Pepsieliot
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
204 762 912
76 online
30 639 VIPy

Po tamtej stronie lustra, kontrowersje co do reinkarnacji

Skąd to wiem Horry? Od osób, które widzą byty inne niż człowiek wokół nas, te które potrafią rozmawiać z duszami.

Poznałam takie osoby, i twierdzą żeby nie ulegać jasnemu światłu w tunelu, nie słuchać „swoich bliskich „tam. Dokładnie takie mam odczucia, że to jakieś błędne koło, ta reinkarnacja bez pamięci. I rodzi się we mnie bunt, że nie chcę takiej chorej gry. Głęboko w sercu czuję że jest coś innego, lepszego od tego kołowrotka.

Śmierć jest najcenniejszą rzeczą daną człowiekowi. Dlatego aktem straszliwej bezbożności byłoby ją zmarnować. Umrzeć nienależycie. (Simone Weil)

Życie potrzebuje śmierci. Gdyby śmierć została w jakiś sposób wykluczona, katastrofalnie odbiłoby się to na życiu.

To właśnie obecność śmierci wzmaga rządzę życia.

Zostawmy jednak filozofów, chociaż są tacy, co oddali życie dla własnych idei, których nie chcieli się wyrzec.

w didaskaliach

W roku 399 p.n.e. Sokrates zażył truciznę po tym, jak został skazany przez ateński sąd. Miał wpływowych przyjaciół, mógł ujść z życiem, wybronić ucieczką, ale nie chciał. Ciekawe gdzie się teraz loguje?

W 415 roku n.e. Hypatia, pogańska filozofka z Aleksandrii została brutalnie zamordowana przez tłum chrześcijan, których podżegał do tego patriarcha miasta Cyryl.

W 1600 roku w Rzymie Giordano Bruno został spalony na stosie po tym, jak Święte Oficjum (Inkwizycji) Kościoła Katolickiego skazało go na śmierć. Bruno, dominikanin, został skazany za swoje poglądy, które przeczyły doktrynie Kościoła w takich kwestiach, jak przeistoczenie, Trójca Święta, świętość i wcielenie Chrystusa, oraz dziewictwo Maryi. Uparcie odmawiał odpokutowania nawet w drodze na stos.

I co, Reptilia nadeszła i zaczęła go zwodzić światłem odbitym?

To, że czujesz głęboko w sercu, nie oznacza, że tak jest. To uczucie może nawet nie pochodzić z głębi serca, chociaż tak byś wolała.

Bez urazy, ale ja tu widzę krecie działania ego, sofizm i kazuizm w założeniach, żeby dalsze rozumowanie wydawało się logiczne. Po prostu ludzie tworzą błędne (z powodu ego) założenia.

Ego wielbi walkę, stawanie na barykadzie, ścieranie się Tytanów, dobra i zła, żeby było ekscytująco, rebeliancko.

Trywializując:

Religie mówią, że jest jakaś doskonała Istota, twórca wszystkiego, która rządzi, wymyśla trudności i śledzi nasze poczynania, żeby nas ukarać, lub nagrodzić. I że są siły ciemności, które dają mu się we znaki, niby nie dając, bo to przecież Istota wszechmogąca.

Jest też nurt, tak zwanych przebudzonych, którzy uważają, że wiedzą więcej i tutaj pojawiają się różne koncepcje. Niektóre bardzo odległe od praw logiki. Bo również na kilometr widać, że to lęki ego.

Ludzie, tak zwani ekstrasensi, którzy widzą inne istoty nie z naszego wymiaru, też ci, którzy doświadczają wędrówek poza ciałem (OOBE) mogą być również pod wpływem własnego ego, lęków, wyobraźni i nałożonych programów. Powiem więcej, najczęściej są.

Jedni witają się z Kosmitami, UFO-kami, inni widzą złych Reptilian, Szarych, i inne jakoby kosmiczne nacje. Czy istoty diabelskie, albo tylko złośliwe. Są tacy, którzy widzą, słyszą, albo wyczuwają duchy.

Są ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną, wrócili i opowiadają o świetle w tunelu.

Jeśli wierzysz, że jest jakieś piekło, i że wygląda jak w malarstwie Hieronima Boscha, to właśnie podczas podróży poza ciałem takie piekło zobaczysz. Kotły, smoła i przypalani grzesznicy.

Ale to nie jest logiczne.

To nie doprowadziłoby nas do niczego dobrego. To nie miałoby sensu. To kolejna zabawa dla człowieka uśpionego i jego ego.

Nasze ego widzi cudowny świat ziemski, w którym toczy się nasza gra. Bo jesteśmy w iluzji, o czym mówił Budda. Nie mógł powiedzieć, że jesteśmy w przestrzeni wirtualnej, nikt by go nie zrozumiał.

A więc ego widzi ten cudowny świat, ale nie cieszy się, nie wycisza, nie uspokaja, bo ego chce spotykać różowe jednorożce. A gdyby już je spotkało, to chciałoby spotkać czarodziejską złotą rybkę, albo pogadać z kapelusznikiem z Alicji w krainie czarów.

I to wszystko jest możliwe, ale bardzo bardzo mało prawdopodobne w naszej grze, która przyjęła tak różnorodną i piękną postać. Jednak nie potrafiącą zadowolić ego. Ponieważ jeszcze się taki nie urodził, co by ego dogodził.

Chrześcijanin, który dzisiaj spotkałby Jezusa, byłby rozczarowany tym co gość mówi, że podobny do Żyda, że nawiedzony. Bo Jezus zupełnie nie bawi ego. Ludzie chcą spotkać coś bardziej dziwnego, kogoś typu Shrek.

I wtedy rodzi się baśń, która bardziej nas kręci.

Że jest walka dobra ze złem. Że ktoś nas zajumał, zagonił do karmienia energią. I że moglibyśmy się z tego kieratu jakoś wyzwolić, ale po śmierci jak ćmy do światła suniemy tunelem, żeby spotkać się z miłą rodziną, pocieszycielami, którzy wcześniej zmarli.

Na marginesie, bo to nie jest tematem tej dysertacji. Owszem są gangi świadomości, wahadła destrukcji, czyli matriks, głodny naszej energii, ale to my go tworzymy dokarmiając nieświadomi. Huśtamy się na wahadłach, dajemy się wciągać w obietnice.

I czytasz takie rozprawy:

Większość z nas ma skłonność do bezkrytycznego przyjmowania przekazywanych nam treści. No właśnie, wszystkich treści, alternatywnych też. Wierzymy naiwnie w to, co nam się mówi, albo w to jak nas zaprogramowano, czy jak sami zaprogramowaliśmy naszą podświadomość. A przecież nic nie jest takie, jak się wydaje. Właśnie! To działa we wszystkie strony.

Dlaczego mieliby pozostawić kształtowanie się naszych przekonań przypadkowi? Nie, nie pozostawiają tego przypadkowi. Poddawani jesteśmy stałej, totalnej dezinformacji. Z tym należy się zgodzić, ludzie sami odcinają się od bazy danych, ponieważ wciąż dokładają chaosu. Chcą się bawić, nie chcą pracować nad swoim rozwojem, muszą mieć włączonego Netflixa.

Jeśli przyjmiemy, że duch ludzki (oczywiście tych osób, które są nim obdarowane!, dość egotyczna informacja) jest nieśmiertelny, to w rzeczywistości (cokolwiek to znaczy) w jakiej żyjemy, przechodzi on cykl kolejnych wcieleń.

Związane z tym cyklem wcieleń jest pojęcie tak zwanej karmy, co ma determinować nasze kolejne wcielenie.

Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie? I znowu widzę tutaj silnie zamkniętą, egotyczną postawę poznawczą. „Zbrodnia i kara” Dostojewskiego straszy. Nie popełnisz zbrodni, nie dlatego, że przepełnia Cię miłość do drugiego człowieka, tylko dlatego, że się boisz kary?

Nie chcesz cierpieć? Nie chcesz se zepsuć karmy? Ale to nie jest dobry powód. To jest powód z piekła rodem, z ego. Jeśli nie kradniesz i nie oszukujesz, bo się boisz kary, to jest to tak samo niskowibracyjne i podwyższające entropię i chaos na świecie, jakbyś kradł i oszukiwał.

Właśnie dlatego nie możesz pamiętać poprzednich wcieleń, bo ewolucja byłaby zastopowana. Czyli zaczęlibyśmy się cofać.

Za każdym razem dążymy do przebudzenia, co znaczy tylko jedno: stawanie się MIŁOŚCIĄ. I uświadamianie sobie, że nie jesteś swoim ego, nie jesteś swoim „diabłem”.

Dusza, która loguje się do kolejnego ciała gracza nie ma pamięci intelektualnej, to musi zostać wymazane, jednak przynosi ze sobą jakość świadomości ewolucyjnej. Jeśli w poprzednim wcieleniu daleko zaszłaś na drodze ewolucji świadomości, byłaś na dobrej drodze stawania się miłością, bo o to właśnie chodzi, wystartujesz z takiego właśnie pułapu.

Masz natomiast wolną wolę!

Możesz dalej ewoluować, możesz też w tym wcieleniu zrobić krok w tył. Jeśli byłaś wysoko ewolucyjnie, coś Ci nie pozwoli na duże cofnięcie, tym czymś NIE MOŻE BYĆ PAMIĘĆ Z POPRZEDNIEGO WCIELENIA, bo to byłoby kupczenie, ale jakość świadomości.

Świadomość może ewoluować poza tą grą na Ziemi. Może ewoluować w innych grach, albo poza grami. Na Ziemi ewoluuje się najszybciej i najciekawiej.

Osobniki o wysokim poziomie świadomości (to jest kwestia uczenia się, doskonalenia, coś jak przechodzenie z klasy do klasy) mogą w tym samym czasie brać udział w innych grach. Albo mogą pomagać też ludziom w przejściu podczas śmierci.

Każdy z nas może doprowadzić do takiego poziomu świadomości, ale ludzie o wiele bardziej wolą bawić się ze swoim ego, niż próbować dotrzeć do duszy. I starać się rozumieć, uczyć i ewoluować.

Każdy z nas jest częścią Wyższego Systemu Świadomości, czyli dla innych Boga, Absolutu. Który to System właśnie poprzez nas, jest w ciągłym, nieustającym, nieskończonym procesie stawania się miłością. Nie można tego procesu ani na chwilę zatrzymać, gdyż zaraz zaczynasz się cofać.

Po przeciwnej stronie miłości jest lęk.

Ci, którzy nie rozumieją jeszcze, że jesteśmy częścią Boga, istotami wspólnej Jaźni, sądzą, że to wygląda tak:

Dość powszechny scenariusz (nie zawsze jednak odgrywany), że gdy odchodzisz z tego ciała, widzisz tunel ze światłem na końcu. Większość świeżo oswobodzonych dusz dąży tam w te pędy.

Odczuwają miłość bijącą z tego światła (tak naprawdę, miałoby to być Twoje światło odbite). Ogarnia Cię całkowite poczucie bezpieczeństwa i bezwarunkowe zaufanie. Pojawiają się zmarli kumple, rodzina, bajkowy świat.

Ale też wyświetlany (ciekawe kiedy, przed czy po spotkaniu z bliskimi z zaświatów, i dlaczego się ponownie nie zalogowali do gry?) jest Ci filmik obrazujący Twoje życie. Sam widzisz, ileż to złych uczynków popełniłeś. Odczuwasz wstyd, oczywiste jest, że trzeba za to ponieść straszne konsekwencje. Nawet Ci do głowy nie przyjdzie, że fim może być zmanipulowany, sfabrykowany.

Ale oto ta miłosierna, pełna miłości istota oznajmia Ci, że otrzymasz szansę naprawienia swoich błędów w kolejnym życiu. Czujesz wdzięczność, godzisz się na wszystko, szczęśliwy, że w ogóle masz szansę. Następuje zawarcie jakiegoś rodzaju umowy na kolejne wcielenie. Akceptujesz to, co Ci zaproponują i… tu popełniasz duży błąd. Włazisz w pętle reinkarnacji.

I to są poglądy z poziomu lęku i ego.

Chcą Cię jacyś ONI (nieokreślony bliżej wygłodniali „nadzorcy” matriksu, dla jednych źli Kosmici, Reptosy, Rodziny Masońskie, bankierstwo, które dotarło do diabelskich mocy, dla innych inne diabelskie korporacje, technologie 4D, cokolwiek) naciągnąć na kolejne kijowe wcielenie, poczucie winy i ze strachu robisz ponowny zjazd na Ziemię.

Ciekawe dlaczego nie do New Yorku, Kalifornii, nie na Lazurowe Wybrzeże, tylko do Polski pod rządami Kaczyńskiego, czy do afrykańskiego państwa z problemem głodu i wyjątkowo wysokiej śmiertelności?

Jak ja Horry to widzę?

We mnie jest wciąż za dużo lęku, żeby OOBE mogło mnie czegoś nauczyć doświadczając podróży poza ciałem.

Będąc w lęku spotkasz obiekty straszne, straszące, bo tego spodziewa się Twoje ego, zaprogramowana podświadomość.

Gdy pomimo tego, że się boisz, powiesz sobie, to iluzja, to tylko ego, idę w to, niech się dzieje co chce, jak potwór, to kij z tym, to wszystko iluzja, masz szansę spotkać się ze sobą z każdego wcielenia. Masz szansę spotkać przyjaciela, który pomoże Ci to rozkminić.

Na bardzo wysokim poziomie świadomości, możesz nawet wiedzieć kim byłaś i w kogo się wcielisz, jak Dalajlama. Ale to wszystko jest nasze wspólne, jaźń, nasza boskość, i iluzja gry, w którą jesteśmy zanurzeni po szyję. Bez wiedzy, że to iluzja, i że sami ją tworzymy naszymi intencjami. Życie to gra podobna do snu, tylko bardziej zagęszczona więc dzieje się w opóźnionym procesie materializacji.

No i co z tym tunelem i bliskimi? Ci co tego potrzebują, dostaną, ci bardziej świadomi nie, bo nie będą się tak bali.

Tylko 2 założenia i jedziemy z tym koksem.

Rzeczywistość jest wirtualna, a świadomość nieśmiertelna

Oto 100 lat temu odkryto dziwaczny świat mechaniki kwantowej. Parafrazując jednego z twórców fizyki kwantowej, to, co uważamy za rzeczywiste, składa się z rzeczy, których nie można uważać za rzeczywiste. Okazało się bowiem niezbicie, że włażąc w głąb króliczej nory, rzeczy mogą tam przebywać w dwóch miejscach jednocześnie, a o ich losie decyduje prawdopodobieństwo przypadku.

To co za chwilę przeczytasz nie jest popularne, jest za to intuicyjnie logiczne, ma więc wszelkie podstawy nauk twardych, jak matematyka, a przede wszystkim fizyka kwantowa. Miej na uwadze, że o wiele prościej zarządzać masą, gdy można popleczników wahadła łatwo nastraszyć jedną, jedyną szansą życia. Religia nigdy z takiego dogmatu nie zrezygnuje.

Gdy ktoś umiera, kończy poprzednie doświadczenie, a zaczyna następne, na tym polega reinkarnacja.

Ewolucja biologiczna na tej planecie, która jest softwarowa, czyli napisana w komputerze, jednym słowem, wirtualna (Budda nazwał ją iluzją), przebiega w taki sposób, że pewne organizmy się rozwijają, pewne cechy ewoluują, a to, co się nie sprawdza, zanika.

Czyli zachodzi nieustający proces doskonalenia, ujmowania chaosu, obniżania entropii i otrzymywania dostępu do danych.

Gdyby świat został stworzony tak dla jaj, wówczas intuicyjnie, ale też logicznie byłby pozbawiony sensu. Jednak, on nie powstał dla jaj, tylko jest niezbędny do ewolucji świadomości wyższego systemu, którego jesteśmy częścią. Ten wyższy system świadomości, zwany dość nietrafnie Absolutem, prawie jest identyczny z definicjami określającymi Boga w różnych religiach, w tym katolickiej.

Czyli wszystko się zgadza, powstaliśmy na podobieństwo nazwijmy te Wysoką Świadomość, Bogiem. Tyle, że jesteś dokładnie jego częścią, poprzez którą on ewoluuje samego siebie. Jesteś zanurzona po szyję w wirtualnej grze, aby ewolucja następowała szybciej. Ewolucja polega na zamianie strachu w miłość i nic więcej.

Ewolucja, o której mówię, oczywiście dotyczy tylko naszej świadomości, a nie ciał, które są śmiertelne, podobnie jak ich oprogramowanie zwane ego.

Gdy logujemy się do kolejnego wcielenia nie przechodzi żaden fragment intelektualnej pamięci z poprzedniej inkarnacji, żaden fragmencik poprzedniej wiedzy danej jednostki. I to jest bardzo logiczne, pomimo, że rodzi się w Tobie bunt, że nie chcesz takiej chorej gry.

Świadomość nie ma krztyny intelektu, ale ma jakość, czyli zachowuje całą zgromadzoną wiedzę, dojrzałość i wcześniejsze doświadczenia, ale nie ma tam warstwy intelektualne i to Cię wnerwia. Po prostu nie rozumiesz, patrzysz na świat oczami ego, a to jest widzimisię.

Logując się w kolejnym wcieleniu do nowego awatara wnikasz do niego w całości. Więc to nie jest identyczne ze zwykłym logowaniem się do gry komputerowej, że gdy zmęczysz się, znudzisz, zgłodniejesz, wciskasz pauzę, wychodzisz sobie z gry, po czym wracasz i kontynuujesz grę. Całkowite zanurzenie świadomości w awatarze polega na tym, że NIGDY nie opuszczasz gry.

W momencie śmierci człowieka, indywidualna jednostka świadomości, czyli tak zwana dusza, trafia do innej rzeczywistości, ponieważ wcześniej była zalogowana w strumieniu danych z komputera, który definiował zmysły ciała, a który nagle zamilkł.

Wszystko co ciało, czyli awatar widział, słyszał, czuł, odczuwał, smakował, wszystko to znajduje się w strumieniu danych. Coś takiego jak ciało biologiczne i zestaw reguł, awatar uczył się jak te dane interpretować. W momencie, gdy człowiek umiera, ta jednostka świadomości z wolną wolą nie otrzymuje już żadnych danych.

Zamiast tego świadomość zaczyna otrzymywać strumień danych z tego co wydarzy się w następnej kolejności.

I to jest wirtualna rzeczywistość przejścia.

Następnie dusza (jednostka świadomości) zdaje sobie sprawę z tego, że znajduje się gdzieś tam (w sumie nie wie gdzie) i dostrzega punkt świetlny, światło. Nie wie co to jest, ale widzi, że ktoś do niej macha przyjaźnie i mówi, chodź do nas. To jest być może ktoś z rodziny i przyjaciółka z dzieciństwa, chcieliby się spotkać. Jednostka widzi te osoby i można to, co się teraz dzieje nazwać rzeczywistością przejścia.

Jest to inna wirtualna rzeczywistość i strumień danych, w której musi dokonać swoistej przemiany, ponieważ wcześniej wydawało się tej jednostce, że to ona była tym awatarem.

Jednak ludziom przebudzonym, którzy nie identyfikują się ani z ego, ani z ciałem taka rzeczywistość przejścianie będzie potrzebna. Chyba, że jakieś złagodzenie strachu, lęku przed jeszcze nieznanym, coś uspokajającego może się pojawić. I dlatego często (NIE ZAWSZE) dochodzi do spotkań z bliskimi i innymi przyjemnymi rzeczami.

To oczywiście nie są tak naprawdę bliscy, tylko wyciągnięte postaci z bazy danych, inna nazwa Kronik Akaszy, czy przestrzeni wariantów. Te postaci będą mówić to, co zwykle mówili za życia, będą identyczne, zorientowane w aktualnej sytuacji etc, ale nie będzie tam ich wolnej woli, gdyż wiadomo, że te jednostki już dawno zalogowały się do innych ciał (awatarów) i są znowu w grze, którą tak naprawdę uwielbiają.

Gdy Twoja jednostka świadomości wolnej woli bardzo się rozwinęła i lepiej rozumie miłość, i wie, że miłość jest dualna w stosunku do lęku, który stwarza ego i przekonania, to TERAZ BĘDZIESZ DYSPONOWAŁA WYŻSZĄ JAKOŚCIĄ ŚWIADOMOŚCI gracza swoim kolejnym ciałem.

Kolejna inkarnacja, to kolejny pakiet doświadczeń.

Potrzebujemy takiego pakietu doświadczeń, ponieważ stawanie się miłością jest bardzo trudnym procesem do przeprowadzenia.

Pozbywanie się strachu, ego, przekonań, budzenie się do prawdziwego życia, to proces, którego doświadcza się świadomie, a awatary nie mają pojęcia, że nie są sobą, że nie są awatarami. Żyją nieświadomie, grę biorą za swoje życie.

Każdego dnia wielokrotnie zasypiam, gdy poddaję się emocjom, ale też wielokrotnie budzę się, gdy moja uważność to dostrzeże. Każdego dnia staram się pozbywać lęku, i stawać się choć trochę miłością. Dużo uczę się i staram rozwijać.

Dlatego pozwalam sobie zobaczyć też coś u innych. To nie jest krytyka, ego potrafi być wciągającym kompanem, i baw się z nim, i straszcie się nawzajem. Jednak postaraj się robić to świadomie. Ego nie może być Twoim panem, to Twój parobek.

To ego chce widzieć Reptosy, akcję, kryminał, spotykać różowe jednorożce. Tak jakby nie wystarczyło wariactwa, że żyjemy w grze, w którą gramy i którą sami intencjonalnie tworzymy.

Na koniec, jeśli widzisz Kosmitów, ufoków, zielone ludki, inne byty tutaj.To zawsze jest to wynik jednego z tych 3 powodów.

  1. Raz, Twoja wyobraźnia, po prostu widzisz to, czego nie ma.
  2. Dwa, z jakichś powodów zahaczyłaś o inną grę, z inną gęstością materii np, albo nie Ty zahaczyłaś, ale Ciebie wyhaczono, niekiedy dla żartów. Tak naprawdę nawet w tej grze możesz wyjść z ciała, iść do sąsiadki i podglądać jak lepi pierogi. Trudno będzie ją uszczypnąć w tyłek, ale już poruszyć drzwiami może Ci się udać i śmiertelnie ją nastraszyć.
  3. Trzecią opcją jest, gdy wyższy system świadomości, czyli też Ty sama sobie chcesz coś przekazać. Pokazać, że to nie jest dokładnie takie na jakie wygląda.

A pelętające się dusze?

W chwili przejścia zdecydowane, że jeszcze nie idą stąd? A ci co chcą zostać jednak w pięknym zamczysku? To wszystko jest możliwe, a mechanika kwantowa, naprawdę twarda nauka, tym szaleńczym zjawiskom nadaje rangę nowej/starej normalności.

Zadanie na dziś, obserwuj siebie, zobacz ego i spójrz obiektywnie na tego stworka. To nie Ty, to lęk i wciągające harce. Zabaw się, jak lubisz, ale wodzów nie wypuszczaj z rąk. Ty tu rządzisz.

Stajesz się miłością, i nie ma nic innego do roboty tutaj. Jak Ci się nie uda, to następnym razem dostaniesz trochę łatwiejsze zadanie.

Zwierzęta robią to samo.

Myślę więc, że nikt nas nie zmusza, żeby tutaj pojawić się znowu i znowu. Po prostu lubimy tę grę, nie jest nudno. A co do cierpienia, cierpimy bo taki jest nasz wybór. Tak działa ego.

Z bazy nadawał, na zawsze Twój, Horry Porttier

Się biega i gada:)2 godz.

PS

Kiedy czarna śmierć zbiera żniwa we Florencji w roku 1348, grupa młodych ludzi zaszywa się w willi zaledwie kilka kilometrów od miasta i rozpoczyna 10 dni namiętnego życia, podczas których opowiada sobie wyraziste i lubieżne historie. Rezultatem tych 10 dni, stała się kolekcja 100 opowieści o celebrowaniu życia i joie de vivre w najbardziej cielesnym znaczeniu.

Dekameron, zbiór nowel Giovanniego Boccaccia pokazuje głębokie powiązanie lęku przed śmiercią z pożądaniem. W tak skrajnych sytuacjach dla ludzi głęboko uśpionych, bliskość śmierci może być najsilniejszym afrodyzjakiem. Mówi się wręcz o pewnej erotyzacji śmierci, co świadczy o tym, jak bardzo człowiek jest bezbronny i niczego nie kuma ze strachu.

Kiedy więc zaczniemy się jakoś budzić?


Horry Porttier

Prawdopodobnie autor na stronie Pepsi Eliot, jednak nius pojawił się niespodziewanie i w sumie niewiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym wellness sklepie This is BIO

Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

(Visited 1 831 times, 1 visits today)
-
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Komentarze

  1. Dorka 2 marca 2021 o 19:07

    matko i córko, jaka Ty Pepsi/Horry mądra jesteś, możesz bliżej o ego jako parabku? ale że co? tak bardziej do inteligentnych inaczej, z wdzięcznością

    1. Pepsi Eliot 2 marca 2021 o 21:01

      przypomnę przypomnę <3

  2. M. Dz. 2 marca 2021 o 21:27

    To nie jest tak, że my jesteśmy wiecznie częścią tej gry. To nie prawda, prawdziwe życie jest tam, w świecie duchowym a tu logujemy się z własnej woli by doświadczyć, doskonalić się, poznać emocje, miłość, spłacić długi karmiczne itp. Dla duszy tak naprawdę świat fizyczny jest ciężki, a ego straszne. Ale nie ma wyjścia jak chce się rozwijać. Reinkarnacja to fakt, często sami chcemy to przejść by Tam się rozwijać duchowo. Kiedyś przerwiemy te grę. Gdy będziemy mogli już być na tyle świadomi że to tylko gra a prawdziwe życie jest gdzieś indziej. Widzę duchy, są tu bo działa wolna wola, wcale nie muszę iść za światłem jak nie chcą.

  3. Nieziemska 3 marca 2021 o 04:13

    Pepsi, ja jeszcze mało kumam i próbuje w ogóle zczaić to wszystko… Czytam Twoje posty, to mnie bardzo ciekawi i intryguje. Wszystko wydaje się takie nierealne. Niemożliwe. Nieprawdopodobne. Ciekawi mnie myśl, czy w chwili przejścia możemy wybrać coś innego niż kolejne wcielenie? Możemy iść do „Absolutu” połączyć się z nim juz na zawsze? Nakby wylogować się juz for ever z ziemskiej gry? Czy to niekończącą się historia i reinkarnacja jest naszą jedyną drogą? Co odpowiada za to, że logujemy się tu gdzie sie logujemy? Dlaczego nie zalogowałam się w Indiach? Albo w Rosji? Albo w ogóle w Chinach? Co decyduje, czy będę facetem czy facetką? Nic nie ma na to wpływu? Czemu podczas przejścia nie doznajemy prawdy tylko kolejne iluzje? Czy jest szansa abyśmy kiedyś wszyscy stali się swiadomi tego co się na prawdę dzieje? Jak widzę wszystkich ludzi i ich przyziemność to mam wrażenie że to jest niemozliwe i nogdy się nie stanie. A ja mimo, że chciałabym się nie bać i gdzieś mi stuka i puka do świadomości to, że lęk jest bezsensu to ego jest tak rozpostarte ze boję się nawet być grubsza czy chudsza czy starsza itp itd… Eh ale się napisałam 🙂 Tak czy inaczej swietny tekst jak widzisz daje dużo do myślenia. Kiss Peps

    1. Pepsi Eliot 3 marca 2021 o 10:09

      Absolut w rozumieniu skończenie doskonałego tworu nie istnieje, cały czas my wszyscy jesteśmy w procesie stawania się miłością. Gdy tego zaprzestaniemy robić wszystko co osiągnęliśmy na drodze ewolucji cofnie się.

      1. Nieziemska 3 marca 2021 o 11:17

        Ja mam w glowie od zawsze jedno wazne pytanie :”ale po co to wszystko” nikt bie jest w stanie mi odpowiedzieć. Dyrdymały na zasadzie, zeby byc leoszym do mnie nie trafiają, bo ja szukam też odpowiedzi po co być lepszym i po co sie w ogóle staliśmy. Po co zaistnieliśmy.. I czy wobec tego jest ograniczona ilość dusz? I tylko ciągle się odradzamy i mieli sie ta energia na ty świecie? Sa dusze/energia które odeszły z tego wymiaru? Gdzie i jak istnieje inny świat i wymiar i po co?

        1. Pepsi Eliot 3 marca 2021 o 13:25

          po to, że jak przestaniemy stawać się miłością cofniemy się do 2 aminokwasów, a potem jeszcze w tył

          1. Nieziemska 3 marca 2021 o 13:48

            A czy to w sumie tak źle? 😉

          2. Nieziemska 3 marca 2021 o 15:05

            Pepsi bo ja bardziej szukam odpowiedzi na oytanie nie po co robimy to co robimy na ziemi tylko bardziej po co zostaliśmy stworzeni aby to robić w ogóle. Po co to wszystko?

          3. Pepsi Eliot 3 marca 2021 o 17:54

            nie zostaliśmy stworzeni, stworzyliśmy się , świadomość jest nieśmiertelna, a my sobie tak gramy w komputerze

          4. Nieziemska 4 marca 2021 o 08:13

            Mam chyba zbyt ciasny umysł i ból istnienia.. Wiem, że nic nie wiem. Totalnie. Ale postaram się zgłębiać… Wydaje mi się, że wszystkie ziemskie zajęcia i przyjemności to mydlenie oczu i odwracanie naszej uwagi od istoty rzeczy. Dziękuję Pepsi ze jesteś i dajesz dużo do myślenia. Czacha dymi. 🙂 🙂 🙂

          5. Pepsi Eliot 4 marca 2021 o 11:58

            <3

        2. habor 20 listopada 2021 o 21:52

          Religie, bóstwa, absoluty zwyczajne i nad, wszystko to bajczarstwo pospolite dla mental ubogich z trzeciej części tryptyku-Mity Greków Rzymian i współczesnych mitomanów! Głównie na religianckiej zasadzie kołowacizny kwadratu- bóg z biblii, biblia od boga! Byłem tam i wędrowałem po niebytach pięć dni w śpiączce, aliści nikt mnie nie chciał. I z braku opcji musiałem wrócić w swoją jedyną, ziemską powłoczność. Moja najwierniejsza od piętnastu lat przyjaciółka urna eko oczywiście, czeka cierpliwie na widocznym miejscu i w niczym mnie to ni wadzi, ni boli, ni solą w oku z zaćmą. Bom ja z nacji trzeźwych realsów, gdzie wszyscy rodzą się po to, aby umrzeć i odejść w absolut niebytu! Jak Świat Światem, nieśmiertelni byli tylko bogowie. Ze wskazaniem na 'byli’!

    2. Senna 3 marca 2021 o 16:44

      Czytałam książkę Michaela Newtona „Wędrówka dusz” a także Roberta Schwarza „Dar duszy” i tam jest opisane (m.in. na podstawie relacji ludzi pod wpływem hipnozy), że wszystko jest dobrowolne, jeśli nie chcesz to możesz się nie wcielać. Ale opiekują się nami w świecie duchowym bardziej świadome dusze – nauczyciele, przewodnicy, którzy pomagają w rozwoju, pomagają wybrać wcielenie, czy na ziemi, czy w innym świecie. Oni z kolei też są pod opieką jeszcze bardziej świadomych dusz i mają swoje wyzwania, też mogą się róźnie wcielać, i to nie tylko w jedno ciało. Wszystko po to, by dojrzewać do miłości, by nią żyć, czuć ją nieustannie. Może i tak jest… Ja przynajmniej chcę w to wierzyć ? poczytaj te książki, są na yt audiobooki. I sama zdecyduj, czy to Cię przekonuje. Ego chce w coś wierzyć, jakoś trzeba sobie ten świat wytłumaczyć ?

      1. Nieziemska 4 marca 2021 o 11:03

        Dziękuję za wiadomość ❤️… Masz rację.. My ciągle musimy sobie jakos to wszystko tłumaczyć… A ja szukam odpowiedzi na pytanie „po co?” czy ewoluowanie, ewolucja, rozwój zawsze jest dobry? Kto mowi, że inne emocje jakimi sie poslugujemy poza miłością są złe? Kto ustalił takie reguły gry? Ktoś ustalił? Kto spowodował, że mamy świadomość i istniejemy? W ogóle ktoś nas ogarnia faktycznie? Jesteśmy jedną energia? Sami się materializujemy? Sami powołujemy do życia? Czemu? 🙂 🙂 🙂 just curious

        1. Pepsi Eliot 4 marca 2021 o 11:43

          Ego zawsze będzie zadawało takie pytania, żeby tylko nie cieszyć się z tego co jest

          1. Nieziemska 4 marca 2021 o 20:06

            O właśnie w punkt. Mam problem z cieszeniem się z tego co jest. Ale pracuję nad tym. 🙂 no to idę starać się wzrastać.

      2. Nieziemska 4 marca 2021 o 11:21

        A nawiązując do książek, odczuć itp to kilka razy czytałam taka w sumie infantylną książkę dla dzieciaków pt „The Host” – Intruz S. MEYER. to zadna naukowa ani duchowa książka to taka fantazja, ale jakos czuję ten klimat i wędrówkę jalby dusz z innych wymiarów… Taki mały akcent. A odnośnie audiobooków, to juz znalazlam ang. Wersję wędrówki dusz na yb. Bedzie sluchane. Dziękuję. Jak masz jeszcze jakies ciekawe tytuły to zapodaj proszę. Buziaki

  4. Paulina87 3 marca 2021 o 06:51

    Wczoraj miałam ewidentnie dzień sinusoidy – ale ten odcinek gdzie zjeżdza się na saneczkach w dół – nie chciało mi się nawet nie chcieć, emocje tej mojej rosyjskiej połówki mnie normalnie aż wylewały sie z uszu 🙂 zmusiłam się do treningu – chciałam sie naladować muzą ale nie podchodziła i odpalilam fejsbunio i Pepsi TV – mam kila zaległych filmow i losowo wybrałam jeden – akurat był o sinusoidzie również, i o tym ze też czasem sobie przyśniesz – śmieszne to było jak zacytowałaś G – gdyby oni wiedzieli …… ;)) i ten filmik i kolejny który sobie zapodałam mnie tak ukoił, zrobił super robotę przed snem . zauważyłam w sobie nadmierną empatyczność – to jest fajne zazwyczaj- ale łapię smutki i zmartwienia mojego taty jak rzep 😉 fakt, że mam z nim mega konekszyn i jest faciem turbo madrym itp – ale ogólnie tak mam, że ciężko mi się trawi smuteczek kogoś bliskiego mi – od razu chce ratować i poprawiać im humory – to jest taki sen, czy taka moja słabość jeszcze, czy tak mają potomkinie rosyjskich kochanek , dodam, że poza tymi stanami gdzie łapie coś od nich – mam dużo entuzjazmu i te stany w aucie też mi się czasem zdarzają – i poczułam własnie ostatnio – że to ta chwila jest taka i kompletna i ten moment to jest już to… teraz zapodam inny temat – biznesowy vel rodzinny. Czy Twoim zdaniem jeśli jest biznes rodzinny i pracuje rodzina cała – są sobie dzieci dorosłe i rodzic – i dzieci jak to dzieci – każdy jest inny – każdy ma inne predyspozycje, talenty i zaangażowanie , jeden daje siebie 100% – jest nawet trochę jak świr – jak Ty patrząca zakochanymi oczami na nowe probiotyki bio, które do tego pięknie pachną – jeden taki jest – nie ma innej pasji poza biznesem- snuje wizje, jest młody ale działa i jest z kategorii Jobsów – tak czuję 🙂 drugi jest poprawny , zawsze na czas – ale zawsze o czasie znika, w weekend sobie ma inne pasje – nie czyni krzywdy, ale jest jak pracownik taki lepszy- czy uważasz, że dlatego że to rodzina powinno być porówno ? czy uważasz, że zapłata powinna być adekwatna do tego co robisz? czy zapłata po równo zrobi dobry klimacik w rodzinie- czy biznes to biznes ? Koniec moich wywodów 😉

    1. Pepsi Eliot 3 marca 2021 o 10:07

      Po równo jak jest dużo do podziału, a jak mało, jeszcze bardziej po równo. <3

      1. Paulina87 3 marca 2021 o 11:07

        trochę się zaskoczyłam, byłam pewna, że mi napiszesz młoda spiąca królewno biznes to biznes, ile siejesz tyle zbierasz;) na początku pomyślałam czy to nie działa demotywująco na tego, który robi więcej – ale później doszła myśl, że ten który robi więcej ma inne tematy w głowie niż poczucie niesprawiedliwości i prawdziwego działacza pełnego pasji nie interesuje równouprawnienie? czy w sumie jest inny powód „po równo” ?:)

  5. Marlena 3 marca 2021 o 16:06

    Kiedyś anastezjolog powiedział mi że podczas operacji nic nie będzie mi się śniło a tu niespodzianka. Widzę jak się unoszę nad stołem i mam pod sobą pochylone nad mym ciałem głowy personelu medycznego. Potem jestem w tunelu tyle że wertykalnym. Do prętu nie mającego końca ani początku przyczepione są grupy komórek. Ja też jestem komórka, latam w górę i w dół próbując się do nich przyłączyć. Ale one mnie odpychają, mówią „nie chcemy cie tu”. I wtedy budzę się w łóżku szpitalnym. Nie wiem czy to było wyjście z ciała czy śmierć kliniczna a może tylko sen.

  6. Agimagi 4 marca 2021 o 09:11

    Pepsi dziękuję. Nie ogarniam jeszcze, choć przebłyski są. Proszę podpowiedź jak stawać się tą miłością, zobaczyć i obserwować ego i spojrzeć na nie bez negacji. Oświeć śpiocha. ???❤️

    1. Pepsi Eliot 4 marca 2021 o 11:50

      wyłącz autopilota, jak negujesz, to wiedz, że negujesz, obserwuj siebie, zacznij kochać siebie, to pokochasz innych ludzi <3 <3

  7. Sprite 5 marca 2021 o 20:33

    temat nie tylko ciekawy, powiedziałabym, że najistotniejszy w życiu
    poprawne zrozumienie wiele ułatwia, koi i uspokaja
    propozycji jest wiele, tylko jedna jest prawdziwa – wybór należy do każdego 🙂
    jeśli Pepsi pozwoli przedstawię jedną z nich – temat rzeka – postaram się w punktach – chyba w 8 się uda
    lecimy? to jest piękna historia – posłuchajcie 🙂

    1. nie dobrze, bo zacznę od polemiki z Pepsi, która pisze:
    „Absolut w rozumieniu skończenie doskonałego tworu nie istnieje, cały czas my wszyscy jesteśmy w procesie stawania się miłością. Gdy tego zaprzestaniemy robić wszystko co osiągnęliśmy na drodze ewolucji cofnie się.”
    Brzmi beznadziejnie, nie w sensie, że głupio tylko beznadziejnie z punktu widzenia życia człowieka.
    Niestety to nie prawda.
    Istnieje Absolut: źródło energii – osobowe, inteligentne, z wolną wolą, pełne w sensie bez braków, pełne niewyobrażalnej miłości, harmonii i spokoju – a więc tego do czego w głębi tzw duszy tęsknimy.
    Tęsknimy tak bardzo, że całe życie tego szukamy.
    To jest Bóg Najwyższy i Wszechwładny – hura 🙂
    Chcąc się wyrazić na zewnątrz Bóg wyodrębnił swoje odbicie, wyodrębnił/ „zrodził” pierwszą niezależną istotę żywą – pierworodnego Syna Bożego, tej samej natury co On.
    Syn Boży w swojej przedludzkiej postaci jest nazywany Logosem – oznacza Wiedzę/ Słowo/ Mądrość.

    2. przy współpracy Ojca i Syna zostają stworzone pozostałe istoty duchowe/ byty energetyczne (anioły. posłańcy) i powstaje ogromny świat duchowy – osobowy/ inteligentny z własną wolą i zhierarchizowany.
    Część tego świata się później zbuntuje i zażąda władzy – dla odróżnienia od aniołów pojawią się złe postacie duchowe przeciwne Bogu i Jego Synowi tym samym sprzeciwiające się miłości, dobroci, pięknu i ładowi tzw demony.

    3. jednak nieco wcześniej pod kierownictwem Syna Bożego byty energetyczne zamieniają energię w materię i powstaje Ziemia – w kształcie okręgu i nieruchoma – tak, tak, ale nie wiem czy jest płaska?
    Zajmuje im to 49 000 lat.

    4. zwieńczeniem stworzenia jest wolny, inteligentny człowiek czyli skupisko inteligentnej i osobowej energii w postaci atomów zamknięte w ciele materialnym posiadającym wolną wolę.
    Człowiek istnieje od 6 000 lat.

    5. na pewnym etapie całkiem przyjemnego i spokojnego życia ów człowiek pod wpływem pierwszego przeciwnika Boga z własnej woli dla własnych egoistycznych korzyści wyrządza Bogu przykrość, nadużywa Jego zaufania i czyni coś nieodpowiedniego – ups !

    6. Bóg jest jednak bardzo łaskawy, wie, że dopóki istnieje Jego przeciwnik i kłamca a człowiek nie jest dojrzały moze sobie nie poradzić w tej walce duchowej i w pewnym momencie za zgodą Syna Bożego posyła Go na Ziemię, aby Ten wziął nas w obronę.Rodzi się w postaci ludzkiej, przyjmuje nadane mu przez Ojca imię Jeszu – oznacza Zbawiciel, objawia nam prawdę i mówi, ze kto uwierzy w Niego i przyjmie Jego imię Jeszu będzie uratowany od wiecznej śmierci.
    Bo po śmierci tylko sąd.
    Żadnej reinkarnacji – żadnego kręcenia się w kółko i w nieskończoność – uf:)

    7. ktoś tu na tym forum pyta: po co to wszystko? i czy w nieskończoność?
    uspokajam, że nie:)
    Wyjaśniam, ze jest to stosunkowo proste: zadaniem człowieka jest poszukiwanie Boga (naprawdę każdy z nas Go szuka widzicie to?), wychwalanie Go i bezustanna wdzięczność, głoszenie prawdziwego imienia Jeszu (którego Ojciec upoważnił do reprezentowania Go) i wydawanie owoców swojej wiary przez uczynki i działanie – miłość wzajemną i poświęcenie i szacunek i przyzwoite życie wg Bożych zasad.
    Nie wg zasad ludzkich. Podajecie tu kilka tytułów ciekawych niewątpliwie książek – widza jest cenna :),a jednak napisanych przez ludzi wg znanych im filozofii.
    Podczas gdy prawdę zawiera tylko jedna książka – najczęściej cytowana, najczęściej filmowana, najczęściej wychwalana, najczęściej krytykowana – Biblia:)

    8. co będzie tego końcem? Sąd.
    Na sądzie Jeszu Chrystus sprawiedliwie nas osądzi.
    Tych, kt przyjęli Jego imię sadził nie będzie – tzw zbawienie z łaski.
    Tych, kt nie mieli okazji Go poznać, ale żyli moralnie osadzi wg uczynków – tzw zbawienie przez uczynki.
    Jedni i drudzy będą żyli w Jego królestwie.
    Tam ponownie zmieni imię na Immanuel – oznacza Bóg z nami..
    Tych najbardziej złych (byli i są tacy 😉 pośle na karę i śmierć.

    i to wszystko co chciałam dziś przekazać.

    pozdrawiam wszystkich czytających z miłością, życząc mocnego ducha, silnej wiary i owocnych poszukiwań 🙂

    1. habor 23 listopada 2021 o 20:25

      Najważniejsze, aby nie mylić duchowości z religianctwem! Gdy widzę zapis 'jestem miłością’ w wersji katolik, ciary wstrząsają moim zezwłokiem przez dwa dni z rzędu! Dlatego religiantów omijam z daleka niczym diabli wodę kropidłem święconą ze szczepami gronko i multicovid. Gdy nieopatrznie zbliżę w zakażony teren, moje wibrum wpada w total turbulencję i muszę szybko ewakuować. Gdy patrzysz w czarną otchłań absolutu, czarna otchłań absolutu patrzy na ciebie!

      1. Pepsi Eliot 24 listopada 2021 o 05:59

        Też tak kiedyś miałam, teraz czuję dużo większą empatię do ludzi, są zagubieni, zmanipulowani od dziecka, wierzą opętani ego, okłamywani, utrzymywani w niemocy, bo niemoc jest dla matriksu, w tym religijnego pokarmem, nie czują, że są podpięci do wahadeł. Są niewinni, też długo spałam, teraz uczę się rozumieć i kochać. Czuję się też, że jestem nimi.

  8. Sprite 6 marca 2021 o 12:25

    cyt.: „co świadczy o tym, jak bardzo człowiek jest bezbronny i niczego nie kuma ze strachu”

    2 List do Tymoteusza 1:7
    Gdyż nie dał nam Bóg ducha/ tchnienia tchórzostwa/ strachu, lecz mocy i miłości, i trzeźwego myślenia.

    rozpalajmy w sobie ten dar łaski 🙂

    i żeby nie było wyjaśniam: nie należę do żadnej religii;)

    spokojnego weekendu bez zmartwień:)

    1. Przemko :-) 7 marca 2021 o 16:08

      Cokolwiek jest złego nie jest od Boga/Absolutu/Wszechświata. Wystarczy to sobie uświadomić i nie trzeba do tego rozpalać żadnej łaski. Po prostu wiedzieć i ewentualnie sobie o tym przypominać. No chyba, że to rozpalanie łaski to taki poetyzm kaznodziejski żeby wierni chętniej rzucali na tacę.

      1. Sprite 13 marca 2021 o 18:29

        hej, no ale o co Ci Przemko chodzi?

        rozpalajmy w sobie ten dar łaski to praktyka nie poetyzm oznacza wdzięczność za tchnienie mocy, miłości i trzeźwego myślenia, którym obdarował nas Bóg w swojej cudownej łasce 🙂

        gdzie napisałam, że zło pochodzi od Boga? co za dziwaczne/ fałszywe zrozumienie prostego pięknego przekazu?

        a przy tym oczywisty brak uwagi, bo napisałam, ze nie należę do żadnej religii a Ty mi wyjeżdżasz z kaznodziejstwem i tacą? bo cytuję piękny i prawdziwy werset biblijny?

        daj spokój…

        1. Przemko :-) 17 marca 2021 o 18:09

          Jeśli mój komentarz dotknął Cię osobiście, to bardzo Cię przepraszam. Widocznie pisząc go zbyt słabo zaakcentowałem jego ogólny charakter. Chociaż pisząc słowa, że „cokolwiek jest złego nie pochodzi od Boga” miałem na myśli, że … „cokolwiek jest złego nie pochodzi od Boga”. A nie, że np. „Dlaczego droga Sprite uważasz, że zło pochodzi od Boga” czy coś w ten deseń. Również nie zasugerowałem nigdzie, że to Ciebie widziałem gdziekolwiek, „ganiającą” po cokolwiek z jakimkolwiek naczyniem.
          Do mnie bardziej przemawia przypowieść o talentach czy też o misach. Pan daje nam różnorakie talenty i nie oczekuje, że będziemy wychwalać jego łaski tylko ruszymy się aby te talenty pomnożyć, a on będzie mógł je odebrać od nas z nawiązką. Nagradzając nas przy tym sowicie. Choć przecież samo robienie z tych talentów pożytecznego użytku daje już mnóstwo satysfakcji i radości w życiu.
          A jeśli ogarnia nas lęk, tak jak tego ostatniego sługę z przypowieści, to oczywiście każdy sposób aby dodać sobie odwagi i ruszyć ze skrzyżowania, jak pisze Pepsi, jest dobry. Byle faktycznie pozbyć się strachu i ruszyć.
          A że mi się to skojarzyło z kaznodziejstwem tak ogólnie. No cóż? Czy Biblia nie jest wykorzystywana w religiach różnorakich przecież? Wraz z elokwencją Pawła z Tarsu? A jednak miliony przerażonych wiernych na ulicach! A raczej pochowanych po domach. Nawet pomodlić się boją iść bez maseczki.

  9. princesqa 19 lipca 2021 o 12:32

    Pepsi, widziałam Twojego dzisiejszego posta na facebooku odnośnie reinkarnacji i chciałam zadać Ci pytanie. W zeszłym roku przez przypadek odkryłam w czyim awatarze była moja dusza w poprzednim wcieleniu. Osoba ta była znana więc bez problemu znalazłam biografię i przeczytałam ją. Czytając tą książkę miałam wrażenie że jest ona o mnie ale w innych czasach. Tak jakbyśmy cały czas przeżywali to samo życie, te same sytuacje, ale z każdym następnym wcieleniem idziemy o krok dalej. Zaczęłam dostrzegać że osoby, które mnie otaczają nie są przypadkowe, że już się kiedyś spotkaliśmy. Dostrzegłam dług karmiczny, który pojawił się w poprzednim wcieleniu i trzeba go spłacić. Zafascynowała mnie ta wędrówka do przeszłości i być może chciałabym znać poprzednie inkarnacje, może nawet napisać książkę. Dzięki temu doświadczeniu zaczęło mi się żyć jakby spokojniej. I tu pojawia się pytanie czy taka wiedza nie zaburza całego systemu, przecież wszystko jest tak skonstruowane żeby się o tym nie dowiedzieć? Czy warto dzielić się tą wiedzą z innymi, przekonywać ich, że dusze nie są jednorazowe jak woreczki foliowe? Co o tym myślisz Pepsi?

    1. Pepsi Eliot 19 lipca 2021 o 19:11

      Niczego nie zaburza, tak naprawdę wszyscy moglibyśmy się dowiedzieć, ale stopujemy sobie sami dostęp do bazy danych. To jest bardzo trudne, ale czasami zdarza się tak jak Tobie, bez trudu. Jesteś ekstrasensem. <3

  10. Hania 31 października 2021 o 10:55

    Droga Pepsi,

    Mam takie pytanie, co zrobić, gdy całe życie jestem straszona piekłem i brakiem zbawienia.
    Teraz jako bardziej świadomy, bo trochę starszy człowiek, niby powinnam posiadać umiejętność wypuszczania tego drugim uchem, ale ślad z dzieciństwa został, a ja z tych nadwrażliwych osobników. Co więcej nie pochodzę z religijnej rodziny. Raczej takiej niestabilnej emocjonalnie.

    Siostra na religii w podstawówce straszyła, potem te całe przygotowania religijne do komunii i księża w kościele, w tamtym czasie narodziła się u mnie nerwica, która liczy już ponad 20 lat i tylko dochodzą kolejne problemy zdrowotne. Na to oczywiście moja matka, która również systematycznie mnie piekłem straszy w ten lub inny sposób. Nawet jako dorosłą osobę (czemu się dziwić skoro w dzieciństwie zmuszano ją do uczestnictwa we mszy przemocą wręcz, a teraz do kościoła zaczęła chodzić, bo zdrowie jej szwankuje).

    A ja? Mam tak silną nerwicę natręctw, że sprzątam jak głupia, dotykam przedmiotów po setki razy i nie mogę się wyciszyć, gdyż nawet próba medytacji przywodzi mi na myśl rozgniewanie Góry i to, że wszystko musi być jak chcieliby rodzice. Możesz się tylko domyślać jak bardzo choruje moje ciało i przez to, że jest to problem duchowy/psychiczny to żaden lekarz, nawet ten od medycyny naturalnej, a leczę się w ten sposób już 2 rok, nic nie pomaga.

    Czuje się jak taki zużyty worek na śmieci. Wszyscy we mnie kiedyś napchali swoich głupich poglądów i ja już nie umiem się odkopać, mimo że jestem dorosła i powinnam potrafić. Nie chciałabym się użalać choć tak to wygląda, lecz ja naprawdę nie potrafię sama sobie z tym poradzić? Proszę tutaj o poradę może nawet kogoś z czytelników. Takie porządne, żelazne kroki, byleby pójść do przodu i nie tkwić na tym padole łez.

    1. Pepsi Eliot 31 października 2021 o 11:28

      Może ktoś coś odpowie wcześniej, może Przemko znajdzie czas, a ja odpowiem może postem nawet, ale troszkę później, wysyłam miłość i trzymaj się <3

  11. Trzymaj mnie 22 listopada 2021 o 10:27

    Większych głupot nie czytałam..to jest właśnie myślenie wystraszonego człowieka próbującego coś na logikę sobie wytłumaczyć, żeby poczuć się trochę lepiej

    1. Pepsi Eliot 22 listopada 2021 o 21:23

      rili?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

TOP

Dzień | Tydzień | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum