logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
64 247 177
430 online
28 217 VIPy
Reklama

WITAMINA D3 TiB W PROTOKOLE Z K2 NIEZBĘDNE DLA ZDROWIA UKŁADU ODPORNOŚCIOWEGO KOŚCI I JELIT, ORAZ PSYCHE

  

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Nie potrafię mówić, czyli cierpię na fobię społeczną, co robić?

    Prosty przepis na ruszenie ze skrzyżowania, co przekłada się na yyy … samowyleczenie.

    Komć:

    Zaniemówiłam, a raczej wszytko staram się zrozumieć i chyba za bardzo popłynęłam … Chciałam tylko napisać o moim milczeniu. Odkąd pamiętam byłam osobą ”cichą, myszą”. Ta ”łatka” ciągnie się za mną, chociaż tam gdzie czułam się ”dobrze”, a raczej wiedziałam, że jestem u siebie gadać bez końca mogłam, mama wręcz nazywała mnie gadułą.

    Teraz jestem na studiach, ale boje się zadawać pytań, rozmawiać w ludźmi w grupie. Gdy rozmawiam z kimś w cztery oczy czuję się lepiej, dużo mówię, ale kiedy mam się odezwać, albo wtrącić coś od siebie na ”forum” nie daję rady. Kiedyś przed chęcią zadania pytania (chciałam tak bardzo się czegoś dowiedzieć, często chcę) już byłam gotowa, i czułam jak strasznie bije mi serce, tak głośno. Skończyło się skuleniem jak zawsze.

    Dzisiaj, gdy spotkałam znajomą, zaczełam mówić o czymś, a ona, że po co jej to mówię. Dzizas. Odczuwam taki strach. Często, gdy coś powiem zostaję ”zjechana”, dlatego boję się (już nie wiem ile razy użyłam tego słowa), że znów coś powiem źle. Ludzie nieraz pytali mnie czemu jestem smutna, podczas gdy ja nie byłam smutna, a raczej taka ”przestraszona, skulona”. Nie wiem jak nauczyć się tej lekkości bycia sobą.

    Do tej pory, zaszywam się w swoim świecie, mam wrażenie że nie pasuję do bycia tutaj, że lepiej byłoby jakby mnie nie było. Nikt, nic mnie tutaj nie trzyma, czasem ciężko jest mi podjąć najgłupsze decyzje. Żyje i nie wiem, czy ja naprawdę żyję.


    DOWIEDZ SIĘ JAK POZYSKAĆ ENERGIĘ PIENIĄDZA
    POTRZEBNĄ W MATRIXIE …

    Dzięki, że się odezwałaś.

    Rozpoznanie bez dwóch zdań? Fobia społeczna. Zjawisko cywilizacyjne występujące pi razy drzwi u co 12 osoby, częściej u kobiet. Jej pierwsze objawy pojawiają się z reguły w okresie dojrzewania.

    z wiki:

    Fobia społeczna (nerwica społeczna, zaburzenie lęku społecznego) zaburzenie lękowe z grupy zaburzeń nerwicowych, często mylone z nadmierną nieśmiałością. Najbardziej typowymi objawami fobii społecznej są uporczywy lęk (obawa przed nienormalnym zachowaniem się wśród ludzi, ośmieszeniem lub kompromitacją), czerwienienie się, drżenie rąk i mięśni, przyspieszone bicie serca, nadpotliwość, duszności.
    Prowadzi ona zwykle do znacznego wycofania z relacji społecznych.

    Człowiek dotknięty tym zaburzeniem może przypominać osobę z cechami nieśmiałości, jednak w wypadku fobii społecznej główną różnicą jest występowanie bardzo silnego unikania sytuacji społecznych oraz cierpienia spowodowanego wpływem zaburzenia na kontakt z innymi ludźmi. Osoby z fobią społeczną są mało towarzyskie i skryte, uskarżają się na brak tematów do rozmów oraz uważają się za osoby nieatrakcyjne. Niektórzy chorzy z fobią społeczną są w stanie zapanować nad swymi objawami i tłumią lęk w sobie, na zewnątrz sprawiając tylko wrażenie introwertyków, ludzi spokojnych i opanowanych. Rzadziej manifestują radość i swobodne zachowanie, bardziej typowa jest ich powaga i nadmierne kontrolowanie mimiki i zachowania.

    Osoby cierpiące na fobię społeczną:

    unikają wystąpień publicznych
    unikają jedzenia i picia w miejscach publicznych
    nie odzywają się w obecności innych
    unikają rozmów, zwłaszcza z osobami, które są dla nich autorytetem
    nie mogą pracować, gdy ktoś na nie patrzy
    prowadzą najczęściej samotniczy tryb życia

    Czyli nie świrujesz, Twoje ciało fizyczne pomimo objawów chorobowych nadal jest zdrowe. Nic się takiego nie dzieje, to tylko ciało emocjonalne nie radzi sobie z Twoim ego. Gdy pójdziesz do psychoalopaty otrzymasz być może nawet jakieś psychotropy.

    Z każdej nerwicy wychodzi się w ten sam sposób jak wygląda krok w przebudzenie, poprzez zrozumienie i zmianę. Nieustające siedzenie we własnej głowie wpędza nas wszystkich w totalne paranoje. Stajemy się nałogowcami. Pokaż mi kogoś bez nałogu. Wszyscy są w jakimś nałogu, drą faje, robią flaszki, narko, Marię, objadają się cukierkami, pizzą, albo nałogowo nic nie jedzą, wymiotują, obsesyjnie ćwiczą na paczce, chcą mówić z facetami tylko o miłości, czytają romanse, grają w ruletkę, wyciskają pryszcze, wstają na lekcjach i gąbkują narożniki tablicy, myją ręce co chwilę, mają tiki, kiwają nogą, uprawiają seks, kupują ubrania, albo motory, pożerają fistaszki i ważą się wiele razy dziennie. Znam takie, co śpią z ręką w pampersie, aby w razie czego natychmiast dziecko przewinąć.

    Ludzie wciąż się do czegoś przywiązują, jednocześnie odbierając sobie wolność. Żyją w strachu, a jak wydarzy się coś dobrego, spodziewają się, że teraz to już pewnie się posypie. To też świadczy o braku zrozumienia o co kaman i wynika z przywiązania, że zawsze coś musi warunkować Twoje szczęście.

    Twoja nerwica to coś na poziomie 3 stopnia zatrucia ciała (podobnie jak tłuszczaki, polipy) przez programy ego, a co za tym idzie złe emocje, złe jedzenie, zły styl życia, niedożywienie, niezrozumienie. Jakiekolwiek psychotropy, czy używki typu flaszki, jedynie przytłumią te emocje, które odczuwasz, co w końcu doprowadzi do jakiejś choroby somatycznej.

    Najczęściej sądzisz, że życie ma paski jak zebra. że po zdrowiu musi nadejść choroba, że po sukcesie finansowym musi nadejść krach, że po wielkiej miłości, jednak obojętność. Gdy zaczniesz obserwować siebie, budzić się, widzieć jak na dłoni swoje wciąż niezadowolone ego, które podkopuje Twoją wiarę w siebie, gdy uświadomisz sobie, że jesteś wibrującą energią, tak jak wszystko wokół, pojmiesz, jak wiele zależy od Ciebie. Gdy nauczysz się wyłączać dialog w głowie, doznasz olśnienia, a raczej wyzwolenia. Ostateczne wyłączenie myśli sprawia, że stajesz się Buddą, niezwykle rzadkie przypadki. Wystarczy, że nie będziesz podążać za swoimi obsesyjnymi myślami, dasz im spokojnie przepłynąć, czyli staniesz się obserwatorem siebie.

    Nic dobrego jednak się nie wydarzy, nie wprowadzisz żadnej zmiany, dopóki nie zaakceptujesz tego co jest. Nikt nie każe Ci lubić, czy nie lubić swojej fobii społecznej, ale po prostu daj sobie na nią przyzwolenie. Jest jak jest, a wszystko jest po coś. Ta nerwica jest po prostu kolejnym stopniem do Twojego wzrostu i kiedyś nawet okażesz jej wdzięczność. Jak się bywa wdzięcznym konsekwentnemu rodzicowi.

    Gdy wyzwolisz się ze swoich porównywań do innych, oceniania siebie i innych, rozkminiania wszystkiego za pomocą Twojej fałszywej osobowoości, czyli wiecznie mówiącego NIE ego, w Twoim życiu, po białym pasku może nastąpić biały, a potem znowu biały i tak dalej. Może nastąpić ciąg sprzyjających okoliczności i to będzie normalne. To prawa Murphy’ego, że jak coś może pójść źle, to z pewnością pójdzie są nienormalne, sprzyjające karmieniu pasożytów energetycznych.


    TU ZNAJDZIESZ OMEGA 3 TiB, zero transów i metali ciężkich,
    potężne stężenie kwasów EPA DEHA

    Podaję prosty przepis na ruszenie ze skrzyżowania, co przekłada się na Twoje samowyleczenie

    Weź kompleks witamin B (najlepiej z niacyną, zacznij od 1/4 lub 1/2 kapsułki, żebyś się nie wystraszyła ewentualnego flesza), weź Omega 3, D3 w protokole z K2, witaminę C i E. Następnie zacznij biegać. Czyli zastosuj nauki zdrowotne z tego bloga, dotleń się (podczas ataku paniki działa oddychanie przez torebkę papierową), biegaj, codziennie ćwicz 5 rytuałów tybetańskich, suplementuj się, nawadniaj, ale najważniejsze co powinieneś zrobić dla swojego zdrowia, to tu i teraz nauczyć się przepuszczać przez siebie dwa potoki energetyczne.

    Stajesz w minimalnym rozkroku. Twarz kierujesz ku słońcu.

    Potok wschodzący idzie z Ziemi do góry, wchodzi przez Twoją najniższą czakrę, i wychodzi przez najwyższą, czyli czubek głowy. Potok schodzący wchodzi z Kosmosu przez czubek głowy, wzdłuż kręgosłupa i wchodzi do Ziemi przez czakrę w okolicach kości ogonowej.

    Te potoki powinny być silne i płynąć gładko zgodnie z oddechem. Wdech do brzucha potok wschodzący z Ziemi i głęboki wydech potok schodzący z Kosmosu.

    Żeby zadziałało samowyleczenie musisz zgromadzić w sobie sporo energii.

    Najpierw robisz post energetyczny (działa podobnie jak niejedzenie), a potem ładujesz się energią (potokami). Najlepiej w przyrodzie.

    Następnie badasz swoje ciało, czyli szukasz miejsc zablokowanych energetycznie. Poczuj narządy swojego ciała, kończyny, brzuch, tyłek, głowę, przepuść prze to wszystko energię. Pootwieraj swoje ciało energetycznie, zrobisz to, bo jesteś do tego stworzona, tylko Cię zablokowało. Uwolnij swoje organy. Każdy z osobna. Koryguj dotąd, aż poczujesz ulgę.

    Nie walcz ze swoją fobią społeczną, bo gdzieś się schowa i dopadnie Cię szereg innych nałogów. Zaakceptuj to co jest i rusz ze skrzyżowania. Nerwica jak każdy nałóg i natręctwo, musi sama odpaść.

    Dopóki siedzisz w niskich wibracjach strachu będziesz spotykała nieprzyjemne laski, które absolutnie przez sen będą mówić nietaktowne rzeczy. Gdy ruszysz z tego skrzyżowania, nieuprzejme laski będą się wykruszać, jak stara guma do żucia na podeszwie buta, traktowana kostką lodu.

    lovciam:)

     

     

     

     

    (Visited 6 060 times, 13 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. grzegorzadam 21 stycznia 2018 o 15:05

      Ciekawe, lubię te klimaty. 🙂
      Był taki fajny wpis o obrotach..

      1. Pepsi Eliot 21 stycznia 2018 o 16:18

        no tak,ale nie mogę go znaleźć

          1. Pepsi Eliot 21 stycznia 2018 o 20:54

            o dzięki, nie znalazłabym 🙂

    2. Monia 21 stycznia 2018 o 15:12

      Też tak mam :/ ale już wiem co robić 🙂 dziękuje Pepsi ❤️

    3. Paweł 21 stycznia 2018 o 15:12

      Bardzo dobry artykuł. Pozdrawiam.

      1. Pepsi Eliot 21 stycznia 2018 o 16:17

        thx pozdro 🙂

    4. Monika eS 21 stycznia 2018 o 16:34

      Jak to wszystko czytam, to wydaje się takie proste, chwilę później wszystko znów się komplikuje… Miałam ten moment kiedy czułam pękającą skorupę, czułam, że mogę więcej, że wszystko doskonale rozumiem…Teraz znow wpadłam w sidła ego, mam wrażenie, że trzyma jeszcze mocniej, jak wtedy kiedy byłam zupełnie śpiąca… Ręce opadają. Do tego doszedł jakiś ucisk w splocie słonecznym, jakbym żyła w wielkim, niszczącym nerwy stresie. A to tylko małe spięcia w pracy. I taka reakcja, nie wiem dlaczego? Było tak, ze umiałam się wyciszyć, odpuścić, nie dac się sprowokować, teraz do niektorych mogłabym strzelać. Co się ze mną dzieje?

      1. Pepsi Eliot 21 stycznia 2018 o 16:36

        jest jak jest, a zawsze jest dokładnie tak, jak ma być, po prostu przejdź przez to, nie walcz, poddaj się, zaczynać od nowa można miliony razy, na tym to polega, byleby tylko nie stać na skrzyżowaniu

        1. Czytelniczka 21 stycznia 2018 o 23:38

          Pepsi, jak otworzyc swoje cialo energetyczne ?

          1. Pepsi Eliot 22 stycznia 2018 o 09:46

            powoli, na dworze, ze słońcem, poszukam wpisu i wrzucę.

    5. Aneta D Falkiewicz 21 stycznia 2018 o 16:55

      Dzieki, to nawet sie przyda i obrotnym wsrod ludzi.

    6. Iza 21 stycznia 2018 o 16:55

      Nie wiedziałam że to co dzieje się w mojej głowie ma fachowa nazwę! W tamtym roku byłam na kursie mindfulness, bardzo pomogło polecam, tak jak bieganie, ale niestety brak mi konsekwencji w działaniu. Teraz nic nie robię a moje myśli mnie dobijają. Dzięki za ten artykuł teraz wiem że muszę ruszyć tyłek i walczyć spowrotem o siebie!!!

    7. Wioletta 21 stycznia 2018 o 17:46

      Też cierpię na nerwicę….. nigdy nie wyobrażałam sobie, że tego doświadcze. Strach doprowadzal mnie do ataków paniki. Mam częstoskurcz serca samoistny napadowy. Każde zaklucie w klatce piersiowej powodowalo u mnie ogromny strach. Mam 30 lat, a każdego dnia boję się, że dostanę zawału i ciągle myślę, kiedy znowu będzie kolejny atak częstoskurczu. Zeswirowac można ;( …. mimo to wierzę, że będę zdrowa i w końcu przestanę się bać 😉

    8. dinozaur 21 stycznia 2018 o 17:55

      Miałam coś takiego na studiach (dekady temu). Chodziło głównie o ego, które bardzo się martwiło, jak wypadam. Wypowiedzi musiałam pisać „całym zdaniem”, a i tak ręce mi się trzęsły tak, że nie trafiałam we właściwą linijkę tekstu. Przeszło, gdy zajęłam się czymś, co uważałam za ważniejsze od samej siebie (a właściwie od oceny mnie przez otoczenie). Zaczęłam mówić z głowy, nie z kartki, a niektórzy uważali, że nawet sensownie.
      Mocno pomaga spojrzenie na siebie z poczuciem humoru. No i daje nieustanne powody do radości.

    9. Keyt 21 stycznia 2018 o 18:16

      Pozdrawiam z mojej sinusoidy, raz jestem wysoko a potem daje się złapać w pułapkę ego i szuram po nizinach, ale tak czy śmak idę sobie i potwierdzam, a coraz częściej jestem na tak w każdym możliwym aspekcie, liczy się droga. Mnie moje wyobcowanie coraz mniej interere, że się z ludźmi nie dogadywałam (bo postrzegam to już w kategoriach przeszłości) a obecnie mimo, że ludzi wokół mnie wciąż brak to nieeeważne, tak najwyraźniej ma być. Po raz kolejny dziękuję Pepsi za to niesamowite miejsce, no takam wdzięczna za to, że tu trafiłam <3 <3 <3

      1. Pepsi Eliot 21 stycznia 2018 o 23:10

        <3

    10. KasiaM 21 stycznia 2018 o 19:45

      Ja tak mam z gośćmi. A już najgorzej jak się ktoś zjawi znienacka. Nawet jak kogoś lubię, to nie w moim domu. Przy gościach przestaję być sobą, sztuczny usmiech i tylko myślę kiedy pójdzie. Wiem, dziwne. Ale pracuję nad tym.

    11. Mania 21 stycznia 2018 o 19:54

      Jak zrobić post energetyczny?

      1. Pepsi Eliot 21 stycznia 2018 o 20:54

        przez pewien czas nie karmisz się żadną energią, zerujesz się.

    12. Lucia 21 stycznia 2018 o 22:12

      A jak się oddycha do papierowej torby? 🙂

      1. Pepsi Eliot 21 stycznia 2018 o 23:07

        tak jak na amerykańskich filmach, wygooglaj

    13. Syla 22 stycznia 2018 o 02:24

      Jak bym czytała o sobie! Mam to samo od kilkunastu lat, nie umiem odezwać się w grupue. O wystepach publicznych nawet nie wspomne. Mam mała grupe znajomych z którymi świetne sie dogaduje ale tylko pojedyńczo. Jak te same osoby sa wszystkie razem nie jestem w stanie wydusić z siebie słowa. Podczas dyskusji na jakiś temat czesto chce coś powiedzieć,wyrazić swoje zdanie ale coś mnie blokuje. Otwieram usta,serce wali jak szalone i….nie jestem w stanie nic z siebie wydusić. Dwie osoby to juz tłum. Zawsze myślałam że taka moja natura i że nie da sie nic z tym zrobić.
      Dziękuje autorce posta i Tobie Pepsi. Aż sie poryczałam czytajac to. Jest nadzieja że i mi uda się coś z tym zrobić. ♡♡♡

      1. Bio pomidore 22 stycznia 2018 o 11:25

        No właśnie jakbym czytała o sobie, też długo myślałam że to charakter, sposób wychowania,ze jestem „dzikiem „;) hehe

    14. Wagabunda (dawniej Oktawson) 22 stycznia 2018 o 09:47

      Pepsi, tydzień temu wydałam głośny, wielki „chrap” i… kompletnie czaję o czym piszesz! I rozumiem dlaczego E.Tolle spędził dwa lata siedząc na ławce rozglądając się wokół…
      Piękny art 🙂
      lovciam 3>

      1. Wagabunda (dawniej Oktawson) 22 stycznia 2018 o 09:52

        serduszko się powywijało, hihi <3 <3 <3

      2. Pepsi Eliot 22 stycznia 2018 o 10:04

        <3 hej Wagabunda

    15. Siditu 22 stycznia 2018 o 10:52

      Moim nałogiem jest słuchanie muzyki. Za dużo, za często. Kosztem innych czynności niejednokrotnie.
      Poza tym zastanawiam się, czy pisanie (ale twórcze, niekoniecznie użalające się nad sobą, syntetyczne, kolażowe) jako postać kreacji pomaga w pracy nad sobą. Mnie przynajmniej owszem ;D

    16. Miki491 22 stycznia 2018 o 13:55

      Jesteś cudowna, wspaniała, mądra, piękna, dobra ahhhh <3<3<3 uwielbiam<3<3<3

    17. Carolina 22 stycznia 2018 o 16:55

      Ja tez jestem dzikiem😊 od ok 25 lat, a mam pod czterdziechę użeram się z fobią społeczną. Odmiana najbardziej efektowna- puszczanie buraka co chwilę z powodu bez powodu😂 no ubaw jest nie powiem. Przez te lata przechodziłam fazy depresji, myśli samobójczych, izolowania się, fanrazji na temat ciemnej skóry 😂maskowania 5 centymetrowym makijażem itd.. dzięki Tolle, osho, de Mello i Pepsi Eliot a jakże, mój stosunek do kwestii nieco uległ zmianie, bo fobia jest jak była, ale ja już inaczej ja traktuję. Już nie walczę. To pewnie jest po coś, jakaś lekcja dla mnie. Już to skumałam,chociaż przyznaję że cudownie by było tego po prostu nie mieć. Dzięki Peps za tego arta i pozdrawiam wszystkich ziomali dzików😁

      1. grzegorzadam 22 stycznia 2018 o 19:59

        Odmiana najbardziej efektowna- puszczanie buraka co chwilę z powodu bez powodu”

        Wszyscy nieśmiali,, badajcie poziom rtęci, choćby analizą APW:

        ”U dzieci w bardzo rzadkich przypadkach obserwuje się akrodynię – jest to rzadki zespół, którego objawami są silne skurcze nóg, drażliwość, uczucie mrowienia na skórze i bolesność palców, które mają silny różowy kolor oraz łuszcząca się skóra na dłoniach, stopach i nosie. Podobne objawy są u dorosłych ,szczególnie chemicznie wrażliwych.
        W zakresie zachowań seksualnych zatrucie rtęcią u mężczyzn powoduje wycofanie się, depresyjność a u kobiet – zaniepokojenie, nieśmiałość, lęki i napięcie.”

        Choroba szalonych kapeluszników (eretyzm)
        https://youtu.be/04GpFwdIeew

        Tak działa trucizna.

    18. Fila 22 stycznia 2018 o 17:13

      Heha, mistrzowska lista nałogów. 😀

    19. Anka 23 stycznia 2018 o 09:04

      Też tak kiedyś miałam. Co mi pomogło? Praca nad sobą, skupianie się na tym co ważne i przestałam tłumić gniew. Jeśli kogoś nie lubiłam, przestałam udawać, że lubię. Jak byłam smutna, to się nie uśmiechałam. Zaczęłam być szczera wobec siebie i ludzi. Mówiłam bez obaw, bo nawet jeśli mnie wyśmieją to co? Mało tego, sama z siebie się często śmieję, bo nauczyłam się mieć dystans do siebi , do ludzi i do świata. Nie żyjemy przecież, żeby spełniać czyjeś oczekiwania.

    20. kamix 31 stycznia 2018 o 12:22

      Dziękuję za ten post.
      Czy na początku samoleczenia warto szukać (albo przynajmniej nie unikać) kontaktu z innymi czyli stawiać sobie jakieś małe wyzwania, czy poprostu słuchać siebie i do niczego się nie zmuszać? Na dodatek mam jeszcze problem z wysławianiem się, czyli dosłownie często to co chcę ubrać w słowa w rezultacie albo jest totalnie niepoprawne albo poprostu brzmi nienaturalnie. Przyczyną jest pewnie przejmowanie się jak zostanę odebrana ale być może też brak „praktyki”, haha 😀

      1. Emanuela Urtica 31 stycznia 2018 o 14:31

        Rób tak jak czujesz, ale w sytuacjach kiedy konieczny jest kontakt z innymi, nie przygotowuj się z góry ani na porażkę ani na powodzenie, nie próbuj nic na siłę, po prostu płyń z prądem. <3

    Dodaj komentarz