokatorów czy coś słyszeli lub chodzili po domu, ale nikt nic.
      Dzień 2
      jak zwykle przed snem Ziuta nadawała swój program radiowy (serio nie babrzemy się już w przeszłości tylko teraz słuchamy piosnek od ogórek ma zielony do majteczek w kropeczek itp.) w pewnym momencie poczułam strach i że ktoś jest w pokoju. Serce mi waliło usiadłam wdechy-wydech, mówię spokojnie ciałko nic się przecież nie dzieje i poczułam, że zostałam przytulona, uspokoiłam się i poszłam spać.
      Dzień 3
      przyjechał do mnie chłopak położyliśmy się spać i między snem a jawą poczułam obecność i usłyszałam męski głos, który mnie wołał po imieniu. Zareagowałam strachem i oczywiście „Misiu przytul miałam zły sen”

      Nie za bardzo wiem co mam z tym zrobić, ani jaki mam do tego stosunek. W pierwszym odruchu chciałam latać po domu z białą szałwią, ale przyszła do mnie myśl, że nie powinnam nic z tym robić. Trochę mnie ten kontakt fascynuje. Z drugiej strony Ziuta ma niezłe używanie, ale będę obserwować mój strach. Dzięki poradą zawartym na tej stronie potrafię się już uspokoić. Zastanawia mnie co to ? czy kto to ? i dlaczego przyszedł ? jakie ma intencje ? A może zwariowałam ? Po głosie go nie rozpoznałam. Będę wdzięczna za wszelkie komentarze, spostrzeżenia i ciepłe myśli w moją stronę.

      Lovki <33

      Dażaża

    5. Aneta D Falkiewicz 6 stycznia 2018 o 20:38

      Łorany, i się jeszcze ludy dziwią, jak można nie mieć emocji? No można nie mieć. Można się nie bać niczego, można nie odczuwać smutku nad głodnym pieskiem (bajdełej taki smutek to nie to samo co współodczuwanie a współodczuwanie to nie to samo co empatia) i być obojętnym na ludzkie dramy. I się jeszcze dziwią jak to tak można… No jak… Dziękuję Pepsi <3 jestem 'normalna' <3

      1. Marciocha 7 stycznia 2018 o 13:34

        Hej, czym w takim razie jest współodczuwanie a czym empatia? Zawsze myślałam, że to tożsame pojęcia 🙂

        1. Pepsi Eliot 7 stycznia 2018 o 19:27

          to samo

          1. Aneta D Falkiewicz 7 stycznia 2018 o 19:54

            tak, to samo, za pozno się zreflektowałam

    6. Monika 7 stycznia 2018 o 02:25

      Kiedys jadlam pizze , i inne swinstwa , teraz tez zdaza mi sie pizza ale zadko a potem brzuch mnie boli… Mimo ze moja Babcia byla cudowna kobieta, rozgoyowywala wszystkie jarzyny! Brukselki, kalafior, wszystko. Mnie to ogromnie nie smakowalo Wiec sama nie jadlam tego latami , kupowalam paczki jarzyn pokrojone juz i dodawalam do gotowych paczek proszkow kupionych marki Knorr Np. I tak jadlam latami , zle sie nie czulam i nie chorowalam . Deserow wogole. Bo balam sie przytyc. Obecnie jem z Wszystkiego po trochu, nayczylam sie gotowac krotko jarzyny jak szparagi , brokuly, marchewke itd. Do tego troche ziemniakow z kawalkiekm masla. Ryba czy kawalek kurczaka ( jedyne mieso ktore jem) czasem deser . Czasem kawalek czekolady. Troche chleba z serem czy dzemem, czasem robie dzem sama. Owoce nie lubie, chyba ze truskawki czy winogrona. Albo kiwi. Chodze codziennie na spacery przynajmniej godzine dziennie. Kiedys wazylam 54 kl, jak mialam anorexie to wazylam 44-47 kl. mam 1,63 cm Teraz waze 58 kl i dobrze sie czuje,biore vitamine C 500 mg i magnez citraat. Pije zielona herbate , ziolowa , vervene , itd. Mam rozne ulubione smaki kieruje sie tym na co mam ochote. Troche kawy rano i czerwone wino do obiadu, Bardzo dlugo chorowalam przez blad medyczny a raczej kilka bledow. Moze warto zeby o tym napisac na tym forum. Inplant Essure zostaly u mnie zalozone w 2011 roku, to byla jak mi mowiono najlepsza i najbespieczniejsza metoda sterelizacjj . Rozchorowalam sie juz okolo 2014 roku, Zaden lekarz nie wiedzial co mi jest , bole brzucha plecow biodra, mdlosci , skoki cisnienia, rozregulowanie hormonalne itd itd, lekarz sadzil ze to przekwitanie. W roku 2016 nie moglam juz chodzic, lekarz myslal ze mam dyskopatie ale zadne badania nic nie wykazaly. Dopiero osteopatka do ktorej sama z wlasnej inicjatywy poszlam na zabiegi bo juz zaden specialista nie wiedzial co mi jest to ona wlasnie znalazla powod ze inplant w jajowodzie dostal sie do nerwu . Zostalam operowana . Jest duza grupa kobiet Essure NL , kobiety chorowaly jak ja i nikt nic nie wiedzial.co im jest, na szczescie teraz juz nie bedzie tego problemu.Przyjajmniej tu w NL. Nie wiem czy w Polsce tez to stosuja czy stosowali, ale ja przestrzegam kobiety przed ta forma sterelizacji, To zmienilo calkowicie moje zycie. Chory mimo woli tak bym to nazwala.

      1. Kasia 7 stycznia 2018 o 11:02

        Monika, a po co ingerować w swoją rozrodczość w tak inwazyjny sposób? Rany, kobieto, to straszne, co piszesz. Nie jestem nawiedzoną babą, która ma 12 dzieci, jestem już po okresie rozrodczym, mam 2 dzieci. W Polsce nie ma możliwości na wykonywanie takich nieludzkich zabiegów, chyba, że nielegalnie.

        1. Monika 7 stycznia 2018 o 12:22

          Droga Kasiu, Ja mialam wtedy juz dwoje dzieci prawie doroslych. Moj partner nie chcial miec dzieci. Ja tez nie poniewaz pracowalam duzo, i bylam zadowolona z pracy. Nie planowalam powiekrzemia rodziny.Pigulke antykoncepcyjna bralam od dlugich lat. Ale ginekolog we Francjii mojej mamy i moja pani ginekolog tez ee Grancjii nie wyjechalam do Holandii z Francjii czymala sie za glowe jak mozna w moim wieku brac jeszcze pigolki anykoncepcyjne ktore sa tak niezdrowe i moge dostac najgorsze choroby szczegolnie po 40 dziestce . Ona radzla mi zrobic zabieg kotory we Francjii byl polecany i wiele kobiet bardzo szczesliwych bylo z tego powodu. To samo potwierdzil lekarz domowy w Holandii jak i ginekolog czyli mialam druga a nawet trzecia opinie. Klamerki byly zawsze uzywane do podpinania jajnikow. Teraz druciki . Wiec sadzilam ze naprawde Ok. Nigdy nie chcialam byc w pozycjii wyboru czy urodzic dziecko. Moje dzieci byly chciane i zaplanowane co wydaje mi sie lepsze niz te tragedie o ktorych czytalam w kolorowych pismach. Nie jestem lekarzem , ludzie maja rozne protezy inplanty jak biodra kolana itd. Wiec nie podejzewalam nigdy ze lekarze mi mowia cos i radza niebespiecznego. Napisalam o tym bo chce jezeli ktos uzyl tej metody sterelizacji zeby wiedziala co mnie i innym sie przytrafilo. W Polsce tez jest na Essure http://www.wazektomia.com/e51-metoda-antykoncepcji-dla-kobiet-essure

    7. Gabi Orchita 7 stycznia 2018 o 10:20

      Peps, nawet nie zdajesz sobie sprawy jaki kawal roboty tutaj odwalasz 🙂 poscik za poscikiem, każdy z nich napisany prostym językiem ale raz, za razem trafia inaczej, głębiej lub płyciej.
      Zmotywowalas mnie do biegania i do bycia roslinozerca przez prawie rok, ale wróciłam do jedzenia mięsa bo że mną rezonuje i staram się nie mieć wyrzutów sumienia. W sensie jak są to jestem świadoma ich.
      Jak wywala Ci jakaś emocje i pali w klatce piersiowej to oddychanie i świadomość istnienia tej emocji wystarczy do jej rozpuszczenia? Jeny niektóre z emocji sa jak bąki w wannie. Jest wszystko ok a za ja jakiś czas ten bąk wychodzi na powierzchnie, czasem zostawia ogromny fetor i zastanawiam się ile tego bólu nosi w sobie człowiek. Ile tego bólu jest prawdziwym bólem a ile jest fatamorgana ego które oczywiście panikuje. Ludzie budują swoją tożsamość wokół traumy (ja też) , organizują swoje życie wokół unikania trigger’ów które uruchamiają ból i to nieznane pole za horyzontem (kim bym była bez tego bólu i strachu) może zniechęcać przed ruszeniem że skrzyżowania. Mówi się, że by uniknąć cierni łatwiej jest ubrać kapcie niż oblec dywanem cały świat ale nie każdy zdaje sobie z tego sprawę 😉 ja sama teraz już wiem, że noszę na sobie/w sobie bolesny kolec i zbudowalam całą otoczkę w życiu która ma na celu nie dotykać tego bolesnego kolca. Gdy coś idzie nie tak wg moich oczekiwań kolec jest ruszony, boli jak cholera i staram się podwójnie aby nikt lub nic tego nie ruszyło. Masa energii idzie na to by nie ruszać kolca zamiast móc go wyciągnąć co byłoby chwilowo bardzo bolesne. Zbudowalam wokół kolca fałszywą tożsamość. Kim jestem poza tym bólem? Co uwielbia robić moja dusza? Zaczęłam sprzątać szczoteczką do zębów mieszkanie i tak sobie oto Idę naprzód. Jak nadejdzie odp to nadejdzie 🙂
      P.S Mów częściej na Insta!!
      P.S. Kocham Cię czytac Peps.

      1. Pepsi Eliot 7 stycznia 2018 o 10:25

        love love Gabi, dziękuję Ci z całego serca.

    8. Monia 7 stycznia 2018 o 11:27

      Lov lov lov lovinki!!! Wspanialego dnia!!!:***

      1. Pepsi Eliot 7 stycznia 2018 o 11:39

        <3

    9. Madia2014 7 stycznia 2018 o 15:22

      Witajcie,

      od dzieciństwa borykam się ze skrajnymi emocjami. Raz jest dobrze euforycznie, a innym razem żle wręcz tragicznie. Cały czas w nieświadomości dominuje myśl, że znowu zostane porzucona, odrzucona. Teraz często sama prowokuje sytuacje, że tak się dzieje i jestem odrzucana. Albo jak juz nie mogę znieść napięcia sama rezygnuję, żeby nie poczuć bólu odrzucenia. Nie wiem kim jestem, raz myśle o sobie dobrze, a innym razem jestem nikim i nic nie potrafię.
      Ta nieustanna huśtawka kosztuje mnie dużo emocji i zdrowia, bo somatyzuje nieustannie w zależności od tego co się dzieje w moich emocjach.
      Czytam Cie Pepsi i ubóstwiam ale nie mogę się sama z tego wszystkiego dzwignąć, porzucić by przestało boleć, by nastąpił spokój. Borderline bo tak to określają psychologowie, psychoterapeuci nie dają szans na wyjście z tego, a jeśli to przy nieustannej psychoterapii, hospitalizacji i lekach. Ale czy tak ma wyglądać moje życie…..nie chce tak, dlatego zaczęłam poszukiwać….

    10. Madzia2014 7 stycznia 2018 o 17:51

      Witajcie,

      od dzieciństwa zmagam się z labilnością nastrojów, raz jest cudownie wręcz euforia, a innym razem żle i jest katastrofa. Nadwrażliwość i siła gniewu, złości potrafi mną całkowicie zawładnąć.
      Codzienny lęk przed odrzuceniem zabiera sen z powiek. To straszne uczucie, które w sobie noszę od lat.
      Pozbawia mnie wszelkiej radości. Nie dbano o mnie, wiec sama to dziś robie.
      Czytam Cię Pepsi ale jeszcze błądzę i nie do końca wiem co mogę zrobić, żeby z tego wyjść. Jest ciężko.
      Psychologowie, psychoterapeuci dają małe szanse na pozbycie się tego borderline, może za pare lat terapii, hospitalizacji i przyjmowania leków. Nie chcę tak….nie chcę iść tą drogą, poszukuję dalej.
      Czy możecie jeszcze coś podpowiedzieć co można zrobić, którędy iść? Czy ktoś z Was ma z tym problem?

      1. Gabi Orchita 7 stycznia 2018 o 19:12

        Wyjdź z głowy? Z dnia na dzień na dłużej?

        1. Madzia2014 7 stycznia 2018 o 20:45

          Tylko jak to zrobic? Napisz mi prosze cos wiecej.

          1. Gabi Orchita 8 stycznia 2018 o 00:45

            Pepsi, Emanuela I Horry piszą o tym non stop, z różnych perspektyw, odpowiadają na różne pytania choć odp jest wspólnym mianownikiem. Poczytaj i wprowadź w życie. Wiedzieć a nie robić to jak nie wiedzieć i to mówię ja, arcyleń :))

        2. Madzia2014 8 stycznia 2018 o 11:16

          Tak, masz racje.

    11. Ewi 8 stycznia 2018 o 12:23

      Najciemniej pod latarnią jak się mówi i pomimo,że w pewien sposób czuje,że wszystko co potrzebuje wiedzieć już jest na tym blogu (no i we mnie przecież), wszystkie odpowiedzi dążą do tego samego i są w gruncie rzeczy podobne…ale jednak nie widzę, moje ego twierdzi,że to wszystko takie proste dopóki nie dotyczy moich problemów 🙂 Nurtuje mnie jak odnieść dążenie w rozwijaniu duchowości do egoizmu? Od dłuższego czasu pochłania mnie medytacja, ćwiczenia oddechowe, czytanie stale i stale o boskości w nas, zdarzeniach wykraczających poza „normalne” dla świata jak np. świadome śnienie, uzdrawianie energią,prana, lewitacja… I mega mnie to kręci, mogę tak całymi dniami i jestem wtedy szczęśliwa. Moje spojrzenie na świat bardzo się zmieniło. To z pewnością nie jest jeszcze stałe Tu i Teraz, raczej uważność, rozumienie i starania… Niestety mój partner uważa,że świruje, że to co robię zabiera mnie jemu, że to sektowe… Staram się mu tłumaczyć, staram się znaleść równowagę pomiędzy jego potrzebami, a moimi, widzę,że on wyciąga rękę, inicjuje np. pójście ze mną dla gongi i ciągle słyszę,że ja nie robię wiele, zaniedbuje dom, odwracam się od wszystkich na rzecz dziwnych praktyk i spotkań… I widzę,że on cierpi, jest smutny, chce mnie chronić przed „złym” i autentycznie w to wierzy. Współczuje mu i serce mi się momentami wyrywa, i czuje,że nie jestem w stanie znaleść drogi do wspólnego pójścia dalej… To wspaniały człowiek jest, troskliwy i ciągle mamy sporo wspólnego, choć kłótni coraz więcej,a z nimi wychodzą z nas obojga najgorsze cechy… Jak komuś „racjonalnemu” wytłumaczyć ,że przecież to oczywiste,że istnieje świat poza materią i na dodatek jest dostępny dla każdego na wyciągnięcie ręki? wiem, nie zmienię nikogo więc właściwsze będzie pytanie jak żyć w zgodzie ze sobą, ale jednocześnie w rozwoju duchowym nie zaniedbać tych, którzy są dla nas wciąż ważni,a tego nie rozumieją? znalazłam przewodnika duchowego, wielu ludzi odmienił, oferuje ludziom warsztaty zbliżające do tego kim w istocie są i poczułam sercem,że mam tam jechać, choć teraz zwątpiłam słysząc ciągle o tym jak głupi to pomysł, strata naszych wspólnych pieniędzy (on oszczędza na wesele i na nas, a ja chce wywalić tyle kasy na mrzonki) i stawiając się w jego sytuacji rozumiem co czuje. Czy da się to przeskoczyć? zrezygnować ze swojego rozwoju dla niego? Czy to co robię to egoizm? Gdzie jest granica dbania o siebie, a gdzie kosztem innych ludzi? I jak to jest ze szczerością? wiadomo nie trzeba mówić wszystkim wszystkiego o sobie, tylko gdzie się zaczyna kłamstwo, a gdzie ominięcie tematu? Szczególnie w najbliższych relacjach typu mąż/żona? w końcu powiedzenie czegoś w stylu „hej kochanie, interesuje się wychodzeniem z ciała i chciałbym spróbować, będzie to wymagało ode mnie trochę czasu, wiesz dwa razy dziennie muszę porobić ćwiczenia oddechowe, nie przeszkadzaj wtedy :D” myślę,że wielu z nas ma takie problemy, ma rodzinę itd. i nagle chce medytować i robić wszystko w kierunku duszy i napotyka mur niezrozumienia typu strata czasu, a wręcz krzywda… I jak to jest z korzystanie z usług osób typu przewodnicy duchowi? takie osoby same przeszły sporą drogę, mają pewne umiejętności, inną wibrację… Wiem,że wszystko jest w nas, ale dla tych, którzy jeszcze tego nie doświadczają to może być cenne, tak jak choćby czytanie tutaj … Może ktoś z pepsi ekipy napisałby więcej o tych zagadnieniach? 🙂

    Dodaj komentarz