logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
92 757 267
152 online
32 306 VIPy
Reklama

leczenie-dobra-dieta

MOJA REWOLUCYJNA KSIĄŻKA
„LECZENIE DOBRĄ DIETĄ”
z autografem

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Skuteczna terapia leczenia raka wodą utlenioną?

elbowlever

Jeżeli zachorowałeś, lub nie i tak musisz alkalizować swoje ciało, gdyż komórka bez tlenu wkrótce stanie się bardzo chorą, a nawet patogenną.

Odpowiednia ilości nadtlenku wodoru, czyli wody utlenionej, wroga raka, w komórkach nowotworowych jest dla wyzdrowienia kluczowa, albowiem zostało klinicznie wykazane, że gdy komórki rakowe uzyskają wystarczającą ilość tlenu, padną

Kolejny wpis, o nie flirtowaniu z katastrofą. Ocknij się i nie rób tego, z nim na randki się nie umawiaj, nie dotykaj go, nie pij, nie jedz i nie kładź sobie na skórze, najlepiej niech spada.

Tam są drzwi.

Rak ukrywa się w różnych miejscach bo jest cwany, siedzi w szafce w łazience, w apteczce, lodówce, zamrażarce nawet, spada sprayem z powietrza, ale ma poważnego antagonistę, ambitnego wroga i rywala, a jest nim nadtlenek wodoru.

Media natychmiast zaczęły lamentować, jakże niebezpieczny jest nadtlenek wodoru, zwany również perhydrolem, czy wodą utlenioną, gdyż ludzie zaraz wyobrazili sobie silnie skoncentrowany żrący napój, do tego mocno zanieczyszczony, gdyż absolutnie nie nadający się do użytku wewnętrznego.

Natomiast nikt nie protestuje, że z kranu w każdym domu leci chlor z fluorem i jeszcze może coś innego.
Najbardziej nienawidzą nadtlenku wodoru Big Pharma i inne korporacje farmaceutyczne.


TWÓJ DOSKONAŁY POKARM: ELIKSIR ODKWASZANIA/DETOXU
Z MASĄ CHLOROFILU: 4 GREENS 100% ORGANIC This is BIO

Rak rozwija się, o czym pisałam wielokrotnie w układzie ciężkiego zakwaszenia czyli beztlenia, gdzie krew i organy są zalane przetworzoną i sztuczną żywnością, solą, cukrem i tłuszczem zwierzęcym. Praca serca i mózgu sprowadza się do nieustannego filtrowania toksyn znajdujących się w najbardziej typowych formach żywności, takich jak antybiotyki, hormony, pestycydy, insektycydy, herbicydy, wybielacze, amoniak, fluorek, metale ciężkie i wiele innych.

To dlatego lekarze onkolodzy radzą pacjentom, żeby nie jedli żywności, takiej jak alkalizujący jarmuż, ponieważ będzie „zakłócać chemioterapię”
Broń Boże nie należy próbować alkalizować całego tego kwasu, który zabija również dobre komórki. Większość pacjentów chorych na nowotwór umiera w wyniku uszkodzenia chemioterapią i radioterapią ich komórki nienowotworowe.

Innymi słowy, twoje dobre komórki, które starają się pomóc wyrzucić raka, wprowadzając prawidłowy alkaliczny rytm ciała, pozbawionego tlenu, są również pozbawiane tlenu prowadząc do powstawania nowych nowotworów.

las, this is bio, pepsi eliot

Tymczasem najbardziej znany roztwór, którego można by zastosować przy bardzo wielu rozwijających się na bez tleniu raków, patogenów, wirusów i pasożytów beztlenowych prowadzących do wszelkiego rodzaju chorób jest prawdopodobnie najprostszy.

Albowiem wszystkie patogeny, wirusy i pasożyty są beztlenowe. Rozwijają się przy braku tlenu w komórkach, a mogą nie przetrwać z dużą ilością tlenu. Aby komórki nowotworowe namnażały się musi zachodzić fermentacja glukozy i nie może być w nich tlenu.

Jeżeli zachorowałeś, lub nie i tak musisz alkalizować swoje ciało. Jeżeli chodzi o nadtlenek wodoru, to należy pamiętać, że on nie odbuduje naszego systemu odpornościowego, ani nie naprawi komórek uszkodzonych w wyniku toksycznej chemioterapii, ale w naszym DNA zostało zaprogramowane wymiana komórek skóry, włosów i narządów na nowe, a więc nie ma lepszego czasu na rychłe przyjęcie nadtlenku wodoru w celu jak najszybszej alkalizacji.

this is bio, pepsi eliot, tarczyca

Mężczyźni i kobiety mają ten sam plan regeneracyjny, czyli wymiana komórek na nowe następuje po takim czasie:

120 dni – nowe czerwone krwinki
90 dni – nowa tkanka kostna
60 dni – nowe komórki mózgowe
49 dni – nowe komórki pęcherza
45 dni – nowe komórki wątroby, nowy materiał komórkowy DNA
30 dni – nowe włosy, nowa skóra
5 dni – nowa śluzówka żołądka
tu

Odpowiednia ilości nadtlenku wodoru w komórkach nowotworowych jest dla wyzdrowienia kluczowa, albowiem zostało klinicznie wykazane, że gdy komórki rakowe uzyskają wystarczającą ilość tlenu, umrą!
Nadtlenek wodoru zabija komórki rakowe, ponieważ komórki nowotworowe nie posiadają umiejętności rozbijania nadtlenku wodoru i zatrzymania swojego antagonisty.

Kluczem do leczenia raka nadtlenkiem wodoru jest wystarczająco dużo nadtlenku wodoru w komórkach nowotworowych.

Oto naukowy opis tej zależności:

Enzymy proteolityczne, nazywane także enzymami trzustkowymi, dosłownie rozciągają grubą powłokę białkową, która obejmuje komórki nowotworowe, więc układ odpornościowy rozpoznaje komórki nowotworowe. Cóż, nie trzeba być naukowcem, aby zrozumieć, że przez pocienienie przez samego siebie powłoki białkowej, nadtlenek wodoru następnie dostaje do wnętrza komórek nowotworowych. Nie usłyszysz o tym w programie CNN o leczeniu raka.

Chociaż dla nauki zjawisko jest znane od 50 lat.

Noblista Dr Otto Warburg wykazał ponad 50 lat temu różnice między podstawowymi normalnymi komórkami, a komórkami nowotworowymi. Uzyskanie energii z glukozy dla noramlnej komórki wymaga towarzystwa tlenu, natomiast komórki nowotworowe rozbijają glukozę bez dostępu tlenu, w wyniku czego otrzymują tylko około 1/15 tej energii z każdej cząsteczkę glukozy niż normalne zdrowe komórki.

Te fakty tłumaczą dlaczego komórki nowotworowe mają tak ogromny apetyt na cukier i dlaczego ludzie, którzy są otyli chorują na wiele odmian raka częściej. Takie zjawisko nazywa się „biochemicznymi kaskadami”

Terapie nadtlenkiem wodoru, tutaj po polsku: Fragment książki Iwana Nieumywakina „Woda utleniona na straży zdrowia”okazały się bezpieczne i skuteczne.

Ważne, aby kupić 35% nadtlenek wodoru, który może być stosowany do użytku wewnętrznego, czyli nie ten farmaceutyczny 3%, który jest zanieczyszczony różnymi stabilizatorami.

Rada do wykorzystania domowego:

Niektóre osoby dodają szklankę 35% o jakości żywności nadtlenku wodoru do dużej wanny z ciepłą wodą i moczą się przez 20 do 30 minut. Dość odważne moim zdaniem, ale ludzie to robią i im pomaga. Nadtlenek wodoru jest wchłaniany przez skórę, która jest największym ludzkim organem. Inni wypijają szklankę wody z kilkoma kroplami nadtlenku wodoru klasy żywności. 

this is bio, pepsi eliot, osho

A tak na marginesie, jeszcze jedna uwaga przemawiająca za wysoko enzymatycznym, a wiec witariańskim jedzeniem: Naukowcy zauważyli również odpowiedniość między niskim poziomem enzymów i rakiem, dlatego enzymatyczna terapia jest stosowana z dobrym skutkiem w Europie oraz przez niektórych lekarzy w Stanach Zjednoczonych.

Źródła dla tego artykułu: tu , tu , tu , tu , tu , tu

owocek:)


JA I PSZENICABlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Wielkie dawki Witaminy C leczą ponad 30 poważnych chorób

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 246 263 times, 4 visits today)

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. lol 28 października 2013 o 10:13

    popijanie wody utlenionej samo z siebie może wywołać raka gdyż generuje wolne rodniki

    1. Edek 3 marca 2014 o 15:17

      A „lol” to chyba przedstawiciel mafii farmaceutycznej co?
      Jak tlen dwuatomowy może generować wolne rodniki?

      1. starcraft.voyage 22 kwietnia 2014 o 22:22

        może generować wolne rodniki, bo H2O2 jest formą niestabilną co wynika z tablicy Mendelejewa. A działanie p/bakteryjne etc. polega właśnie na tym, że powstają reaktywne formy tlenu oddziałujące na materiał genetyczny bakterii, ale komórek ludzkich też.

      2. djrzulf 26 października 2016 o 22:04

        Oczywiście, w momencie gdy pijesz STABILIZOWANĄ, powstają wolne rodniki, których nie połączy katalaza/ADS w cząsteczki tlenu. Jak użyjesz NIESTABILIZOWANEJ cząsteczki tlenu są wykorzystywane w procesie fosforylacji oksydacyjnej i generuje się więcej ATP (Ci co piją wodę utlenioną niestabilizowaną nie mają zakwasów). Więcej tutaj: http://alt-e.eu/dotlen.pdf

        1. Madzia2014 27 października 2016 o 12:35

          A czy moglbys prosze polecic wode utleniona niestablizowana? Jakis link moze ?

          1. Mateusz 29 października 2016 o 00:44

            Madzia2014 w tym pdf, który podał djrzulf są linki do takowych wód utlenionych. 🙂

          2. Madzia2014 29 października 2016 o 18:09

            Tak, masz racje- dziekuje.
            Szybciej odpowiedzialam niz przeczytalam 🙂

        2. Madzia2014 13 listopada 2016 o 14:39

          Czesc,
          chcialabym sie zapytac czy po przeczytaniu tego pdf dobrze zrozumialam:
          Kupilam 30% stezenie nadltenku wodru 1 L, przymierzam sie do stosowania i juz sie nie moge doczekac.
          Czy zaczac od stosowania 6 kropel (30%) na 250 ml wody i tak 4 razy dziennie?

          Jest tam napisane, ze pije sie 15 kropel 4 x dziennie ( stezenie 0,15%) -czy te krople sa 30% w 250 ml wody????
          Nie kumam tych rozliczen, a zanim narozrabiam wole sie dopytac .
          Moglbys mi pomoc?

        3. grzegorzadam 15 listopada 2016 o 10:53

          Ciekawe opracowanie.

          Zrób roztwór 3%, jest bezpieczniejszy.
          I możesz dodawać ml na szklankę 200 ml.
          Profilaktycznie 1-2 ml (10-20 kropel) wystarczy.
          Terapeutycznie masz tutaj:
          http://drinkh2o2.com/

          1 kropla 30% to 10 kropli 3%, wszystko możesz tak przeliczyć.

          1. Madzia2014 15 listopada 2016 o 18:13

            Dziekuje Ci serdecznie

          2. Madzia2014 15 listopada 2016 o 19:41

            …..ale prosilabym Cie wlasnie o podpowiedz jak otrzymac z roztworu 30% -roztwor 3%?
            Jak to rozrobic? Jakie proporcje?

          3. grzegorzadam 16 listopada 2016 o 01:20

            Masz w tym temacie kilka razy, poczytaj dokładnie, polecam.

          4. nie mam tej opcji 14 października 2017 o 11:36

            Dzień Dobry.
            jestem tu po raz pierwszy I może dlatego troche nieśmiały. Bardzo chciałbym nawiązac kontakt z „grzegorzadam” jeżeli to możliwe. Mam pare pytań a zważywszy, że jest to człowiek który posiada dużą wiedzę (tak ja to oceniam, ponieważ jestem skrajnym ignorantem) myślę, że mogłby mi pomóc.
            Otóż od ośmiu lat walczę z obcym, który zaokrętował się na moim dolnym pokładzie( ja :69 lat rak prostaty Glenson 4/5 ) rozpocząłem kurację W.U. stosuję ją od dwóch tygodni I zauważam kolosalną zmianę w tzw. ogólnym samopoczuciu. Stosuję ją jednak łącznie z kapsaicyną I kwasem L-askorbinowym. Pytanie moje brzmi : czy czasem się nie zabijam zamiast się leczyc? czy mogę stosowac równolegle kwas askorbinowy z W.U. I kapsaicyną. Będę wdzięczny za odpowiedż. jestem pod dużym wrażeniem Pana fachowych I bardzo merytorycznych podpowiedzi. Jest Pan dla mnie prawdziwym znawcą tematu. Pozdrawiam Pana serdecznie z zielonej wyspy ( Irlandia ) choc już bardzo jesiennej. Z wyrazami szacunku Jan Freino

          5. grzegorzadam 25 października 2017 o 14:41

            Jan Freino

            ”czy czasem się nie zabijam zamiast się leczyc? czy mogę stosowac równolegle kwas askorbinowy z W.U. I kapsaicyną. ”

            Nie odpowiedziałem, bom były problemy z powiadomieniami
            Nie, nic się nie dzieje.
            Tylko nie razem, z rana utleniacze (WU), po południu antyutleniacze.

            POczytaj, tu też w temacie o inhalacjach, Bill’u, dr Shallenbergerze i innych:
            http://www.pepsieliot.com/dziecko-w-tym-male-kaszle-co-ma-robic-skolowana-matka/
            http://www.pepsieliot.com/glutation-rozpylany-nebulizator-trafia-razu-celu-przelom-leczeniu/
            Skuteczność porównywalna z najskuteczniejszymi wlewami dożylnymi.

            POCZYTAJ TEŻ O RZĘSISTKU I PROSTACIE:
            http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

            pozdrawiam
            Grzegorz

        4. Madzia2014 18 grudnia 2016 o 02:12

          Po wypiciu szklanki wody z 25 kroplami 30% nadtlenku wodoru bardzo dziwnie sie czuje, tzn. mam nieprzyjemne uczucie i jestem o krok od wymiotow, czy to normalne.
          Przez 30 min po wypiciu musze w sumie lezec bo mi niedobrze.

          1. Mateusz 18 grudnia 2016 o 14:20

            a zaczęłaś od razu od 25 kropli? Nieumywakin w swojej książce poleca zacząć od 1 kropli i z każdym dniem o jedną krople zwiększać tak aż do 10 kropli – i na tych 10 poprzestać, tzn. przyjmować już tylko po 10.

          2. Madzia2014 18 grudnia 2016 o 19:08

            Nie, zaczynalam od 1 kropli codziennie dodajac jedna wiecej,doszlam do 25 i teraz chcialabym pozostac na tej dawce 3 x dziennie ale zle sie czuje ….
            Nie chcialabym sobie zaszkodzic.

          3. Mateusz 19 grudnia 2016 o 01:31

            z tego co pamiętam – nieumywakin mówił też by właśnie odstawić na pare dni w takim przypadku jak Twoj – i potem ponowić przyjmowanie. 🙂

            Miałbym dwa pytanka do Ciebie:
            bo czytalem wyżej, że kupiłaś 30% 1L – powiedzmi:
            1. jak to przechowujesz?
            2. czy przy stosowaniu to przelewasz do osobnej buteleczki czy używasz takiego kropidełka(pipetka to sie nazywa?) którym pobierasz bezpośrednio h202 z orginalnej butelki, czy jak robisz?

          4. Madzia2014 19 grudnia 2016 o 19:42

            Całà litrowa butelkę przechowuje w zamrazalce, a jakies 100 ml odlał do szklanej buteleczki z pipeta. Z tej buteleczki właśnie dawkuje kropelki i pije, trzymam w lodowce.
            Z jakiej przyczyny chcesz zaczać pić wu?

          5. Mateusz 20 grudnia 2016 o 00:16

            a taką szklaną buteleczke z pipetą gdzie kupiłaś? 😛
            I tę w lodówce trzymasz pewnie?
            Głupie pytania zadaje- ale chce się przygotować w 100%.

            Żadna przyczyna, czysto profilaktycznie.

          6. Madzia2014 21 grudnia 2016 o 12:05

            Hej,

            spoko nie ma glupich pytan, wiec smialo pisz.
            Ostatnio nie moglam sie zalogowac, dlatego tak pozno odpisuje.

            Butelke z pipeta kupilam w aptece i przechowuje ja lodowce.
            To w takim razie pij smialo i dawaj znac jak sie miewasz.

            Podam Ci maila magdalena.rakoczy@web.de

          7. Mateusz 18 grudnia 2016 o 14:23

            a no i te takie stopniowe dawkowanie ma na celu przyzwyczajenie organizmu do wody utlenionej. 🙂
            Ale super, że się podzieliłaś z odczuciami – jeśli dalej stosujesz to z niecierpliwością czekam na dalsze relacje! Sam mam zamiar niedlugo zacząć to stosować.

          8. Madzia2014 18 grudnia 2016 o 19:18

            Stosuje okolo miesiaca ale jak od 3 dni dawka 25 kropli na szklanke 30% roztworu.
            Na chwile obecna nie widze efektow.

        5. Rafał 19 grudnia 2016 o 09:24

          „(Ci co piją wodę utlenioną niestabilizowaną nie mają zakwasów)”

          No to u mnie to nie działa, piję ~80 kropli 3% WU z rana z przerwami co 2-3 dni i zakwasy się pojawiają.

          1. grzegorzadam 5 stycznia 2017 o 15:12

            A dlaczego z przerwami?
            Masz non stop te zakwasy?

          2. Rafał 5 stycznia 2017 o 22:09

            Teraz o wiele rzadziej, ale gdy wróciłem po przerwie na crossfit biorąc jednocześnie WU, zakwasy miałem normalnie. Co do przerw chyba Nieumywakin je polecał?

          3. Sleza 26 stycznia 2017 o 18:42

            25 kropli 30℅ procentowej to za dużo. Pij 3xdziennie po 10 kropli 3℅! Jeśli masz styl problem to pij na czczo rano 30 kropli 3℅ w 1/2 litrze wody .

          4. djrzulf 23 lutego 2017 o 10:16

            Brak zakwasów po ćwiczeniach zgłaszali mi Ci, co piją 3×10 kropel dziennie.

    2. grzegorzadam 16 sierpnia 2014 o 00:17

      bajeczka o wolnych rodnikach ma sie jak widać dobrze od chyba 60-iu lat !

      1. pepsieliot 16 sierpnia 2014 o 07:22

        No ale Balch się przymierza do Nobla

      2. Joanna 19 września 2016 o 10:24

        Witam, grzegorzadam czy możesz mi napisać jak dawkować wodę 35% dla dorosłej osoby oraz dziecka i gdzie ją kupić?
        Spotykam się z różnymi opiniami i wychodzi na to że 3% lepiej nie pić, tylko 35%

        1. pepsieliot 19 września 2016 o 12:07

          NIGDY nie wolno pić !!!!! wody 35% należy ją odpowiednio rozcieńczyć !!! tu chodzi o czystość wody, bo w tej aptecznej znajdują się zawsze jakieś dodatki, ale lepiej spożywać tę z apteki niż neiumiejętnie rozcieńczyć perhydrol !!!

          1. Mateusz 11 października 2016 o 02:24

            Joanna, jak na moje to 1 krople 35% H2O2 trzeba rozcieńczyć w 600ml wody i z tego wziać 1/10 czyli 60 ml wypić. Wyjdzie CI wtedy jakbyś wypiła 1kroplę 3% na 50ml. I zwiększać z każdym dniem o te kolejne 60ml. czyli pierwszy dzień 60ml z tych 600, drugi 120 z tych.. tylko kurcze już mi się nie widzi pić na raz całego pół litra wody :/ – sam chcialęm spytać jak to wykombinować i troche policzylem i pomyślałem i wyszło to co wyżej napisałęm. Bardzo proszę niech ktoś się wypowie jeżeli ma inny sposób. Sam chce zacząć stosować H2O2 i czytając te opinie o 3% też sam kombinuje jak tu zacząć stopniować te 35% by od razu całej kropli nie przyjmować a zrobić tak jak Nieumywakin zaleca z 3% roztworem, że zacząć od 1 kropli i poprzestać na 10.

          2. Mateusz 11 października 2016 o 02:32

            Kurcze pepsiEliot – troche Ci naspamowalem komentarzami bo nie wiedzialem, czy zamieściłem swój komentarz tam gdzie chcialem (czyli pod postem Joanny). Tak więc tu jeszcze dopiszę c.d.: gdzie kupić tą wodę utlenioną 35%? bo niby znalazłem „Nadtlenek wodoru 35% dla przemysłu spożywczego o bardzo wysokiej czystości „, lecz też w opisie jest „Nadtlenek zawiera dodatek stabilizatora, sól kwasu fosfoniowego w ilości < 100ppm" także to sie chyba mija z celem i te 3% z apteki jednak wychodzi na jeden pies? proszę odnieś się. I przepraszam za moje chaotyczne komentowanie. 😀

          3. pepsieliot 11 października 2016 o 09:00

            ma być CZDA

        2. grzegorzadam 19 września 2016 o 16:28

          Joanna.
          Nie ma żadnej różnicy pomiędzy 11 kroplami 3% a jedną kroplą 35% perhydrolu.

          Chodzi o BEZPIECZEŃSTWO!
          Oblałem sobie kiedyś rękę 35%, nieprzyjemne uczucie, natychmiast wsadziłem dłoń pod bieżącą wodę, ale
          taki kontakt może być bardzo niebezpieczny.

          Dlatego rozcieńczamy pewną ilość, resztę chowając przed dziećmi np.

          Amerykanie stosują mocne stężenia, efekt jest ten sam, ale przy rozlaniu 3% nic się nie stanie po prostu.

    3. Wacek 8 kwietnia 2015 o 06:56

      Pisząc to pokazujesz jakim totalnym ignorantem jesteś. Wystarczy trochę poczytać i zainteresować się żeby obalić twój zabobonny mit! Znam ludzi których h2o2 wyleczyła z raka i są na potwierdzenie wyniki ich badań. Nie życzę tego nikomu ale chciałbym abyś się o tym przekonał na własnej skórze.

    4. Wacek 8 kwietnia 2015 o 06:58

      Jeszcze jedno, chyba nie orientujesz się totalnie co to są wolne rodniki…

      1. Berg 14 kwietnia 2015 o 00:17

        Wacek, to mógłbyś wyjaśnić czym są? Mnie uczyli że H2O2 jest jednym z nich. Owszem, produkowanym przez komórki odpornościowe celem niszczenia komórek nowotworowych, ale w zdrowych tkankach zbędny – wręcz toksyczny, stąd tak dużo enzymów by się go pozbyć. Pytam z ciekawości, chętnie posłucham 🙂

  2. pepsieliot 28 października 2013 o 12:39

    o tym wpisie myślałam przez półtora roku i wiele osób pytało mnie o nadtlenek wodoru, zbierałam informacje tylko na bardzo przekonywujących stronach, i w końcu napisałam, żeby zamknąć cykl o niekonwencjonalnych sposobach leczenia nowotworów. Jeżeli chodzi o wolne rodniki, to wszystko je generuje, nawet napisanie komenta, nie mówiąc o jakimkolwiek stresie w tym uprawianiu amatorskiego sportu, generalnie wolne rodniki stale odrywają się od ostatniej orbity atomów i mogą być przechwytywane przez antyoksydanty, takie jak bordowe, fioletowe i czerwone owoce, najlepiej jagody, a także rezweratrol, cynamon, goździki, jagoda acaj bardzo silny przeciwutleniacz, zielona herbata czyli mądry dobór pożywienia

    1. starcraft.voyage 22 kwietnia 2014 o 22:26

      btw. rezweratrol i paradoks francuski to też całkiem niezły temat do grzebania 😉

      1. pepsieliot 23 kwietnia 2014 o 08:46

        starcaft egzaktly 🙂

  3. Paula 28 października 2013 o 18:07

    Jesli chodzi o wode utleniona to ze wzgledu na wolne rodniki powinno sie ja juzywac tylko krotki okres czasu , na pewno nie profilaktycznie. Wiec moczenia w wannie odpadaja jako kuracje dotleniajace……
    Druga sprawa nie pisz Pepsi ze na raka choruja osoby tylko odzywiajace sie fast fodem , pijace cole i siedzace na kanapie caly czas.
    Osoby wysportowane , szczuple ,takze odzywiajace sie w miare zdrowo takze choruja na raka.

    1. pepsieliot 28 października 2013 o 19:28

      nie wiem Paula gdzie to wyczytałaś, byłoby to z mojej strony wielkie nadużycie, to raz, dwa, że nikt nie może mi mówić co mam pisać, a trzy to: w miarę zdrowo to o wiele za mało

  4. barbarella 29 października 2013 o 14:26

    Paula, a skąd masz takie informacje? od pani pracującej w aptece? ja stosuję wodę utleniona od 5-ciu lat i przez ten czas ani raz nie dosięgła mnie żadna „zaraza” a mam do czynienia na co dzień z ludźmi, którzy kichają, smarkają i co ino. To co poleca Pepsi jest świetne! Pepsi, Twoje informacje są rzetelne i sprawdzone, śledzę Twój blog od jakiegoś czasu i chociaż nie jestem w stu %-ach weganką ani nawet wegetarianką, to z całej duszy popieram Twoje podejście do wielu kwestii 🙂 a z niektórymi bym trochę polemizowała ;), ale to tak na marginesie, trzymam kciuki i czekam na dalsze wpisy 🙂

    1. kuba 4 stycznia 2015 o 14:42

      Barbarella!, mogłabyś napisać w jaki sposób stosujesz wodę utlenioną. No i o jakiej wodzie piszesz?- 3%- z apteki, czy spożywczej, której nigdzie nie można zdobyć.
      kuba

      1. kitka 8 kwietnia 2015 o 12:09

        Mam ogromną prośbę o informację na ten temat, kiedy już się dowiesz.
        Jeśli możesz, napisz mi maila na adres :kitka2000@gmail.com.
        Ja spróbuję dowiedzieć się, gdzie można zdobyć spożywczą.

        1. Bartek 8 kwietnia 2015 o 13:36

          35% jest w Envolab, już 2. zamówienie bez problemu. Nawet zauważyłem tam nowy produkt celowany do „konsumentów”, czyli mała butelka z kroplomierzem i „czystszy” chemicznie skład od tego wody dla przemysłu spożywczego, która z kolei jest czystsza od tej aptecznej 3%.

          1. grzegorzadam 18 stycznia 2016 o 14:38

            JoannaB
            16 STYCZNIA 2016 @ 19:25

            Miałeś na myśli wodę utlenioną 3% bez stabilizatora 100g? Jak się to wtedy stosuje?
            ================================================================

            W kroplach na łyżkę stołowa, filiżankę, szklankę, sposobów jest wiele..

        2. J 11 sierpnia 2015 o 10:51

          Kitka, wodę 30% możesz nabyć u dystrybutora ultranova1@interia.pl mailem albo telefonicznie 884343165!

  5. Adelka 29 października 2013 o 18:04

    Co do pierwszej wypowiedzi Pauli to nie mogę się zgodzić. Ale co do drugiej czyli tego, że na raka chorują także osoby zdrowe i wysportowane to np Lens Armstrong jest na to żywym dowodem.

    1. pepsieliot 29 października 2013 o 19:38

      Armstrong, to największy koks w historii sportu, przecież cały czas był na sztucznych sterydach i anabolikach i odebrano mu medale. Po drugie zdrowe jedzenie to za mało, na pierwszym miejscu jest odpowiednie oddychanie i to czym oddychamy, na drugim miejscu jest woda , ile pijemy i co pijemy, a nawet czym się myjemy, potem dopiero jest jedzenie, potem aktywność fizyczna, do tego dochodzi unikanie chemii i promieniowania elektromagnetycznego no i zostaje jeszcze 3 do 5 procent na fatalną genetykę i dopiero wtedy możemy powiedzieć, że zrobiliśmy dość, i reszta to już fatum

      1. QQ 29 października 2013 o 21:46

        Jakieś wiarygodne zestawienie danych nt. wpływu środków farmakologicznych na organizm i związanych z nimi efektów ubocznych?

      2. Waldi 20 czerwca 2014 o 06:02

        Prawie się ze wszystkim zgadzam Pepsieliot, ale w tym, co wymieniłeś pozmieniałbym trochę kolejność. Uważam, głównie na podstawie własnych obserwacji własnego organizmu (choruje na boreliozę i infekcje odkleszczowe oraz istnieje u mnie podejrzenie nowotworu), oraz kierując się najzwyklejszą logiką, że na pierwszym miejscu jest nasz układ odpornościowy. Przez długi okres czasu odżywiałem się fatalnie, przebywałem i nadal przebywam w smogu elektrycznym, a powietrze…no cóż, gdzie nie spojrzysz, wszędzie jest skażone chemią, chociażby poprzez smugi nad naszymi głowami, o jakich mało kto wie i na jakie mało kto zwraca uwagę. Gdyby jego skażenie było tak istotne jak piszesz (pierwsze miejsce w ujemnym oddziaływaniu) to większość ludzi już by nie żyła (ja z tą swoją chorobą już bym nie żył). To samo tyczy się wspomnianego już złego odżywiania.

        Zatem, moim zdaniem, biorąc mój silny genetycznie organizm, to odporność jest na pierwszym miejscu. Następnie, to co pijemy i w jakich ilościach, oraz to, co mamy na talerzu – toż to budulec naszego ciała i organizmu, budulec naszej odporności; bardzo ważne jest tez to w jak bardzo stresującym otoczeniu i sytuacjach, żyjemy (u mnie nie kolejny kleszcz, a poważniejszy stres wywołał atak silnej boreliozy, o której wcześniej nie wiedziałam, ze ją mam, bo mi prawie wcale nie dokuczała), a wiadomo, że stres osłabia bardzo mocno układ odpornościowy -podstawę w zwalczaniu wszelkiej infekcji, wszelkich patogenów. Później dopiero mniej lub bardziej skażone powietrze i osłabiający pasywny styl życia.. Oczywiście nie spieram się i nie upieram tak bardzo, co do kolejności, ale miej więcej tak to widzę, a jakiś tam rozum chyba mam.

        Poza tym skażone powietrze, które jest dodatkowym w tym wszystkim czynnikiem o jakże ujemnym działaniu, ma wielki wpływ także na to, co jemy i pijemy – na jakość tego, co przyswajamy w jakikolwiek sposób. W tym jedynie można byłoby dopatrzeć się pierwszeństwa w ujemnym oddziaływaniu. Ale o ile region, w jakim przebywamy możemy jeszcze zmienić na mniej skażony, to z z żywnością i piciem, takie proste to już n ie jest. Jesteśmy przeważnie uzależnieni od tego, co serwują nam w sklepach a to jest nie tylko skażone przez deszcze spłukujące z atmosfery cały ten chemiczny syf, ale głównie przez samych producentów żywności, na co my nie mamy prawie żadnego wpływu.

        1. pepsieliot 20 czerwca 2014 o 09:12

          Tak Waldi, odporność jest na pierwszym miejscu, pozdrawiam Cię serdecznie

          1. honia 23 kwietnia 2016 o 00:37

            Zioła które pomagają na boreliozę to:
            Rdestowiec, Szczeć pospolita, Artemisia Annua, Ashwagandha, Stephania terranda.
            Stephania terrandra – jedno z lepszych ziół na boreliozę
             
            Tą kompilację ziół stosowałam średnio pół roku, i to ona spowodowała iż borelioza to na chwilę obecną tylko wspomnienie.
            Nie twierdzę, że każdemu pomoże powyższy przykład ziół, ale jeśli choć trochę zmniejszy to Wasz problem boreliozy, to warto się było uzewnętrzniać 
            Myślę, że najlepszą terapią przeciw boreliozie jest połączenie ziołolecznictwa z medykamentami, aczkolwiek, antybiotyki nie są wskazane na dłuższą metę.
            W kuracji ziołowej na boreliozę z pewnością bardzo ważna jest systematyczność. Aby był widoczny efekt, musicie uzbroić się w cierpliwość. Zioła nie działają od razu, szczególnie gdy chodzi o choroby ogólnoustrojowe.
            Po kuracji ziołowej, nie poszłam od razu robić badań. Ponieważ w trakcie kuracji również robiłam badania, które wskazywały wynik pozytywny boreliozy, nie ukrywam, że byłam mocno zniechęcona. Wydawało mi się że nie da się wygrać z boreliozą. Tyle się nasłuchałam jak to borelioza jest na całe życie, jak to tylko jest gorzej itp. że sama zaczęłam w to wierzyć. Dopiero parę miesięcy po odstawieniu ziół poszłam zrobić badania na boreliozę.
            Cóż.
            To był jak do tej chwili jeden z najlepszych dni w moim życiu.
            Borelioza została pokonana
            PS.przeczytane w internecie ale moze pomoze?!zdrowia

      3. Danuta Reszke 14 listopada 2014 o 01:31

        Masz racje . Trzeba wpierw wiedziec, kim byl Armstrong a potem komentowac. ODEBRANO MU MEDALE za anaboliki i koks. Ja pije wode utleniona profilaktycznie 2 x w roku. Efekty : w trakcie terapii woda wystepuja niesamowite bole w stawach, stopach, udach, dloniach itd.To trzeba przetrzymac. Jednakze chce dodac, ze w kazdej terapii oczyszczajacej wystepuja bole . Terapia woda utleniona do takich nalezy.Te bole oznaczaja ze organizm sie oczyszcza. Po 2 m-cach robilam badanie na cholesterol. Wyniki REWELACYJNE , mimo, ze lubie slodycze. To badanie utwierdzilo mhie w przekonaniu, ze to dobra terapia.W smaku o niebo lepsza od sody oczyszczonej !! Takze polecam.
        Dziekuje Pepsieliot za Twoj trud jaki zadalas sobie, informujac nas zupelnie bezinteresownie o tej metodzie. Nie rozumiem krytykantow !! Widac, nic im nie dolega . Ale dla ludzi prawdziwie chorych ta metoda moze byc dobra alternatywa . Wiem, ze wiele ludzi ja stosuje.

        1. AA 13 kwietnia 2015 o 01:37

          Danuta
          napisz proszę o bólach w stawach podczas terapii tlenowej. Czy Cierpię na artretyzm/chondromalację chrząstki stawów kolanowych i szukam jakiejś terapii.

          1. danuta keresz 22 kwietnia 2016 o 22:12

            Do AA kazdy organizm reaguje inaczej . U mnie te bóle wystąpily po około tygodniu . Bolalo kolano 2 dni ,potem stopa ,nastepnie łokiec . To swiadczy o tym,ze organizm sie oczyszcza .To nalezy przetrzymac . Jednak uprzedzam ,ze bol jest dosc dokuczliwy .Gdybys jednak nie mogla tego bolu wytrzymac ,to nalezy przerwac kuracje na dwa,trzy dni ,lub po prostu zmniejszyc ilosc kropelek wody utlenionej .
            Dobrze jest jednoczesnie wprowadzic zmiany w diecie , np zamiast chleba rano ,pic soki warzywno-owocowe .
            Calkowicie zrezygnowac ze slodyczy i alkoholu .

        2. pepsieliot 16 stycznia 2016 o 21:16

          Grzegorzadam bardziej siedzi w temacie, poczekajmy co odpowie

        3. grzegorzadam 18 stycznia 2016 o 15:47

          JoannaB
          16 STYCZNIA 2016 @ 19:34

          Pepsi, czy kurację WU można wprowadzić zamiast cytrynianem sodu? I czy też z rańca (bo wieczorem mam ziemię okrzemkową) i zaraz potem OJ? Muszę to dokładnie ustalić, żeby znowu nie pozabijać drogocennych supli. A może można dodać do butelki z wodą do picia na cały dzień? Ona z czymś może kilidować?
          ======================================

          Nie ma związku, to są substancje o różnym działaniu i przeznaczeniu.
          WU najpierw (tlen, likwidacja patogenów, pasożytów, jest cała lista zastosowań..)

          Cytrynian sodu, octan, sama soda to ‚ładowanie’ bufora alkalicznego- podwyższanie pH płynów ustrojowych..
          Właściwe pH moczu powinno wynosić podobnie jak pH krwi, czyli koło 7.4.
          Rzadko to się w tych czasach zdarza, ale ta alkalizacja to gwarantuje..
          Wszystkie choroby powodują znaczne lub bardzo znaczne obniżenie pH płynów, limfy..

          Do butelki z najlepiej dodać askorbinian o którym wspominaliśmy, i nie samej wody, najlepiej z zieloną lub owocową herbata z suszu, czystka, lub soku >> Flawonoidy ! 😉

          1. Martinka 7 lipca 2016 o 20:52

            Panie Grzegorzu, mam pytanie czy wodę utleniona warto zastosować u 5 letniej dziewczynki u której wykryto naczyniaka na śledzionie. Biorezonans wykazał ze jest bardzo zanieczyszczona (naczyniak zajmuje połowę sledziony) onkolodzy każą wycinać śledziony a my szukamy dla niej pomocy:-( będę wdzięczna za podpowiedź co mogę zastosować i jak dawkowac. Z góry dziękuję Marta

          2. grzegorzadam 25 lipca 2016 o 16:45

            Przepraszam za opóźnienie, ale nie dostaję powiadomień w tym temacie.
            Okaleczenie dziecka resekcją nic tu nie da.
            WU może być i inne środki, na jakim to jest etapie?

            Onkolodzy każą wycinać, bo z tego żyją i to nieźle.
            Dr Pokrywka zauważył słusznie, ze nie diagnozuje się już nowotworów łagodnych.
            100% złośliwych, znamienne !

            Na naczyniaki można zastosować metody W. Lasta.

          3. grzegorzadam 25 lipca 2016 o 17:01

            Proszę pisać na końcu tematu 😉

        4. grzegorzadam 18 stycznia 2016 o 23:55

          ==bo przecież zielona też ma fluor….==

          Akurat naturalny Fluor z zielonej herbaty to pikuś! 😉

    2. Edek 3 marca 2014 o 15:24

      Bo on suplementy wcinał, a wszystko co sztuczne to organizm uważa za syf. Syf zbiera się w wątrobie (filtr), a przez ten filtr idzie cała krew, a w całej krwi jest syf bo jest w wątrobie, w w niej jest bo go dostarczyliśmy w sztucznych suplementach. Jasne? Czy wytłumaczyć jeszcze bardziej łopatologicznie.
      Wątrobę trzeba „czyścić”, poczytajcie sobie w książkach Michała Tombaka (rosjanin) który „uciekł” z Moskwy bo pacjenci stali pod jego domem i nie dali mu żyć :).
      Czytajcie książki 🙂
      Nie wierzcie mediom i farmacji bo to mafia piorąca nam mózgi. Mafia dobrze żyjąca z ogłupiania społeczeństwa.

  6. vvitold 29 października 2013 o 19:37

    Polecałbym stosowanie perhydrolu czda raczej niż kupowanie wody utlenionej, bo nie wiadomo jakie jest prawdziwe rozcieńczenie i co jeszcze tam jest oprócz wody utlenionej (np. jakieś stabilizatory). Jest to jednak kontrowersyjny temat podobnie jak srebro koloidalne. Z perhydrolem. jak z kwasem bardzo ostrożnie. Przypomniał mi się dawny wpis o „kodzie uzdrawiania”, jakieś efekty?

  7. ewa ta co zawsze 30 października 2013 o 01:31

    Od dwóch lat leczę u siebie i dzieci grypy i przeziębienia wodą utlenioną wlewam szklankę 10% na pół wanny z naparem z imbiru ale takim bardzo mocnym i dzieciaki się chlup do kąpieli. Po takim zabiegu rano dnia następnego nie ma śladu po chorobie . Polecam

    1. pepsieliot 30 października 2013 o 07:12

      ewa ta co zawsze thx

  8. krycha 30 października 2013 o 14:55

    Ewa ta co zawsze -stosujesz wodę utlenioną a gdzie kupujesz -gdzie można dostać wodę powyżej 3%?

    1. ewa ta co zawsze 30 października 2013 o 18:01

      Osobiście kupujemy w sklepie myśliwskim i sprowadza 35% oraz coś ponad 60% w wielkich galonach rozlewa go do mniejszych i sprzedaje nam z pod lady. Bierze go z hurtowni chemicznej . Za pół litra 35% płacimy 15 zł.

      1. krycha 30 października 2013 o 19:09

        dzięki bardzo, może w Krakowie uda mi się znaleźć taki przybytek z wodą utlenioną .

  9. Paula 31 października 2013 o 18:23

    barbarella sprawe co do wody utlenionej juz zaglebilam pare lat temu i uwierz mi takich informacji nie mam od farmaceutki :/ Wiec profilaktyczne stosowanie wody utl. jest tak samo „genialnym” pomyslem jak stosowanie srebra koloidalnego profilaktycznie. Ale kazdy robi to co chce.

    Pepsi , wybacz ze postanowilam wtracic sie w Twoj wywow i krolestwo, ale sama sobie zaprzeczasz. Na poczatku napisalas jak to nowotwory atakuja tylko mega zatrute organizmy truciznami , badziewnym zarciem itp, kiedy zwroclialam Ci uwage,ze to nie jest do konca prawda to napisalas ze to Twoj blog i nie mam prawa sie wtracac , jednoczesnie ze te osoby w miare zdrowe chorujace na nowotwory widocznie nie byly wystarczjaca zdrowe. Wiec sie zdecyduj ??? Czy to organizmy silnie zatrute toksynami czy tak nie dokonca ???
    Nasz organizm to nie tylko nasza fizycznosc i to co wkladamy do „garnka” ale tazke jest wazne to co mamy w glowie i nasze zdrowie psychiczne, stres itd.
    Moge ci rzucic najblizsze przyklady , trenerka fitness , mloda dziewczyna – nowotwor , myslisz ze jadla fast foody i popijala cola ? drugi przyklad to kobieta jedzaca tylko ekologicnze produkty, unikala chemii itd.
    Ale nie musisz juz sie przejmowac , nie mam zamiaru sie juz Tu odzywac i zakłócać Twojego EGO.

    1. pepsieliot 31 października 2013 o 18:48

      możesz pisać Paula, moje ego ma się całkiem całkiem

    2. Waldi 18 kwietnia 2014 o 02:32

      Nowotwory powstają nie tylko od fast foodów, coli, czy wszelkich błędów w żywieniu, ale również poprzez aktywność w naszych organizmach wszelkich pasożytów. Natomiast pasożyty można usunąć właśnie nadtlenkiem wodoru…

  10. mimi wooow 2 listopada 2013 o 21:03

    co do wody utlenionej to mogę powiedzieć, że u mnie działa. kiedy boli mnie głowa albo załapie opryszczkę spryskuje ją wodą utlenioną i na nastepny dzień juz mam strupek i zaczyna sie proces gojenia a w przypadku bólu głowy to wyczytałam, żeby zakrapiać kilka kropli H2O2 do ucha, co tez czynię i ból mija, to samo z przeziebieniem albo początkami grypy… stosuje wodę kupowaną w sklepie eko, ponoc bez żadnych domieszek, zazywałam ja też wewnętrznie i nie miałam żadnych dolegliwości, wręcz przeciwnie, moje odchody zawsze przybierały naeutralna barwę i stawały się bezzapachowe pomimo nieczytego jedzenia, jakie nieraz zdarza mi sie wdrozyć. raz tylko przez przypadek przesadziłam z dawką i miałam bardzo niemiłe konsekwencje w postaci silnych wymiotów, drgawek i bóli mięśni, więc nie polecam końskich dawek!!! w handlu mozna spotkać TLEN STABILIZOWANY, który ma działanie podobne do wody albo tabletki tlenowe, które ja zazywam regularnie i nic mi sie nie dzieje … więcej o nich mozna poczytać w sklepie, gdzie dokonuję regularnych zakupów:
    http://www.unlimitedhealth.nl/shop/oxypowder-vcaps-p-94.html

    1. Stanisław Terakowski 25 lipca 2014 o 21:56

      Kupiłem we Wrocławiu czystą wodę z napisem ” do analiz ” .Podaję namiary ; LABGLASS
      Ul. Buforowa 4e. Tel. 713361119 .

      1. pepsieliot 26 lipca 2014 o 07:29

        Stanisławie thx

  11. Joanna 12 listopada 2013 o 10:32

    Witaj Pepsi ,
    siedziałam cicho w ukryciu, aż wreszcie poczułam się wywołana do tablicy w temacie nadtlenku wodoru właśnie. Bez względu na to ilu jest zwolenników i przeciwników co do leczniczych właściwości H2O2, ja chcę tu powiedzieć o diagnostycznej jego funkcji, jak dla mnie niezaprzeczalnej. Jestem na to żywym przykładem, i według mnie dzięki niemu być może jeszcze właśnie żyje. Ponad dwa lata temu przeczytałam książkę Nieumywakina i postanowiłam przeprowadzić terapię wodą utlenioną według zaleceń autora. Od początku źle ją znosiłam, około czwartego dnia a dokładnie w środku nocy obudził mnie potworny ból-skurcz jelit i silne nie do opanowania ślinotoki, nie chęć wymiotów, ale właśnie napływająca bardzo duża ilość śliny. Przestraszona zaprzestałam kurację na kilka dni, każda próba powrotu dawała takie same objawy, potem czułam się już tylko gorzej. Skończyło się na krwi w stolcu. Sorry, za taką dokładność w opisie, ale może moje doświadczenia komuś w przyszłości będą mogły pomóc.
    Finał był taki – rak jelita grubego, we wczesnej fazie. Lekarze bardzo dziwili się, że w tak wczesnym stadium dał o sobie znać, bo „normalnie” dzieje się to dużo, dużo później. Dodam tylko, że od momentu wykrycia do dnia operacji miałam 2 tygodnie i ciągle stosowałam H2O2 ,w tym czasie guz zmalał o połowę.Teraz żałuję, że nie miałam wówczas na tyle odwagi i wiedzy na ten temat, żeby jeszcze poczekać z operacją. Potem już, jak zagłębiłam się w temat, śledząc fora amerykańskie, gdzie ta metoda jest dosyć popularna i nie wzbudza już takich kontrowersji jak u nas, przeczytałam o kilku przypadkach podobnych do mojego.
    A, że cała sytuacja miała miejsce w Stanach przebadano mnie tam dokładnie i teraz już wiem, że jestem w nieszczęsnych 3-5% tzw. obciążonych genetycznie (zespół Lyncha). Dlatego też stosuje swoją prywatną diagnostykę i co około pół roku ordynuję sobie kurację wodą utlenioną, co też wszystkim szczerze polecam! Puki co nie daje ona tak fatalnych odczuć jak wyżej opisywałam, wręcz przeciwnie daje fajnego powera, oczywiście nie można zapomnieć o przyjmowaniu antyoksydantów.
    Przepraszam za przydługi wpis, ale gdybym tego nie zrobiła miała bym wyrzuty sumienia, że nie podzieliłam się swoim doświadczeniem na ten temat, a nóż da to komuś jakiś szerszy pogląd na sytuację z nadtlenkiem wodoru związaną.
    I już na prawdę na koniec, kochana Pepsi wielkie dzięki za to co dla nas robisz, jak dla mnie piękna misję pełnisz!
    Pozdrawiam serdecznie, Aśka.

    1. pepsieliot 12 listopada 2013 o 19:15

      Joanno Kochana Joanno, jak się cieszę , ze zdecydowałaś się napisać, gdyż tak na prawdę do ludzi przemawia tylko historia przypadku, ściskam Cię i życzę wiele wiele zdrowia,

      1. Asia 6 maja 2015 o 20:39

        Dlaczego antyoksydantów?

    2. Zosia 27 stycznia 2014 o 13:54

      Joanno napisz jaką terapię stosowałaś. Jaką zażywałaś wodę i w jakim stężeniu.

    3. Sylwia 29 kwietnia 2014 o 14:53

      Jaką dawkę stosowałaś? Jakiego rozrzedzenia?
      Będę ogromnie wdzięczna za info.
      Pozdrawiam

  12. uglywriter 3 stycznia 2014 o 02:20

    Ja od kilku lat choruje na colitis ulcerosa czyli wrzodziejące jelito.Byłem kilka dni temu u tzw uzdrowiciela, który leczy energią, nastawia kości i kręgi w kręgosłupie, do tego jest zielarzem leczy wykorzystując naturalne sposoby.Jedna z kuracji, która mi zalecił jest właśnie picie na czczo i przed snem 10 kropli wody utlenionej i 50 ml wody zwykłej i smarować się tą woda wszędzie tam gdzie boli.Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale jakoś tak podświadomie wierze, że będzie dobrze:)

    1. uglywriter 3 stycznia 2014 o 02:21

      Świetny blog, będę zaglądał:)

    2. pepsieliot 3 stycznia 2014 o 08:15

      Uglywriter, życzę dużo zdrówka

    3. pepsieliot 28 stycznia 2014 o 19:47

      Ugly Paul Nison wyleczył sie z wrzodziejącego jelita sokami owocowymi i warzywnymi, może coś na tym polu podziałasz, instytut Hipokratesa w Stanach leczy też w ten sposób

  13. Zosia 27 stycznia 2014 o 13:54

    Joanno napisz jaką terapię stosowałaś. Jaką zażywałaś wodę i w jakim stężeniu.

  14. ricky 28 stycznia 2014 o 19:17

    Bardzo dobry i potrzebny blog. Wprawdzie PEPSI kojarzy się z odrdzewiaczem ale i nadtlenek też regeneruje. Poczuwam się w obowiązku wtrącić swoje trzy grosze. Tak się składa że od kilkudziesięciu lat obserwowałem prace badawcze oraz praktykę lekarską Anatola Rybczyńskiego – człowieka, który poświęcił całe swoje długie życie badaniom laboratoryjnym by następnie ratować wypisanych ze szpitala pacjentów w beznadziejnym stanie. Sam uczestniczyłem (śledziłem) efekty leczenia wielu z nich. Na podstawie tego oraz obszernego konspektu z pracy badawczej dr Rybczyńskiego jestem przekonany, że komórki rakowe są faktycznie zarodnikami pleśni w fazie rozsiewania otoczonymi „komórkami olbrzymimi” (niestety martwymi) jako reakcja alergiczna na inwazyjność pleśni. Dr Rybczyński zauważył, że istnieje tyle samo odmian nowotworów co pleśni! Zauważył również, że znakomicie się „rozmnażają” w środowisku beztlenowym! W tym stwierdzeniu mamy zgodność z wywodem prof. Nieumywakina. Dr.Rybczyński uruchamiał system obronny organizmu (badania na królikach) aktywnym (przyswajalnym) krzemem, którego jest zupełny brak u pacjentów z przerzutami (poza tkanką nowotworową – gdzie jest nadmiar). Reakcja była bardzo gwałtowna i guzy twarde stawały się miękkie, przekrwione, pękały a ropa musiała być wydalona „bezpiecznie” dla nerek i wątroby. W niektórych przypadkach pacjentów reakcja była anemiczna co (dzisiaj już wiem) oznaczało zniszczony system immunologiczny. Nie sposób tutaj przedstawić wszystkie szczegóły pracy całego życia dr Rybczyńskiego (zachęcam do poszukiwań w internecie). Dla Joanny mam dobrą wiadomość! Dr Rybczyński (chirurg) ordynował by wycinać wszystko co możliwe aby odciążyć organizm przy wydalaniu pozostałości (bardzo toksycznych) po rozpadających się nowotworach. Odnośnie prof. Nieumywakina , bardzo go szanuję – wreszcie ktoś, specjalista, który „nie umywa rąk”. Smile…………..Ricky

  15. pepsieliot 28 stycznia 2014 o 19:48

    Ricky hej, bardzo dziękuję Ci za ten wpis, pozdrowionka

  16. Krzysztof Jacheć 31 stycznia 2014 o 10:39

    Ciekawe tylko, że to jest tylko teoria. Zastanawia mnie jak jest w praktyce.

  17. pepsieliot 31 stycznia 2014 o 11:00

    Krzysztofie, jest wiele historii przypadków, gdyby to była tylko teoria nie stałaby się tak rozsławiona, bo czym?

    1. mim 6 lutego 2014 o 10:24

      Witam,a ma ktoś praktykę w stosowaniu pestek moreli ?

      1. poch 17 lutego 2014 o 15:01

        ja stosowałam i nie pomaga, natomiast pije wodę utlenioną na przewlekła białaczkę limf. i czuje się świetnie uniknęłam chemii , nie przeziębiam się i leukocyty mi spadają.

        1. pepsieliot 17 lutego 2014 o 17:00

          poch, pozdrowionka najlepsze xoxo

        2. Zosia 17 lutego 2014 o 19:27

          Bardzo proszę napisz w jaki sposób pić tę wodę. Jaką wodę kupować i w jakich proporcjach zażywać i przez jaki okres. Pozdrawiam i życzę wyzdrowienia.

          1. Balbina 23 lutego 2014 o 20:53

            Zosiu – dawkowanie opisałam niżej. Kup normalną wodę utlenioną w aptece. Wiele osób ja pije i każdy czuje się dobrze. Zaczynasz od jednej kropli.

            Pozdrawiam i życzę zdrowia.

        3. POLSKA 10 maja 2014 o 09:00

          JESTEM SAMA CHORA PBL,PIŁAM WODĘ UTLENIONĄ ,ALE NIE WIEM DLACZEGO DOSTAŁAM BÓLE POŁOWY KLATKI PIERSIOWEJ. AŻ MUSIAŁAM IŚĆ NA SOR. ODPISZ ,JAK MOŻESZ DO MNIE.

          1. pepsieliot 10 maja 2014 o 12:07

            POlska, przeczytaj wszystkie komentarze, niektórzy ludzie mieli dolegliwości bólowe. Musisz zwrócić się do kogoś, jakiegoś naturopaty o pomoc. Wiem, że jest Ci ciężko, ale tylko od Ciebie zależy, żebyś się nie poddała. W ostateczności wszyscy z tą chorobą są samotni. Musisz być silna. Jak masz poważne bóle to przerwij kurację i zacznij coś innego. Jest wiele metod, takich jak grzyby reisi, picie soku z marchwi, Liposomal-c, skórka z cytryny, olej z czarnuszki, amigdalina. Dobrze też jest połączyć kilka metod. Na pewno coś znajdziesz dla Siebie tylko się nie załamuj. Ktoś może z czytelników coś będzie mógł Ci pomóc. Jesteśmy z Tobą. Najważniejsze, żebyś działała, a nie poddała się. Zdrowiej.

          2. Ewa 12 maja 2014 o 11:38

            Witaj,
            ja ostatnio trafiłam do człowieka który zajmuje się Tradycyjna Medycyną Chińską, widać, że przesiąknięty Chinami, zafascynowany,tam uczył się, a teraz ma gabinet w moim mieśce.
            Kupiłam u niego lek który w Chinach jest zarejestrowany do leczenia nowotworów.
            Proponuje poszukać takiego człowieka w swojej okolicy.
            Wierzę, że Chińska medycyna jest skuteczniejsza w leczeniu, nie tylko nowotworów.
            Stosuje PINGXIAO PIAN.

          3. pepsieliot 12 maja 2014 o 20:00

            Ewo niewątpliwie medycyna chińska ma świetne rekomendacje, szczególnie dobrze się znają na grzybach

          4. Lotus 31 lipca 2014 o 21:22

            Ewa,

            Z jakiego miasta jesteś?

          5. Mat Eck 6 września 2017 o 00:14

            Ile tej wody piłaś?

        4. AA 13 kwietnia 2015 o 02:03

          poch , możesz napisać jak dziś się czujesz i czy zaleczyłaś tą białaczkę?

  18. Balbina 23 lutego 2014 o 20:43

    Fajny artykuł 🙂
    W książce „Woda utleniona na straży zdrowia” Iwan Nieumywakin napisał: „W odróżnieniu od technicznego, H2O2 trafiający do aptek jest dość czysty, szczególnie ten przygotowany dla akuszerek”.
    Ja właśnie piję wodę utlenioną i po niej czuję się znakomicie.
    Byłam/jestem (już nie wiem jak napisać) bardzo chora, kiedyś byłam ciągle ospała, w ciągu dnia musiałam położyć się spać, bez przerwy zapominałam, musiałam brać dużo leków aby funkcjonować, obecnie czuję się wspaniale, mam chęć do życia, mnóstwo dolegliwości odpadło, biorę mniej leków.

    Dawkowanie:
    „Zażywać, zaczynając od 1 kropli na 2-3 łyżki wody (30 – 50 ml) 3 razy dziennie,
    30 minut przed posiłkiem lub 1,5-2,0 godziny po posiłku,
    codziennie zwiększając dawkę o jedną kroplę, aż do 10 kropel dziesiątego dnia.
    Przerwać kurację na 2-3 dni i przyjmować już 10 kropel, robiąc przerwę co 1-3 dni.
    Niektórzy nie robią przerw.
    W razie konieczności dzieciom do 5 roku życia można podawać po 1-2 krople na łyżkę wody, od 5 do 10 roku życia – po 2-5 kropel, od 10 do 14 lat – po 5-8 kropel jednorazowo, również 30 minut przed posiłkiem lub 1,5- 2,0 godziny po posiłku.”

    Pozdrawiam.

    1. pepsieliot 23 lutego 2014 o 21:21

      Balbina, dzięki za info i zdrówka życzę

    2. Zosia 24 lutego 2014 o 11:49

      Bardzo dziękuję. Choruję na boreliozę, wypróbuję wodę, mam nadzieję,że poczuję się lepiej.

      1. Waldi 18 kwietnia 2014 o 02:48

        I jak Zosiu po nadtlenku? Czy rzeczywiście poczułaś się lepiej? Jestem prawie pewien, że gorzej (na początku), gdyż ja przy boreliozie tak właśnie się poczułem i myślałem, że ze mną to już koniec…

        Przeżyłem i po pewnym czasie poczułem się lepiej. Ale to nie koniec, trzeba jeszcze cały czas działać w tym względzie i nie zrażać się nieprzyjemnymi -nieraz bardzo- reakcjami.

        1. Zosia 20 kwietnia 2014 o 08:16

          Waldi, z moją boreliozą byłam 2 tygodnie w szpitalu.Jeszcze biorę antybiotyk.Bez zmian…… na razie. Wodę będę wypróbowywać kiedy skończę leki.Czy leczyłeś boreliozę antybiotykami?

          1. pepsieliot 20 kwietnia 2014 o 20:28

            To jest komentarz Aleksandry Jasickiej , któy wordpress wrzucił do spamu, a jest ISTOTNY!
            Cześć Trafiłam na Twojego bloga przez Google, nawet napisałam tam posta, logując się przez Fb, ale się nie pokazał.
            Podam Ci adres sklepu internetowego, w którym wreszcie kupiłam perhydrol do celów spożywczych:
            http://krakchemia.shoper.pl/pl/p/WODA-UTLENIONA-30-1L-DLA-PRZEMYSLU-SPOZYWCZEGO/61

            Podaj go chętnym na blogu, bo picie wody utlenionej z apteki nie jest wskazane, z powodu stabilizatorów. Zaczęłam pić rozcieńczony perhydrol (1 : 10) i czekam na skutki. Walczę z rakiem już ponad 2 lata, więc co mi szkodzi spróbować tej metody?
            Pozdrawiam serdecznie
            Ola
            WODA UTLENIONA 30% 1L DLA PRZEMYSŁU SPOŻYWCZEGO
            krakchemia.shoper.pl
            WODA UTLENIONA 30% 1L DLA PRZEMYSŁU SPOŻYWCZEGO

          2. greta 1 marca 2016 o 10:08

            Witaj Pepsi,
            bardzo lubię zaglądać do Twojego bloga i chciałabym rozpocząć kurację wodą utlenioną, kupiłam 1 litr 35% nadtlenek wodoru dla przemysłu spożywczego, zastanawiam się czym i jak to rozcieńczyć do 3%, gdzie kupić wodę destylowaną, czy ta ze stacji benzynowej się nadaje? Jak przechowywać potem ten rozcieńczony nadtlenek wodoru? Nie mogę w necie znaleźć informacji.
            Będę wdzięczna za info.
            Pozdrawiam

          3. pepsieliot 1 marca 2016 o 17:18

            Greto pod tym postem jest zapewne odpowiedź najlepsza dla Ciebie, przeczytaj co pisze Grzegorzadam, rozcieńczać nalezy zgodnie ze wzorem matematycznym, czyli ułożyć równanie, 10 krotne rozcieńczenie da 3,5% wodę, oczywiście trzeba przeliczyć dla mniejszej ilości wody, bo po co Ci 10, a nawet więcej litrów naraz?

          4. Waldi 20 czerwca 2014 o 08:46

            Zosiu witam po dłuższej przerwie (laptop w naprawie, a i samopoczucie nie zawsze dobre). Otóż wyobraź sobie, że nie stosuje żadnych antybiotyków- jestem ich wrogiem! Leczę się tylko naturalnie! No i żyję już ponad 35 lat z boreliozą. Przez pierwsze prawie dwadzieścia lat, w ogóle nie wiedziałem, że ja mam, choć samopoczucie bywało bardzo kiepskie momentami i doświadczane objawy były jakieś takie dziwne na na mój młody wiek. Jednak w tamtym czasie mało kto , jeśli w ogóle, słyszał o boreliozie i o NIEBEZPIECZNYCH kleszczach. Kleszcze, jakie mnie wtedy dziabnęły, ja traktowałem jak pchły, czy osy. Zupełnie nie kojarzyłem, że moje złe samopoczucie jest od nich właśnie.

            Więc jak widzisz, można żyć bez antybiotyków i się zestarzeć z boreliozą i innymi infekcjami. Jednak dużo zależy od siły genetycznej organizmu. Mój jest dość silny. Ponadto od dziecka jestem abstynentem. Nie nawiedzę papierosów, a właśnie one ułatwiają boreliozie ujemne, szybsze działanie.

            Obecnie, po ugryzieniu -kilka lat temu-przez ostatniego czwartego, jakiego pamiętam, zakażonego kleszcza (mogło być ich więcej), miałem dużo więcej i o wiele gorszych objawów, i mimo zdiagnozowanej już boreliozy (ilościowy Real Time PCR), cały czas leczę się naturalnie. Antybiotyki dożylnie przyjąłem tylko raz na zapalenie płuc, gdyż z uwagi na nie wylądowałem w szpitalu (zostałem sam, bo żona z uwagi na moje słabości zdrowotne i jeszcze z innych powodów odeszła ode mnie). zdany na opiekę ludzi w białych kitlach. Później chyba ze dwa razy przyjąłem wmuszony przez dentystkę antybiotyk, kiedy usuwałem korzenie zębowe – nie chciała mi bez tej osłony antybiotykowej ich usunąć. No i tyle .

            Pozdrawiam

          5. AA 13 kwietnia 2015 o 02:24

            Ja jadłem antybiotyki na boreliozę (objawy stawowe , drobnokostne bóle)przez 1,5 roku i czułem się normalnie bez żadnych objawów.

    3. Ewa 17 września 2014 o 13:42

      Balbino, a którą wodę pijesz? Tę 3 czy 35%?

  19. mistrzu 23 lutego 2014 o 22:46

    To raczej będą bzdury. H2O2 posiada jeden atom reaktywnego tlenu, który natychmiast utlenia to, co podejdzie pod siekierę pierwsze. Czyli już w żołądeczku najpóźniej. I nie wędruje jak chcą wyznawcy po ciele szukając komórek rakowych. Ludzie! Ziemia jest okrągła! Od dawna 🙂

    1. Balbina 24 lutego 2014 o 08:28

      Jakbym brała pod uwagę to co piszesz to teraz leżałabym w łóżku i myślała jak mało życia mi zostało.
      Jak działa woda utleniona może odczuć tylko ten, który poważnie choruje i po pewnej dawce nagle zaczął być aktywny, sprawny.
      A tak jak wiem ten kto chorego nie zrozumie to tak samo nie zrozumie, ze może być środek tani, który pomoże powstać na nogi.

      Ja sobie wody utlenionej nie dam odebrać, nie dam odebrać to co dało mi chęć do życia, co spowodowało, że jestem aktywna i dzięki H2O2 moje wyniki poprawiły się i to bardzo.

    2. Edek 3 marca 2014 o 15:50

      Mistrzu idź spać, albo idź do doktora Piaseckiego. Piasek wszystko wyciągnie, wapno z Twoich kości także. Zastanawiasz gdzie dr Piasecki przyjmuje w Twoich okolicach?
      Idź na najbliższy cmentarz, tam właśnie on przyjmuje.

  20. pepsieliot 24 lutego 2014 o 08:36

    Mistrzu, czy zastanowiłeś się, po co piszesz te lakoniczne uwagi, właśnie w takim miejscu? Jaki jest tego cel? Masz w ogóle pojęcie, jakie badania naukowe były przeprowadzane z nadtlenkiem wodoru? Nie mówiąc już o wierze. Wszystko można podważyć.

    1. Łysica 24 lutego 2014 o 10:37

      Aaa, właśnie mi się wspomniało, nie podam źródła bo to zasłyszane z radio.
      Naukowcy badali czy i dlaczego woda z Lourdes(Francja) ma właściwości lecznicze, i okazało się że zawiera jeden atom tlenu więcej i przez to po wypiciu organizm jest bardziej dotleniony, tak to tłumaczyli.Przy czym odstawili na bok wszelakie powiązania z religią, wiarą że ta woda czyni cuda, badali pod kątem naukowym a nie duchowym.

      1. aptekara 24 lutego 2014 o 13:18

        Tylko o źródłach takich jak w Lourdes dowiadujemy się dzięki objawieniu, więc trochę ciężko odstawić religię :). Woda w Lourdes ma potencjał redox ok -400, butelkowana i z kranu jest na wysokim plusie. Ujemny ORP (potencjał redox) i pH wody ok 9 mają świadczyć o najwyższej jakości wody i najlepszych właściwościach prozdrowotnych (tzw.”żywa” woda). Podobnie soki ze świeżo wyciśniętych owoców są zastrzykiem tlenu dla organizmu (terapia Gersona). Dla chętnych filmik na youtube: woda – wielka tajemnica.
        A wracając do wody utlenionej, mam pacjentów którzy stosują i są zadowoleni, nie spotkałam się wśród nich z negatywną opinią, więc też zamierzam spróbować ;). Zwłaszcza, że od lat otwarte rany były zalewane wodą utlenioną, więc tym bardziej kąpiel w tak rozcieńczonym roztworze bądź parę kropli doustnie biorąc na logikę nie powinny zaszkodzić.

        1. Waldi 21 czerwca 2014 o 23:42

          WITAJ APTEKARA!

          Pewnie masz rację, bo chyba większość pobożnych ludzi dowiedziała się o tej wodzie i poznała jej niby cudowne właściwości, dzięki objawieniom – dzięki religii właśnie! Ale chciałbym abyś wzięła pod uwagę to moje słówko „niby”. Otóż wyobraź sobie, że obok tych, którzy twierdzą, że woda ta ma cudowne właściwości i że za tym wszystkim kryje się Maria, są i tacy, którzy nic w niej cudownego nie dostrzegli chociaż też ją stosowali.
          Czy zatem to nie dziwne, że jednym miałaby pomagać, a innym nie?! Czy gdyby za tą cudownością rzeczywiście kryła się święta istota przychylna ludziom, to nie należałoby się spodziewać, że stanie się ona pomocna każdemu potrzebującemu. Kiedy Chrystus będąc na ziemi uzdrawiał, to nie robił żadnych wyjątków – jednakowo miłosiernie podchodził do wszystkich i bynajmniej nie kupczył swymi darami, ani też nie przysposabiał do takiej materialistycznej postawy, żadnego ze swoich uczniów. Co zatem można sądzić o tej tak bardzo popularnej wodzie? Albo, co można sądzić o wodzie w ogóle, i o tym, co mówi na jej temat film nakręcony przez rosyjskich naukowców, którzy bez wątpienia są wyznawcami religii prawosławia, które także czci madonnę.
          Tak, tak, religia ma duży wpływ na rozpowszechnianie tego typu informacji i często łączy je z informacjami i dowodami naukowymi. Czy jednak nie odnosi się wrażenia, że np ten film o wodzie miał za zadanie rozbudzić wśród ludzi jej kult? A czyż za kultem wody z Lourdes, nie kryje się również skłonność do okazywania uwielbienia Marii, matki Syna Bożego, a nie Boga.
          A jak na owo uwielbianie zarówno wody, jaki i Marii, patrzy sam Bóg i Stwórca?! Z kart Pisma Świętego wyraźnie wynika, że uwielbienie należy się tylko Najwyższemu Bogu i Ojcu Jezusa. Wszelkie modlitwy należy kierować tylko do Niego poprzez Chrystusa, jako POŚREDNIKA. Jeśli więc Maria stoi za tym kultem wody i za swoim kultem, jako bogini, oraz przyjmuje uwielbienie należne Stwórcy, sama zaś będąc stworzeniem, to czy może to być rzeczywista Maria, jakże pokorna służebnica Boża. Czyż nie odnosi się wrażenia, że za takimi kultami kryje się ktoś inny, kto potrafi doskonale udawać matkę Syna Bożego?! Komu mogłoby zależeć na tym, by odbierać należna chwałę Stwórcy i Jedynemu Bogu i oddawać ja stworzeniom, które same w sobie chwały takiej by nie chciały – warto się nad tym poważnie zastanowić!!!

          A teraz przedstawię jeszcze może garść doniesień ze świata na temat tej „święconej wody”. którą ja bynajmniej za świętą nie uważam i nie zamierzam przeprowadzać jakichkolwiek badań i doświadczeń by zmienić zdanie na ten temat. Natomiast z wielką chęcią będę popierać wszelkie badania nad inną wodą – wodą utlenioną, a konkretnie nad znajdującym się w niej nadtlenkiem wodoru. I taką właśnie wodę będę uznawać za cudowną, ale nie dlatego , że doświadczyłem jakichkolwiek religijnych objawień, czy nawiedzeń z nią związanych, tylko uznając ją za cudowną w sensie tego, CO ZADZIWIA, bez jakiegokolwiek podtekstu religijnego.

          A oto wspomniane już doniesienia na temat wody z Lourdes:

          „Racjonowane” cuda
          „Cudowna woda” ze słynnej na cały świat sadzawki w Lourdes we Francji musiała być racjonowana z powodu suszy. Wywołało to poruszenie wśród pielgrzymów oczekujących na cudowne uzdrowienia. Władze kościelne zezwoliły wydawać tylko po ćwierć litra wody ze źródła, które — jak głosi tradycja — wytrysnęło w 1858 roku po objawieniu się Madonny. Butelki, w których było więcej wody, odbierano, a ich zawartość wylewano z powrotem do sadzawki. „We wszystkich kościołach Francji zanosi się modlitwy do Matki Bożej Deszczowej — na próżno. Nie może ona przecież sprawić, by padało tylko w Lourdes” — komentuje gazeta Corriere della Sera.

          Nieświęta woda święcona
          Irlandzki chirurg był zdumiony, gdy tuż przed operacją na zaćmę u 72-letniej kobiety aż dwa razy rozwinęła się groźna infekcja oczu. Co ją spowodowało? Woda „święcona” z Lourdes, którą pacjentka obmywała sobie twarz. Jak wyjaśnia gazeta The Irish Times, „woda święcona często jest zanieczyszczona groźnymi bakteriami”. Gdyby wspomniana kobieta była operowana zgodnie z planem, prawdopodobnie z powodu zakażenia straciłaby wzrok. „Poświęcenie wody przecież nie zabija zarazków. Dlatego pokropienie nią z myślą o uzdrowieniu może w pewnych okolicznościach wywołać infekcję zagrażającą życiu” — napisano dalej. Jak czytamy, życzliwi krewni lub przyjaciele, którzy kropią pacjenta w szpitalu wodą „święconą”, mogą stanowić „największe niebezpieczeństwo dla jego zdrowia”. (Czy jednak nie należałoby się spodziewać, że na czas zabiegów uzdrawiających, owa cudowna woda powinna zostać CUDOWNIE uwolniona od wszelkich patogenów, gdyby rzeczywiście za jej uświęcaniem stał Bóg i Stwórca???!!)

          Cudowna woda?
          „Papież inaczej ocenia wartość i znaczenie wody z Lourdes niż biskup tej miejscowości, a obaj wyrazili swą opinię jednego dnia”, doniosła niedawno włoska gazeta La Stampa. Podczas mszy ku czci Matki Bożej z Lourdes papież oświadczył, że woda z tamtejszego źródła jest „prawdziwym narzędziem, którym Maryja niezwykle szczodrze dokonuje cudownych i nadprzyrodzonych dzieł”. Następnie dodał, iż „wodę ze źródła w Lourdes i jej cudowną moc”, można porównać do wody z sadzawki Siloe, użytej niegdyś przez Jezusa do uzdrowienia pewnego człowieka. Tymczasem tego samego dnia biskup Lourdes, najwidoczniej zaniepokojony kupczeniem wodą, oznajmił: „Woda ta nie ma właściwości magicznych. Nazywanie jej ‛cudowną’ jest w gruncie rzeczy wprowadzaniem w błąd”. We włoskim piśmie Panorama zauważono ponadto, że „nie jest [ona] czysta pod względem bakteriologicznym, wytryska zaś z warstwy geologicznej, która prawdę mówiąc grozi niebezpieczeństwem zatrucia”. Ale dla handlarzy z Lourdes woda jest tym, czym „ropa dla Iranu lub Teksasu”, mianowicie głównym źródłem dochodów, stwierdza Panorama.

          W bardzo dawnych czasach Kościół katolicki pozwalał również na pewne kupczenie, ale akurat nie wodą święconą, tylko tzw. relikwiami świętych osób, poprzez które wyraźnie oszukiwano ŁATWOWIERNYCH wiernych…

          Pozdrawiam i życzę owocnych rozmyślań

          1. krzycho 24 czerwca 2014 o 01:47

            Trafiłem tutaj zaciekawiony tematem leczenia nadtlenkiem wodoru. Nie będę jednak polemizował z Tobą na temat skuteczności, ponieważ nie posiadam dostatecznej wiedzy. Poruszyłeś natomiast temat wiary, powtarzając sporo kłamstw i nieprawdziwych informacji na temat wiary katolickiej.

            1 „Czy zatem to nie dziwne, że jednym miałaby pomagać, a innym nie?! Czy gdyby za tą cudownością rzeczywiście kryła się święta istota przychylna ludziom, to nie należałoby się spodziewać, że stanie się ona pomocna każdemu potrzebującemu. Kiedy Chrystus będąc na ziemi uzdrawiał, to nie robił żadnych wyjątków – jednakowo miłosiernie podchodził do wszystkich i bynajmniej nie kupczył swymi darami, ani też nie przysposabiał do takiej materialistycznej postawy, żadnego ze swoich uczniów. Co zatem można sądzić o tej tak bardzo popularnej wodzie?”

            Chrystus uzdrawiał i nie robił wyjątków, a jednak pomimo, że wskrzesił Łazarza, to jednak inni ludzie umierali za czasów Chrystusa a może się mylę? Jeżeli sie nie mylę to pomagał tylko niektórym wyjątkowym. Nas czym polegał ten wyjątek? Proszę poczytać: niewidomy, trędowaty, kobieta kananejska, jawnogrzesznica, kobieta cierpiąca na krwotok. We wszystkich tych przypadkach Jezus wyraźnie podkreśla – ” Twoja wiara cię ocaliła (uzdrowiła)” Chrystus podkreśla niejako wiarę jako czynnik niezbędny do ocalenia. Bóg obdarowując nas wolną wolą nigdy jej nie łamie i nic nie robi wbrew człowiekowi.

            2 „A jak na owo uwielbianie zarówno wody, jaki i Marii, patrzy sam Bóg i Stwórca?! Z kart Pisma Świętego wyraźnie wynika, że uwielbienie należy się tylko Najwyższemu Bogu i Ojcu Jezusa. Wszelkie modlitwy należy kierować tylko do Niego poprzez Chrystusa, jako POŚREDNIKA. Jeśli więc Maria stoi za tym kultem wody i za swoim kultem, jako bogini, oraz przyjmuje uwielbienie należne Stwórcy, sama zaś będąc stworzeniem, to czy może to być rzeczywista Maria, jakże pokorna służebnica Boża. Czyż nie odnosi się wrażenia, że za takimi kultami kryje się ktoś inny, kto potrafi doskonale udawać matkę Syna Bożego?! Komu mogłoby zależeć na tym, by odbierać należna chwałę Stwórcy i Jedynemu Bogu i oddawać ja stworzeniom, które same w sobie chwały takiej by nie chciały – warto się nad tym poważnie zastanowić!!!”

            Na temat samych objawień w Lourdes nie wypowiadam się z braku dostatecznej wiedzy, pozwalającej na stwierdzenie „prawda lub fałsz.” Na pewno natomiast Maryja nie jest boginią i nie przyjmuje chwały należnej Bogu.Jest jedynie orędowniczką niejako „wzmacniającą” nasze prośby przez swoje wstawiennictwo.Najbardziej znany przypadek wstawiennictwa Matki Boga to Kana Galilejska, gdzie Chrystus wypełnił prośbę Matki, pomimo, że „czas Jego jeszcze nie nadszedł”
            Sam Bóg w IV przykazaniu mówi: „Czcij ojca i matkę swoją, abyś długo żył i dobrze ci się powodziło na ziemi” Jest to jedyne warunkowe przykazanie. CZCIJ!!
            Dlaczego miałby się obrażać za oddawanie czci Matce Chrystusa , którą sowami „Niewiasto oto syn twój” Niejako symbolicznie czyni matką ludzkości? Dlaczego miałby sie obrażać na oddawanie czci swojej matce, nakazując cześć matce ziemskiej? Czyżbyś uważał, ze Bóg jest zazdrosny i małostkowy? Jak trzeba nienawidzić tegoż Boga, aby Go za tak złego uważać?

            3 Odnośnie kupczenia – Człowiek jest tylko słabą istotą, upadającą i poddającą się, niestety, wyrafinowanym zabiegom złego .Zresztą nie wszyscy, którzy związani są z Kościołem, są osobami wierzącymi. Wielu trwa przy (a nie W ) Kościele ze względu na możliwość kupczenia (zarabiania), wielu też ulega pokusie, czy też daje się omamić sztuczkom mistrza iluzji. Niestety, pokusa często bywa silniejsza od wiary.Niezależnie od funkcji sprawowanej w Kościele. Bywa też i tak, że wielu przychodzi po to, aby rozsadzać od środka. Nie będę przytaczał znanych mi przykładów, ale naiwnością byłoby sądzić, że KK, czy też jakikolwiek inny jest wolny od takich przypadków. Jest to najskuteczniejsza metoda stosowana od wieków w stosunku do wszystkich grup zorganizowanych, nie wyłączając kościołów i struktur państwowych.
            Jezus rzekł do swoich uczniów: „Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą.

            „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!”, a byłaby wam posłuszna.
            Tej wiary nam brakuje, bo ta wiara czyni cuda. Być może i ta woda, ani żadna inna nie byłaby nam potrzebna. A swoją drogą to ciekawe, że tak zanieczyszczona woda, jak w kilku przypadkach, które powyżej przytaczasz – leczy tysiące ludzi. Do tej pory nie zastanawiałem się nad tym, skłaniając się bardziej do tezy o osobistym doświadczeniu Boga, bez potrzeby używania ” akcesoriów” Brzydkie określenie ale zabrakło mi właściwego słowa. Niemniej sprowokowałeś mnie do przemyślenia.
            pozdrawiam i życzę dużo zdrowia i radości.
            krzycho

          2. pepsieliot 24 czerwca 2014 o 07:41

            Krzychu

          3. danuta keresz 22 kwietnia 2016 o 22:38

            Do WALDI – odniose sie tylko do twojego nazewnictwa .
            Piszesz o wodzie z Lourd jako świeconej wodzie !
            Swiecona woda to woda ,ktorą poswiecił kapłan .To moze byc zwykla kranówa ale jako swięcona ma swoje własciwosci .
            Natomiast woda ze zródelka w Lourd jest świętą woda ,zrodelko tez jest swięte .Zanim sie Matka Boza objawila Bernadecie ,zadnego zrodelka tam nie bylo.Cala historia o Lourd jest opisana w ksiazce .
            Reszte opisal Krzycho .

          4. edyta 24 czerwca 2014 o 09:53

            „Jeżeli sie nie mylę to pomagał tylko niektórym wyjątkowym. ”

            Wydaje mi sie ze jestes w bledzie.
            Jezus pomagal i leczyl nie tylko wyjatkowym i pelnym wiary osobom. Na przyklad w Mateusza 4:23 jest wyraznie napisane ze Jezus obchodzil cala Galilee leczac „wszelka dolegliwosc i wszelka niemoc wsrod ludu”. Albo Lukasz 6:19 „A wszyscy pragneli Go dotknac jako ze moc wychodzila z niego i uzdrawiala wszystkich” A uzdrowienie opetanych demonami? Czy tacy ludzie, nie bedacy przy zdrowych zmyslach, mogli sie wykazywac wiara? A paralityk przy sadzawce, ktory ani nie wiedzial kim Jezus jest, ani co zamiera zrobic?

            Cudowne uzdrowienia z tamtych czasow nie byly celem samym w sobie ale mialy cel wyzszy:byly dowodem ze Jezus jest poslance Boga (a potem apostolowie) aby ludzie mogli go poprawnie zidentyfikowac. Zwroc uwage, ze np. apostol Pawel, jak pisze sam w swoim liscie, majacy pewna uporczywa dolegliwosc, az trzy razy modlil sie o jej usuniecie, ale Bog mu odmowil. Dlaczego, no chyba nie z powodu malej wiary? Wniosek jest prosty: w wypadku apostola Pawla nie zachodzila koniecznosc udowadniania tozsamosci Jezusa czy tozsamosci Jego nasladowcow.

            A jakiz to cel „wyzszy” maja dzisiejsze „uzdrowienia”?

            Kto stoi za takimi cudami?
            Zwracam uwage ze Biblia wyraznie mowi, ze „Szatan przybiera postac aniola swiatlosci”. POdobnie do rozwazenia: egipscy kaplani parajacy sie magia posiadali zdolnosc dokonywania cudow.

          5. Danuta Reszke 14 listopada 2014 o 02:26

            Co ty Waldi za brednie piszesz ? Swiecona woda z Lourdes ? A kto i gdzie powiedzial, ze to jest swiecona wodam? To jest zrodelko, z ktorego wyplywa ” Cudowna woda” ! Tak nazwali ja ludziemi pielgrzymi. A SWIECONA WODA jak chcesz wiedziec, stoi u mnie w kuchni ponad 10 lat i nie posiada zadnych oznak zepsucia. Powinna byc conajmniej zielona i smierdziec. Teraz wiem, dlaczego cie tak kleszcze lubia.

          6. Piotr Kierus 17 stycznia 2015 o 16:52

            Znam takich – co kupuja obrazek papieża Jana Pawła II wieszaja nad łóżkiem – i zdrowieją.
            To jest potega podswiadomości.

      2. Danuta Reszke 14 listopada 2014 o 02:11

        Do Lysicy
        Woda z Lourdes i innych cudownych zrodel zawiera aktywny wodor . Zbadane przez naukowcow .
        ponadto chce poinformowac, ze w Austrii od 2 miesiecy zabroniono w aptekach sprzedazy wody utlenionej .Pracuje we Wiedniu, stad wiem. U nas tez zabronia, to tylko kwestia czasu. Uzasadniaja to tym, ze mozna jej uzyc do domowej produkcji bomb. Ale takiej decyzji nikt nie bedzie podwazal ani krytykowal. Co na to Paula ? Woda na mlyn !

        1. Waldi 15 listopada 2014 o 02:25

          Droga Danuto!
          Dawno nie zaglądałem na to forum, wiec dlatego tak późno reaguję na ten Twój wpis pod moim adresem. Poza tym, coś mi się wydaje, że go po prostu przeoczyłem.

          Odnośnie tej wody, i mojej opinii na jej temat, to zalecałbym dokładne i w skupieniu czytanie moich wpisów, zanim zacznie się je osądzać – zanim zacznie się osądzać mnie samego.

          Jeśli z uwagą czytałabyś ten mój wpis na temat wody, to zauważyłabyś, że określenie „święcona” i określenie „woda” zostały razem zamknięte w cudzysłów.

          Zatem to nie moje określenie, tylko cytat wskazujący jak tę wodę określają inni. Moje zdanie wyraziłem dość jasno – ja nie uznaję tej wody za jakąś wyjątkową (cudowną, czy święconą, – dla mnie to bez znaczenia), gdyż cokolwiek by o niej twierdzić to jedno jest pewne – wodę tę wykorzystuje się do rozbudzenia kultu maryjnego, którego oczywiście nie pochwalam, bo przeciwnym temu jest sam Bóg.

          Z drugiej jednak strony, to ośmielę się zauważyć, że termin „woda święcona” nie dotyczy tylko wody, jaką ktoś ma w domu z przeznaczeniem na czas Kolendy. W Kościołach podobno również taka woda występuje. A poza tym, czyż nie wiesz, że wg Kościoła, to, co ksiądz pokropi swoim magicznym kropidełkiem, staje się „święcone”, czy „święte”. Czyż nie dotarło nigdy do Ciebie to, że święci się różne miejsca, w tym także różne -zdawać by się mogło- cudowne źródełka, i że z uwagi na owo specjalne pokropienie, zdają się być one również święcone?!

          Jednak, jak już powiedziałem, ja takim rzeczom nie daję wiary z uzasadnionych biblijnie, i nie tylko, powodów. Warto byłoby się chociaż w tym miejscu zastanowić nad taka kwestią: Kiedy Stwórca nieba i ziemi kończył każdy etap swojej działalności twórczej, to pobłogosławił go i POŚWIĘCIŁ. Tak więc również woda, jako jeden z elementów twórczych, została raz na zawsze poświęcona przez Boga i bardziej świętą już być nie może, chyba, że uznamy, iż poprawianie po Panu wszechświata jest rzeczą nad wyraz stosowną…

          To, że jakaś woda się nie psuje, może być spowodowane różnymi czynnikami, bynajmniej nie cudownymi. Choć, jeśli rzecz dotyczy w jakimś stopniu kultywowania wody i dopatrywania się w niej takich, a nie innych świętych właściwości, to sprawa ogólnie jest nieczysta i stoi za tym, ktoś, komu na takim kulcie, jakiego Bóg Biblii nie pochwala, wyraźnie zależy i ma on moc czynić wyraźnie dziwne rzeczy, jakie wydają się być mało prawdopodobne.

          Myślę więc, że to, co napisałem jest teraz dla Ciebie jasne i że na przyszłość będziesz w ogóle ostrożniejsza i bardziej grzeczna przy wyrażaniu swoich sądów na temat kogokolwiek. Wiedz, Danuto, że ja mam w zwyczaju dobrze się zastanawiać, zanim coś napiszę i bzdur raczej nie wypisuje, ani też nie oceniam pochopnie, i jakoś nazbyt krytycznie, innych osób, tym bardziej, jeśli na krytykę nie zasługują.

          A co do lubienia mnie przez kleszcze, to nie wydaje mi się, aby zacytowanie tu opisu dotyczącego wody z Lourdes, miało swój decydujący wpływ. Coś Ci Danka, po prostu nie wyszło w tym sformułowaniu. Co chciałaś nim wykazać, to wiesz chyba tylko Ty sama…

    2. Edek 3 marca 2014 o 15:51

      Mistrz, to koleś z firmy famraceutucznej, jaki ten świat jest mały, Każdy każdego zna, nawet mistrza.

  21. pepsieliot 24 lutego 2014 o 13:32

    Aptekara witam, pisałam o wodzie dwa duże posty, między innymi wrzuciłąm ten film, o którym mówisz. Dla chętnych są w zakładce na blogu, po prawej stronie – Woda

    1. aptekara 24 lutego 2014 o 15:16

      Witam :). W takim razie muszę więcej czasu przeznaczyć na czytanie postów :). Wyszukiwarka skierowała mnie prosto na ten o wodzie utlenionej, bo w tym temacie chciałam dowiedzieć się czegoś więcej, I dowiedziałam. Dzięki!

  22. Byniek 2 marca 2014 o 11:46

    Witam. Proszę o podpowiedz , czy przy stłuszczeniu wątroby ( trzeci stopień ) i poważnego przerostu prostaty bezpieczne jest stosowanie nadtlenku wodoru jako lekarstwa poprawiającego wyniki krwi i polepszającego mój stan.

  23. pepsieliot 2 marca 2014 o 12:45

    Byniek Cześć, nie mogę radzić, gdyż nie jestem lekarzem, ale jakbym sama miała decydować dla siebie, najważniejsza jest dieta, czyli żadnej przetworzonej fruktozy, soki warzywne z marchewki i jabłek (koniecznie organiczne) odtrucie wątroby,czyli chlorella, trawa jęczmienna (stwierdzono, że prawie wszystkie osoby z NAFLD mają sporo rtęci w organizmie) i duże dawki witaminy D3. Możesz odtruwać się też na inne sposoby, które podałam w jednym z ostatnich wpisów. Jeżeli chodzi o nadtlenek wodoru, to najbardziej byłby wskazany teraz jakiś silny antyutleniacz, np witamina C w dużych dawkach, albo liposomal C, miał dobre wyniki w badaniach z prostatą. Możesz wprowadzić okresowo kurację wodą utlenioną, albo kąpiele z dodatkiem wody utlenionej. Oczywiście wszystko pod kontrolą mądrego lekarza i z dawkami przez niego ustalonymi. Postaw na odkwaszanie. (Gerson by zarządził lewatywy z kawy, ale moim zdaniem też mogą się odbywać tylko pod okiem wykwalifikowanego personelu medycznego) Zdrówka życzę. Tym bardziej, że otłuszczenie, to jeszcze nie marskość, czy coś jeszcze gorszego, więc zaraz zabierz się za swoją wątrobę!!

    1. Edek 3 marca 2014 o 15:32

      Brawo, podpisuję że pod poradami, wit. C oczywiści natural, żadnych sztucznych.

  24. Edek 3 marca 2014 o 15:30

    Nie wierzcie mediom i farmacji na temat leczenia i co to mówią amerykańscy naukowcy, to mafia piorąca nam mózgi. Mafia dobrze żyjąca z ogłupiania społeczeństwa. Czytajcie książki Michała Tombaka, Iwan Niumywakina, Wielka księga soków https://www.google.pl/search?q=wielka+ksi%C4%99ga+sok%C3%B3w&client=firefox-a&hs=mUV&rls=org.mozilla:pl:official&channel=sb&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=IJEUU-vlC5DYsgb-lIDABA&ved=0CAcQ_AUoAQ&biw=1600&bih=728.
    Zainwestujcie w picie własnoręcznie i codzienne wyciskanie soków za pomocą sokowirówek a najlepiej wyciskarek do warzyw i owoców – to dobra inwestycja na całe życie. Ograniczcie produkty zakwaszające oorganizm. Pamiętajcie że żadne kwaśne owoce i warzywa nie zakwaszają organizmu, to bzdury wymyślone nie wiadomo przez kogo i po co (może przez przemysł farmaceutyczny, nie wiem). Pozdrawiam
    Jak coś to pisz na janniezbednik@gmail.com

    1. AA 13 kwietnia 2015 o 02:38

      Tylko trzeba by określić zakwaszenia : soków żołądkowych , krwi czy jeśli to możliwe komórek !

  25. Loganberry 4 marca 2014 o 14:44

    Cześć! Od tygodnia czytam i czytam wszystko na temat wody utlenionej, książkę Nieumywakina też. Ale mam zagwózdkę… Ktoś pisał już jak stosować, 3 razy dziennie po 1 kropli, codziennie zwiększając o jedną aż dojdziemy do 10. Ale w książce ani nigdzie nie mogę znaleźć informacji ilu % ma być ta woda.Czy to ma być kropla 3% wody czy 30% ? Ja zakupiłam 30% perhydrol 😀 bo czytałam i czytałam, wynika że jest wolny od innych substancji.
    Proszę o jakąś podpowiedź jeśli ktoś wie! 🙂
    Bardzo fajny wpis. Mam nadzieję, że uporam się z nawracającymi grzybicami. Mam już dość leków, antybiotyków, wszystkiego.
    Pozdrawiam!

    1. pepsieliot 4 marca 2014 o 15:55

      należy używać, szczególnie do picia (oczywiście w rozcieńczeniu po kropelce), 32% wody jak najczystszej i z tym jest pewien problem gdzie to kupić , a nie brudnej 6% wody utlenionej z apteki

      1. Loganberry 4 marca 2014 o 19:47

        Nieumywakin pisze o wodzie utlenionej w aptekach w Rosji, może tam mają czystszą tą wodę… u nas ma stabilizatory. Ja kupiłam dzisiaj perhydrol 30% w sklepie chemicznym (najczystsza postać- do analiz). Rozcieńczyłam sobie ten roztwór H2O230% do roztworu 3%. I jedną kroplę 3%H2O2 dodałam do 3 łyżek zwykłej wody (tak jak w książce 😉 )- czyli mamy jeszcze bardziej rozcieńczony roztór. Woda nabrała specyficznego smaku i zapachu. Wypiłam. Poczułam na migdałkach mrowienie, jak podczas odkażania rany na ciele, gdyż mam zasiedloną jamę ustną grzybami. I od zawsze cierpiałam na zatoki, przewlekłe (szpital), od jakiegoś czasu nie ma nawrotów takich,że trzeba leczyć i że bolą, jednakże od ok 2 lat mam nieustannie zawalone zatoki, ciągły katar, zatkany nos. Nikt mi w tej kwestii nie pomógł. Napomnę, że ten katar cały czas siedzi, nie cieknie mi z nosa. Rzadko coś „wyleci” albo wypluję coś z gardła. I tak po 20 min od wypicia poczułam jakby coś się ruszyło, zaczęło spływać z zatok po gardle, i dawaj do łazienki i plułam tą wydzieliną (oszczędzę szczegółów),
        śmieję się do siebie, nie no placebo chyba… ale faktycznie coś się dzieje, już po jednej kropli coś zaczyna się dziać w organizmie. Mam nadzieję, że w końcu uporam się z problemem ! I mam nadzieje, że nie będzie negatywnych tego skutków w przyszłości.

        1. ela 7 stycznia 2015 o 15:59

          ja miałam tak samo, zaczęło spływać po gardle , teraz nie wiem co to katar czy ból gardła

      2. Majka864 19 maja 2016 o 21:57

        tak dla pewności pytam,32 % wodę rozcieńczam do 3-3,5 % i wtedy dawkuję ją w kropelkach ?

        1. grzegorzadam 8 czerwca 2016 o 09:01

          tak.

          1. majka864 6 lutego 2017 o 14:12

            Grzegorzu a czy ten Perhydrol można użyć? …

          2. Pepsi Eliot 6 lutego 2017 o 15:30

            nie promujemy żadnych sklepówm, nie chodzi o marketing w tym wypadku, ale o Wasze bezpieczentwo

          3. majka864 6 lutego 2017 o 22:32

            Pepsi a Czy w Twoim sklepie jest nadtlenek wodoru bo ja go znaleźć nie mogę.

          4. Pepsi Eliot 7 lutego 2017 o 11:34

            no nieeee, wody utlenionej szukaj w aptece, lub sklepach chemicznych

    2. Balbina 4 marca 2014 o 17:00

      Ja ja zacytuję tekst z książki, ze str. 96
      „W swojej praktyce korzystaliśmy z 3% nadtlenku wodoru przygotowanego w aptekach do praktyki akuszerskiej, na którym podaje się datę 15 dni. Ten nadtlenek zawiera mniej ołowiu.
      Jednak wielu szuka takiego nadtlenku wodoru i nie znajduje go w aptekach, bo przygotowuje się go tylko dla porodówek. Dlatego korzystajcie z nadtlenku wodoru dostępnego w zwykłych aptekach…”

      Nie ma nigdzie informacji w książce „Woda utleniona” aby kupować jakiś nadtlenek wodoru 30 paro procentowy, to wymyślili Ci którzy nie mieli w rekach książkę Nieumywakina. To że woda utleniona jest brudna i nie nadaje się do picia w internecie piszą tylko użytkownicy, sami mieszają i piszą nieprawdę.
      Tak jak zauważyłam, to wiele osób nie trzyma się tego co napisał Nieumywakin, tylko na niektórych stronach pisane są brednie.

      Od kilku miesięcy piję wodę utlenioną tą 3%, piję ją bo tak proponuje Nieumywakin.
      Ja już nie byłam w stanie funkcjonować i dlatego sięgnęłam po wodę utlenioną, teraz czuję się znakomicie i co najważniejsze przestałam się zapominać, mam podejście optymistyczne do świata i wrażenie, ze jeszcze długo pożyję. Wcześniej myślałam tylko o śmierci, mimo że nie jestem stara, ale moje choroby nie pozwalały mi normalnie funkcjonować.

      Loganberry, ma to być 3 procentowa kropla 🙂

      I jeszcze jedna ważna informacja z książki Nieumywakina, nie wolno przekraczać 10 kropli 3 razy dziennie 3 procentowej wody, to jest najwyższa dawka! Niestety niektórzy ludzie piszą bzdury na stronach internetowych i podają, ze nadtlenku wodoru można nawet podawać dwa razy więcej niż wody utlenionej, o zgrozo, jak dobrze, że mam tę książkę i swój rozum.

      W moim mieście jest nadtlenek wodoru, ten 30 paro procentowy, ale kto mi zagwarantuje, ze jest czyściejszy od wody utlenionej? Nawet wątpię aby ta woda była czystsza.

      Ps. Proszę zwrócić uwagę, że tytuł książki Iwana Nieumywakina jest „Woda utleniona” a nie „Nadtlenek wodoru”.

      1. pepsieliot 4 marca 2014 o 17:26

        Nie spieram sie,ale moje źródła podają 32%, zresztą wydaje mi się, ze jedna kropla 3% wody utlenionej w szkalnce 250 mililitrów wody, da tak znikomą ilość roztworu, ze będzie to działąnie placebo, ale oczywiście to tylko moje zdanie

        1. Balbina 4 marca 2014 o 18:13

          Opieram się na książce Nieumywakina. Natomiast on radzi aby brać witaminę C, a ona przecież usuwa ołów w organizmie, czyli zabezpieczenie jest 🙂

          1. Krzysztof Dymicki 13 kwietnia 2016 o 07:07

            Pepsi,a robiłaś sobie zakraplanie nosa przy chorobie jak pokazuje w filmie Zięba? Tam są 3-5 kropli aptecznej na kieliszek. Ja tak robiłem (sobie, dzieciom i starszej rodzinie) – naprawdę wystarcza i naprawdę działa.

          2. pepsieliot 13 kwietnia 2016 o 08:00

            Krzysztofie, nie robiłam niczego bo na 811 się nie choruje

      2. Loganberry 4 marca 2014 o 19:52

        Dzięki, okej. Ale wiesz, że 3% nadtlenek wodoru= woda utleniona, po prostu tak to się nazywa. Ja mam perhydrol (czyli 30% roztwór nadtlenku wodoru), a ten z kolei jest czystszy i wolny od stabilizatorów i innych składników zawartych już w aptecznej wodzie utlenionej.

        1. Balbina 4 marca 2014 o 21:10

          Tak, wiem że nadtlenek i woda utleniona to to samo, tylko na tę wodę z apteki mówi się woda utleniona, nie inaczej.
          Koniecznie też bierz witaminę C.
          Mam nadzieję, ze wyzdrowiejesz 😉

          1. Loganberry 4 marca 2014 o 21:36

            Czosnek pożeram 🙂 Dziękuję!

        2. majka864 23 lutego 2017 o 19:21

          Loganberry a jak go rozrabiasz,nie chodzi mi o proporcje tylko czym ,strzykawką czy innym sprzętem.Pytam bo 30% nadtlenek jest podobno żrący ?

          1. Pepsi Eliot 23 lutego 2017 o 20:28

            bardzo żrący

          2. grzegorzadam 23 lutego 2017 o 21:33

            Dużą strzykawką, ostrożnie.
            Nie ma co rozrabiać dużych ilości.
            Blisko wody, jakby co od razu pod strumień, wtedy nic się nie stanie.

          3. majka864 24 lutego 2017 o 14:45

            Grzegorzu zapytam tak żeby się upewnić czy dobrze rozrobiłam. Wzięłam 50 ml nadtlenku wodoru 30% dodałam 450 ml wody destylowanej.Jest to roztwór 3% ?

          4. grzegorzadam 25 lutego 2017 o 10:06

            Tak, 1:9.
            Przy 35% 1: 10.5.

      3. Waldi 22 czerwca 2014 o 02:08

        Balbina nie masz zupełnej racji!
        To, że Nieumywakin pisze „Woda utleniona”, wcale nie musi oznaczać, że nie aprobowałby on samego nadtlenku wodoru, jaki w tej wodzie występuje. Za bardzo patrzysz na tego naturopatę, jak na jakiegoś boga, – co najmniej jak na jakiegoś guru. Proponuję trochę więcej rozwagi i obiektywizmu, a nie dogmatycznego podejścia do jego wypowiedzi i założeń. On akurat skopił się na Wodzie utlenionej dlatego, że jest to najtańszy i ogólnodostępny produkt. Głupotą z jego strony byłoby proponowanie czegoś, co jest trudno osiągalne i przy tym dość drogie.

        Zauważ, że -jak sama pisałaś- zwrócił on uwagę na czyściejszą postać nadtlenku dla akuszerek, a więc patrzył właśnie pod tym kątem – pod kątem jak najczystszego nadtlenku i tego by był łatwiej dostępny, w przeciwieństwie tego dla akuszerek, właśnie.

        Trochę nieładnie postępujesz, kiedy krytykujesz innych za to, że zalecają Nadtlenek 30 procentowy cz. d. a., czyli „czysty do analiz”. Nazbyt pochopnie oceniasz, że kłamią i piszą bzdury. Osobiście mogę Cie zapewnić, że wbrew Twoim powątpiewaniom, Nadtlenek 30 % -biorąc pod uwagę opinie fachowców i samą logikę- jest z pewnością czyściejszy od tego z Wody utlenionej.

        Piłem i jeden i drugi i okazało się, że ten z Wody utlenionej, zadziałał na mnie bardzo źle – mój układ nerwowy dostał mocno „w kość”. Nie pamiętam dokładnie, ale to chyba Nieumywakin , stwierdził, że to zanieczyszczenia w wodzie utlenionej powodują właśnie silniejsze reakcje ze strony układu nerwowego. Mój organizm, jako walczący z boreliozą i mający zdewastowany przez bakterie układ nerwowy, jest jakby probierzem dla oceny tego, jaki nadtlenek wodoru jest najkorzystniejszy dla zdrowia. Bez wątpienia lepiej się czuję po tym 30 procentowym, ale rzecz jasna po odpowiednim rozcieńczonym i uzyskaniu takiego samego 3 procentowego stężenia, jakie występuje w wodzie utlenionej z apteki, a przy tym jest on -co jeszcze raz z naciskiem podkreślę- czyściejszy, no i tym samym zdrowszy dla organizmu!!!

        Nie będę się upierać, bo pewności nie mam, ale wydaje mi się, że właśnie w książce Nieumywakina wyczytałem, że czysty nadtlenek wodoru jest trudny do zdobycia, więc wg niego musi być po prostu ten z apteki z zanieczyszczeniami. Staraj się więc Balbina czytać książki ze zrozumieniem i nie nazbyt dogmatycznie podchodź do różnych zaleceń w nich zawartych. Pamiętaj, że różne poradniki podają różne przepisy zdrowotne nie zawsze ze sobą zbieżne (nalewki, przepisy ziołowe, różne dawkowania itp), ale wcale to nie znaczy, że widoczne sprzeczności, dyskwalifikują użyteczność jakiegokolwiek z tych poradników. Również sami czytelnicy tych poradników, którzy mają jako takie rozeznanie w naturalnym leczeniu, mogą dowolnie korzystać z porad zawartych w tego typu książkach – mogą stosować nawet własne proporcje opisanych tam leków z naturalnej apteki. Ważne, żeby robić to z głową, tak by nic co ma pomóc, nie zaszkodziło.
        Pozdrawiam ciepło i życzę więcej tolerancji dla innych osób przy spojrzeniu na wspólną sprawę naturalnego leczenia..

        1. wiki 8 lipca 2014 o 20:18

          Podaj Waldi jak rozcieńczasz ten 30 % do 3 % mie bardzo jestem w tym dobra

          1. Waldi 13 sierpnia 2014 o 21:22

            Wiki wybacz, ale dopiero teraz natrafiłem, zauważyłem to Twoje pytanie. Nadtlenek rozprowadzasz w 10 ilościach wody. Czyli – jedna część nadtlenku i 10 części wody – proste, prawda?

            Pozdrawiam i zachęcam do dzielenia się wynikami

      4. 3qm 11 lipca 2017 o 23:00

        „Perhydrol – skoncentrowany roztwór H 2 0 2 , w którym nadtlenku wodoru jest 27,5-35%”. Cytat z książki. Musisz kupić 30 % perhydrol bo taki jest najczyściejszy. Woda utleniona w aptece 3% jest zanieczyszczona dwoma stabilizatorami (stabilizowany kwasem 1-hydroksyetano-1,1-difosfonowym, dwuwodoropirofosforanem sodu) więc to co pijesz z apteki nie nadaje się do picia. Możesz kupić też 3% roztwór H202 niestabilizowany.

    1. Balbina 4 marca 2014 o 18:19

      Ja jestem dowodem na to, że woda utleniona działa 🙂
      Nikt mnie nie przekona, ze jest inaczej. Ci co nie chorują może nie odczują, ja wreszcie wiem, ze żyję.

  26. karola 15 marca 2014 o 16:53

    Czytam, czytam i nie wiem co kupić i jak pić hehe:D
    1. Co jaki czas robić 1-3 dniowe odstepy jak już dojdziemy do 10 kropli?
    2. Piję błonnik, czy nie będzie kolidował z wodą utlenioną?

    1. Balbina 16 marca 2014 o 08:47

      Tak, jak dojdziesz do 10 kropli, robisz przerwę i znów bierzesz po 10 kropli np 3 dni, przerwa i ponawiasz… Należy pamiętać nie więcej niż 3 x dziennie po 10 kropli.

      Ja piję codziennie, ale po 8 kropli ponieważ jestem średniego wzrostu. Nie robię przerw.

      Na temat błonnika nie będę się wypowiadała. Nigdzie nie czytałam aby były przeciwwskazania, a jak jest, nie wiem.
      Tak jak napisałam wyżej (wcześniej), kupuję wodę utlenioną w aptece 3%, bo tak proponuje Nieumywakin i nie wierzę aby nasza woda w aptece była gorsza od rosyjskiej 🙂

      Pozdrawiam.

      1. karola 16 marca 2014 o 09:21

        Dziękuję bardzo Balbino:)
        Właśnie dzisiaj rozpoczynam kurację:D mam nadzieję ze pomoże…też dojdę do 8 kropli,
        Ponieważ jestem wysoka, ale szczupła.

        O efektach napiszę później czy też będą czy nie.

        Ciepło pozdrawiam

        P.S Pepsi; uwielbiam Twój blog:D

        1. pepsieliot 16 marca 2014 o 12:25

          Karola dzięki, życzę powodzenia w kuracji i zdrooooo

  27. meryenn 19 marca 2014 o 20:46

    Heh, od dluzszego czasu co mnie jakis temat interesuje, wpisuje w guglach i w pierwszych postach z gory zawsze blog pepsi:p zastanawiam sie jak to sie stalo, ze dopiero tak niedawno odkrylam tego bloga:)
    Ja od kilku dni pije apteczna wode, ale chyba kupie ta 30%bo 32 nie moge znalezc na necie nigdzie. Dzis czuje sie fatalnie, wszystko mnie boli, najbardziej glowa, mam nadzieje ze ginie cholerny grzyb:p
    Pozdrawiam cie pepsi serdecznie!

    1. pepsieliot 20 marca 2014 o 09:15

      Meryenn zdrówka Kochana

  28. urszula 22 marca 2014 o 05:40

    Slyszalam o wodzie utlenionej juz dosyc dawno ale wciaz boje sie jej pic.Od czterech lat jestem na roznych rodzajach chemii .Obecnie jest ona w tabletkach( pomalidomide 4mg).Mam zniszczony zoladek,trzustke i tarczyce,bardzo niski poziom bialych i czerwonych cialek krwi.Czy w tym stanie mogla bym pic ta wode czy nie zaszkodzila bym sobie wiecej.Prosze ,moze jest ktos kto moze odpowiedziec na moje pytanie Zaznaczam .ze nie moge przerwac tej chemii bo Szpiczak Mnogi na ktorego choruje ,jest nieuleczalny i ta chemia to jedyny sposob do przedluzenia mojego zycia.

    1. ricky 29 marca 2014 o 20:33

      Chemia zwalnia lub zatrzymuje procesy fizjologiczne (działa zachowawczo) lecz unicestwia system immunologiczny i dochodzi do powolnej martwicy (bez bólu). Podczas autentycznego zdrowienia ból jest obecny (można go znieczulać łagodnymi środkami) i świadczy o walce organizmu. Właśnie nadtlenek ożywia tkanki co może się objawić chwilowym ” pogorszeniem”. Przy szpiczaku system immunologiczny jest unieruchomiony (bardzo mała ilość białych ciałek). Po zażyciu preparatu krzemowego dr Rybczyńskiego -ANRY (wspominałem wcześniej) ilość białych ciałek rośnie do 6000 ! (wiem z autopsji) lecz te ciałka nie walczą (brak reakcji temperaturą) ponieważ system immunologiczny nie produkuje tlenu. Tak więc należałoby „odważyć ” się i przejść na wodę utlenioną (warunek – zrezygnować z chemii) a póżniej zainteresować się preparatem krzemowym w/w (krzem aktywny jest w aloesie, pokrzywie, płatkach owsianych ale w chorobach nowotworowych należy zachować dużą ostrożność by nie przedawkować a co za tym idzie zbyt gwałtowna reakcja organizmu). Odsyłam do książki Anatola Rybczyńskiego (można znależć w internecie „zawłaszczonej” bez uzasadnienia przez krzewicieli diety Kwaśniewskiego). Pozdrawiam i służę dodatkowymi informacjami jeśli takie potrzebne. Ricky

      1. urszula 30 marca 2014 o 04:53

        To jest wlasnie moj problem.Moj rak jest nie uleczalny.Wiec chemia w tabletkach ma spowalniec jego rozrost.Bylam przez chwile bez niej .w preciagu dwuch miesiecy z 2% skoczyl do19%.Dlatego pytalam czy mogla bym pic ta wode bedac wciaz na chemii? Napewno przeczytam ksiazke Anatola Rybczynskiego.Przez ostatnie miesiace bol mi towarzyszy nawet gdy jestem na chemii.Wyglada na to ,ze przestaje juz dzialac .Wciaz szukam miracle Dziekuje za odpowiedz..

        1. ricky 31 marca 2014 o 21:30

          Droga Urszulo, Nie ma chorób nieuleczalnych – nieuleczalni są tylko medycy – biznesmeni. Mój ojciec cierpiał na tę samą dolegliwość i „zaliczał” chemię do znudzenia (co dwa, trzy tygodnie) z rezultatem „liczbowym” ok. 3000 leukocytów (poniżej) a po zażyciu preparatu krzemowego z radością odnotował 6800 ! Przy takiej leukocytozie winna pojawić wysoka temp. (jak przy grypie), niestety była tylko 37,5 C. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy tyle o działaniu systemu immunologicznego. Tata nie zaniechał jeszcze chemii gdy przyjął preparat. Myślę, że możesz podążyć tym śladem i poszukać w sieci preparat ANRY (ważne u wiarygodnego dostawcy – aktualnie przejęła córka dr Rybczyńskiego) , następnie zażyć i sprawdzić (po tygodniu ) poziom leukocytów (w przerwie między chemią) , potem przejść na kurację nadtlenkiem zgodnie z zasadami prof. Nieumywakina włącznie z dietą (świeże soki ; głównie seler, kapusta, ziemniaki, ostrożnie z marchwią! lub wywary z tychże oczywiście dużo wody czystej „lodowatej” – nisko zmineralizowanej – ogólnie alkalizującej). W tym czasie trzeba „pożegnać” się z chemią. Na koniec przytoczę zdrowy pogląd dr Rybczyńskiego wielkiego sceptyka antybiotyków , które rujnują układ odpornościowy (usuwają stan zapalny jako naturalny objaw walki leukocytów) – prawdziwe wyleczenie następuje po przejściu tzw typowej grypy ,używając tylko zabiegów osłaniających bez chemii. Prawdę mówiąc w chemii farmaceutycznej są ledwie dwa zdrowe, od dawna znane specyfiki (spirytus i woda utleniona , oczywiście w umiarkowanych ilościach) ,,Pozdrawiam i życzę odwagi, R.

          1. urszula 1 kwietnia 2014 o 00:35

            Dziekuje.bede probowac.

          2. Tomek 6 listopada 2015 o 05:02

            Witam wszystkich. Ja również zamierzam spróbować tych wszystkich super właściwości wody utlenionej, jednakże mam pewne wątpliwości, bo gdzieś przeczytałem, iż nie można jej stosować jeśli posiada się jakieś przeszczepy. Ja od niedawna mam implant zębowy i obawiam się, czy nie zostanie on odrzucony. Będę bardzo wdzięczny za wszelkie odpowiedzi.

          3. grzegorzadam 6 listopada 2015 o 09:39

            Nie pamiętam dokladnie, ale chodziło raczej o przeszczepy organów..
            Jest na stronie =drinkh2o2.com= wg dr Douglassa, link jest tu chyba w temacie.
            O implantach zębowych..
            Na EarthClinic radzą ostrożnie, ale więcej jest o samych implantach jako
            niekorzystnych metodach leczenia zębów…

      2. pepsieliot 30 marca 2014 o 08:41

        Ricky bardzo dziękuję, że się odezwałeś, takie rady są bezcenne, pozdrawiam

    2. Waldi 22 czerwca 2014 o 06:37

      Witaj Urszula!
      Akurat ja postąpiłbym inaczej z tą Twoją chorobą i chemii w ogóle bym nie rozpoczynał, ale to Twoje zdrowie, nie moje. Skoro posłuchałaś lekarzy i się już niejako „uzależniłaś” od chemii, to musisz ją przyjmować.

      Jednak można brać razem z chemią różne inne środki lecznicze, jakie akurat z nią nią nie wchodzą w kolizję. Nie jestem na 100% pewny czy właśnie woda utleniona byłaby odpowiednia do takiego wspólnego zdrowotnego działania, ale poczytaj sobie co nieco na temat metody NIA polegająca na założeniu ziarna ciecierzycy w utworzoną samemu niewielką rankę i w ten sposób doprowadzaniu do stopniowego oczyszczania organizmu z wszelkich patogennych związków. Osobiście tę ciecierzyce noszę już 16 miesiąc (poza boreliozą mam tez podejrzenie choroby nowotworowej) i czuje się dużo lepiej, ale jestem wrogiem wszelkiej chemii i cały czas leczę się naturalnie.

      Pozdrawiam

      1. M90 2 sierpnia 2016 o 16:18

        Witam, ojciec mojego znajomego sposobem z ciecierzycą włożoną w ranę na łydce wyleczył się całkowicie z nowotworu pęcherza ( miał kilka guzów, lekarze nie dali szans na wyleczenie i zdecydowali o usunięciu pęcherza) oczywiście się nie zdecydował bo co to za życie bez pęcherza i dzięki tej cieciorce właśnie teraz po raku nie ma śladu 😉
        lekarz był w głębokim szoku i wierzyć nie chciał w takie uzdrowienie….

  29. rekin oceanu 10 kwietnia 2014 o 17:50

    Sens jest dobry.
    Ale czy skuteczny – byłbym ostrożny.Do wody utlenionej
    Faktycznie rak nie nie lubi środowiska alkalicznego – inaczej zasadowego.
    A dobrze zakwaszonego.
    A sprzyja mu .mięso czerwone,cukier,tłuszcze zwierzęce.
    Odkwaszają owoce morza,owoce,warzywa,oleje,nabiał.itp;
    Odkwasza też gimnastyka i dużo ruchu.
    Oczyszczamy wtedy całość dwutlenku węgla który nie wydalony zakwasza nas.
    Objawy stajemy się senni.
    Wolne rodniki witamina C jest ona filarem ich wydaleniu
    Zdrowy człowiek i jego czerstwa energia to silna wątrobą spalająca wszystko.
    Które to pokolenia komponowali jej przyprawy do odpowiednich produktów.
    A są nimi Czarnuszka,kurkuma,czosnek,cebula,
    A przy zbijaniu cholesterolu siemię lniane zmielone.
    Twórcą tej diety prozdrowotnej jest dr Johanna Budwig – Noblista.
    Ta dieta nie jest tylko na raka ale w ogóle poprawia zdrową kondycję
    I przedłuża życie

    1. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 19:15

      rekin oceanu dzięki za dorzucenie info, pozdro

  30. Ewa 11 kwietnia 2014 o 11:31

    Hej,
    wczoraj zażyłam pierwszą kąpiel w wodzie utlenionej, kupiłam w sklepie chemicznym nadtlenek wodoru 35%.
    Wlałam do głębokiego brodzika 50 cm wysoki i 90cm szeroki, ok. pół kubka.
    W nocy obudził mnie ból pleców na wysokości klatki piersiowej, rano ból na wysokości klatki również z przodu i takie jakby „skurcze małych mięśni”.
    Wzięłam procha – ibuprom, bo nie mogłam tego znieść. Trochę przeszło.
    Generalnie jestem na diecie bezmięsnej, bezglutenowej, bez cukrowej i bez nabiałowej,poza 1 jogurtem do własnoręcznie przygotowanego musli z orzechów, nasion itp.
    Piję wodę okrzemkową wieczorem i glinkę zieloną rano na czczo, na przemian z wodą z sokiem z cytryny.
    A robię to wszystko bo jestem po leczeniu raka nosogardła z przerzutem do węzłów szyi w 2010/2011 roku, wznowię węzłowej na szyi w 2012 i w końcu leczeniu ponowną chemioterapią przerzutów do kości, skończyłam w listopadzie 2013r.
    na PET coś jeszcze świeciło w mostku i pachwinie, ale za dobrze się czułam i wyglądałam, żeby to ruszać, tak powiedziano w IO.
    Więc wzięłam sprawy w swoje ręce i liczę na oczekiwany skutek, choć na razie czuję się gorzej,wierzę, że to zdrowienie, a to musi boleć.
    Jakieś rady, sugestie, zalecenia, opinie? Będę wdzięczna 🙂
    pozdrawiam
    Ewa

    1. pepsieliot 11 kwietnia 2014 o 12:31

      Ewo jak tylko coś będę wiedzieć zaraz Ci napiszę. Ale tutaj na blogu jest wiele osób z wiedzą w tym temacie. Mam nadzieję, że się odezwą. Ściskam Cię, jesteś bardzo dzielna i życzę ZDROWIEJ

    2. Waldi 20 czerwca 2014 o 08:19

      Witaj!
      Nie wiem czy próbowałaś metodę NIA z cieciorką (popr. ciecierzyca), ja mam ją w nodze już 16 miesiąc i przy paskudnej boreliozie oraz podejrzanych guzach nowotworowych, czuję się dużo lepiej niż przed rokiem. Nadtlenek stosowałem jak na razie do nacierania na twarz (groził mi paraliż Bella, twarz miałem drętwą jak po znieczuleniu u dentysty), jak i na przeguby dłoni i na klatkę piersiową. Po kilku godzinach doświadczyłem potwornej reakcji. Prawie całego mnie sparaliżowało – nie mogłem wstać z krzesła, ani ruszyć ręką, a musiałem pisać raport, bo byłem akurat w pracy. Na szczęście po ok. godzinie mi to przeszło – nie od razu, stopniowo. Jakieś dwa lata temu, kiedy jeszcze nie było na forach tak głośno na ten temat, tez przyjmowałem nadtlenek, ale już wewnętrznie. Wtedy także w pewnym momencie zacząłem chodzić jak drętwy – nogi silnie zaczęły boleć i były jak w niedowładzie. Ale po pewnym czasie, troch dłuższym, niż reakcje po nacieraniu, mi to przeszło i było już lepiej. Przerwałem jednak picie chyba niespełna po miesiącu. Teraz mylę ponownie o nacieraniu i piciu, ale już czystym 30 % nadtlenkiem, muszę jeszcze tylko pokombinować jak go rozcieńczyć, by nadawał się do kuracji i nie wyrządził mi czasem jakiejś krzywdy…
      Pozdrawiam ciepło

  31. Ewa 11 kwietnia 2014 o 15:16

    Dziękuje 🙂

  32. ricky 11 kwietnia 2014 o 19:50

    Należy postępować bardzo ostrożnie z kuracją, szczególnie krzemową aby nie uruchomić lawinowo procesu rozpadu nowotworu i tym samym niewydolności nerek i martwicy wątroby. Odsyłam do pracy życia dr Anatola Rybczyńskiego, którą należy koniecznie przeczytać przed zdecydowaniem się na taką kurację – jest to bardzo ważne ! Reakcja na nadtlenek jest zupełnie prawidłowa ( tak jak przy wzdęciach – w tym przypadku gazy w arterii ). Oczywiście przy tej kuracji wszelka chemia wykluczona. Te rady nie tylko dla Ewy ale innych zainteresowanych. Ricky

    1. pepsieliot 11 kwietnia 2014 o 20:24

      Dzięki Ricky

  33. ricky 12 kwietnia 2014 o 18:24

    Jeszcze kilka słów o diecie, która sama może uzdrowić w przypadkach wydawałoby się beznadziejnych. Oto dwa takie przypadki z autopsji (z mej wieloletniej obserwacji). 1/ chłopak wypisany ze szpitala z werdyktem co najwyżej 2-ch m-cy życia po operacji żołądka i dwunastnicy (organizm nie przyjmował pokarmu i był ciągle na kroplówce). Uznano że sytuacja nie rokuje poprawy. Pacjent nie stracił nadziei i po opuszczeniu szpitala próbował sam się odżywiać lecz z takim samym skutkiem (zwracał pokarm stały, soki, wywary z ziół – słowem wszystko). Poszedł za radą by pić wywar z jarzyn (seler, pietruszka, marchew) i ku swojemu zdziwieniu tym razem organizm zaakceptował ,pomimo że nie tolerował gotowanych jarzyn. Po ok. 3-ch m-cach poczuł ochotę na te odcedzone warzywa ze skutkiem pozytywnym. Dziś jest już na diecie normalnej (lekkostrawnej, z przewagą warzyw gotowanych). Ku zdziwieniu specjalistów w szpitalu przewód pokarmowy jest całkiem w porządku ! 2/ pewna kobieta zdiagnozowana jako rak jajnika postanowiła leczyć się sama ostrą dietą i przyjmować wyłącznie wywar a potem sok ze świeżego selera w efekcie w przeciągu 3-ch m-cy pozbyła się nie tylko zbędnych kilogramów ale i nowotworu. Obecnie na Węgrzech prowadzi się podobne kuracje oparte na marchwi (sok) plus lewatywy z kawy (?) lecz są niesłychanie kosztowne (wymagają stałego kontaktu ze specjalistą (!) Osobiście uważam, że przy ogólnym zrozumieniu zagadnienia właściwego żywienia oraz alkalizacji można przywrócić właściwe procesy fizjologiczne bez uciekania się do coraz bardziej wyrafinowanej medycyny współczesnej. Polecam więc picie wywarów z rana (przyrządzanych poprzedniego wieczoru ). Stawiam przede wszystkim na seler (przewaga), kartofel i trochę marchwi (zawiera krzem). Jak już wspominałem przedawkowanie krzemem jest b.niebezpieczne więc należy zrezygnować z produktów bogatych w ten pierwiastek (płatki owsiane, kasza gryczana, aloes, pokrzywa, skrzyp) choć dla zdrowych organizmów są one bardzo ważne gdyż oczyszczają krew.( rozrzedzają) i poprawiają pracę nerek. Do usług , Ricky Rada dla Ewy – uwaga na jakość orzechów (nie mogą być stare – mogą być pleśnie b. inwazyjne) najlepiej świeże i prawidłowo suszone, najlepszy jest migdał, laskowy , nie wolno ziemnych czy solonych, dobre są pestki dyni ale nie przypalone, również nasiona lnu.

    1. pepsieliot 12 kwietnia 2014 o 19:09

      Ricky ja tylko dodam , że ta kuracja węgierska, to jest klinika Gersona, niejako oddział tej w Meksyku, bo w USA nie można leczyć dietą. Jesteś pewien, że pokrzywa rozrzedza krew, a nie odwrotnie ?

      1. Waldi 22 czerwca 2014 o 07:30

        Pepsi! Zastanowiło mnie to Twoje powątpiewanie odnośnie pokrzywy i jej ewentualnych korzyści w postaci rozrzedzania krwi. Muszę Ci się przyznać, że miałem przez dłuższy czas takie same wątpliwości. Teraz jednak już wiem na pewno, pokrzywa działa nie tylko rozrzedzająco, ale przede wszystkim jest zabójcza dla patogenów.

        Już od dziesiątek lat cierpię z powodu zakrzepowego zapalenia żył i żylaków (skutki działań boreliozy i innych odkleszczowych syfów), i wyobraź sobie, że za każdym razem jak zdecydowałem się na kurację kasztanowcem lub POKRZYWĄ, to stan mój się pogarszał – wyciszona choroba żyl na nowo się odzywała i pojawiał się skrzep za skrzepem poprzedzany oczywiście stanami zapalnymi żył powodującymi, że czułem je, jakbym miał w nich ołów. Miałem trudności z chodzeniem.

        Wiec wydawać by się mogło, że pokrzywa zamiast rozrzedzać krew i zwiększać jej przepływ, coś tam w niej blokuje i utrudnia jej krążenie. No bo skoro takie stany zapalne…

        Później jednak poszedłem po rozum do głowy i uświadomiłem sobie w końcu, ze pokrzywa jednak działa prawidłowo w tych stanach zakrzepowych, że rozpuszcza różne złogi. No i właśnie owo rozpuszczanie wywołuje takie reakcje chorobowe. Jest to przecież typowe pogorszenie oznaczające zdrowienie – typowy tzw. HERKS. Ale to nie tylko to.

        Jak wspomniałem, pokrzywa jest też zabójcza dla różnych patogenów, w tym bakterii znajdujących się we krwi. Tak więc padłe bakterie i wszelkie ROZPUSZCZONE nieczystości organizm jest zmuszony usunąć, a to usuwanie daje wrażenie potwornego nawrotu choroby zakrzepowej. Później mi te wszystkie objawy minęły i teraz już nie reaguję „ujemnie” na pokrzywę.

        Życzę zdrówka i tak w ogóle dzięki za pomysł z tym blogiem. – uważam, że jest udany; zresztą wiele innych opinii mówi sama za siebie.

    2. Ewa 12 kwietnia 2014 o 23:09

      Dziekuje za rady. Czemu nie ziemne orzechy? Jem niesolone. Od pon. do pt w pracy pije sok z marchwii taki jednodniowy.
      Właśnie podrukowałam przepisy na koktaile, oczywiście bez nabiału. Zastanawim sie właśnie czy warzywa surowe czy gotowane? Mam blender, bo niestety wyciskarka do warzyw i owoców nie na moją kieszeń. A co myślicie o pyłku pszczelim? Len miele na bieżąco i sezam. Zaczełam też pić ostropest. Pokrzywę już też od jakiegoś czasu i skrzyp. Co miesiąc mam badanie krwii, więc monitorujr nerki i wątrobe. Po niedzieli mam kolejne. 25 marca miałam podany pamifos i tak co 4 tyg. Po niedzieli ide do lekarki i zasugeruje odstawienie, zeby zobaczyc czy jeszcze potrzebny. Generalnie czesto, ale nie zawsze boli nie w tej pachwini i promieniuje na noge.
      Pozdrawiam

      1. Krzysztof 13 stycznia 2016 o 00:44

        Cześć Ewa.
        Botanicznie orzeszki ziemne to nie orzechy, tylko strączkowe. Jakbyś jadła bób, albo groch.

    3. joan 30 stycznia 2015 o 17:30

      Moja babcia ma duże problemy z nerkami. Po jakiś bardzo słabych wynikach, zaczęła pić parzoną natkę pietruszki. Po powtórnych badaniach, wyniki były znacznie lepsze.

      Pozdrawiam 😉

  34. pepsieliot 12 kwietnia 2014 o 19:11

    Ricky i jeszcze jedno pytanie, co byś doradził przy przerzutach do płuc, od raka okrężnicy

  35. student1966 17 kwietnia 2014 o 07:46

    Osobom walczącym z rakiem polecam pestki dzikiej moreli albo wyciag z nich tzw amigdalina, latril lub wit B17. Do tego w celu zabicia grzybów, plesni i bakterii aparat zapper Jana Taratajcio, ja stosuje i po jednym dniu np zniknęły brodawki na dłoniach. Pan Jan promuje w swej książce Łańcuch Życia wlasnie wodę utleniona i prof. NIUMYWAKINA oraz podawanie. Preparatow krzemowych.wazna Uwaga zeby nie bylo problemów z oczyszczaniem organizmu poszukajcie metody dr Ashkara na usuniecie toksyn z limfy. Wszystko jest naturalne, tanie i dostepne w Polsce. Moi bliscy. Dziadek, wujostwo i ojciec umarli na raka i w nic nie wierzyli. JA szczęśliwie dozylem czasów internetu i you tuba, jest tam wszystko( Swiat bez raka, i Lekarstwo na raka). Zdrowe jedzenie i soki to podstawa ale probujcie metody dr Askara z czosnkiem i soczewica ( film na you tube).inaczej watroba zablokuje wydalanie toksyn z rozpadu guza. Na sam koniec, lewatywe kawowa od dr.Michala Tombaka kazdy moze sobie robic sam. Wlewnik gumowy albi irygator koszy 25 zl i jazda z tym koksem najpierw czyscimy jelito grube a potem dopiero resztę, organizmu. Wszyscy Ci ludzie sprawdzli na sobie jedno NIE MA NIEULECZALNYCH CHORÓB . Wszystkim na forum polecam książkę Tombaka, „Czy mozna zyc 150 lat?” A on line znajdziecie, „Łańcuch Życia ” Jana Taratajcio. Zdrowych i spokojnych Świąt Wielkanocnych dla wszystkich.

    1. pepsieliot 17 kwietnia 2014 o 18:38

      Studencie dzięki, Tobie też życzę wypasionego Alleluja !

  36. Ewa 18 kwietnia 2014 o 10:08

    Dużo czytałam o Zapperze i na pewno zainwestuje, ale już nie w tym miesiącu 🙂
    A i powiem Wam,że może te moje bóle „kostne” wynikają z tego, że odstawiłam tabletki na niedoczynność tarczycy i wczoraj odebrałam wynik kontrolny TSH. Szok, ponad 100. ups… taka mądra jestem,a o takim szczególe zapomniałam.

    1. pepsieliot 18 kwietnia 2014 o 13:05

      Ewo zdrowia bardzo życzę

  37. ricky 18 kwietnia 2014 o 20:52

    Pochwała warzyw – c.d. Wywar z warzyw stawiam ponad soki i surówki z uwagi na łatwiejszą przyswajalność niż „koncentraty”. Surówki są dla człowieka trudno strawne (celuloza), którą organizm musi oddzielić i wydalić a to wymaga dodatkowej energii. Wywar z warzyw zawiera wszystkie składniki mineralne w odpowiedniej proporcji (od wapna aż po krzem) a więc nie zakłóca metabolizmu. Warzywa po wygotowaniu to jedynie „wypełniacz i wymiatacz”. Odwrotnie z mięsem – wywar należy wylać, ponieważ zawiera tzw. puryny, które zagęszczają krew wraz z chemikaliami (z chowu i leczenia), antybiotykami, pleśniami, których jak stwierdzono kumuluje się średnio 3 razy więcej niż w warzywach. Najlepszym, stosowanym od dawien dawna sposobem usuwania tychże z krwiobiegu są wywary z jarzyn oraz ziół takich jak pokrzywa, skrzyp, mniszek a nie suplementy krzemowe. Aktywny krzem (łatwo przyswajalny) oczyszcza krew z w/w związków „rozrzedzając” ją a jednocześnie poprawia krzepliwość, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych. Jest jednak problem gdzie indziej. W chorobie nowotworowej krzem jest akumulowany w tkance nowotworowej (twarde guzy) a brakuje go w tkance zdrowej. Wiedzą o tym wszyscy onkolodzy. Jednocześnie nowotwór rozprzestrzenia się poprzez krwiobieg i naczynia limfatyczne. Dzieje się to wg Rybczyńskiego na skutek mnożenia się pleśni,która składa się z bardzo silnego związku białka z krzemem. Brak krzemu w organizmie jest tak samo istotny jak brak wapna (dwa najważniejsze makroelementy). Już prof. Sedlak dostrzegł b. ważne funkcje tego pierwiastka. W zaawansowanym nowotworze (nie zależnie od jego rodzaju i lokalizacji) znajdują się duże pokłady krzemu, który w normalnych warunkach „współpracuje” z systemem immunologicznym i nie pozwala na gromadzenie się drobnoustrojów, pleśni (beztlenowców). Leczenie sprowadza się do „prowokacji uśpionego organizmu” do rozbicia (przez utlenienie) tychże przy udziale aktywnego krzemu. Ten proces musi byc kontrolowany w trakcie „włączenia” i kilku-letniego oczyszczania. Zażywanie „krzemionki” bez ograniczeń przy nieczynnym systemie immunologicznym to „zasilanie nowotworu” i w chwili „zadziałania” może zaowocować w reakcję lawinową co prowadzi do zatrucia wątroby i nerek. Wynika z tego konieczność najpierw wspomagania nadtlenkiem a dopiero póżniej (jeśli to potrzebne) – ostrożnie krzemem! Po rozpadzie nowotworu uwalnia się krzem i zaczyna się reakcja łańcuchowa z efektem czasem tragicznym. Oto kolejny przykład; Pacjent po krwotoku z jelita grubego (póżniej operowanego) przyjął chemię i następnie leczył się preparatem krzemowym oraz ziołami. Czuł się w miarę dobrze (stany podgorączkowe). Po kilku m-cach pojawiła się wysoka gorączka (ponad 39 C), którą nie mógł opanować ogólnie dostępnymi środkami. Zaczęły puchnąć nogi (niedomoga nerek),doszło do zatrucia wątroby i zajścia pacjenta. Aby zrozumieć więcej należy uważnie przestudiować prace Nieumywakina i Rybczyńskiego. Praca badawcza oraz praktyka kilkudziesięciu lat Anatola Rybczyńskiego jest obecnie dostępna (w formie okrojonej) p.t Wygrać z Rakiem – wydana przez Optymalne Media (?!) i poza nieprecyzyjnym komentarzem warto się z nią zapoznać bo jest to najbezpieczniejszy sposób walki z patologią. Ricky, odpowiadam Ewie odnośnie orzechów ziemnych – są preparowane i przechodzą wysoko temp. obróbkę więc bywają zjełczałe (martwe – pleśnie) ogólnie ciężko strawne. Wszystkie orzechy żle suszone oraz stare należy omijać ! I na koniec coś optymistycznego jakby wyjęte z księgi humoru a nie Guinesa – pies, który przeżył 34 lata był karmiony głównie wywarami z jarzyn i skorupkami po jajkach (Australia). Dla Wszystkich łaknących zdrowia – niech nie zabraknie na stole świątecznym warzyw z jarmużem i jajkiem (zestaw alkaliczny). Jajka z chowu naturalnego są pożywne a na miękko potrafią obniżyć cholesterol ! Allelyja

    1. pepsieliot 18 kwietnia 2014 o 21:22

      Ricky dzięki, bardzo ciekawie prawisz, pozdrawiam Cię świątecznie!

  38. Balbina 22 kwietnia 2014 o 17:24

    Miałam gulkę w gardle, nic nie mogłam połykać, musiałam popijać aby jedzenie przeszło, a wczoraj późnym wieczorem ta gulka się urwała 😀
    Męczyłam się ok 5 lat, gulki nie ma, rura drożna 😀
    Połykam bez problemu, nie muszę już tak żuć i memłać jedzenie 🙂
    Zdrowia życzę Wszystkim, życzę zdrowia!

    1. pepsieliot 22 kwietnia 2014 o 18:38

      Balbino cieszę się razem z Tobą!!

  39. Ewa 29 kwietnia 2014 o 08:41

    Hej, po 6 tabletkach Euthyrox 75, dokładnie 10 dniach, TSH 12,6.
    Teraz nie wiem czy tamten wynik był po prostu źle zrobiony czy coś tak zaburza o TSH z tego co biorę np. ziemia okrzemkowa…

  40. Nina 1 maja 2014 o 13:57

    Ja pije 3% wode utleniona zrobiona z ” Hydrogen Peroxide 35% Food Grade Pure H2O2″. Zwykla woda w aptece zawiera stabilizatory i metale ciezkie m. innymi olow. Zwykle produkowana jest z 1 roczna gwarancja, wiec musi zawierac stabilizatory. Moja siostra, pracownica laboratorium przebadala wode apteczna i kilka innych, z okolic Szczecina.Okazuje sie ze najczyszcza to byla woda z hurtowni chemicznej i sklepu mysliwskiego. Najgorsza z apteki. Wode ktora pije tez przebadala i jej zdaniem jest czysta. U mnie uzywa sie ta wode do koserwacji niektorych produktow spozywczych.
    Ja pije wode utleniona wg amerykanskiego zalecenia, tj. 25 kropli dziennie, tylko raz dzienie na czczo. Powyzsze zalecenie stosowanne jest do wagi ciala. Pije okresowo i robie przerwy. Pozbylam sie oblencow, lambii, candydozy i czort wie czego jeszcze. Mam mniejsze alergie (alle dalej sa) i jestem bardziej energiczna. Wczoraj wlasie zaczelam picie i bede je kontynuowac przez 2 tygodnie. Przy piciu wody biore 2150 mg witamiy C, magnnez, super zynk, chlorella (18 pigulek dziennnie), witamia E, czosnek (3 lyzki dziennie, sprassowanego i wylezallego z sokiem z kiszoych ogorkow). Pije 3 razy dziennie, po stolowej lyzce na zimno tloczoego oleju lnianego. Do tego pije 0,5 l. jogurtu zmiksowanego z szpinakiem, swieza pokrzywa i mleczem. Pokrzywa i mlecz sa prosto z ogrodka, z korzeniami. Po zmiksowaniu wychodzi tego okolo 1 l. Dziele to na 3 razy dziennie. W czasie kuracji woda utleniona nie jem produktow mlecznych (z wyjatkiem kefiru i bioli), macznych produktow, cukru, wieprzowiny, kurczakow i bialego ryzu. Po takiej kuracji jestem jak nowo narodzoa.
    Zyczy WSZYSTKIM tu obecym owocych kuracji i zdrowka :), bo o ie musimy zadbac sami…..
    Zyczy WSZYSTKIM tu obecnym owocnych kuracji i zdrowka 🙂

    1. pepsieliot 1 maja 2014 o 17:55

      Nino dziękujemy i życzymy Tobie zdrówka & ściskamy

    2. Waldi 21 sierpnia 2014 o 23:36

      Bierzesz to wszystko i tak naprawdę, nie wiesz konkretnie co ci z tego pomaga…

  41. Waldi 4 lipca 2014 o 22:31

    Witam Cię Krzychu (myślę, że taka końcówka jest chyba poprawniejsza, ale na upartego…)!

    Dziękuję Ci przede wszystkim za tak obszerny wywód w odpowiedzi do mnie skierowanej -wysiliłeś się trochę-, jak i za życzenia zdrowia i radości – tak to mi jest bardzo potrzebne!

    No i stworzył się nam co nieco temat religii, a przecież mieliśmy pisać przede wszystkim o Wodzie utlenionej. Właśnie z tego powodu trochę balem się rozpoczynać ten temat (nie wiem czy Pepsi może go akceptować), ale uczyniłem tak tylko dlatego, że wiązał się on jakby nie spojrzeć z CUDOWNOŚCIĄ wody, w tym też cudownością wody utlenionej. Widzę, że jak w wielu innych wypadkach zadziałało tutaj porzekadło – „Uderz w stół…”. Cóż, ODEZWAŁEŚ się, więc i ja trochę jeszcze coś na ten temat napiszę (mam nadzieje, że PEPSI to zrozumie i się nie pogniewa).

    Właściwie, to sporo wyjaśnień pojawiło się w tekście Edyty, z którymi ja się w pełni zgadzam. Niemniej spróbuję coś jeszcze dodatkowo „wystukać”.

    Trochę Krzychu nieładnie postąpiłeś zarzucając mi powielanie KŁAMSTW. Pamiętaj, że zawsze kłamstwo trzeba wpierw udowodnić zanim się je komuś zarzuci – Ty tego nie uczyniłeś! Nie mam jednak do Ciebie jakiegoś wielkiego o to żalu, czy pretensji. Rozumiem Ciebie, jak i wielu innych katolików (podejrzewam, że jesteś studentem teologi, a może nawet osobą tzw. duchowną, a może tylko podszkolonym nieco parafianinem – nieważne…). Jesteście tak, a nie inaczej wychowani i nauczani zasad swojej religii. W tym miejscu pragnę wyrazić podziw dla Ciebie z mojej strony (mam nadzieję, że zaistniał on również ze strony nieznanej mi bliżej Edyty), gdyż mało jest pośród Was osób, które potrafią i są skłonne bronić swej religii i wiary tak, jak to Ty uczyniłeś. Bardzo szanuje takie gorliwe osoby, i mimo sporych nieraz różnic poglądów, ja dalej jestem skłonny z nimi dyskutować w pokojowej atmosferze i nieść im duchową pomoc, ukazując Prawdę w ramach mych najlepszych możliwości.

    Wykorzystując więc u siebie remisje chorobowe, postaram się chociaż częściowo odpowiedzieć Ci na Twoje kontrargumenty.
    Zacznijmy może od tego, że nie może być dwóch sprzecznych ze sobą prawd. Zawsze jakaś teza musi być prawdziwa, a inna błędna czy wręcz kłamliwa, jeśli jest wypowiadana przez adwersarza niekoniecznie wrogo nastawionego. Ty zarzuciłeś mi kłamstwo, bądź jego powielanie, ale przecież i ja mógłbym zrobić podobnie, lecz do czego by to prowadziło, jeśli żaden z nas nie uwzględniałby oczywistych faktów, a nie tylko jakiś tam pozornych potwierdzeń.

    Zatem, jeśli chciałbyś dociec rzeczywistej Prawdy, to nie możesz odnośnych zagadnień badać jedynie powierzchownie, musisz się dosłownie „wgryźć” w temat, dogłębnie go (nieraz wielokrotnie) analizując. Nie może Ci się więc tylko wydawać, że to robisz, ale faktycznie szczerze musisz do tego przystępować. Musisz za każdym razem, kiedy tylko przystępujesz do takiej głębokiej analizy zadawać sobie podstawowe pytania: Jak na daną sprawę (naukę zasadę, postępowanie propagowane przez Kościół i Twoją religię) patrzy sam Bóg i Stwórca wszechświata? Czy dane wielbienie Go wyrażane w nauce, zasadzie czy postępowaniu, Jemu odpowiada, czy też może jest On tym rzeczom zdecydowanie przeciwny.

    Żeby powyższe można było ustalić, a tym samym zdobyć uznanie u Boga i zbawienie, to -czemu chyba nie zaprzeczysz- potrzebna jest dokładna znajomość świętych Pism i poznawanie dwóch największych osobistości we wszechświecie (Ew. wg Jana 17:3); poprawne odczytywanie wersetów w nich zamieszczonych, bez wyrywania ich z kontekstu (tam, gdzie ten kontekst jest widoczny, a jego uwzględnienie nad wyraz pożądane bo niektóre wypowiedzi Pisma tego kontekstu za bardzo nie posiadają – Księga Przysłów, czy Kaznodziei), nie tylko tego sąsiadującego z aktualnie czytanym fragmentem, ale przede wszystkim z kontekstem CAŁEJ Biblii, jak i jej duchem, klimatem – to jest bardzo ważne!
    Poza tym nie mniej ważne jest to, aby znać znaczenie różnych oryginalnych słów, jak i ich odcienia znaczeniowe, w jakich Biblia w większości została spisana. No i jeszcze przy ustalaniu prawdziwości twierdzeń religijnych, nieodzowne jest zwracanie uwagi na historię swojej religii – czy faktycznie jest tak, jak to próbuje się nam przedstawiać – jak to próbują robić duchowi przewodnicy Kościoła i różni teologowie. Ważne więc jest szukanie w miarę obiektywnych autorytatywnych wypowiedzi zawartych w różnych podręcznikach historycznych, Słownikach, Encyklopediach, leksykonach oraz porównywanie ich ze sobą, jak również porównywanie brzmienia ważnych dla sprawy wersetów w kilku różnych, aktualnie dostępnych przekładach Świętych Pism, zwanych Biblią.

    Po pierwsze, to wystrzeliłeś z tym Łazarzem, jak z armaty No i dobrze – jest to klasyczny przykład pozornego zbijania argumentu, czyli wszystko wydaje się być sensowne. Jednak kiedy rozszerzy się daną myśl jeszcze bardziej, to okazuje się, że albo występuje od początku jaskrawa sprzeczność, albo wyłania się ona nieco później. Czyli inaczej mówiąc jest w miarę wszystko jasne i proste, ale… Tak jest, zawsze się może pojawić jakieś „ale”, które już na pierwszy rzut oka okazuje się decydujące w całej sprawie.
    Tak więc, Chrystus NIE WSZYSTKICH wzbudzał z martwych, jednak nie robił tego z zasadniczego powodu i na pewno nie był to powód związany z tym, że ktoś na owo wzbudzenie z martwych zasługiwał, a inny nie. Przede wszystkim jego głównym zadaniem zleconym przez Ojca, było „głoszenie tej Dobrej Nowiny o Królestwie”, a następnie dopiero wspomina się o innych cudownych rzeczach, jak wszelkie uzdrawianie (w tym rzecz jasna z martwych wzbudzanie), wyganianie demonów itp.. Dużo uzdrowień Jezusa było jakby przypadkowych. Jezus nie chodził specjalnie szukając ludzi chorych i martwych, natomiast „szukał zaginionych owiec z domu Izraela”, a później poprzez swoich naśladowców, „szukał” także szczere osoby spoza tego narodu, który odrzuciwszy Syna Bożego w osobie Chrystusa, przestał już być narodem wybranym i sam został odrzucony przez Boga.

    Druga sprawa, to fakt, że Jezus Chrystus, jako przyszły król, będzie na szeroką skalę uzdrawiał oraz wskrzeszał umarłych i ogólnie będzie błogosławić swym wiernym poddanym, jak i poddanym jego Ojca. Zatem jego cuda dokonywane w czasie, kiedy stąpał po ziemi, nie miały charakteru globalnego, a były jedynie preludium, zapowiedzią większych rzeczy, jakie już niebawem rozegrają się na tej boskiej planecie, jaką jest ziemia. Gdyby było inaczej, to możesz być pewny, że mnóstwu ludzi wówczas nieżyjących, lub poważnie chorych, Jezus przywróciłby tak życie, jak i zdrowie. Dlaczego? Z prostego powodu, gdyż zgodnie ze wspaniałą zapowiedzią biblijną, „…nastąpi zmartwychwstanie prawych i NIEPRAWYCH”, inaczej mówiąc tych, którzy byli „sprawiedliwi” i tych „NIESPRAWIEDLIWYCH”. Ludzie tylko do cna zepsuci, tacy, którzy zgrzeszyli niewybaczalnie przeciw duchowi świętemu, nie będą mieć zmartwychwstania (pomyśl np. o Judaszu). Przeważająca WIĘKSZOŚĆ natomiast powstanie z grobów i zostanie ostatecznie pod względem genetycznym, cielesnym i duchowym, na trwale uleczona. Taki a nie inny jest sens przelanej na Golgocie krwi Jezusa. Czy temu zaprzeczysz?!

    Tak więc patrząc z Twego punktu widzenia i punktu widzenia Tobie podobnych, Twemu „kontrargumentowi”, nie można by nic zarzucić. Wydaje się być logiczny i słuszny. Ale uwzględniając to, co ja przed chwilą napisałem, a także, co na ten temat napisała przede mną Edyta, a co jest oparte na ogólnej nauce Pisma Św., wymowa Twych tez zaczyna słabnąć, a ten kontrargument, przestaje być takowym, a staje się tym, czym był – li tylko Twoim i Tobie podobnych, spojrzeniem na całą tę sprawę.

    Oczywiście, Krzychu, że Maria (matka SYNA Bożego, a nie Boga, Jezusa) nie jest Boginią w sensie sprawowania niestosownej władzy -aczkolwiek króluje u Boku Chrystusa i jest tam u niego w sferach kosmicznych, także kapłanką-, ani też nie przyjmuje chwały należnej Bogu. Tak, ja na ten aspekt zwróciłem uwagę, delikatnie sugerując ten punkt widzenia odpowiednimi pytaniami. Dziwię się, że Ty jednak twierdzisz tak samo jak ja, skoro tę właśnie Marię uważasz za ORĘDOWNICZKĘ. A mógłbyś znaleźć mi choć jedno konkretne i dosłowne potwierdzenie tego w Piśmie Świętym, bo to, co zaprezentowałeś, wybacz, ale jest niskich lotów. To jest typowe dla nie znających Biblii,- naciąganie i arbitralne tłumaczenie wypowiedzi biblijnych, które w ogóle, lub tylko pozornie zdają się być argumentami w odnośnej sprawie. Ty nie powinieneś posiłkować się takimi „argumentami”, bo jak na moje pierwsze wrażenie, jesteś dość oczytany w kwestiach religijnych i trochę tego Pisma jednak znasz.

    Od razu chciałbym abyś wiedział, że mimo tych wszystkich wypowiedzi, ja nie żywię jakiejś nienawiści (jak to katolik, – zbytnio dramatyzujesz i używasz przesadnych i niezbyt stosownych sformułowań; natomiast, co do „zazdrości”, to wiedz, że ta cecha jest właściwą Bogu, inaczej mówiąc: wymaga On „wyłącznego oddania”) ani do Marii, ani tym bardziej do Boga i nie uważam tej ostatniej postaci za złą i małostkową, jak zdajesz się sugerować – trzymam się tylko wiernie wypowiedzi Słowa Bożego z uwzględnieniem ich klimatu i kierując się przy ich rozważaniu najzwyklejszą logiką, a przede wszystkim prosząc swego Boga i Stwórcę o zrozumienie Jego spraw. Takie podejście sprawia, że bardzo szybko udaje mi się ocenić i odróżnić to, co zgodne jest z Prawda, od tego, co po prostu jest wypaczone i ma w sobie tylko pozór prawdy.

    Wypaczone zapatrywania na osobę Marii nie przydają czci ani jej samej, ani Stwórcy. Sam dogmat o wniebowzięciu, który nie ma żadnego potwierdzenia w Biblii, ma służyć poparciu bezpodstawnego twierdzenia, jakoby Maria była ORENDOWNICZKĄ u Boga. Ale czy Jezus Chrystus kiedykolwiek wyraził taki pogląd? Otóż nie, powiedział on coś wręcz przeciwnego: „Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie. Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to” (Jana 14:6, 14; porównaj Dzieje Ap. 4:12). A zatem nie Maria, lecz sam Jezus Chrystus -”JEDYNY POREDNIK między Bogiem, a ludźmi”- wstawia się za nami u Stwórcy. Tylko jego wstawiennictwo się liczy i tylko jego wypowiedzi przed Bogiem można nazwać -stosując Twoją nomenklaturę- „wzmacniającymi” nasze prośby. To przez Jezusa – nie przez Marię – powinniśmy zwracać się do naszego Życiodawcy o pomoc „w chwili potrzeby” i w każdej innej chwili dla nas i dla innych bardzo ważnej (Hebrajczyków 4:16, Dąbrowski). Spójrz, Krzychu, jak sprytnie przeszedłeś (bezwiednie, lub świadomie i z premedytacją) od solidnego mego argumentu modlitwy do…, do tekstów biblijnych, które miałby Marię w jakimś stopniu uprzywilejować. Ale pamiętaj, nie da się poznać Prawdy -cały czas zakładam, że chciałbyś ją poznać-, jeśli będziemy w Piśmie uwzględniać tylko te rzeczy, które naszym, czy innych zdaniem są „dowodami” na poparcie jakichś tez, a pomijać te, które są wyraźnym ich zaprzeczeniem, bądź pozwalają tylko wyciągnąć odmienne wnioski. Jeśli więc ja powołałem się na ARGUMENT, nie do zbicia, że modlić się należy tylko do Stwórcy, to jakże powierzchowne i wymijające, i bez siły wyrazu w porównaniu z tym, było to wszystko, na co Ty się powołałeś.

    A więc PRAWDA PODSTAWOWA – Maria, matka SYNA Bożego, a nie Boga równego Najwyższemu (niebiblijna Trójca, biorąc też personifikację ducha św.), jest pokorną służebnicą -nawet po znalezieniu się w pozycji królowej i kapłanki w niebiańskim Królestwie-, i jako taka nigdy nie będzie chciała odbierać należnej Bogu czci, ale nie na podstawie jedynie pewnych określeń, jakie wskazują na oddawanie jej, -jak wielu innym ludziom- szacunku, ale poprzez PRZYJMOWANIE MODLITW. Dostrzegasz w końcu tę wyraźną i zasadniczą różnicę?! Myślę, że tak! I na tym właśnie polega niestosowność czci, jaką okazuje się Marii, i jakiej ona sama nigdy chcieć nie będzie. Jest Cześć i cześć; Chwała i chwała. Jakiekolwiek uwielbienie wobec stworzeń, tych niższych, czy wywyższonych przez Boga, będzie zawsze WZGLĘDNE, natomiast bezwzględna cześć i chwała, która wyraża się głównie poprzez MODLITWĘ, należy się jedynie STWÓRCY. Nieważne więc jest to, czy znajdziemy jakiś werset, który coś -zdawać by się mogło- bardzo chwalebnego mówi o Marii, ale to czy my traktujemy ją tak, jak zaleca Pismo. Jeśli bezwzględnie oddajemy jej cześć taką, jaką jedynie powinniśmy oddawać Stwórcy całego uniwersum (modlenie się przez nią i -o zgrozo- do niej samej, co wykazałem, że jest bardzo niestosowne, – jest grzechem wobec Boga prawdziwego, a nie jakąś Jego małostkowością, wszak to, jak się Go wielbi nie jest dla Niego bynajmniej sprawą błahą), to dopuszczamy się rażącego bałwochwalstwa, jakie w czasach biblijnych było karane śmiercią, i za jakie niebawem Bóg wywrze pomstę na wszystkich podobnie postępujących obecnie. I nie ma tu najmniejszego znaczenia to, czy ktoś taki jak Ty na przykład, będzie w sposób osobisty i duchowy doświadczać swego Boga, czy też będzie do tego stosować jakiekolwiek „akcesoria” (nie jest to znowu takie straszne słowo, aczkolwiek ja użyłbym – REKWIZYTY), gdyż bałwochwalstwo (są jego najróżniejsze formy) jest bałwochwalstwem, jest poważnym wykroczeniem wobec Najwyższego i stąd też ten mój ostrzegawczy ton w poprzednim wpisie.

    „3 Odnośnie kupczenia – Człowiek jest tylko słabą istotą, upadającą i poddającą się, niestety, wyrafinowanym zabiegom złego .Zresztą nie wszyscy, którzy związani są z Kościołem, są osobami wierzącymi. Wielu trwa przy (a nie W ) Kościele ze względu na możliwość kupczenia (zarabiania), wielu też ulega pokusie, czy też daje się omamić sztuczkom mistrza iluzji (…) Bywa też i tak, że wielu przychodzi po to, aby rozsadzać od środka. Nie będę przytaczał znanych mi przykładów, ale naiwnością byłoby sądzić, że KK, czy też jakikolwiek inny jest wolny od takich przypadków”.

    Przypuszczam, że pisząc o kupczeniu, miałeś na uwadze ten incydent związany z wodą z Lourdes, ale przecież to nie jest jedyny element takiej niewłaściwej postawy w wydaniu osób związanych w jakikolwiek sposób z Kościołem i ja też nieznacznie zwróciłem na ten fakt uwagę wspominając o kupczeniu także relikwiami. No i co jeszcze ważne – owo kupczenie w różny sposób się objawiające, dotyczy często ludzi właśnie będących „w”, a nie „przy” Kościele, wręcz tych, którzy piastują wysokie przywileje w swych religiach, i którzy powinni być wzorami dla reszty „trzody”. „Przykład [przecież] idzie z góry” – czyż nie?!

    Zauważyłem już nieraz, że różni przedstawiciele Kościoła, zniżają się do takiej, rzekłbym, bezmyślnej trochę obrony Kościoła rozdzielając go na „wierzących” i „niewierzących” ; na „praktykujących” i „niepraktykujących” ; na będących na „szerokiej drodze” i tych na „drodze wąskiej”. To ciekawe, ale czynią tak jedynie, kiedy chcą na siłę usprawiedliwiać poważne niedopisania i grzechy większości wiernych i nie utożsamiać ich z resztą Kościoła. Natomiast, kiedy zależy im na ukazaniu potęgi religijnej, to jakże dumnie powołują się na wszystkich, bez wyjątku,ochrzczonych wyznawców Kościoła katolickiego. Czyż nie trąci to hipokryzją?! Oczywiście, że tak, tak zresztą jak wiele innych rzeczy, których, chcąc być uczciwym, nie należałoby przemilczać.

    A tak przy okazji – „wąska i szeroka droga” wg Biblii, to nie jakieś oddzielenie „dobrych” od tych nieco gorszych, czy bardziej złych istniejących w obrębie religii prawdziwej, ale jest to rozgraniczenie religii w ogóle. Chodzi wyraźnie o ludzi wyznających prawdziwą religię i znajdujących się tym samym na „wąskiej drodze” wiodącej do życia, a także wielkiego skupiska religii niezgodnych z wszystkimi naukami Biblii i znajdujących się przez to na „szerokiej drodze” prowadzącej ostatecznie do zagłady. Ludzie kroczący „wąską drogą” i wyznający prawdziwą religię, nie znają czegoś takiego jak podział na „praktykujących” i „niepraktykujących”, gdyż wszyscy są aktywni duchowo i w sposób zjednoczony oddają we właściwy sposób cześć prawdziwemu Bogu. Tak też było pośród pierwszych PRAWDZIWYCH chrześcijan i naśladowców Chrystusa, do czasu nastania zapowiadanego przez niego wielkiego odstępstwa od wiary, jaką on rozbudził u tych swoich naśladowców. Owe rozgraniczenia, to jakieś kuriozum! Takich dziwnych rzeczy jest jeszcze więcej w Kościele, lecz nie uważam za słuszne, aby je tu teraz wymieniać.

    Zabiegi Złego, tego „mistrza iluzji”, nie ograniczają się tylko do wpływu na słabych ludzi i podsuwaniu im pokus, załóżmy, do niemoralności płciowej czy do ulegania zachłanności i materializmowi. Jego wpływ jest jeszcze bardziej niebezpieczny, gdyż działa on bardziej przebiegle i perfidnie zarazem, oszukując mnóstwo ludzi szczególnie w sensie religijnym. Łatwo jest bowiem stwierdzić, że np. pedofilia jest zła; homoseksualizm jest czymś, czego Bóg nie aprobuje; zdrada małżeńska jest wyraźnym złamaniem jednego z przykazań, czy też uganianie się za rzeczami materialnymi, okaże się ostatecznie zgubne. Natomiast jakże trudno jest odróżnić prawdę od fałszu religijnego a z kolei bardzo łatwo jest wskazując na te różnice, niechcący zranić czyjeś uczucia. I to właśnie ten jakże wyrachowany sposób zwodzenia, oddzielania ludzi od Boga Prawdy, wykorzystuje „bóg tego świata [i jego większych i mniejszych religii, znajdujących się na „szerokiej drodze”, także]”. Oczywiście temat ten, to temat rzeka i nie będziemy omawiać go na tym forum. Jeśli byś chciał, to możemy wymienić się adresami mailowymi i pisać do siebie prywatnie.

    Na koniec mogę Cię Krzychu tylko zapewnić, że wspomniany przez Ciebie „mistrz iluzji”, nie musi posyłać nikogo, by rozsadzał Kościół od środka, bo do swego rodzaju infiltracji doprowadził on już przed wiekami (konkretnie w II i III wieku po Chrystusie) i właśnie w jej wyniku doszło do potwornego odstępstwa a następnie połączenia się owych odstępców z pogańskim Rzymem, co skutkowało ostatecznie pewnym niegodnym sojuszem religijno-politycznym. Ów sojusz, ta nieaprobowana przez Boga fuzja, przyczyniła się właśnie do powstania Twego Kościoła – Kościoła RZYMSKO-katolickiego. Od tamtej pory, Kościół ten zawsze szedł ręka w rękę z polityką i militaryzmem dążąc do coraz większej w tym zakresie ekspansji. Rzym, za czasów Juliusza Cezara, przejął w testamencie mnóstwo elementów i pogańskich nauk, oraz władzę „pontefexa maximusa” – Najwyższego kapłana rodem z Babilonu. Wszelkie insygnia władzy, szaty liturgiczne, przelano wtedy na cesarzy rzymskich, w tym na Konstantyna zwanego Wielkim, który w tamtym czasie stał się Najwyższym kapłanem religijnym i bez wątpienia decydentem politycznym – można powiedzieć, że stał się jakby pierwszym papieżem, choć wtedy oficjalnie nie znano jeszcze tej nazwy, nie znano tego tytułu. Cały ten twór pogańsko – nominalnie chrześcijański przejął mnóstwo dogmatów babilońskich i ustanowił je dogmatami również dla siebie poddając je dla kamuflażu pewnej „obróbce” by przystosować je do nurtu niby chrześcijańskiego, biblijnego. Dlatego tez kult Marii jest niczym innym, jak kontynuacją kultu babilońskiej bogini o imieniu Semiramis, którą określano jako „panią nieba” czy „królową niebiańską”, a także jako „bogini matkę” z małym synkiem Nemrodem u swego boku, którego później wielbiono jako Boga. W Babilonie, Egipcie i innych potęgach religijnych, czczono też różne triady równych sobie bóstw. To wszystko zawsze było jest i będzie potępione przez Jedynego i prawdziwego Boga, a także Jego Chrystusa – to wszystko było i jest, -ale niebawem przestanie istnieć- religią fałszywą, jaką Diabeł (buntowniczy anioł) rozprzestrzenił na ten świat niczym gangrenę… O jej, ale co ja robię, za bardzo wszedłem w temat, więc kończę go już czym prędzej.

    Tak jak już wspomniałem, możemy pisać do siebie, ale nie na tym forum.

    Pozdrawiam i życzę Ci owocnych przemyśleń, do jakich być może również i teraz, mimo woli, Cię sprowokowałem.

    Waldi

  42. pepsieliot 4 lipca 2014 o 23:21

    Waldi nie mam nic przeciwko ciekawej dyskusji na moim blogu, jeden z moich wcześniejszych tekstów http://www.pepsieliot.com/uwaga-tekst-tylko-dla-agnostykow-gdyz-to-nie-jest-apokryf/
    jest jeszcze innym podejściem do tematu

    1. Waldi 5 lipca 2014 o 07:44

      No to świetnie! Cieszę się, że ukazałaś mi to drugie forum i dzięki Ci za szczerość w odniesieniu do swoich poglądów. Z ateistami lubię także dyskutować, sek tylko w tym, że nie zawsze mam czas na zbyt obszerną dyskusję a do takowej skłaniają niektóre, również obszerne -nie tylko Twoje- wywody.

      Zatem, jak znajdę czas, a i samopoczucie dopisze, bo jak już wiesz, potrafię się czuć paskudnie z powodu swojej choroby, to bez wątpienia ustosunkuje się do Twoich wypowiedzi – faktycznie trochę, a niekiedy i mocno sprzecznych z moimi, ale mimo wszystko dość ciekawymi i wartymi roztrząsania.

      Pozdrawiam ciepło

      Waldi

      1. pepsieliot 5 lipca 2014 o 09:01

        Przede wszystkim Waldi życzę Ci wiele zdrowia, dlatego pozdrawiam Cię serdecznie i z przyjemnością przeczytalam Twój wpis

        1. Waldi 6 lipca 2014 o 12:45

          PEPSI… dzięki za życzenia. Napisz mi tylko, proszę, jak zrodził się w Tobie ateizm. Czy powstał on u Ciebie na przykład w czasie nauki, kiedy m.in. „liznęłaś” trochę z ewolucji, -może zraziłaś się do głównych Kościołów z powodu ich obłudy- czy tez wychowałaś się w rodzinie ateistów i tym samym wpajano Ci wręcz od dziecka pogląd materialistyczny najprościej wyrażany stwierdzeniem Gagarina – „Boga niet”? Dla mnie jest to ważne, gdyż łatwiej mi wtedy będzie dobrać odpowiednia formę zwracania się do Ciebie i w ogóle ukierunkowania swych myśli, kiedy będę następnym razem coś więcej do Ciebie pisać. Wyobraź sobie, że ja tez do pewnego znamiennego momentu w moim życiu, uważałem siebie za stabilnego i zaciekłego nawet, ateistę…

          Pozdrawiam serdecznie i szczerze.

          Aha, i jeszcze jedno – Czy wiesz dlaczego nie można zamieścić wpisu pod tym, jaki należy do gościa o ksywce „Krzycho”? Najprościej byłoby kliknąć na „odpowiedź”, ale niestety, tej możliwości tam nie ma.

          Nie wiem, może jest tak, że istnieje ograniczenie odpowiedzi do tylko jednej…

          W każdym razie ja byłem zmuszony ten mój ostatni najobszerniejszy wpis do niego, przekazać poprzez główny komentarz i nie wiem, czy on go teraz szybko znajdzie. O właśnie! Kolejna sprawa.- zawsze niezmiennie klikam i zaznaczam te dwa pola poniżej, a mimo to nie mam żadnego powiadomienia w Poczcie o odpowiedzi dla mnie, bądź o jakimkolwiek nowym wpisie. Czy znasz tego przyczynę? Czy dałoby radę coś z tym zrobić?

  43. pepsieliot 6 lipca 2014 o 14:48

    Sorki Waldi, nie wiem dlaczego szwankują niektóre funkcje na tym blogu. Zgłoszę problem. Jeżeli chodzi o ateizm, to pomimo, że wychowałam się w rodzinie katolików praktykujących, w pewnym momencie przestałam wierzyć w Boga, tak samo jak w św. Mikołaja. Nie zadziało się nic przełomowego, ani krytycznego, po prostu. Wiara jest, albo jej nie ma. Już od dawna wiem, że nie da się ludzi zachęcić do wiary, czy nie wiary nawet logicznymi argumentami. Jedni wierzą, a inni nie. Jedni i drudzy bardzo się przy tym sobie dziwią nawzajem. Nie ukrywam też, że jak mi wpadnie w grabki jakaś pozycja typu Bóg urojony Richarda Dawkina, albo Oni rządzą światem – Marrsa Jima, to okazuje się, że albo mam podobne przemyślenia, albo dowiaduję się czegoś konsekwentnie wspierającego moje idee. Zauważyłam też taką prawidłowość, o której pisałam przed chwilą, że to co dla mnie jest jasne i logiczne w tych pozycjach, dajmy na to, dla wierzących jest zupełnie czymś innym. Po prostu nie wierzą w to, wierzą w co innego. Tobie wrzuciłam ostatnio tego mojego posta jedynie w celach poznawczych, jakbyś miał czas to mógłbyś go przeczytać. Natomiast uważam, że o wierze zupełnie nie ma dyskusji, oczywiście w przypadku gdy jedni wierzą a inni nie. O tym się nie dyskutuje, gdyż dla ludzi niewierzących wiara jest niezrozumiałym abstraktem i pewnie odwrotnie też. Natomiast czynienie dobra może być tym, co nas zawsze może połączyć. Tylko, że jako ateistka nie zawsze jestem jednomyślna z wierzącymi co jest na pewno złem. 🙂 Pozdrowionka.

  44. pepsieliot 6 lipca 2014 o 14:49

    I jeszcze jedno Waldi, jakby Krzysztof się nie zjawił wkrótce na blogu, to wyślę mu maila, że czeka na niego tutaj Twoja rosochata odpowiedź 🙂

    1. Waldi 13 lipca 2014 o 07:00

      Cześć PEPSI!
      Przed chwilą zamieściłem na Forum, jakie podałaś mi powyżej, swój dość pokaźny wpis, gdyż pomyślałem sobie, ze tam temat religii najlepiej będzie pasować.
      Pisałem ten tekst na raty, także nocą, więc trochę czuje się zmęczony i nie mogłem tak jak planowałem ustosunkować się również do Twych informacji o książce „Święty Graal…”, oraz do wypowiedzi innych uczestników tego Forum. Nadrobię to w późniejszym czasie, jak nieco odpocznę.

      Przypuszczam, że jesteś dość wytrawną czytelniczką i niejedną pokaźniejszą treściowo książkę już przeczytałaś. Jeśli tak, to chyba nie powinnaś mieć jakichś większych trudności z przeczytaniem tego materiału, jaki Ci przekazałem. Starałem się tak formułować myśli i taki materiał zebrać, aby nikogo nie zanudzić, a wręcz przeciwnie – mocno zaciekawić! Mam taką nadzieję, że się tak stanie w Twoim wypadku.

      Myślę, że uda Ci się zapoznać z z tym najobszerniejszym wpisem tak jak ja go pisałem, czyli NA RATY. Szkoda tylko, że nie zachowuje się tu formatowanie tekstu, gdyż wszystko zlewa się w jedną wielką masę – zanikają podkreślenia, pogrubienia, kursywa i wszelkie kolory nagłówków, podtytułów; nie zachowuje się też wyjustowanie tekstu.. Nie wiem, ale myślę, że można byłoby ten cały tekst dla ułatwienia i lepszego, przyjemniejszego czytania, wydrukować, albo przynajmniej przerzucić do systemowego edytora tekstu, gdzie można by było powiększyć sobie dla wygody samą czcionkę.

      Pozdrawiam gorąco i życzę pożytecznych rozmyślań nad całością. Jeśli coś będzie dla Ciebie niejasne, bądź będziesz chciała się o coś jeszcze dopytać, to wal śmiało. Zawsze, na ile będę potrafił, udzielę ci odpowiedzi.

      Waldi

      1. pepsieliot 13 lipca 2014 o 08:41

        Waldi dziękuje za Twój wpis, daj mi trochę czasu na dokładne zapoznanie się z tekstem, który już pobieżnie przeglądnęłam. Gdy nauka nie ma na coś dowodów to ja nie wierzę na siłę nauce. Z ateizmem nie jest tak jak z wiarą, że koniecznie musisz szukać argumentów za, po prostu gdy teoria ewolucji ma luki, to ja ją podwarzam we własnej głowie , co zupełnie nie ma wpływu na nagłe objawienie i wiarę w Boga. Czytałam o teorii z Kosmitami i jestem bardziej skłonna przychylić się właśnie do niej. Jestem pewna, że w Kosmosie są cywilizacje znaczńie od nas bardziej rozwinięte i jest prawdopodobieństwo, że Ziemia była przez Kosmitów odwiedzona. Jeżeli Bóg istniałby to nigdy nie mogłabym się pogodzić z Jego okrucieństwem, człowiekowi można wybaczyć. Cieszę się więc, że Go ńie ma, gdyź musiałabym Go obwinić za każdą jedną łzę dziecka. A tak wiem, że kaźda tragedia jest po prostu losowa, albo wynika z okrucieństwa i glupoty człowieka. Jedno zwierzę ma szczęście wychowywać się w kochającej i rozpieszczającej go rodzinie, a drugie w ciasnej klatce cżeka na rzez. Nie mówiąc że nawet po śmierci chrześcijanie nie przewidują dla nich szczęścia, chociaż są niewinne. Na każdym kroku widzę okrucieństwo świata i do tego często czynione pod płaszczykiem rreligijności. Nawet jakby jakiś Bóg to stworzył, chociaż to brzmi jak baśń, to ja mam to gdzieś. Na imię mam Kaśka. Napiszę odpowiedx nie popartą niczym, pod Twoim ciekawym esejem, za co Ci dziękuję.

  45. Waldi 15 lipca 2014 o 06:37

    No to witam Cię KASIU bardzo ciepło i serdecznie!!!

    Dzięki Ci za te Twoje kolejne szczere wynurzenia do których zaraz postaram się w miarę krótko odnieść – jeśli nie zdążę za pierwszym podejściem, bo nie za dobrze się czuję (choroba wali mi po oczach i słabo widzę), to dokończę później.

    Przede wszystkim jednak chciałbym Ciebie za coś przeprosić i to bardzo mocno. Co to takiego?
    Otóż wyobraź sobie, że postanowiłem „przelecieć się” po całości tego swego -jak to z docenianiem nazwałaś- „ciekawego eseju”, to w chwili, kiedy dobrnąłem już prawie do końca, natrafiłem na coś, co mnie ZMROZIŁO. Chodzi konkretnie o pewne słówko, w stwierdzeniu, że „bezmyślnie” negujesz istnienie Boga. Wiedz, Droga Kasiu, że to wcale do Ciebie nie pasuje, tzn. nie wobec Ciebie należałoby tego określenia użyć i ja też nie miałem na uwadze tego robić. Tym bardziej, jeśli uwzględni się ten Twój ostatni szczery wpis. Jak to więc się stało, że to nieprzyjemne być może dla Ciebie słówko ( w moim odczuciu może być ono dla kogoś takiego jak Ty BARDZO nieprzyjemne) znalazło się w tym moim twierdzeniu? Stało się to dlatego, że ja pewne myśli wklejałem z listu, jaki już dawno temu napisałem i jaki kierowałem głównie do swoich dwóch dobrych znajomych ateistów, w tym do wspomnianego już kolegi z klasy, jaki zmienił u mnie pogląd na temat Boga. U nich właśnie była widoczna bezmyślność w krytykowaniu wiary w Boga i oni głównie bazowali na ewolucjonizmie.

    Zatem wygląda na to, a właściwie jest to pewnik, ze to ja BEZMYLNIE, bo bez specjalnego zastanowienia, skopiowałem m.in. ten fragment z pamiętnego listu, jaki uchował się w moich zbiorach po wielu latach. Skopiowałem, wkleiłem i niedokładnie sprawdziłem, nie pozmieniałem wszystkiego. Jedynie skorygowałem zaimki osobowe i wyraźny wpis wskazujący, że kieruję te wypowiedzi do Ciebie. Wybacz mi proszę ten zdawać by się mogło afront, nie było to bowiem zamierzone w twoim kierunku.
    Pozdrawiam
    Waldi, a właściwie, jak łatwo się zorientować – Waldek

    1. pepsieliot 15 lipca 2014 o 07:20

      Waldku spoko, wcale się nie obraziłam, bywam bezmyślna, życzę Ci przede wszystkim zdrowia i czytam Twój esej 🙂

      1. Waldi 15 lipca 2014 o 09:25

        Kasiu – uspokoiłaś mnie! Dzięki za życzenia. Możliwe, że jak skończysz czytać (mam na myśli przeczytanie całości, a nie kolejnego fragmentu), to ja już zdążę znowu coś wystukać. Jednak nie będzie to już tak obszerne.

  46. Lotus 28 lipca 2014 o 19:12

    Dużo ciekawych odkryć można się dowiedzieć. Z niektórymi osobami nawet bym się prywatnie skontaktował, jakby była taka możliwość, ale niektórzy niezalogowani.
    Odnośnie wody utlenionej, nie mam jeszcze zdania, bo zarówno plusy i minusy czytałam.

    Pepsi a Ty stosujesz?

  47. pepsieliot 28 lipca 2014 o 20:15

    Lotus nie stosuję, bo jestem zdrowa, od wielu lat przestrzegam diety, suplementuję się i biegam codziennie. Dlatego piszę tego bloga.

  48. Lotus 31 lipca 2014 o 21:19

    Ok, myślałam, że masz doświadczenie 😉 Skontaktowałam się w sprawie wody utlenionej
    z chemikiem i naukowcem, który unika lekarzy i nie jest żadnym przedstawicielem firmy farmaceutycznej.
    Nie poleca na dłuższą metę wody utlenionej do użytku wewnętrznego. Także zostanę przy zewnętrznym stosowaniu 🙂

  49. Waldi 1 sierpnia 2014 o 21:27

    Lotus, a zapytaj tego chemika, co sądzi o nadtlenku wodoru 30 procentowym czystym do analiz, który można rozcieńczyć i uzyskać takie samo stężenie, jakie występuje w wodzie utlenionej… Piłem kiedyś kropelkami wodę utlenioną, ale gorzej się czułem. Lecz przy nacieraniu było to samo – czyli chyba prawidłowe reakcje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *