logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
94 434 230
170 online
32 385 VIPy
Reklama

obsesja/ pepsieliot.com

MACA This is BIO
NATURALNIE REGULUJE HORMONY

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Poznaj największy sekret swoich niepowodzeń finansowych, uczuciowych i towarzyskich

friends/pepsieliot.com

Oraz 4 rzeczy, którymi gdy je rozkminisz praktycznie, czyli wprowadzisz w czyn, odmienisz swoje życie

Małe ego tak samo upierdliwe dla świadomości i otoczenia, jak duże ego. Jakby porównywać, co nie jest w transcendencji mile widziane, to małe ego jest nawet gorsze od dużego, bo małego słabo widać, a tak samo dręczy.

I taki komć:

Pepsi, zbierałam się żeby do Ciebie napisać już kilkukrotnie ale to co dzieje się u mnie teraz..,terax to już potrzebuje twojej pomocy. Otóż wpadłam w jakis życiowy dół. Biznes idzie ledwo ledwo juz straciłam chęci do prowadzenia tego, (salon urody). W sumie zaczęłam to prowadzić pół roku temu ale to był raczej poryw mojego ego aniżeli serca wiec teraz jest jak jest. Ok.

Gorzej się ma moje życie osobiste; mam 35 lat, atrakcyjna, niegłupia i sama. I do niedawna wcale jakis mi to nie przeszkadzało . Nie mam parcia na małżeństwo dzieci itp, nie. Ale zaczyna mi brakować kogoś z kim mogłabym dzielić codzienność, jeździć na wakacje, pójść na rower, kogoś do kogoś bede czuć miłość. Z kim bede mieć taki wewnętrzny spokój, radość poprostu. Nie potrzebuje kogoś żeby na nim uwiesić, uzależnić, kogoś kogo bede sprawdzać i kontrolować. Nie. Chciałabym towarzysza, partnera.

Tak wiem, że „ najpierw musisz pokochać siebie” czuć się dobrze ze sobą sama, tylko ze ja przez dobrych kilka lat jestem sama i do tej pory mi to nie przeszkadzało , dopiero niedawno uświadomiłam sobie ze mam taka potrzebę , tak po ludzku po prostu. O fizyczności juz nie wspomnę bo nawet nie pamietam jak to jest;( no dramat poprostu. No żeby kogis poznać trzeba by wyjść do ludzi. I tu mamy kolejny problem no oprócz pracy gdzie spotykam głównie kobiety mało co wychodzę dlatego ze nie mam z kim. Moi znajomi albo maja rodziny albo nie maja kasy albo inne wymówki.

Nieistotne, czuje ze napotykam mur z każdej strony. Idzie to wszystko opornie, aż ten opór niemal fizycznie odczuwam. Teraz już całkiem jestem załamana, bo zaczęłam odczuwać smutek, żal, że to życie przecieka mi między palcami. A ja Pepsi czuje w sobie Bożą iskrę, straszną chęć do życia. Takiego szczęśliwego, pełnego smakowania, poznawania odczuwania świata. Kocham podróże, szczególnie Włochy, kiedy oglądam twoje filmiki z podróży po południu Europy to … uwaga – odczuwam smutek i żal, że nie mogę tam być i nie zanosi się żebym tam pojechała bo nawet nie ma z kim, sama nie jestem na tyle odważna.

Umawiamy się, ze planujemy np wakacje i gdy przychodzi co do czego, to ludzie się wykruszają, mają mnóstwo wymówek. Ok, nie mają potrzeby oglądania cudowności tego świata. Tylko po co zawracają wcześniej gitarę?

Jeszcze do niedawna, gdy widziałam np czyjeś zdjęcia z podróży, to czułam radość, planowałam swoje wyjazdy. I na planowaniu od jakiegoś czasu się kończy. Generalnie meczy mnie to wszystko gdyż tak jak wspomniałam czuje chęć życia a rzeczywistość dookoła wali mnie po łbie i stopuje, wręcz nie mogę ruszyć z miejsca. Mam wrażenie, że oglądam to kolorowe i pełne życie przez grubą szybę.

Coś mi tu Pepsi kochana nie gra, tylko nie wiem co, pewnie śpię. Nawet dziś, w niedzielne popołudnie nie miałam z kim wyjść kawę. Jedna bez kasy, druga ma depresję, trzecia dzieci …. nie mówiąc już o jakimś przystojnym brunecie, który by mnie porwał np na obiad do Paryża! A co! No ale nie. Czuje potrzebę takiego szaleństwa życiowego, ale zdrowego. Ale nie…

Czytam Cię Pepsi od bardzo dawna. Dzięki tobie zrozumiałam, że nerwica lękowa to nie choroba. Że to sygnał, że materiał się przemęczył i, że trza się dookoła rozejrzeć, znaleźć źródło, i powoli zmieniać siebie, ale najpierw się zgodzić na zaistniała sytuację, nie szarpać. To było dawno temu i dziękuje Ci ze jesteś ;). Teraz też zgodziłam się na ciągły brak kasy, ludzi, przyjemności nawet małych, jak kawa ze znajomymi. Ok. Niech będzie, bo to dzieje się po coś, może trzeba to wszystko pieprznąć i wyjechać….do Włoch??

Kto wie … , ale mam wrażenie ze jest coraz gorzej, że to równia pochyla.

Reklama

Tu znajdziesz bardzo dobre suple 100% organiczny 4 GREENS This is BIO® idealny do codziennej, zakwaszającej żołądek, alkalizującej limfę, oczyszczającej wątrobę, filtrującej nerki, dotleniającej komórki, nawadniającej i odżywiającej ciało KURACJI 4 SZKLANEK, wraz z idealną kuracją uodporniającą i silnym odżywianiem GREENS & FRUITS TIB® minerałowo-witaminowy , też bogate źródło B COMPLEX plus 50 warzyw, owoców, ziół, enzymów i probiotyków, po 1 tabletce do śniadania przez 3 miesiące!


I zaczynam być jednym wielkim smutkiem i żalem, a tkwiąc w takiej energii to nic nie zdziałam.

O sobie mogę powiedzieć, że byłam nieśmiałym dzieckiem, lękliwym. Zahukanym przez matkę która wszystko lepiej wiedziała, uwiązała mnie przy sobie wmawiając ze bez niej wszyscy w domu umrzemy z głodu i zarosnieny brudem. Typowa Irena. Zawsze mnie krytykowała kiedy zrobiłam coś wbrew jej myśli. Była i jest do dziś przemądrzała ale teraz nie ma na mnie już takiego wpływu. Nie walczę już z nią, niech sobie będzie, nie odbieram jej energii i tyle. Choć nie zawsze tak było i między innymi stąd moja lękowa w wieku 24 lat… mieszanka, tym bardziej wybuchowa bo ojciec alkoholik. Już nie żyje.

Paradoks jest w tym, że ojciec, gdy kończył ciąg picia (dwutygodniowy) podczas, którego były awantury niesamowite, miałam z nim lepszy kontakt niż z matką, która nigdy alkoholu do ust nie wzięła. On potrafił powiedzieć, że mnie kocha, matka nigdy. Dzieciństwo generalnie przepełnione smutkiem i strachem. I rozczarowaniem kiedy ojciec obiecywał, że już nie będzie pił, ale nigdy nie dotrzymywał słowa.

Bez wątpienia te przeżycia mnie ukształtowały, jednak wiem, że nie jestem swoją przeszłością i nie winię nikogo. Tak było, bo widocznie tak miało być. To była lekcja. To było złoto Pepsi 😉 jednak, gdy próbuję Twoje przesłanie wcielić w życie, gdy mówisz że wszechświat ma wszystko co potrzebne mi do mojego szczęścia, gdy tę myśl próbuję umieścić w swojej głowie, to natychmiast pojawia się wątpliwość, czy aby ja na szczęście zasługuję?

Wiem, że to absurd, bo każdy może dostać to, co dla niego najlepsze, jednak u mnie zawsze jak automat wyskakuje wątpliwość, czy mam prawo być szczęśliwa …?

Wiele o moim życiu rozkminiłam, ale tego nie potrafię. Sorki za błędy i stylistykę ale to szło na żywo, prosto z serca. 

Reklama

NOWOŚĆ !! Tu znajdziesz organiczny IMBIR This is BIO kapsułkowany, 100% dla wegan, dostarczający w porcji 400mg ekologicznego, sproszkowanego korzenia imbiru, możliwego zamiennika ibuprofenu w bólach głowy, menstruacujnych i nie tylko


Ja wcale nie widzę tego złota, że niby rozumiesz o czym piszesz.

Piszesz to automatycznie, wcale nie jesteś pozbawiona żalu do matki, do ojca, chociaż nieżyjącemu trochę łatwiej się wybacza, więc przedstawiasz sprawę w jaśniejszych barwach, ale wcale nikomu nie wybaczyłaś. Masz nieustające pretensje do świata, ludzi, którzy nie spełniają Twoich oczekiwań, jesteś rozczarowana, że mają projekty, których nie realizują, bo często nie są w stanie, że nie spędzają z Tobą więcej czasu, bo w rzeczywistości, to Ty nie masz pojęcia co robić ze swoim życiem, z którego jesteś niezadowolona.

Żeby Ci unaocznić o czym mówię, kilka słów być może niezbyt dla Ciebie przyjemnych

Pisanie flow, jak chcesz sensownej porady, nie jest dobrym pomysłem. Flow jest dla Ciebie. Raczej należałoby dobrze przemyśleć o co chcesz się zapytać, najlepiej podając w punktach zagadnienia, bardzo to ułatwia pracę osobie, która ma odpowiedzieć, i daje też szansę innym na uzyskanie odpowiedzi. Po prostu nie zabieramy ludziom cennego czasu, nie absorbujemy własną osobą, nie z powodu nieśmiałości, tylko empatii, zrozumienia etc.

Jednak do Ciebie nie nadeszła taka refleksja, zadaję Ci pytanie, dlaczego? Rozważ to może. Bo ja myślę, że wszystko się kręci wokół Ciebie, jesteś tylko Ty, koleżanki słabe, bo bez możliwości wyjazdowych, sama nie pojedziesz, bo jak to?, dzieciństwo niby już „przerobione”, ale nie omieszkałaś walnąć paszkwila na dom rodzinny, no i facet, bardzo konkretny potrzebny od zaraz. W sumie jestem nieco starsza, ale w życiu nie spotkałam podobnego ideału, którego Ty poszukujesz, a spotykam na swojej drodze naprawdę fajnych facetów.

Piniądze

Żaden bogaty człowiek nie powie Ci, że pieniądze nie są potrzebne, że nie dają większych możliwości, że nie otwierają pewnych drzwi i nie ułatwiają życia. Wielu jednak powie, że szczęścia też nie gwarantują, ponieważ szczęścia nie da się kupić. I to brzmi banalnie, ale faktycznie prawdziwa jakość Twojego życia nie jest do kupienia za pieniądze.

Jednak, jeśli na każdym kroku postępujesz nie tak, jak ludzie bogaci, tylko jak sfrustrowana, zazdrosna o cudzy sukces, straszona przez telewizor koleżanka z głową nabitą przekonaniami o trudnym dzieciństwie, niesprawiedliwości dziejowej, o pieniądzach, że oni, to na pewno je ukradli, z poczuciem ogromnego braku, niedoborowości, niezadowolenia, to właśnie takie rzeczy cały czas przyciągasz, bo tak działa prawo przyciągania (niepotrzebne wykreśl, ale najpierw się zastanów).

Otworzyłaś biznes, który Cię nie kręcił? Bogaci ludzie, nawet jak mają udziały w wielu biznesach, projektach, firmach, to zawsze, ale to zawsze, bez względu na to, czy umoczą, czy wręcz przeciwnie, inwestują swoje pieniądze przynajmniej z jakimś rozeznaniem tematu i swędzącym nosem. Nos musi swędzieć.

Włożyć własne pieniądze w biznes, który nie jest Twoim (w sensie, że nie z serca) biznesem? To jak grać w lotto czy inną tego typu grę, gdzie miliony tracą wprawdzie niewiele, ale liczy się każdy grosz, kilku coś tam większego wygrywa na własny pohybel często, bo pieniędzy się nie wygrywa, a tak naprawdę prawdziwym wygranym zawsze jest właściel loterii, podobnie jak kasyno.

Na Twoje wibracje wpływa wiele czynników, za kogo się uważasz, czy widzisz siebie, jako ofiarę, człowieka, któremu się nie udaje, osobę samotną, czy też inaczej niedoborową. Czy rozumiesz po co żyjesz, gdzie leży sens Twojego życia?

friends/pepsieliot.com

4 rzeczy, którymi gdy je rozkminisz praktycznie, czyli wprowadzisz w czyn, odmienisz swoje życie

1. Prawda w którą uwierzyłaś, niekoniecznie jest Twoją prawdą, ba, raczej na pewno nie jest

Trzeba niestety zacząć od zobaczenia życia takim jakim jest, wzięcia za niego odpowiedzialności i zaakceptowania tego co jest. Działasz z poziomu mózgu gadziego i limbicznego, są to nasze pierwotne mózgi, i do tych mózgów przemawia tylko stary paradygmat oparty na strachu i przekonaniach, o złej matce, o niedoborowości, nieinspirujących koleżankach, o niskiej samoocenie, co stawia Cię w plemieniu na równie niskiej pozycji. I tego się boisz. Zgódź się na ten strach, na te niskie wibracje, to jest warunek podstawowy. Nie walcz z tym co widzisz teraz w lustrze, przyjmij to na klatę, ale nie okłamuj się też, że to odbicie, to wina Ireny, oraz pospolitych znajomych.

Pod płaszczykiem małego ego, bardzo na ludzi naciskasz, a siły równoważące wręcz stają na głowie, żebyś nawet tę przykładową kawkę nie miała z kim wypić. Tak działa ta gra, im bardziej prosiaczek zagląda, tym bardziej tam Krzysia nie ma. Dopóki nie pojmiesz, że to co widzisz w lustrze własnej rzeczywistości dokładnie odbija Twoje myśli i przekonania, będziesz wciąż oglądała własną skrzywioną rozczarowaniem i smutkiem twarz.

To co przeżyłaś w dzieciństwie, to wciąż nie jest złoto dla Ciebie, nie okłamuj się, ale owszem, może zamienić się w złoto, a Ty jesteś jedyną osobą, która może to zrobić. To nie są kłody pod nogami, to stopnie do wzrastania, a skoro nie wzrastasz, to znaczy, że tego nie rozumiesz, dalej w tym tkwisz i przyciągasz podobne rozczarowania ludźmi.

A co do wszechświata, który ma mieć dla Ciebie wszystko, to jest wielka metafora, bo właśnie nic z zewnątrz Ci nic nie daje, ani nie odbiera, ani nie atakuje, to Ty jesteś tym zewnętrzem. Wszechświat i Ty to jedno i to samo. Wszystko co Ci się wydarza jest odbiciem Twoich paradygmatów, czyli przekonań i wierzeń, które działają w Twoim życiu na ten moment, programów ego, i kolosalnego lęku o przyszłość. Dokładnie to otrzymujesz od wszechświata w swoim lustrze rzeczywistości, widzisz więc, że ten wszechświat to Ty.

Dopóki nie pojmiesz, że zgodnie z prawem przyciągania, wszystko zależy od Ciebie, dopóty w swoim lustrze rzeczywistości będziesz widziała rozczarowanie. To jest Twoje rozczarowanie.

2. W lustrze Twojej rzeczywistości odbija się nie tylko Twoja rzeczywistość, ale energia 5 osób z którymi najczęściej przebywasz, to już na bank tak, są Twoje wibracje

Gdy masz problem z ludźmi w swoim otoczeniu, gdy chcesz ich pouczać, zmieniać, prowadzić, to znaczy, że to są dokładnie Twoje problemy. To Ty nie masz kasy na takie życie jakie byś chciała, to Ty czujesz się niedoborowa, to Ty nie realizujesz swoich planów, to Ty wiesz co ja powiem. Odrazu ubiegłaś mnie, że owszem, to wszystko co ja mówię, to Ty już robisz, Ty już wiesz, co ja powiem, to wszystko wiesz, nawet jesteś przepisowo wdzięczna, tyle tylko, że masz wątpliwości, czy masz prawo być szczęśliwa.

Póki co, nie masz prawa, bo sama sobie go nie dajesz. Gdybyś chociaż jedną rzecz z tego ci mówię wprowadziła w życie, poprzez zrozumienie, wiedziałabyś o tym, że jedyną osobą, która może dać Ci wysoko-wibracyjne poczucie spokoju i radości, spełnienia, zadowolenia z życia możesz dać sobie tylko Ty. Świat zewnętrzny, który jest odbiciem Ciebie samej na każdym kroku Ci to pokazuje, ale Ty tego nie rozumiesz, że to Ty nie idziesz ze sobą na kawę w niedzielę.

3. Na tapczanie leży leń, nic nie robi cały dzień. Jak to ja nic nie robię? A kto czyta Osho, Tollego, czy nawet Pepsi?

To co robisz, nazywa się, że nic nie robisz. Niby coś wiesz, ale jak większość ludzi, nie chce Ci się praktykować. Nie medytujesz, nie podnosisz swoich wibracji, myślisz o niebieskich migdałach i o innych, że Cię zawodzą, żeby nie myśleć o sobie, nie pobyć w ciszy z sobą, aby tylko nie skontaktować się ze swoją świadomością. Medytacje są obowiązkiem, bez tego nigdzie nie ruszysz, chociażbyś przeczytała 1000 książek o przebudzeniu.

Bez pracy, praktykowania, będziesz tylko kolejną milionową laską, która niby coś wie, że w którymś kościele dzwoni. Podwyższanie jakości swojej świadomości, czyli codzienne mozolne obniżanie entropii, to coś takiego, jak nauka gry na skrzypcach, Nawet jak jesteś bardzo zdolna, to i tak bez trenowania nic  z tego nie wyniknie, klasa po klasie, stopień po stopniu zdobywasz coraz większą sprawność. Ale z tapczanu nic nie wynika.

Malując obrazy 6 dni w tygodniu przez 6 godzin dziennie, zaczęłam jakoś malować, mogłam się w końcu wyrazić, chociaż mój talent był znacznie mniejszy niż niektórych kolegów ze studiów, tyle, że gdy ich spotkałam po 6 latach, oni już nic nie malowali.

Wirtuozeria rodzi się z wytrwałości, konsekwencji, bycia nieustająco w drodze , samodoskonaleniu w stawaniu się miłością. Jeśli brzmi to zbyt górnolotnie dla Ciebie, oznacza, że jeszcze nie jesteś gotowa, żeby oświecać swoją drogę. Ściemniasz.

Gdy to zaczniesz robić, to zrobisz to z miłości do siebie i wtedy miłością jesteś w stanie się dzielić. Póki co, Ty się dzielisz malkontenctwem, strachem, który wibruje dokładnie po przeciwnej stronie miłości. Ale nic dziwnego, uczysz się, ale nie praktykujesz, wciąż będąc repetentem w tej samej klasie. Repetent wcale nie jest najlepszym uczniem.

4. Zrób to teraz

Ćwicz logikę, czytaj książki, które gimnastykują umysł, Twoja inteligencja musi być żywa. Na tym etapie rozwoju już nie ma mowy, żeby być neandertalczykiem, wprowadzaj umysł w wysokie wibracje aktywności i lewej i prawej półkuli. Jedz pokarm ożywiający percepcję ponad fizyczną. Wprowadź codziennie kurację 4 szklanek i 2 razy dziennie medytuj i codziennie szybko biegaj (oczywiście, że gdy możesz, gdy nie możesz nie biegasz, uprzedzam wciąż powracające pytanie) masując harę. Zrób to już dzisiaj.

z miłością

(Visited 8 161 times, 44 visits today)
44- 44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. Ola 10 października 2019 o 18:25

    Kilka dni temu przeczytalam u Pepsi, ze żal i smutek to najniższy poziom wibracji, a złość już trochę wyższy. I pomyślałam sobie, że lepiej być wkurzoną, bo na fali złości można czasami nieźle zadziałać, np. wysprzątać wszystko wkoło. 🙂
    A z tego artukułu zapamiętam: „codzienne mozolne obniżanie entropii”. Tak, to właśnie, jak dla mnie „bycie w drodze”.

    A do autorki komentarza: wydaje mi się, że takie dążenie do kawy koniecznie z kimś, do robienia czegoś koniecznie z kimś, może wiązać się z przejęciem na siebie emocjii tego kogoś, z którymi potem trzeba sobie jakoś poradzić/poukładać. Kolejna rzecz/chaos, wśród wielu podczas zaledwie jednego dnia. I codziennie potem mozolna praca, zeby ten chaos uporządkować i wyciszyć się.
    To, co wydaje Ci się Twoim niepowodzeniem, zamień w swój sukces. Zacznij nazywać to sukcesem i szczęściem. Tylko od Ciebie zależy, jak to klasyfikujesz. A więc: „Szczęście, że jestem teraz sama – widać tak ma być. Do czegoś jest mi to potrzebne w życiu”. I tak dalej. 🙂 Szczęście, że mogę iść na kawę sama. Będę pić i cieszyć się, że rano np. zrobiłam coś dobrego dla siebie (cokolwiek, np. zioła wypiłam, czy np. miałam energię na to, czy na tamto). Szczęście, że zdobyłam takie doświadczenie. Zaprocentuje z pewnością. Bagaż moich doświadczeń, to moja siła.

  2. Jasmina 10 października 2019 o 19:45

    Pepsiaczku, mieszkam nad morzem więc mam okazję morsowac. Co uważasz? Rzeczywiście tak dużo korzyści, o jakich wszędzie się czyta.

    1. Pepsi Eliot 10 października 2019 o 21:17

      bardzo dużo

  3. asia 10 października 2019 o 19:46

    A można prosić opis lub osobny wpis poświęcony jak taka medytacja ma wyglądać ? 🙂 tak konkretnie i w punktach… Jak Ty Pepsi polecasz ,? jestem bardzo ciekawa. Serdecznie pozdrawiam 🙂

    1. Pepsi Eliot 10 października 2019 o 21:16

      przecież podałam medytację, siadasz wygodnie, lub półleżąc i robisz to co mówię. Trzeba czytać moje wpisy 🙂 tam masz medytację https://www.pepsieliot.com/10-metod-na-podniesienie-wibracji-do-528-hz-regenerujacej-dna/

  4. The8 10 października 2019 o 20:23

    Czytam list czytelniczki pod którym mogłabym się śmiało podpisać. Też jestem sama, bez przyjaciół i znajomych i bez faceta. I podobnie jak czytelniczka byłam bierna wobec tego rodzaju problemów. Aż do teraz. Jak jasny grom z tekstu krzyczy jedno zdanie. Właściwie na ten długi list mogłoby być odpisane tylko jedno zdanie- KOCHAJ SIEBIE ! Rób to, co sprawia ci przyjemność, bądź pasją. Nie czekaj aż jacyś ludzie się pojawią, urozmaicą i rozweselą ci życie, sama stań się tą rozmaitością dla siebie w swoim życiu! Niech twoja własna obecność będzie dla ciebie prawdziwą radością i dostarcza tobie samej przygód i okazji do nowości. Ty jesteś tym wszystkim czego potrzebujesz. Reszta to tylko odbicie..

  5. KasiaM 10 października 2019 o 20:36

    Też przyda mi sie dzis kopniak w d.. Won do skrzypiec. ĆWICZYĆ!

  6. owx 10 października 2019 o 21:15

    to jest fajne, tak konkretnie i bez owijania, tak podoba mi się krótko i na temat i w sam środek tarczy 🙂
    dziękuję Pepsi <3
    przesyłam pozytyw

  7. Ania 10 października 2019 o 21:49

    Pepsi powiedz czy mając kredyt na dom w którym mieszkam mogę się w ogóle rozbudzić ? przebudzic? czy jest sens próbować? nie myślę o tym kredycie na co dzień, działa raczej jak czynsz.

    1. Pepsi Eliot 11 października 2019 o 07:38

      wszystko możesz Kochana, kredyt jest Twój

  8. jola 10 października 2019 o 22:05

    Mi się ostatnio coś polepszyło, bo w dzień w którym byłam szczęśliwa kamienista droga, którą schodzę z wózkiem po rehabilitacji z moim bobasem, i na której on się zawsze telepie na maksa to ta droga nagle nie miała kamieni. Autentycznie. Przeskoczyłam na inną linie. Ja wiem co się stało ale nie wiem jak to nazwać. Parę razy już tak w. Życiu miałam, ze przeskoczyło. Trzeba jednak tak nie pędzić w życiu i to wyłapać, że się przeskoczyło.

    1. Niki 11 października 2019 o 08:05

      🙂
      Pięknie. Zaczynasz mieć przebłyski, widzieć jasno, mgła schodzi. Szepnij jeszcze bobasowi przed snem, słuchając muzyki o uzdrawiających wibracjach śpiewu ptaków, szumu wody, dzwonków wietrznych, albo szepcz kiedy już będzie spał, że mama już rozumie po co się pojawił, dlaczego właśnie on i nie jest on problemem (tylko odbiciem) nie musi już dźwigać ciężaru, jest już bezpiecznie, razem idziecie tą jasną drogą.

      1. jola 11 października 2019 o 14:03

        Dziękuję Niki, naprawdę piękne to co napisałaś. Ja mu już dziekowalam, że mnie wybrał. Ma wielkie błękitne oczy i strasznie pogodne usposobie. Na dobranoc i wnocy mamy puszczone szumy z brzucha a w dzień starszy syn mu puszcza otwieranie czakr śpiewane przez indyjskich joginow. Kiedyś mu opowiem o duszy, i inkarnacji i zobaczymy co dalej. Ja od niego dostałam czas na zmiany nic nie zabrał a dał. Po poradzę mam problemy ze zdrowiem, hormony mi zwariowaly ale jako że w Polsce termin do endokrynolog mam na sierpień więc znów mam czas żeby na weganizmie wszystko odwrócić. Powinnam go winić za utratę zdrowia ale może warto myśleć że bez tego nic bym nie zmieniła zarówno diety jak i wykanczajacej pracy. Pojawił się po 8 latach ja nie chciałam mięć więcej dzieci. Ma 10 miesięcy. Pozdrawiamy.

        1. Niki 11 października 2019 o 22:47

          <3 Tak! właśnie, nie pojawił się jako przeszkoda, krzywda tylko stopień do wzrostu, wyjścia poza ograniczenia umysłu, poza opór przed otwarciem, wypłynięciem na szerokie wody życia. Obfitości! :):)

  9. Fredzia 10 października 2019 o 22:39

    Do Komentatorki: a ja mam 44 lata i tez nie mam z kim podróżowac. A lubie swoich znajomych i rozumiem ich ograniczenia. Ale ciekawość świata jest tak silna, że strach okiełznalam. Sama w Tajlandii w styczniu, teraz grzeje dupsko w Andaluzji. I z reguly turysci zazdroszcza mi bo bedac w grupie czesto sa skazani na czyjes widzimisie. Podroze w pojedynkę sa calkiem fajne, bo robie to na co mam ochotę. Nakarmic słonia bio bananami (po nie -bio maja zatwardzenie), obejrzec obrazy Picassa, obfotografowac wszystkie detale architektoniczne, zapuscic sie do pobliskich kanionow, posiedziec na plazy. Kurs tanca flamenco czy jazdy na segwayu. Podroze ksztalca, nabierasz wprawy, zaczynasz ufac sobie bo tylko na sobie mozesz polegac. Stajesz sie obcykana, czujesz ze nabierasz mocy. No i… poznajesz ludzi, wymieniasz swiatopoglady. Tylko trzeba zaczac. A jeszcze podam ekstremalny przypadek. Znajoma grubo po 50tce uparla sie ze bedzie mieszkac na Cyprze. Zrobila kurs masazu, dzis ma 68 lat, robi masaze i udziela lekcji pilatesu dla starszych. Slonce i dieta srodziemnomorska daly jej zdrowie i radosc z zycia. A Ty mloda kobieto zacznij tak po prostu jak bys szla po gazete do kiosku. Zacznij od jakiejs pasji a wszystko potem powoli sie ułoży w logiczna ukladanke. Moze nawet przyjdzie moment ze zrozumiesz ze bez faceta tez jest spoko. Jesli jest Ci pisany to sie napatoczy. Buddha powiedzial cyt. „Mozesz przeszukac caly wszechswiat i nie znajdziesz nikogo kto by zaslugiwal na Twoja milosc bardziej niz Ty sama.” Cytat w skrocie pochodzi z ksiegi Akashy. Pozdrawiam

    1. Niki 11 października 2019 o 08:09

      Ja też jeździłam sama, kiedy nie było innej możliwości, bo dlaczego nie? Poznać siebie. Odwaga to decyzja: robię to! plan, akcja, wszystko zaczyna się w wyobraźni i nic mnie nie zatrzymuje.

    2. Robaczek 11 października 2019 o 13:25

      Zainspirowałaś mnie, dziękuję 🙂

  10. Agniecha0107 11 października 2019 o 07:56

    Hej Pepsi. Czy możesz napisać co sądzisz o „totalnej biologii” 🙂

    1. Pepsi Eliot 11 października 2019 o 12:48

      naciągane, bo zwierzęta by nie chorowały

      1. Niki 11 października 2019 o 22:51

        Jednak sprawdza się u tych, którzy zadają pytanie TB w swojej osobistej sprawie.

      2. Śliwka 14 października 2019 o 13:53

        Proszę rozwiń?

  11. asik 11 października 2019 o 09:04

    Pepsi
    co myślisz o tlenoterapii w komorze hiperbarycznej ( JEST TO DROGA IMPREZA, ALE MOŻE WARTO??)
    czy próbowałaś? Jak natleniasz swoje komórki?
    J.

    1. Pepsi Eliot 11 października 2019 o 12:46

      codziennie 4 szklanki i bieganie

    2. Niki 11 października 2019 o 23:10

      Żadna terapia w pojedynkę nie zadziała… tak jakbyśmy chcieli. I żadna nie zadziała w magiczny sposób. Porzucamy złudzenia. Jeżeli przychodzi pacjent, zdesperowany, z pieniędzmi, szukając sposobu jak wyjść z choroby, żeby nie odczuwać objawów, żeby nagle (a najlepiej szybko, bezproblemowo) zniknęły, to wyprowadzam go z błędu delikatnie, naprowadzając na inny tor myślenia. Co z tego zrozumie, czy przyjmie tę wizję, czy zaakceptuje swoje zaburzenie i potrzebę zmiany, to zależy od niego. Jeśli chce pozbyć się objawów, bo wiadomo są dokuczliwe i tylko tymi objawami żyje, doświadcza ich na co dzień i to one go zbudowały, a raczej zbudowały w nim zaburzenie, dysproporcję energii, nierównowagę – nie zmieniając swojego podejścia do życia, stylu życia, czyli też diety, aktywności ruchowej, stanu ducha, jesli nie zbuduje siebie na nowo zaczynając od środka – co o sobie myśli, o ludziach, relacjach, życiu, jak silnie zakorzenione ma różne przekonania – nie zrozumie po co jest na tym świecie, dokąd idzie, jaką drogą, czym oddycha, że oddycha płytko i złym powietrzem, bez tlenu, a jego komórki żyją w chaosie na zaburzonej częstotliwości, jeśli po prostu nie zmieni swojego wewnętrznego środowiska dając terapiom najlepsze warunki do korzystnego oddziaływania, to będzie chodził na te terapie przez wiele lat z tym samym połowicznym bądź mizernym efektem, nadal potrzebując takiego wsparcia. I będzie rozpowszechniał na około jakie to one wspaniałe, bo chodzi i ma się dobrze, wraca do zdrowia, albo odwrotnie, rozpowiadał, że nie działają, że ktoś go naciągnął, bo zraził się, gdy po 10 razie nie odczuł poprawy, a „obiecywano”.
      Organizm ma funkcjonować po terapii jak nowo narodzony, lecz to „pacjent” – człowiek ma sobie zapewnić najkorzystniejsze warunki do doskonałego funkcjonowania już bez nich.

      1. Syla 12 października 2019 o 14:07

        Droga Niki, czy są jakieś filmiki na YT czy Spotify, które mogę sobie rano czy wieczorem zapuścić ? Takie z odpowiednia częstotliwością? Takie które ukoją i zrelaksują? Góry dziękuje Ci za wszelkie rekomendacje 💫

        1. Niki 12 października 2019 o 22:47

          Oczywiście, że są, na różnych kanałach, dźwięki o różnych falach – beta, theta – muzyka do snu, na koncentację i pamięć do nauki, częstotliwości solfeggio. Solfeggio 432 Hz, 528 Hz i inne – taką nazwę sobie wpisz w szukałkę jutuba, a otrzymasz obfitość <3

  12. Azalia 11 października 2019 o 09:36

    Zrozumiałam to prosto – zejść z obłoków na ziemię , a tu trzeba zasuwać i się nie poddawać . Nie przyciągnie się do siebie ludzi, ani dobrobytu czując się ofiarą , bo nikt/ nic ofiar nie lubi .

    1. Pepsi Eliot 11 października 2019 o 12:42

      nie o to chodzi, ofiary przyciągają katów, żeby dalej mogły być ofiarami, tak jak o sobie myślą

  13. Azalia 11 października 2019 o 14:16

    Pepsi, czy mogłabyś napisać coś w temacie : kiedy jest ten moment , gdy wręcz potrzeba zaatakować ? . Trudno realizować swoje cele z pokorą Matki Teresy ( podobno tez tak pokorna nie była jak się kreaowała ) . Mam na myśli atak w celu obrony , nie jako cel realizacji swoich celów za wszelką cenę . „ Atak „ jako słowo brzmi źle , ale jest dosadne , właśnie o skuteczne tupnięciem nogą mi chodzi . Mam problem , od dawna schodzę innym z drogi , miałam nadzieję,ze w ten sposób odnajdę własną , wchodzę w coraz większy labirynt , chyba nie o to chodzi , są jakieś graniczne momenty ?

    1. Pepsi Eliot 11 października 2019 o 19:44

      ciekawy temat

  14. Lusja 11 października 2019 o 16:23

    Pepsi, jak dlugo odpadaly od ciebie twoje przekonania? Co zajelo ich miejsce? Pojawily sie nowe, zostala po starych „dziura”, czy jeszcze cos innego sie podzialo? Czy mozesz podac przyklad jakiegos swojego dawnego przekonania, ktorego przypomnienie dzis wywoluje zdziwienie typu: jak jak moglam tak myslec?

    1. Pepsi Eliot 11 października 2019 o 19:39

      że nie ma niczego oprócz materii

      1. Niki 11 października 2019 o 23:22

        Pamiętam ten moment, kiedy zaczęłaś ewoluować, kiedy zaczęłam dostrzegać przebłyski. A odczytuję jasno tylko słowa i to „coś” pomiędzy słowami. Na filmach nie mam tego widzenia, bo tam obraz zaburzają mi gesty, mimika, ton głosu, modulacja, wizualne bodźce zewnętrzne, różne dźwięki, słowa pisane są niejako „czyste” obdarte z otoczki i celne. Jest więcej takich przekonań, ale to mogło by pierwsze i fundamentalne.

  15. Rose 11 października 2019 o 16:28

    Możesz polecić książkę, która gimnastykuje umysł?

    1. Pepsi Eliot 11 października 2019 o 19:39

      generalnie mądre książki to robią

  16. PitipitiPa 11 października 2019 o 17:01

    Dziewczyno! Przestań biadolić! Upiecz ciasto i zaproś koleżankę z depresją na kawę. Druga opcja ,to postaw kawę koleżance. A najlepiej,to zacznij domowe porządki,bo kupa starego stęchłego oporu,chaosu,lęku zamkniętego w chmurze ego wisi nad tobą,idzie przed tobą,za tobą i jest w tobie. Jak już posprzątasz chatę,powyrzucasz,poukładasz,to zacznij robić wszystko to ,co ci PeEl radzi.

    1. Paula 12 października 2019 o 12:30

      Ależ oczywiście ze kupiłam ciasto i czekałam o umówionej 17 godzinie z tym ciastem. Kilka minut po 17 SMS ze dziecko złamało palec i musi jechać na pogotowie. Ok, z tym się nie dyskutuje.
      Tylko ze widzę to dziecko następnego dnia bez żadnego gipsu, opatrunku, nawet plasterka. Ale ok. Nie mam żalu czy złości . Sama nawet za jakis czas proponuje wyjazd na zakupy, „tak tak super jedziemy” słyszę , godzinę przed wyjazdem koleżanka dostaje zapalenia spojówek… ok. Tylko ze kilka godzin później pisze ze jest super wyprzedaż w sklepie obuwniczym i czy jedziemy. No nie rozumiem . Już dawno przestałam ganiać za ludźmi. Nie rozumiem tylko dlaczego się umawiają, zawracają głowę . Sami często tez proponują spotkania a chwile przed nagła wymówka lub w ogóle cisza i brak kontaktu? Tak wiem, jakieś problem problem jest we mnie .

      1. KoAnn 13 października 2019 o 20:31

        Nie patrz na to w kategoriach problemu … Ani na siebie nigdy tak. Twoja percepcja może być problemem. Nigdy twoja istota. Pepsi czasem ostro napisze, czasem tak trzeba. Może kwestia zmiany optyki sytuacji dla Ciebie. Może pora odkleić się od starych znajomych? Może czas na nowe hobby, pracę? A może na to żeby nauczyć się spędzać czas samej, z radością. Ludzie sami zaczną się garnąć. Starzy lub nowi. Lub posiedzieć samej, pomedytowac. Mowa tu o podróżach solo czy spędzaniu czasu. Jest ok. Naprawdę. Tylko trzeba nauczyć się czuć swobodnie sama ze sobą. W swoim ciele. Też. Polub siebie. Bądź swoją najlepszą przyjaciółką. Zabierz siebie sama na weekend do Paryża. Nie czekaj aż ktoś Cię zabierze. Brunet napatoczy się na miejscu lub będzie siedział obok w samolocie, jak znam realia samotnego podróżowania;) Obejrzyj „Jedz, módl się i kochaj”. 100x lepszy dla solo panien niż Biridżit kultowa. Jeszcze u nas singlowska kultura i oferta rozrywkowo – turystyczna rozkwitnie nad Wisłą. Na razie fakt – nie zawsze jest to tanie lub naturalnie przyjmowane przez otoczenie (choć nie mój problem to). Lub tak mi się wydaje. Whatever. Życie to piękna przygoda:) nie daj się zdołowac koleżankom które już twojego zakresu swobody nie mają. Kobiety z dziećmi często uważają że do nich się trzeba podporządkować – a czasem i takie są realia. Nie daj się też zdolować tym zdołowanym. Fitness lub joga zamiast plot na kawie, planowanie podróży nad filiżanką w domu, cieszenie się małymi rzeczami na co dzień, przyjazne interakcje z nieznajomymi i do przodu:)

        1. Edda 14 października 2019 o 16:41

          Yyyyyy, hhmm, chyba nie bardzo. Podróżuje sama, do kawiarni/restauracji chodze sama, do zoo, ogrodów botanicznych itp chodze sama, I jakoś nigdy nie spotkalam ani bruneta, ani blondyna, ani rudego ani łysego…. A jedyni ludzie ,ktorzy zagadają od czasu do czasu to dziadki

  17. Zofia 11 października 2019 o 20:11

    No kocham takie wpisy ❤️

    1. Pepsi Eliot 11 października 2019 o 22:01

      <3

  18. Kózka 12 października 2019 o 12:10

    A ja lubię czytać te komentarze, bo wtedy mam takie odszczepienie od „rzeczywistości” i naprawdę czuję się jak w grze, chce mi się z tego, co czytam śmiać, jak ludzkiego ego kocha, kocha stwarzać dramaty z wszystkiego, wszystkich winić, ble ble.
    Fajnie się łapie dystans na tych dramach.
    Swoją drogą, jeśli ktoś ma ból dupy o wszystko, a jest zdrowy, ma co włożyć do ust i gdzie spać, to polecam obejrzeć, np. „Przebudzenia” z 90 roku. Zaczniesz docenić Ciało, życie, możliwość decydowania o tym, gdzie chcesz iść i że masz władzę nad swoimi nogami, a one właśnie tam Cię zaniosą. Oj zaczniesz istoto ludzka ❤️

  19. Lucia 13 października 2019 o 09:47

    Pepsi są jakieś medytacje uwalniające od kogoś?
    Te natrętne myśli, wstaje i chcąc nie chcąc pierwsza myśl jest o kimś. Staram się to zaakceptować bo na siłę odepchnąć się nie da ale i tak się nie da. To już 2 lata, męczy, wyżera. Staram się zrozumieć, że ktoś nas nie chcę, że ja za bardzo chciałam pewnie itp.
    Zajęcia dodatkowe owszem pomagają ale wspólni znajomi i pasje przypominają. Jesteśmy podobni myśleniem i zachowaniem a przecież nie zmienię specjalnie siebie, myślenia o życiu, pasji i zawodu tylko po to aby zapomnieć o kimś. Jedne co mi ta osoba dała to własnie zasugerowała jak osiągnąć to co chcę w życiu ale ok już wiem więc dzięki mu za to i nie może odejść już z głowy? Wiem, że gdybym to osiągnęła byłabym spełniona jeśli chodzi o takie nasze misje życiowe, może bym wtedy zapomniała o tej osobie ale to długo droga a myślenie o kimś jeszcze to oddala bo popadam w tęsknotę, przyciągam tęsknotę i tak w kółko. Gdzieś chyba się pogubiłam?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *