Pepsieliot
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
0
50 online
30 215 VIPy

Smutek, lęki? Podaję listę 5 alternatyw dla valium i prozacu

Gdy jesteś u kresu sił, jednak prawdopodobnie sięgniesz po psychotropy, ale im szybciej przestaniesz je brać, tym masz większe szansę na otrząśnięcie się z tego zniewolenia. Tym razem podwójnego, bowiem psychotropy paradoksalnie uzależniają psychicznie i za chwilę masz już dwa poważne problemy.

Żadne chemiczne lekarstwo nie będzie ostatecznie dobre, bowiem tylko stłumi emocje. Emocji nie powinno się tłumić, wyłączając sytuacje depresji klinicznej, czy faktycznej choroby psychicznej, bycie nieświadomym. Emocje to są odpowiedzi ciała na egotyczne myśli. Tłumienie emocji na dłuższą metę prowadzi do chorób ciała. Zacznie rozwijać się choroba psychosomatyczna.

Tymczasem remedium to woda, oddechy, dieta wysoko wibracyjna i bieganie. Wystarczył rok biegania i głębokiego oddychania i potworne strachy trwające całe lata nagle odeszły.

Przy czym uważka, bieganie raczej nie pomoże wyjść z nerwicy lękowej na diecie mięsnej, czyli gdy jesz podobne do siebie ssaki. Nie pomoże też gdy konsumujesz złom ze złomowiska.

Jak powiedział mąż, gdy przydeptał pończochę żony, w której była jej stopa, „wydaje mi się, że coś w tym jest”

Owszem, jest:) Wykorzystaj swoją nerwicę lękową do własnej ewolucji, po to jesteś straszona, żeby w końcu wyleźć z tej gawry. Powinien Cię wykurzyć ten lęk z tapczanu i pójdziesz wtedy własną drogą.

Podaję listę alternatyw dla valium i prozacu

1.Niacyna, czyli witamina B3

Niacyna w odpowiednich dawkach działa jako naturalny środek uspokajający i powoduje rozluźnienie, lub po prostu dobry, leczący, spokojny sen. Niacyna nie uzależnia, i jest bezpieczniejsza od jakiegokolwiek produktu farmaceutycznego. Dawkowanie niacyny zależy od stanu psychicznego.

Najlepszym autorem w tym temacie jest dr. Abram Hoffer, którego doświadczenie sięga początku lat pięćdziesiątych i już wtedy rutynowo podawał według własnego protokołu co najmniej tyle niacyny ile witaminy C.

Dlaczego szpitale psychiatryczne milczą na temat niacyny, czyli Witaminy B3?

ważne

Ponieważ nie wiesz jeszcze, czy dobrze znosisz rumień po niacynie, i czy nie jesteś uczulona na niacynę, najlepiej kup setkę, wysyp z kapsułki i zacznij od 1/4. Jednak dawki „leczące” są spore.

2.Kwas foliowy, czyli Witamina B9

Okazuje się, że osoby dotknięte depresją mają zbyt niski poziom 5-MTHF i raczej jest to pewnik dla całej populacji, bowiem wykonano wiele badań w tym temacie. Badacze doszli do wniosków oczywistych, że podawanie kwasu foliowego w formie 5-MTHF prawdopodobnie będzie leczyć z depresji. Do tego w sposób tani i pozbawiony negatywnych skutków ubocznych.

Słyszałeś o kwasie foliowym, który leczy depresję?

3. B-compleks

Aby nasza psychika mogła przestać nas martwić i straszyć, musimy również zabezpieczyć cały proces metylacji, czyli żadnej witaminy z grupy B-compleks nie może nam zabraknąć, a przede wszystkim (oprócz sporej dawki niacyny i kwasu foliowego) oczywiście B12, B6, ale też B2, oraz aminokwasu metioniny

4. Inne mega ważne!

Witaminy D3 (w protokole z K2), A (dobry Betakaroten), E (tylko naturalna), C (jak najbardziej może być kwas askorbinowy), oraz jak zwykle selenu (zanim zaczniesz przyjmować selen, trzeba go zbadać), jodu, cynku i żelaza(oczywiście w postaci żelaza to tylko przy potężnbej anemii z braku żelaza, nie mylić z anemią megaloblastyczną z powodu braków B12), oraz odpowiedniej podaży Omega 3

Wiadomo, że 4 szklanki obok biegania (oddychanie na 4) i namawiam Cię do codziennego postu przerywanego, będą podstawą Twojej zmiany

Dodam jeszcze parę innych czynników za dr Andrew Saul’em „Witaminerem”, z których wszystkie są elementami prawidłowego odżywiania.

Lecytyna

Jest to suplement diety bogaty w fosfatydylocholinę, dzięki czemu ciało może wytworzyć acetylocholinę, która jest neuroprzekaźnikiem odkrytym i opisanym już/dopiero na początku XX wieku. Dokonał tego Henry Hallett Dale, a kilka lat później austriacki farmakolog Otto Loewi nadał odkrytej substancji nazwę vagusstoff, podkreślając tym samym jej zdolność do symulacji działania nerwu błędnego. Odkrycia obu badaczy zostały w 1936 roku uhonorowane Nagrodą Nobla.

Przemyśl cukier

Prawda o cukrze jest taka, że jak masz objawy lękowe, to huśtawki cukru w organizmie będą je nasilać. Często wahania nastroju są silnie skorelowane z wahnięciami cukru.

Chrom

Może pomóc wyrównać wahania nastroju spowodowane cukrem, a być może nawet ugasić pragnienie słodyczy. Niedobór chromu (dzienna dawka 50 mikrogramów) wpływa aż na 9 z 10 dorosłych osób. Indywidualnie dobrana podaż pomiędzy 50, a 400 mcg chromu znacznie poprawia zdolność komórek do wykorzystania insuliny.

Nie znaczy to, że masz odgryźć kawałek zderzaka swojego szpanerskiego auta z rocznika ’64 (James Bond?), gdyż ten rodzaj chromu jest toksyczny. Chrom w postaci polynicotinate, lub pikolinianu chromu są znacznie bezpieczniejsze i lepiej wchłaniane.

Na marginesie, witaminy z grupy B-kompleks również pomagają wyrównać poziom cukru we krwi.

5.Ashwagandha

Ten adaptogen brany wieczorem do herbatki wycisza i zmniejsza stany lękowe.

Rumianek i kocimiętka

Gdy boisz się niezbyt mocno, zioła takie jak rumianek i kocimiętka również mogą stać się dla Ciebie kojącą/uspokajającą/przedsenną herbatką.

owocek

(Visited 5 637 times, 1 visits today)
-
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Komentarze

  1. Pewex 30 kwietnia 2020 o 08:37

    Potas, magnez i oddechy Boteyko dodała bym jeszcze do listy

    1. Jarmush 30 kwietnia 2020 o 10:24

      Oddechy wiadomo, zawsze zalecam, a widać ze nie znasz 4 szklanek, jest tam i magnez i potas. 4 szklanki załatwiają jeszcze więcej !!!

  2. Anka :) 30 kwietnia 2020 o 12:27

    Pepsi, co zrobić, kiedy inni wmawiaja nam to jak się czujemy? Jestem osobą, która dość ekspresywnie gada, tzn. dużo słów, gestykukuje też przy tym oraz zdaza mi się przeklinać. Kiedyś dużo też było w moim działaniu strachu i niepewności, często rezygnowalam z podejmowania się czegoś, bo bałam się porażki i krytyki ze strony innych. Ale zaczęłam coś z tym robić, lęków jest coraz mniej w moim życiu, zaczęłam działać. Wyznaczam sobie cele, zmieniłam dietę, biorę witaminy, zaczęłam ćwiczyć. Wszędzie straszą, a ja robię poważne plany na przyszłość, ktoś mógłby mnie wziąć za wariatke! Ale co mi tam. Mam jednak problem z tym wmawianiem. Jest jakaś rozmowa, dyskusja (najczęściej z facetami), zaczynam mówić o swoim zdaniu (no pewnie robię to ekspresywnie) i słyszę „ale dlaczego się denerwujesz”, „bez emocji”, „dlaczego się tym przejmujesz”, „nie przeżywaj tego tak”. I tłumacze komuś, że ja serio się nie przejmuje, że nie przeżywam (bo w środku naprawdę mam totalny spokój). A ta osoba mi nie wierzy i dalej mi mówi, że przecież po mnie widać. I wtedy faktycznie już zaczynam się wkurzac (wiem to jest do pracy) bo jak ktoś może lepiej wiedzieć co ja czuję w tym momencie? To oznaka, że ego dalej mną rządzi? Bo potem to już naprawdę się zaczynam zastanawiać czy może faktycznie ja tego jednak nie przeżywam, może ktoś to widzi lepiej niż ja. Szczególnie, że słyszę to też od ludzi, którzy są dużo starsi ode mnie, przyjmują pozycje, że oni już tyle przeżyli w swoim życiu, że ja nie mam takich doświadczeń. No i te osoby uważają się za przebudzone, siedzą w alternatywnym świecie (czasami mam wrażenie, że bardziej w tym ścieku, ale nie chce tego oceniać). Ale ja lubię wyrażać swoje zdanie, dużo mówię teraz ludziom o miłości, o nie baniu się, żeby nie oglądali tych co strasza i nie dają żadnych rad jak z tym walczyć (tak jak mówisz diabeł i anioł), mówię żeby się cieszyć życiem itd. Jak ktoś mi mówi, że mnie będą szczepić albo dawać czipy, to próbuje pokazać druga stronę, przekonać, że nie warto się tym zajmować. Ale jak dyskutować z kimś kto mówi o tym wszyskim (szczepienia, czipy, wielki kryzys, 5G, że nas wszystkich zniewola), a na końcu stwierdza, że jego to i tak nie dotyczy. Czy ta osoba chce tylko wzbudzić mój lęk? Bo mam wrażenie, że moje argumenty o tym, żeby podnosić wibracje, odrzucać źle myśli, skupiać się na pozytywnych, są przyjmowane z takim poblazliwym uśmiechem. Jakby miało to we mnie wzbudzić poczucie, że tej osoby to nie dotyczy, ale ja mam się bać? Lepiej żebym się nie odzywała? Czy jak dyskutuje tzn, że poddaję się ego? Nawet moj partner ostatnio zarzucił mi, że za bardzo się przejmuje jak skomentowałam filmik, który oglądał (Pan z jakiejs alternatywnej telewizji straszył, że my Polacy to jako jedyni w Europie się damy masowo zaszczepić, a on będzie walczył, bo to będzie niczym wojna). I skomentowałam ten filmik (może głupio, może powinnam siedzieć cicho..), usłyszałam, że mam się nie przejmować, a jak próbowałam wytłumaczyć, że wcale tak nie jest, to się to w końcu skończyło kłótnia. I się dowiedziałam, że mam się nie wtrącać w to co mój partner ogląda. Mam szczęście do kobiet w moim życiu, naprawdę przy wielu mam poczucie, że wzrastam. Czytam blogi wspaniałych kobiety (jak Twój Pepsi), które pokazują, że możemy być silne, niezależne i świadome siebie. Niestety w życiu spotykam się z mężczyznami, którzy często uważają, że teraz kobietom odbija, że ktoś im wmawia, że mają być niezależne, że powinno być tradycyjnie, że kobiet nie powinny zajmować się praca tylko skupić się na domie, a to facet powinien się rozwijać. A jak próbuję się z tym nie zgadzać i mówić, że my kobiety też mamy prawo być niezależne. To no cóż, nie jestem traktowana zbyt poważnie. I się w tym gubię, bo może powinnam robić i myśleć swoje (i tak to robię) a takie rozmowy zwyczajnie olać i nie dyskutować, niech faceci mówią swoje. Ale wtedy mam tak po prostu siedzieć z boku? Nie chce z nikim walczyć. I się rozpisałam, ale ja zawsze dużo gadam 🙂 i lubię siebie, może po prostu jak komuś tak bardzo przeszkadza to jaka jestem to jego problem 😉 i tak sobie mówię tylko czasem się zastanawiam, że moze ktos ma rację (ale to chyba ego tak głupio do mnie gada).
    Przesyłam uściski i dużo miłości!

    1. Jarmush 30 kwietnia 2020 o 15:07

      Dżizas, z kim Ty się zadajesz? 5 osób wokół Ciebie jest w stanie tak kształtować Twoje wibracje, mieć wpływ na Twój sukces, osiągnięcia, cały czas jesteśmy podpięci do mózgów tych z którymi się zadajemy, dajemy się programować, podcinać nogi etc. Można wiedząc o tym świadomie stworzyć trust mózgu z ludźmi, ktorzy mają ten sam interes, Twojego i seojego rozwoju. Tworzy się wówczas nadjakość, która wspiera , winduje , czyli wysokowibracyjne coś fajnego. Odepnij się od tego w czym siedzisz, ale nie chodzi o werbalne odpięcie, bo cały czas jesteś podłączona. Po prostu się odetnij, rób swoje, nie rozmawiaj o swoich pomysłach z ludźmi nie z Twojego trustu, jeśli nie możesz ich unikać. Gdy wzmocnisz się , przestaniesz być ofiarą swojego ego, będziesz mogła spotykać się z kim chcesz, podniesiesz wibracje otoczenia, albo otoczenie samo sie zmyje.

    2. Marfig 30 kwietnia 2020 o 19:07

      Mi też ciągle ludzie wmawiają że jestem zdenerwowana A mi się wydaje że nie jestem. Co gorzej, jestem uważana za nerwową osobę ale chyba każdy się denerwuje jak mu się coś wmawia? Już sama nie wiem czy faktycznie jestem nerwusem czy o co w tym wszystkim chodzi.. Fakt, dostaje piany na „rady dobrej cioci” zewsząd płynące ?

  3. Asystentka 30 kwietnia 2020 o 14:59

    Pepsi, cztery razy nie dostałam się na aplikację sędziowska, wiec stwierdziłam, że spróbuję zdać na inną aplikację w razie wu i dostałam się na radcowska. Teraz traktuje tą radcowska po macoszemu, ponieważ wciąż pracuje w sądzie jako asystent sędziego i myślę że może się jeszcze dostanę na sędziowska. Efekt jest taki, że w sądzie już się nie rozwijam i mam dość bycia popychadłem, zawodu radcy prawnego się nie uczę, bo nie pracuje w kancelarii i zastanawiam się czy nie chrzanie sobie życia. Czy powinnam zaryzykować i szukać pracy w kancelarii? Nie mogę się zdecydować co robić

    1. Jarmush 30 kwietnia 2020 o 15:19

      Wyspecjalizowany radca prawny, np w budowlance, albo prawie majątkowym przy rozwodach, to prima opłacalne biznesy, a nie musisz być na państwowej pensji, nie musisz lizać nikomu dupy, nie musisz też jak adwokacina łgać. Idealna sytuacja. Ostatnio małe pytanie do radcy prawnego i zabuliałam kupę kasy i jestem i tak zadowolona bo zrobiła wszystko idealnie. A możesz w kancelarii notarialnej aplikować na notariusza, nie wiem czy to ta sama droga? Też fajna praca. Nie musisz lubić pracy, ale wyznacz cel i z determinacją się przyłóż, w biznesie niekoniecznie trzeba lubić ciężką pracę, którą się po pristu robi, ale drogę do sukcesu, robienie przepływów można już bardziej lubić. Pasja nie musi wyprzedzać swojej wycelowanej drogi zawodowej, pasja najlepiej jak się w niej rodzi. <3

      1. Asystentka 4 maja 2020 o 14:06

        Notariat to zamknięta kasta, mam znajomych którzy skończyli aplikację, ale nie mogą zdać egzaminu końcowego. W radcostwie jest bardzo duża konkurencja, jest ich za dużo. Natomiast sędziostwo zawsze mi się wydawało idealną pracą dla kobiety, która chce założyć rodzinę – taka ciepła posadka z licznymi przywilejami i dobrym wynagrodzeniem 🙂 Dziękuję bardzo, że odpowiedziałaś :* Lovciam

  4. dominiczkas 30 kwietnia 2020 o 17:13

    Pepsi proszę o radę . Biore ostatnio olej „smart me” w którym jest olej z wiesiołka , lniany z konopi i vit D3 ale 25uq. Zdecydowałam się na niego bo chce poprawić wygląd skory i włosów . Od ponad toku biore tez niezmiennie twoja D3 z K2 i teraz pytanie czy mogę pic ten olej i brać vit D osobno ? Dodam ze mój poziom vit D to 80. Chce go utrzymać ale tez nie przesadzić ?! Dziękuje ?

    1. Jarmush 30 kwietnia 2020 o 18:21

      możesz pić, to znikome ilości D3 <3

  5. Agnieszka K. 30 kwietnia 2020 o 17:48

    Witaj Pepsi. Proszę o potraktowanie sprawy jako poważnej. Diagnoza u osoby bliskiej (mężczyzna, 30 lat): wielotorbielowatość nerek i związane z tym wysokie ciśnienie krwi (wartości ponad 150/90). Proszę daj jakąś wskazówkę co można z tym zrobić.

  6. Izabela 30 kwietnia 2020 o 19:18

    4 szklanki trzeba wypić na raz? 1 l wody??

    1. Jarmush 30 kwietnia 2020 o 20:33

      ja piję 1,5 litra, ale na początku jak się jest odwodnionym, to można po pół szklanki wody, ale „wsad” cały

  7. Ktokolwiekwidzialktokolwiekwie 1 maja 2020 o 07:55

    Niby sami sobie wybieramy rodzine i to wszystko ma sens i bylo po cos, ale mimo ze probuje sobie to wkrecac… wszyscy rodzimy sie tymi ufnymi dziecmi i rodzice zazwyczaj maja jakas doze milosci pomieszana z wyzywaniem sie na najslabszym elemencie za swoje niepowodzenia. Zajelo mi to ponad 30 lat zanim znow zaczelam kochac siebie pomimo tego ze bylam w takim passiv aggresiv niezrozumialym dla mnie dawkowaniu milosci podczas dziecinstwa i nastoletnosci.. z jednej strony byla ta milosc, szczegolnie na poczatku, ale tez inwestycja, zeby sie pochwalic pupilem i zeby z pupila cos bylo, zeby przyniosl ta przyslowiowa herbate jak sie bedzie niedoleznym. No i pamietam to odbieranie mi wiary w siebie, obiektywnie rzecz biorac, gnojenie, przemoc fizyczna (ktora w wielu rodzinach byla na porzadku dziennym w czasach postkomuny), mimo bycia „wzorowym dzieckiem“ w szkole ale z czasem w domu juz nie, z buntu i dla zasady. I rowniez rozwinal sie we mnie passiv aggresiv stosunek milosciowy do rodzicieli, z jednej strony nie chcialam zeby cos im sie stalo, by byli chorzy, ale gdy przechodzilam przez emocjonalne pieklo w wieku nastolatki, zagubionej i zgnojonej, niewierzacej w siebie i te cechy skutecznie byly wspierane przez rodzicow, swiadomie czy nieswiadomie, moze i swiadomie, zebym tez zostala takim zahukanym wystrachanym wiernym pieskiem na ich poziomie i za daleko od nich nie odbiegla, zeby ta przyslowiowa szklanka herbaty..czesto jako nastolatka myslalam o zemscie, nie moglam sie doczekac, kiedy ja juz bede niezalezna, a oni starzy i im pokaze, beda starzy i beda sami zdychac w przytulku dla starcow, tak wlasnie myslalam. Powstalo we mnie wiele strasznych mysli. Dzis juz nie mam takich mysli.. nawet im wspolczuje, ze nie maja juz drugiej szansy, ze sami sie teraz nawzajem wyniszczaja, gdy nie ma juz mnie pod reka, wiem ze ja bylam tylko przypadkowym workiem treningowym, wiem tez ze wyniknelo tez z tego wiele korzysci i opportunity, ja z moim obiektywnie od dziecka spokojnym, ufnym i niesmialym usposobieniu raczej bez takiego wstrzasu nigdy bym tak szybko lub wcale nie wyemigrowala do wygodniejszego swiata, jednak ciagle do konca nie rozumiem.. po prostu mam wraenie ze zmarnowalam tyle lat, zeby to wszystko przepracowac, tak obwiniam ich o to ze nie wykorzystalam swojego potencjalu duzo wczesniej, ze ten potencjal byl nie wspierany tak jak rodzic to powinien robic i wiele rodzicow tak jednak robi, tylko zasypywany. bylo tez wiele dobrego dobra powiem to dla rownowagi, zeby nie bylo ze sie uzalam nad soba, byly jakies zajecia pozalekcyjne, zeby jakies ludzie ze mnie byly, jednak ja niestety ciagle czulam za tym wyrachowanie i herbate. Moglo byc gorzej, gdybym sie urodziala w jakims kraju trzeciego swiata. Tez otarlam sie o smierc i wiele to zmienilo, zaczelam budzic powoli siebie, powoli znow kochac siebie, opiekowac sie jak dzieckiem, ale nadal mam takie schematy i przeblyski self-sabotazu, jednak juz coraz rzadziej, coraz wiecej samodyscypliny, ale nadal dwa krotki do tylu jeden do przodu. Moj point is, nie wiem do konca po co to wszystko bylo tak naprawde, piszesz o tym czesto i probuje rozumiec, czasem rozumiem a czasem mam takie cos jak dzisiaj, budze sie rano i nie rozumiem (nie zebym non stop o tym rozmyslala, powtarzam sobie cele i duzo zmieniam ostatnio w moim zyciu, troche sie dzieje) wiem ze swiat taki roznorodny sruty druty, ale jednak kurde flaczek sa rodziny gdzie wspiera sie wszystkie pozytywne cechy dziecka, jego wiare w siebie, tak ze nie trzeba potem lat, nie trzeba potem autodestrukcyjnych zachowan, bledow i zmarnowanych lat, zeby dojsc do tego samego.

  8. Peonia 1 maja 2020 o 15:59

    Witaj Pepsi. Czy Twoim zdaniem dwutygodniowa przerwa w suplementacji d3 i k2 spowoduje znaczący spadek tych witamin?
    Pozdrawiam.

    1. Jarmush 1 maja 2020 o 16:23

      nie

      1. Peonia 2 maja 2020 o 05:09

        Dziękuję za odpowiedź!

  9. Majka 7 czerwca 2020 o 18:15

    A czy zastąpienie mięsa rybami polepszy sytuacje ?

    1. Jarmush 7 czerwca 2020 o 21:08

      tak, ale dzikie, albo z organicznej hodowli, nie dotykaj łososia hodowlanego nie bio, bo to jak jedzenie choroby

      1. Majka 8 czerwca 2020 o 04:11

        No właśnie, bardzo trudno o takie ryby… cholerka. Dziękuje ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

TOP

Dzień | Tydzień | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum