logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
66 712 907
170 online
28 656 VIPy
Reklama
 

SPROSZKOWANY 100% ORGANICZNY KORZEŃ BURAKA This is BIO

 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Bazylia w doniczce ratuje człowieka po wizycie w kasynie!

    Rozum, czy serce? Oto jest pytanie

    Ludzie mejle piszą:

    Zwracam się do Ciebie z miłością i prośbą.
    Jesteś dla mnie światłem na drodze poszukiwacza, Tobie zawdzięczam to, że w ogóle na tę drogę wstąpiłam.
    Ostatnimi czasy na blogu pojawił się wpis, w jakimś stopniu zainspirowany Sanjayą i Jasną Stroną Mocy. Znam nie od dziś, od czasu do czasu zaglądałam, niemniej w pewnej chwili treści przestały do mnie trafiać, gdyż przyprawiały mnie o niepokój i strach.
    Jednak gdy zobaczyłam u Ciebie „zielone światło”, wróciłam, słucham, staram się czerpać naukę.
    Jest kilka kwestii, których nie akceptuję, gdyż ich po prostu nie rozumiem, ale szukam dalej… A ponieważ poddaję pewne rzeczy w wątpliwość, czy możesz wypowiedzieć się na ten temat? Ogólnie chodzi o nauki tam przekazywane. Czy ufać im i poszukiwać dalej z otwartym umysłem?
    Mam do czynienia z dwoma różnymi wrażeniami.
    Ty jesteś Miłością – Sercem
    Sanjaya jest Rozumem – Logiką
    Być może dlatego, że jestem kobietą Twoje treści czuję bliżej siebie, jestem bliżej intuicji, bliżej serca. Nie boję się ich, ufam. A może to kwestia tego, że jestem w drodze, bliżej miłości i serca póki co, a nie rozumu?:
    Treści JSM nieco niepokoją, wzbudzają czasem sprzeciw…
    Czy szukać dalej?

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ 100% ORGANICZNY, ŚWIETNY JARMUŻ This is BIO, czyli ZDROWIE & WYGODA


    Zacznę od historii, która miała miejsce wczoraj. Byłam w stanie tylko nagrywać mój głos, a teraz spisałam. Właściwie wszystko zaczęło się przedwczoraj, gdy postanowiliśmy spotkać się z naszym dawnym znajomym, którego odwiedzamy zwyczajowo od wielu lat, gdy jesteśmy tutaj, czyli na południu Francji. Jego sytuacja ekonomiczna nie jest obecnie najlepsza, tym bardziej z wielką delikatnością (zupełnie niepotrzebną, gdyż jest już obecnie tylko na etapie brania od wszystkich wokół) zaprosiliśmy go na kolację. Ponieważ było jeszcze trochę czasu zaproponował, abyśmy przeczekali 2 kwadranse w barku w pobliskim kasynie.

    W kasynie są okropne wibracje, jeszcze gorsze niż w Ikea. Od razu poczułam się gorzej. Rozdygotani ludzie przy maszynach, co chwilę tracący pieniądze licząc na wygraną, czy tylko uzależnieni od hazardu. Ewidentnie ja z kolei, zaczęłam tracić energię życiową. Tuż przed wyjściem kolega uparł się aby zrobić mi zdjęcie na czarnym fotelu, symbolicznym miejscu w kasynie, kwintesencji matrixu.

    Poczułam się jakbym usiadła diabłu na kolanach.

    Podczas kolacji (zwyczajowo nic nie jadłam) było coraz gorzej, jakby ktoś wysysał ze mnie energię. Idąc do toalety potknęłam się, miałam zawroty głowy, pomogła mi niedorozwinięta umysłowo Francuzka. Następnego dnia dostałam bardzo wysokiej gorączki, ponad 41 stopni, chociaż nigdy nie choruję. Leżałam nieprzytomna dygocząc. G. schładzał mnie lodowatymi kompresami, które za moment robiły się ciepłe. Przed oczami miałam tylko ten fotel, czarny, błyszczący, inkrustowany, najbardziej niskowibracyjny, szatański.

    Zrozumiałam, że mogę sobie pomóc czymś wysoko wibracyjnym, żywą rośliną. Położyłam więc na brzuchu doniczkę z bazylią, bo tylko to mieliśmy pod ręką i trzymając obiema rękoma liście, po pewnym czasie poczułam, że wraca mi energia życiowa. W końcu zasnęłam i obudziłam się dzisiaj już całkiem zdrowa. Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę też przyznać, że kolega nie jest już zwykłym człowiekiem z przejściowymi trudnościami finansowymi, zdążył zamienić się w sępa energetycznego. Co w połączeniu z tragedią, czy tylko tragikofarsą, która codziennie ma miejsce w kasynie, dosłownie zwaliło mnie z nóg.

    To by było na tyle, gdy nie używa się rozumu.

    Jeśli ktoś zechce oceniać Sanjayę z poziomu matrixowej przydatności do życia w rodzinie, to znaczy, że chce stosować prawa rządzące na matrycy śpiących (przez co uważanych za normalnych) do człowieka, który jest w zupełnie innym miejscu rozwoju świadomości. To się nie powiedzie.

    Owszem ego Sanjayi jest ogromne, jest tak wielkie, że trudno jest go niezauważyć, a Sanjaya nie jest cwaniakiem medialnym, dwulicowcem (to eufemizm), który to swoje ogromne ego umie schować i robić za owcę. Są ludzie o takich zdolnościach manipulatorskich, zgoła hipnotyzerskich, że to inni mianują ich królami, Chrystusami, wsadzają na piedestał.

    Rozumiem ową szczerość i bezbronność Sanjayi, i jego niezrozumienie jak działa wściekły lud, który nienawidzi chwalipiętów, tak samo, jak sąsiada, który ma porsche. Sanjaya nie knuje i ma niski gust muzyczny, co można sprawdzić: czy jego muza strukturyzuje wodę?:) Ale co z tego? I tak jest kreatorem.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ IDEALNE BROKUŁY, 100% organiczne i sproszkowane This is BIO


    Asceza, eremitctwo, popieprzenie, a tak naprawdę być może normalność jednostki jest oceniania przez przedstawicieli matrixu. Ojców, którzy nieprzyjemną ratę kredytu we Frankach, niezrozumienie o co kaman, rozładowują ejakulacją na żądanie. Ludzi, którzy nie jedzą psów i kotów, ale przekąszą świnią o inteligencji 3 letniego dziecka, podobnie jak Szarik z „Czterech pancernych”.

    Takim ludziom Sanjaya nie może się spodobać, bo (nomen omen) nie są do niego podobni. W najmniejszym stopniu nie kumają tego co on mówi, nie kręci ich to, nie podnieca, co najwyżej zaniepokoi, ewentualnie okropnie wnerwi, whatever, a właściwie cokolwiek, zgodnie z nutą przewodnią powrotu do języka moich przodków w tym wcieleniu. Chociaż to tylko zabawa, bo jesteśmy i tak dziećmi Kosmosu jak jeden mąż.

    Sanjaya był w poprzednim wcieleniu Hindusem, a ja Włoszką.

    W didaskaliach, jeszcze gorszą opcją od wilka w owczej skórze, są ego naprawdę malutkie, i zadręczające wszystkich wokół istotki z tysiącem kompleksów, ale i tak chcących gadać tylko o sobie.

    Sandjaya z koroną dziecka na głowie, czy bez, wibruje wysoko. Jest jasny.

    Niewątpliwie nie jest hipokrytą, obnaża się, można z niego czytać jak z książki. Jednak jego przekaz jest logiczny, pomimo tego, że nawet to wielkie ego idzie tylko pozornie w parze z tym co mówi, odcinając się od głębokiej medytacji polegającej na wyłączeniu ego. W rzeczywistości Sanjaya zapewne częściej niż inni porozumiewał się ze swoją świadomością, wyłączając ego.

    Każdy biegacz Ci powie, że na 35 kilometrze dzieje się z człowiekiem coś dziwnego. Myśli się rwą już wcześniej, ale 35 kilometr biegu nagle wszystko wyjaśnia. Przestajesz się identyfikować z ego, stajesz się bieganiem. To jest kontakt ze świadomością.

    Z kolei przeciętny odbiorca reprezentuje sceptyczną normalność i zdroworozsądkowość i to są postawy, które całkowicie wiążą mu ręce, żeby móc niezawiśle ocenić, czy porównać tamtego człowieka (Sanjaya), tak krańcowo od przeciętnego zjadacza chleba, innego. Gdy taka osoba przedstawi jakieś argumenty, zwykle są, lub wydają się zdroworozsądkowe.

    Niektórzy naśmiewają się, że stuletnie dziecko Sandjaya chwali się studiami filozoficznymi. A kto ustala prawa o ile można się cofać w czasie?

    Piękne podanie na studia napisał za komuny Stachura (wydanie w „dżinsowej” okładce), starając się o przyjęcie na KUL. Odwołał się do swoich przeżyć w czasach przedprzedszkolnych, przedszkolu, i w początkowych klasach edukacji 1-3. Oczywiście jajogłowi odrzucili ujmujące absurdem i poetyckie podanie Stachury, nie zapłakali, nie wzruszyli się, podobnie jak człowiek matrixu. Małpując to podanie, napisałam coś w tym guście, starając się o wysokie stanowisko korporacyjne (wtedy jeszcze nie wiedziałam, że siedzę po uszy w matrixie), miny moich potencjalnych zwierzchników były nieprzeniknione.

    Dla mnie studia filozoficzne Sanjayi to była istotna informacja. W dobie ogólnie panującej demencji u coraz młodszych ludzi, Alzheimera, problemów z zapamiętaniem najprostszych informacji, często głupoty, niemożności prowadzenia logicznego rozumowania, tylko z powodu niemocy intelektualnej, braków pamięci, luk w logicznym myśleniu, totalnego braku pragmatyzmu, niemożności zrozumienia pojęć stricte matematycznych, jak otoczenie punktu, czy fizycznych, jak entropia, czy entalpia, co najwyżej mylenie matematyki z rachunkami, wydaje się niezwykle istotna w kontekście tego, co gość nawija.

    Taką wiedzę trzeba zdobyć, przefiltrować przez swój intelekt i zgrabnie wypluć. I on to robi. Co z tego, że widzę jego dziecinne samochwalstwo wkąciestalstwo, nie oceniam tego, ponieważ ma gość powody, widzi więcej, a to, że brakuje mu kindersztuby i obycia towarzyskiego? Kogo to obchodzi poza matrixem?

    Ludzie w rzeczywistości są zanurzeni w prawach logosu. Po nocy następuje dzień, wszystko jest logiczne. Żeby się przebudzić, wcześniej używa się umysłu. Nawet, gdy mówię o energii serca, pojmuję ją przez umysł.

    Ludzie, którzy liznęli coś z oświecenia, stają na głowie, żeby przestać myśleć. Wysilają się, żeby nie myśleć, gdy tymczasem to się może przytrafić tylko samo. Nigdy na żądanie. Dochodzi do paradoksu, że przestają doceniać myślenie, są rozgoryczeni, że myślą.

    Sanjaya  pokazuje jak świetne sprawy wynikają z myślenia po prostu, czym jest logika, kojarzenie faktów, odnoszenie się do słowotwórstwa. Nie ma przypadków, wszystko ma swoją logikę.

    Z drugiej strony jego postawa życiowa na tym planie jest dość kontrowersyjna. Dokonał takiego wyboru, dzięki czemu może mówić to co myśli. Tak naprawdę to jest unikatowe nawet na stronach alternatywnych. Ludzie mają powiązane ręce zależnościami, tym do czego dążą.

    A co do rezonowania z tym co on mówi, to już inna sprawa. Nisko ceni kobiety, ale ma takie prawo, bo każdy ma prawo do osądów. Energia kobiety jest ogromna, ale mężczyzna na działce może mieć inne zdanie. Zresztą podoba mi się jego bunt w stosunku do nieoceniania. W końcu codziennie podejmujemy dziesiątki decyzji (od najbanalniejszych, do zmieniających nasze życie), wcześniej oceniając szanse powodzenia i innych.

    Jeśli chodzi o ascetyczny tryb życia, 30 letnie roślinożerstwo, oraz bieganie i wiele innych wniosków myślę podobnie. Jeśli chodzi o moje też spore ego, służy mi obecnie do omijania jego programów, aby móc jasno myśleć.

    A więc nie wiem Kochana. Jak nie rezonujesz, to odpuść, ale jak Ci coś podchodzi bierz. Nie wylewaj dziecka z kąpielą.

    Miłuję

    (Visited 5 342 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Kiki 8 maja 2018 o 21:32

      Pepsi co poradzisz na mega podrażnienie po goleniu nóg? Próbowałam już olej kokosowy i nic.. za każdym razem kiedy zgodę nóżki pojawiają się czerwone krosty i mega pieczenie 🙁

      1. Pepsi Eliot 9 maja 2018 o 09:46

        stosuj inny rodzaj depilatora 🙂

    2. maggie 8 maja 2018 o 21:50

      Pepsi, kiedyś pisałaś, że nikt nie jest w stanie nam odebrać naszej energii, że złe oko koleżanki” nam nie może de facto zaszkodzić? To jak to w końcu jest? Ja czuję spadek energii przy niektórych osobach, ewidentnie źle się czuję, nawet plącze mi się język, nie umiem się wygadać, jakbym jakiegoś zamroczenia dostała … prawie jak półgłówek gadam. A przy innych ludziach śmieję się i żartuję, normalnie mistrz ciętej riposty 🙂 Skoro nikt mi nie może zaszkodzić (nie mógł!), to sobie tłumaczyłam to tym, że mam coś do przerobienia z tymi osobami, że to mój”problem”… teraz jednak się pogubiłam…

    3. lena 8 maja 2018 o 23:48

      Da się w jakiś sposób dowiedzieć sie czegos o swoich poprzednich wcieleniach? tak jak Ty piszesz, ze byłaś Włoszką?

    4. Aneta D Falkiewicz 9 maja 2018 o 06:32

      Pepsi… myślałam, żeś silniejsza, że masz kokon, który chroni Ciebie przed negatywnymi wpływami energetycznymi? a już na pewno nie pozwoli Cię na takie fizyczne skutki uboczne?… Mnie tego typu miejsca totalnie nie ruszają, spływa to po mnie, odbija się, ale wszystko czuję, że coś złe, nieszczęśliwe, stracone u innych. Czy usiadłabym na tym fotelu? Nie. A nawet jeśli – nie sądzę bym odczuła skutki tego, nieraz miałam do czynienia z „atakami” na mnie, ale „kokon” odbijał. Pepsi, nie możesz się tak łatwo dawać, trzeba być ponad matrixem, jak oliwa na wodzie, matrix ma po Tobie spływać, nie ruszać? Eee.. a co do JSM – gość ma wiedzę zacną, ale często się gubi w niej. Ma jasne i czyste wibracje, ale i mnie też wiele rzeczy w nim nie pasuje. Pewnie to kwestia indywidualnego „gustu”. muskam <3

      1. Pepsi Eliot 9 maja 2018 o 10:08

        Moje zdanie jest krańcowo różne od Twojego, gość złapał mnie w stanie dolnej amplitudy drgań, i pewnie zaczynała się jakaś infekcja, a na pewno przechłodzenie ciała, trochę energii wysępił, w kasynie wibracje są mega niskie, każdy to przyzna, i moje ciało postanowiło zareagować na stan zapalny bardzo wysoką gorączką. Taką gorączkę ludzie światli starają się wywołać u siebie naturalnie przynajmniej raz w roku. Wychładzają ciało np. Uważam, że moje niemłode przecież ciało zareagowało bardzo dobrze i wzmocniło mnie.

        1. Aneta D Falkiewicz 9 maja 2018 o 15:34

          Możliwe 🙂 nie sądziłam po prostu, że ludzie z wyższymi wibracjami i spokojem w środku mogą tak reagować. Mnie ktoś kiedyś powiedział, że mam „wbudowaną” silną ochronę, albo ktoś mnie chroni, może dlatego wszystko po mnie spływa. A jeszcze drugi ktoś skonkluzował, ze mamy różne „moce”, różne „dodatki”, różne doświadczenia z innych wcieleń, różne wspomnienia duszy, stąd bardzo różne reakcje u poszczególnych osób, nawet tych świadomych.

    5. Kendari 9 maja 2018 o 07:45

      Peps, a skąd można się dowiedzieć o swoich poprzednich wcieleniach?

      1. Pepsi Eliot 9 maja 2018 o 09:29

        To nie jest takie proste, do mnie to przyszło we Włoszech, ale pamiętam też, że na studiach architektonicznych, gdy zdawałam taki bardzo trudny egzamin kobyłę, z założeń urbanistycznych miast, czyli rzuty, plany, rzeki, mosty, nazwy, od Ur, Jerycha, Aten, przez Rzym, Florencję, Waszyngton, Londyn, Paryż etc. A więc gdy doszłam do Rzymu w którym nigdy nie byłam, wszystko było dla mnie jasne, jakbym to już wiedziała. Oczywiście wtedy nie miałam pojęcia co to może być. Od pewnego czasu dużo jestem we Włoszech, po prostu sobie żyję, piszę, chodzę do sklepu i czuję się jakbym była w domu. Czegoś takiego nigdy nie czułam we Francji, gdzie też często mieszkamy.

        Z kolei Sanjaya twierdzi, że wie, kim był kiedyś człowiek z którym się spotyka, ale obecnie mówi o tym tylko swoim przyjaciołom.

    6. Okoń 9 maja 2018 o 07:55

      Sanjaya najbarwniejsza obecnie postać you tube, przeciera nowy szlak, zasiewa ziarno innego patrzenia, a może widzenia rzeczy takimi jakimi są.

    7. Sarsi 9 maja 2018 o 08:46

      Witaj Pepsi, mam taką rozkmine, pamiętam jak pisałaś, że nie ma wampirów energetycznych, że nic nie może obniżyć naszych wibracji jeśli z tym nie rezonujemy, że jesteśmy odbiornikiem i nadajnikiem w jednym… jednak piszesz, że po wizycie w kasynie, czy spotkaniu ze znajomym o raczej skrajnie niskich wibracjach nie czułaś się najlepiej. Wszyscy jesteśmy jednością, o różnych wibracjach, o różnych stanach świadomości, więc chyba niemożliwym jest przebywanie w otoczeniu ludzi, o wibracjach dokładnie takich jak nasze? Wszystko faluje, wszystko jest w ruchu… wszędzie powinna być równowaga… wiadomo, że im wyżej tym mniej niskiego, czy dobrze rozumuję?
      Z miłością <3

      1. Pepsi Eliot 9 maja 2018 o 09:20

        Tak, i to co się stało jest też potwierdzeniem tego, złamałam wszystkie zasady, nie powinnam nigdzie iść, powinnam to logicznie wykoncypować. Skoro jednak poszłam, obniżyłam swoje wibracje. Może akurat byłam w dole własnej amplitudy.

        1. Kats 11 maja 2018 o 00:41

          Ja tak sobie myślę Peps, że się jednak po prostu gdzieś tam wewnętrznie nastawilas, że ta akcja Ci zaszkodzi, i dlatego właśnie zaszkodziła 😉

          1. Pepsi Eliot 11 maja 2018 o 09:00

            nie nastawiałam się, już od dawna na nic się nie nastawiam, po prostu pozwoliłam na to

            1. Kats 11 maja 2018 o 09:36

              Wiesz o co mi chodzi, nie że się świadomie nastawilas, rozumowo, ale gdzieś tam w glebinach dopuściłas taką myśl i poszło 😉

            2. Pepsi Eliot 11 maja 2018 o 11:12

              jeśli tak, to zupełnie sobie tego nie uświadamiam, bo weszłam do kasyna całkiem ufna i zagadana, jakby bezmyślnie wręcz,

            3. Slawa 12 maja 2018 o 12:38

              Poprostu nie daj Boze Pepsi zeby calkowicie oddana i pochlonieta cudownoscia np. chodzenia po pieknej trawie nagle, niezauwazywszy wdepnac w gowno. Wypomna Ci jak nic.
              Zaraz bedzie, ze nie chodzi sie po trawie😁😁
              A ja dziekuje za podpowiedz ze tak w sumie prostym i latwo dostepnym sposobem (roslina doniczkowa/doniczkowopodobma) mozna sobie pomoc.
              Pzdr.

    8. Sarsi 9 maja 2018 o 09:40

      Czasem próbując komuś pomóc, zrozumieć go, możemy sobie wyrządzić krzywdę… trzeba być niezwykle uważnym, ale chyba nawet Jezus czy Osho nie byli, z resztą…tak myślę, że idealnym być jest po prostu bez sensu…

    9. Gabi Orchita 9 maja 2018 o 11:32

      Czy to jest ten sam Pan z Francji którego przepisy miałaś kiedyś udzielić na blogu? (Mam taki dziwny flashback:).
      Czytam trochę z niedowierzaniem, że tak bardzo zmiotło Cię z nóg, to miejsce o niskich wibracjach wśród innych rezonujących z tym i myślę sobie, czemu tu się dziwić jeśli zapewne nie wiem jak bardzo można dobrze się czuć w swoim ciele i umyśle! Idzie człowiek przez życie, przepuszcza energię jak mamonę wygraną na loterii i nie wie, że to notoryczne zmęczenie i inne kupy to skutek pewnych działań. Że jest tym co je i na czym skupia uwagę. Coś jest na rzeczy, wiele z nas nie wie jak dobrze można BYĆ! Pepsi, wibrująca wysoko odczuła to drastycznie jak nagłą migrenę (dajmy na to). Inni, including me, zapewne przyzwyczaili się do swoich migren więc uważają to za normalne. Ale nic straconego.

      1. Pepsi Eliot 9 maja 2018 o 13:09

        Nie ten, ten nie gotuje

    10. zzz 9 maja 2018 o 16:24

      Pepsi, a czy Ty nie mówiłaś, że zastanawianie się, czy ktos jest pasożytem energetycznym albo zabiegi typu DEIR to jest zabawa ego? Correct me if I’m wrong, owocek

      1. Pepsi Eliot 9 maja 2018 o 16:40

        pasożyt emergetyczny to matrix, który nałożył na nasze głowy programy fałszywego ja, czyli ego. Matrix, czyli pasożyt energoinformacyjny karmi się naszymi emocjami, które są odpowiedzią ciała na zagrywki ego. Gdy wiesz co robi program ego możesz nie ulec emocji, ale jak już ulegniesz, to pogódź się z tym, a nie tłąmś emocji psychotropem, czy flaszką.

      2. Pepsi Eliot 9 maja 2018 o 19:35

        tak, bo o tym nie myśl, tylko nie karm.

    11. Mysz 9 maja 2018 o 16:38

      Mojego ukochanego męża parę dni temu rozłożyła gorączka. Miał tylko gorączkę. Leżał kochany na kanapie i tylko pił wodę. Miał też koszmary. Utrzymywało się to dwa/trzy dni. Uparcie chciał leżeć przy mnie choć wysyłałam go do łóżka w sypialni, bo wygodne łózko. Mam wrażenie od jakiegoś czasu, że obniżam jego wibracje. Zmarniał, często jest smutny i przyznał się, że popłakuje sobie czasem. Ja też to robię. Jestem też osobą bardzo emocjonalną, depresyjną, hipochondryczką i jest we mnie dużo emocji, które wyrzucam z siebie, a jemu na pewno się to udziela (takie mam wrażenie). Czasem mam myśli, że lepiej byłoby mu lepiej beze mnie. Mówiłam mu to szczerze, ale on twierdzi, że jak nie ja, to nikt inny. A ja chce żeby on był szczęśliwy. Z jednej strony jesteśmy nierozerwalni, związani, trzymamy się razem w tym matriksowym bagnie, ale z drugiej strony (często) są takie dni, że ściągam go w dół. Nie chcę tego robić, ale moje ego jest tak silne. Nie panuje nad tym. Sama siebie nie poznaje, nie chcę mu tego robić. On we mnie wszystko zaszczepił i otworzył oczy. Wiem też, że 11 lat temu nie spotkaliśmy się przypadkiem. Ale co robić żebyśmy byli razem i żeby on na tym nie tracił?

      <3

    12. malena 9 maja 2018 o 21:47

      Pepsi, jak według Twojego rozeznania jest ze zmarłymi? Wczoraj odeszła moja kochana, dobra Babcia, lat 97. Od ponad dwóch lat była przykuta do łóżka i większość czasu raczej nieobecna (a może właśnie bardzo obecna, bo bardzo sugestywnie rozmawiała z osobami, których nikt z przebywających w pokoju nie widział – swoimi rodzicami, sąsiadkami). Teraz trwa cała akcja z pochówkiem, otwieraniem trumny w kaplicy, różańcem, modlitwami, stypą, itd. Rodzina mocno katolicka. No i teraz – nie jestem w stanie uczestniczyć w tych obrzędach (chociaż na pogrzeb pójdę) – jest to dla mnie nie do przejścia, te lamenty, płacze, rozmowy jak wyglądała w kostnicy. Wysłuchałam tylko mojej mamy, gdy opowiadała mi jak Babcia odchodziła. Żałuję, że nie mogłam być wtedy przy Babci, ale byłam daleko, nie zdążyłam dojechać. Miałam z Babcią w grudniu, gdy była w szpitalu wspaniałą rozmowę bez słów, gdy ją wyprzytulałam, nakarmiłam i wycałowałam, a Ona powiedziała, że chyba mam serce anioła 🙂 Czy ja mogę coś dla Niej zrobić, jak myślisz? Czy nie zaszkodzę Jej, gdy nie będę wraz z całą rodziną uczestniczyła w tych obrządkach?

      1. Pepsi Eliot 9 maja 2018 o 23:53

        nie żartuj, a co to Twoją babcię obchodzi? Ma inne fajne sprawy na głowie, i musi się przygotować, bo za około 40 lat znowu się tutaj pojawi

    13. bega 9 maja 2018 o 23:04

      czemu w ikea są tak niskie wibracje?

      1. Pepsi Eliot 9 maja 2018 o 23:49

        sama to wymyśl i napisz 🙂

    14. ksenia 10 maja 2018 o 16:44

      właśnie taka swiadomość swojego absolutnego Ja pozwala na takie odczucia jakie miała Pepsi. To całkiem normalne. To życie na 100%.

    15. maggie 10 maja 2018 o 19:29

      Być może pytanie jest głupie ale nie daje mi to spokoju. Od ok. Miesiąca gdy zerkam na zegar widzę godziny typu 12:12, 18:18 itd. Rzadko kiedy godzina nie jest z tych „podejrzanych” 🙂 A już najbardziej przerażają mnie moje pobudki o 03:33 w nocy… Czy to coś oznacza, czy czysty przypadek?

      1. Pepsi Eliot 10 maja 2018 o 21:22

        nie przypadek, ale też nie ma się czego bać, to budzi się Twój mistycyzm https://www.pepsieliot.com/wiesz-oznacza-prawie-kazdej-nocy-budzisz-sie-pomiedzy-03-a-05-nad-ranem/

      2. Kats 11 maja 2018 o 00:46

        Haha, też mam tak od jakiegoś czasu z tymi godzinami kiedy patrzę na zegarek;) Traktuję to jak takie puszczenie oczka od wszechświata 😉

    16. Cola 11 maja 2018 o 15:00

      Ja widze wciaz 9.18 lub 19.18

    17. Ewa 24 maja 2018 o 09:30

      Witaj kochana!Nadrabiam zaległości w czytaniu ze względu na czasowy brak dostępu do neta.Od dłuższego czasu czytam tylko „Duchowość”-jakoś nie mam potrzeby na więcej.”Obleciałam”stronę 3 i nosiłam się z zadaniem Ci pytania…No i szok-jest odpowiedź na „niezadane” pytanie! W trakcie czytania o „fotelu”-możesz wierzyć bądź nie-zakręciło mi się we łbie tak,że mało się nie obaliłam! Zbieg okoliczności „cyco”?A taaaaam,obojetnie co! Słoneczny buziak,

      1. Pepsi Eliot 24 maja 2018 o 10:19

        <3 <3 xoxo

    Dodaj komentarz

    Sklep
    Dołącz do Strefy VIP
    i bądź na bieżąco!

    Zarejestruj sięZaloguj się
    Reklama

  • Reklama

    Leczenie Dobrą Dietą

    Jak zarabiać w internecie?

    ebook
    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner
  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze