logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
64 655 745
185 online
28 297 VIPy
Reklama

SZYKUJ FORMĘ ZE SPALACZEM TŁUSZCZU BIKINI BURN TiB  NA SPOTKANIE KLASOWE 20 LAT PO MATURZE:)

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Teściowa, dziecko i mąż maminsynek. Co mam robić?

    Czyli „tu i teraz”, ale w praktyce.

    Komć:

    …kontynuując – męczy mnie ten temat – swoją drogą przychodzę do Ciebie tutaj już jak uzależniona, jak Ty trafiłaś na Osho tak ja trafiłam na Ciebie … No to z czym mam problem? Jak to wszystko praktykować? Może osobny dział PRAKTYKA TU I TERAZ
    Przykładowo: w odniesieniu bądź na „tak Światu”, bądź „tu i teraz”, „tak”, „TAK” na wszystko.

    1.

    Idę z córką na karuzelę, umawiam się z nią, że idziemy tylko na smoka, po czym ona jeszcze chce Hollywood, zgadzam się, bo mam być na „tak”, a jak ma dać to jej szczęście, to tym bardziej. Po czym ona chce iść na kulki, albo coś tam. W końcu mówię „nie”: wystarczy … I po chwili córka do mnie mówi coś (w skrócie, bo miałam wywody długie) w typie: ” jestem smutna”. I w tym momencie jestem jej najgorszą mamą na Świecie. Spodziewałam się innej reakcji, jeśli już. W konsekwencji zamiast zadowolenia (była w końcu na 2 karuzelach), była rozpacz, że nie było zgody na kolejną zabawę.

    2.

    Dzwoni teściowa ze swoim planem na dzień, lub na kilka dni. Zaplanowała sobie kiedy mi zabierze córkę (przecież kupili psa, a wmawiają mojej córce, że to jej piesek) byleby jak najczęściej.  Wyrywając ją do siebie, burzy to jakiś porządek rodziny, a także moich planów na ten dzień.

    Powinnam być na „tak”, córka w końcu nie jest moją własnością, więc tym bardziej ma prawo do wyrażania tego co chce.
    Ale jak mam oddawać im córkę, kiedy wiem, że oni mnie nie trawią, śpią, i nie pokazują mojej córce, że należy szanować mamy zdanie i psują ją prezentami. Dzień przed zakupem psa, kupili jej hulajnogę elektryczną, a wcześniej … po prostu zawsze coś kupują, generalnie wszystko co chce.
    Moje ego mówi: jak to? Moje wyobrażenie wychowania (straszne słowo) dziecka jest inne. Czy mam mówić „tak”????

    3.

    Mój mąż był tak uwięziony, miał wszystko co chciał. A teraz jest pod 50. i nadal uzależniony jest finansowo od rodziców. Organizują mu każdy dzień (nie potrafi im powiedzieć „nie”, jest zupełnie podporządkowany, jest na TAK, ale tylko dla nich, bo ze mną każdy problem rozwiązuje grożeniem mi rozwodem, i że nie da mi złotówki na życie). A przy okazji organizują mój czas i moim dzieciom. Przy czym jednego dziecka nie tolerują, bo nie z ich krwi, gdyż syn jest mój. 

    Kochana … jakoś w Tobie nadzieja (jesteś troszku takim moim Osho),  jak mam być na”tak”????

    Milczę , obserwuje, oddycham, jestem uważna, czy mam być „tak”?? Chociaż wczoraj powiedziałam„nie” na plan teściów, bo już zorganizowali dzień z córką, pomimo tego, że  ja miałam inny plan.

    Jak to robić???? jak odmawiać????

    Czy mam obserwować ze spokojem jak Oni targają mną (chociaż wycofałam się, ale teraz robią to na odległość)? Poróżniają dzieci, to z ich krwi „pieskiem” przyciągają do siebie?

    Jak tą pępowiną odciąć mężowi, jak mu pomóc? Już patrzę na niego z miłością, ze współczuciem, to wystarczy?? Bo on nadal robi swoje, jest przeciwko mnie z nimi, czyli ze swoimi rodzicami. On nie umie inaczej.

    acai, this is bio, pepsi eliot

    TU KUPISZ Super antyoksydant JAGODA ACAI 100 % organic This is BIO dodatek do zielonych szejków, ORAC 102 700 (sic!)

    Dziękuję Ci za ten komentarz. Postaram się odpowiedzieć na tyle, na ile potrafię.

    Dzizas dziewczyno, naprawdę nie widzisz co się tutaj dzieje?

    Przecież to co piszesz mówi o Twoim ogromnym, absolutnym „nie”. Nie ma zdania, które świadczyłoby, że rozumiesz coś z tego o czym rozmawiamy. Nie ma zdania z refleksją, którego mogłabym się teraz uczepić i powiedzieć Ci, że to jest jakaś droga.

    Jesteś sfrustrowana, rozczarowana, zazdrosna, niesamodzielna, zdana na łaskę i niełaskę swojego pana i władcy, a córka jest trochę Twoją bronią przetargową. Masz coś, co inni też chcą mieć. Jesteś w niskich wibracjach i dlatego w Twoim lustrze jest tak smutno, chociaż tak naprawdę nic się takiego złego nie dzieje. Patrzysz z miłością i współczuciem na własnego męża? Z miłością, ok, żadna sztuka kochać faceta, od którego jest się uzależnioną. A dlaczego mu współczujesz? Że niby on śpi, a Ty już jesteś przebudzona? W czym chcesz mu pomóc? Dlaczego to Ty miałabyś pomagać mu cokolwiek odcinać, gdy on rezonuje z rodzicami i sytuacją?

    Kochanie, kochanie, wracamy do początków. Najpierw trzeba zrozumieć. Pisze o tym de Mello, powie Ci to każdy. Prawdopodobnie myli Ci się to jeszcze, ale spoko, nie od razu Kraków zbudowano, nie mówiąc o Atlantydzie.

    Nie traktuj moich słów, jako ataku, jestem blisko Ciebie i dlatego chcę, abyś dobrze zrozumiała przekaz. Nie musisz go stosować, nie musisz z nim rezonować, możesz go w całości, albo w części odrzucić, ale zanim to się stanie powinnaś go zrozumieć, skoro już zgłosiłaś się do mnie ze swoim problemem. Yyy …,  którego właściwie nie ma. Od początku do końca jest programem Twojego ego, z którym nie dajesz sobie rady. Ponieważ całkowicie identyfikujesz się ze swoim fałszywym ego.

    Oto praktyka „tu i teraz”, o której wspominasz:

    Ad 1.

    Zgoda, akceptacja, pogodzenie się z sytuacją, powiedzenie życiu „tak”, nie oznacza, że nie możesz odmówić dziecku. Spokojnie, bez darcia szat i z miłym wyrazem twarzy. To są w ogóle dwie różne sprawy. Dziecko wielokrotnie wymaga od rodzica założenia „maski”, która sprawi, że stajesz się niejako Aniołem Stróżem dla swojego dziecka. Gdy dziecko odbiega, znika z oczu, to pomimo tego, że jesteś przeszczęśliwa, (że się w końcu odnalazło) nie nagradzasz go, tylko ubierasz maskę niezadowolenia, która sprawi, że dziecko być może nie zrobi tego kolejny raz.

    Dzieci, to są urodzeni sprzedawcy, nie mają obaw przed odmową. Działają spontanicznie, chcą wszystkiego, gdyż są w stanie relaksu. Płacz dziecka, które nie dostało kolejnej zabawki, nie jest dla niego żadną traumą. Spłynie po dziecku, jak woda po kaczce. Czego spodziewasz się po osobie, która jest w ciągłym stanie relaksu? Obserwuj uważnie swoje dziecko, podobnie jak powinnaś stać się obserwatorem siebie.

    Twoja córka nie potrafi się cieszyć z tego na co jej pozwoliłaś, ponieważ Ty nie potrafisz się cieszyć z tego co masz. Jest dokładnym zwierciadłem Ciebie samej. Woli rozpaczać z powodu tego, czego nie ma. Znasz to skądś?

    Ludzie są nieszczęśliwi głównie z tego powodu, że wciąż myślą o tym, czego nie mają. Myślenie o tym sprawia, że są rozczarowani. Jest to przeciwieństwo zgody na to co jest, czyli pogodzenia się z sytuacją.

    Czy rozumiesz tę różnicę?

    Czyli przypadek 1, w ogóle nie dotyczy mówienia życiu „tak”, czy „nie”. Natomiast potwierdza zasadę lustra.

    Ad 2.

    Nikt wokół Ciebie się nie zmieni, możesz się zmienić tylko Ty, akceptując sytuację, co automatycznie podnosi wibracje. Mogłabyś też po prostu odejść, ale rozumiem, że jesteś na łasce i niełasce swojego męża, więc nie odejdziesz. Dlatego nie pozostaje Ci nic innego, tylko zmienić siebie. Właśnie akceptując to co jest.

    Nie ma powodu mówić, że uwielbiasz swoją teściową, skoro tego nie czujesz, ale możesz zaakceptować sytuację, w której się znalazłaś. Po prostu stać się obserwatorem. Doświadczać tego co się dzieje i uczyć się. Widocznie taką rzecz masz do przerobienia. Dasz sobie obciąć mały palec, że kiedyś w którymś wcieleniu nie byłaś niemiłą macochą dla swojej pasierbicy, która dzisiaj jest Twoją teściową? Może to jest Kopciuszek?

    Ta sytuacja powinna Cię czegoś nauczyć. Pogódź się z tym co jest, nie osądzaj, nie porównuj swojego zachowania z zachowaniem innych, nie oceniaj kto śpi, a kto nie śpi. Nie trać na to własnej energii. Podnieś swoje wibracje i w tym samym momencie Twoje otoczenie też podniesie wibracje, albo samo zniknie z Twojego życia. Wysokie przyciąga wysokie, niskie przyciąga niskie.

    Nie bądź ofiarą

    Bycie ofiarą to najczęściej spotykana postawa ludzi. W związku z tym zawsze przyciągają jakichś tyranów, katów. Przestań się tak bać. Opuść strach. Powiedz życiu tak. Tak, moja teściowa jest jaka jest, ale nie mów jaka jest, nie dokładaj oliwy do ognia. To jej sprawa. Pogódź się na to co jest. Nie myśl, że Twoja teściowa jest nietaktowna, bez klasy, nuworyszowska, że nie rozumie, że materializm i silne emocje związane ze strachem i posiadaniem, którymi zaraziła syna, odcinają go od niego samego. Ale kij z tym.

    Natomiast cała zmiana leży po Twojej stronie. Podnieś swoje wibracje do tego stopnia, że ludzie wokół Ciebie, którzy są odbiciem Twojej projekcji, nie będą w stanie działać w Twojej przestrzeni. Będą musieli czmychnąć, albo zmienić się w stosunku do Ciebie. Tak to działa.

    To Twoje lustro, Twój konstrukt myślowy. To Ty wymyślasz co mi opowiadasz. Tego tak naprawdę nie ma. Żyjemy w hologramach. No dobra, to nie w temacie.

    Ad 3.

    Widziały gały, co brały.

    Jakoś rezonowałaś z tym, skoro żeście się spotkali. Samotności nigdy nie wyleczysz za pomocą drugiego człowieka. Samotność leczy się tylko przez kontakt z rzeczywistością. Ty patrzysz na świat przez pryzmat męża, jego rodziny, dziecka, wyczekujesz, oceniasz, zajmujesz stanowisko, będziesz zawsze samotna w tym związku i poza nim.

    Trzymasz się kurczowo innych, jakbyś sama nie była dla siebie życiem, jakbyś była niewystarczająca, masz silne poczucie niedoborowości. Dopóki nie postawisz na siebie, nie zajmiesz się sobą, nie pobędziesz ze sobą i nie przestaniesz się okłamywać będziesz zawsze miała poczucie osamotnienia.

    Dopóki będziesz uciekała od pustki w sobie, dopóty będziesz miała poczucie krzywdy i osamotnienia. To pustka w Tobie jest rzeczywistością. Pobądź z sobą, zabaw się w uważność. Obserwuj myśli. Nie goń za nimi, tylko obserwuj jak przepływają. Jakaś myśl o nuworyszce teściowej, o, już się schowała.

    A teraz płynie myśl o mężu, że taki maminsynek. I znowu sobie przepłynęła. Nie nakręcaj się.

    Powiedz tak:

    Takie zbieram doświadczenia teraz. Nie przepadam za nimi, nie przepadam za sobą bez własnych pieniędzy, uzależnioną, ale akceptuję ten fakt, godzę się na siebie taką. Zobaczysz jak szybko coś się zmieni w Twoim życiu.

    Bowiem we wszystkich tych sytuacjach chodzi o lustro. To co się dzieje wokół Ciebie, sama tworzysz, wymyślasz, bo jesteś tak zmutowana (jak my wszyscy o mało co niewolnicy Kosmosu), żeby identyfikować się ze swoim fałszywym oprogramowaniem umysłu, czyli ego.

    Być od kogoś zależnym psychicznie, być od kogoś zależnym emocjonalnie oznacza tylko jedno, że szczęście zależy od innej istoty ludzkiej. I w związku z tym już za chwilę pojawia się strach. Jest to strach przed utratą, strach przed alienacją, samotnością, przed odrzuceniem i włącza się kontrola drugiego człowieka, pod pretekstem miłości.

    Tymczasem miłość doskonała wyklucza lęk. Tam, gdzie jest prawdziwa miłość, nie ma miejsca na żądania, oczekiwania, ani na zależności. Kumasz to?

    Zbliż się do siebie samej

    To jest moja rada na dziś dla Ciebie. O ile z nią rezonujesz, myślę, że o to chodzi. Oddal się od innych, wyjdź ze świata zewnętrznego, skończ z oceną, porównaniem, rozkminianiem i zbliż się do siebie. Siebie też nie oceniaj, po prostu obdarz się uważnością.

    Przypowieść w epilogu:

    Trzy najtrudniejsze dla istoty ludzkiej rzeczy nie mają nic wspólnego ani z wyczynami fizycznymi, ani z możliwościami intelektualnymi. Pierwsza z nich, to odwzajemnienie nienawiści yyy … miłością. Druga, to przyjęcie odrzuconych. Trzecia, to przyznanie się do błędu.

    Są to jednocześnie najłatwiejsze rzeczy pod słońcem, gdy tylko nie identyfikujesz się ze swoim „mnie”, czyli fałszywym ego.

    Uśmiechnij się, wyluzuj dziewczyno i zajmij się sobą. Taaaak 🙂

    z miłością

    (Visited 5 786 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Mad Elena 11 września 2017 o 00:53

      Mega tekst ! Autorkę komcia też rozumiem, częściowo z doświadczenia, a jakże 😉 . Czegoś brakowało, czegoś się nie miało i się w takim momencie weszło w związek- bywa. Ważne, że można się ocknąć . Wzmocnić siebie, zaopiekować się własną emocjonalnością chociażby ( i wtedy np. niezadowolenie córeczki nie będzie osobistą porażką mamy.. ) , wychodzić z zależności- warto ! W praktyce relacje mogą wyglądać potem lepiej niż kiedykolwiek, choć i odpaść coś może, ale..nic za czym można by płakać po latach 😉

    2. Sandra 11 września 2017 o 07:15

      Super!!!😚

    3. Asia 11 września 2017 o 07:47

      Kocham Cię za te słowa…. ja ciągle próbuję znaleźć wytłumaczenie co to jest ego… ten artykuł niezwykle mi w tym pomógł :)… a do tego cholera właśnie za kilka dni będę teściową 🙂 nadmieniam że jestem matką jedynego syna hahahah przekichane 🙂

      1. Pepsi Eliot 11 września 2017 o 08:27

        daj na luz, skup się na sobie <3

    4. J 11 września 2017 o 09:02

      wiem, że to dla mnie:)) dziękuje i już się wczytuję :)))

    5. Redhead 11 września 2017 o 11:40

      Taaaak, jaka to ulga, kiedy pozwolimy każdemu być sobą.
      Dziękuję za kolejny uwalniający wpis Love <3

      1. Pepsi Eliot 11 września 2017 o 11:43

        love love

    6. Aga 11 września 2017 o 12:17

      Dziękuję, dziękuję, dziękuję…. otwierasz oczy – ale w sposób tak cudny – uwielbiam Cię za każde słowo – a dziś czytając ten tekst, co chwilę lampka, no taaaaak – jakie to proste, o taaaaak, jaciekrece, że też wcześniej tego nie widziałam…. nie ważne
      jeszcze raz dziękuję z całego serducha, z łezką w oku….
      owocki :-*

      1. Pepsi Eliot 11 września 2017 o 12:36

        lovciam

    7. J 11 września 2017 o 13:10

      dżizes – MASZ RACJĘ!!! nawet nie jestem w stanie opisać moich uczuć TERAZ.

      Głęboko chcę tego dla siebie o czym piszesz, może aż za bardzo staram się to pojąć – całe życie żyłam innym konstruktami –
      może jest to dla mnie zbyt proste, bo rozkminiam.

      chce napisać, dobrze tak zrobię, tak chcę. wydawało mi się , ze już coś zrobiłam wyjeżdzając na 12 dni – daleko od tego programu z NIMI. Byłam sama – właśnie by zbliżyć się do siebie – czytałam , słuchałam – myślałam, że już coś drgnęło, a ja cały czas chrapię…….
      dziękuje Ci za Twoją reakcję
      jestem wdzięczna, że stanęłaś na mojej drodze.
      jestem wdzięczna za wszystko co mnie spotyka.

      „poprostu dziekuje”…

    8. Kamma 11 września 2017 o 14:15

      Dzieci są urodzonymi negocjatorami 🙂 Czasami z mężem żartujemy, że będziemy zabierać córkę przy okazji jakiegoś poważniejszego zakupu,żeby nam cenę stargowała. I też jest z nią tak, że ile by się nie dało, to jest wiecznie niezadowolona. Najgorzej to się w takich sytuacjach miotać z samym sobą, bo dziecko to czuje. Spokojne, ale stanowcze „nie” rodzica, jeśli rodzic jest do tego wewnętrznie przekonany, powinno zakończyć protesty (czasami trzeba powiedzieć 10 razy nie 🙂 nie zawsze jest łatwo, ale to działa). Najważniejsze, to nie dać się wyprowadzić z równowagi a to jest możliwe, jak się jest „uzgodnionym” z samym sobą. Tak ja to czuję.
      A z tym odbiciem lustrzanym, to też mi się sprawdza. Moja córka miała dosyć częste napady dzięcej histerii. No ale ja też nie byłam wzorem do naśladowania. Kiedy wyluzowałam, poukładałam sobie priorytety i zaczęłam się bardziej skupiać na tym, czego ja chcę, sama zaczęłam być spokojniejsza. Córka wtedy też zaczęła mieć swoje gorsze dni coraz rzadziej, a nawet jak się zdenerowała, to potrafiła się szybciej uspokoić. Patrzę na nią sercem i staram się rozumieć jej bolączki. Wtedy też sama się nie zapalam w takich sytuacjach. Po prostu ona taka jest i tak reaguje i jest to dla mnie ok.
      Za to ostatni tydzień był dla mnie ciężki, bo córka poszła do szkoły i musieliśmy trochę codzienną domową organizację sobie zmienić. Stresowałam się trochę nowymi obowiązkami. Pod koniec tygodnia byłam po prostu zmęczona. Starałam się obserwować swoje myśli i emocje i znaleźć rozwiązanie i mimo, że się nie kłóciłam z rodziną, to córka chyba wyczuła mój nastrój. Wczoraj z powodu błahostki (błahostka z punktu widzenia dorosłego, bo dla małej dziewczynki największy problem świata :-)) zrobiła wielką aferę. Poszła do swojego pokoju i rzuciła plastikowym krzesełkiem Mamut z Ikei. Nic się nie zniszczyło, ale moje ego powiedziało „co jak co, ale żeby krzesłem rzucać!”. No i strasznie na nią nawrzeszczałam. Efekt był taki, że obie strasznie to przeżyłysmy a i mężowi się oberwało 😉 No i po co było słuchac ego? Nie lepiej było przytulić małą dziewczynkę? Wieczorem patrzę a tu u Pepsi taki post – jak na zamówienie! A jak już Pepsi mówi, że nie ma przypadków, to to na pewno nie był przypadek.
      Dziękuję i ściskam. Wieczorami oprócz Pepsi czytam sobie też Tolle 🙂

    9. Grybavhuda 11 września 2017 o 15:07

      Pepsi na serio mnie kochasz ?

      1. Pepsi Eliot 11 września 2017 o 19:04

        Na serio, bo kocham wszystkich

        1. Grybavhuda 11 września 2017 o 19:24

          To miłe , skoro juz wiem ze mnie kochasz moge sie podzielić moim zmartwieniem / jutro mój syn idzie do przedszkola takiego zwykłego choc prywatnego a nie zajebsitego Montessori jakie sobie wymarzyłam ( w monte juz nie było miejsc a okazało sie ze jak chce robić to co kocham to potztrbuje wiecej czasu ) to przedszkole jest 5 minut drogi i to jest mega spoczko. Ale …. Czy to nie kierat ? Czy nie robię źle tam go dając ? Bedzie z dziećmi itp itd to lepsze niż zabawa w pojedynkę na dłuższa metę podczas gdy ja sobie maluje i co chwile muszę odchodzić od tego co robię dla niego odpowiadać na pytania bawić sie itd to nie wychodzi wiec stad ta decyzja choc miało być inaczej . Jak zwykle rzeczywistość weryfikuje moje chęci / plany / ideały (?) Miał isc do wolnej szkoły demokratycznej w 5 roku życia albo do Montessori mam jakieś kurewsko chore przekonanie ze mialo być Montessori a nie zwykle plastikowe . tp co robię kręci sie fajnie i nie jestem w stanie poświecić mu tyle czasu ile bym chciała / ile on potrzebuje . Co myślisz ? Uważasz ze przedszkole jest tutaj najlepszym rozwiązaniem (tak jak ja uważam ale jak widzisz dosyć pomieszanie )

          1. Pepsi Eliot 11 września 2017 o 20:12

            Zadając to pytanie znaczy, że nie dotarłaś do swojej intuicji, bo byś wiedziała. Skoro biznes idzie spoko, możesz wziąć dobrą nianię i niech się bawi obok w pokoju.Ale to opcja dość idealistyczna, bo skąd wziąć dobrą nianię? Należy postępować na każdym etapie swojego życia zgodnie z tym z czym się teraz rezonuje, bo żyjąc w uśpieniu ego nas wykończy. Już jesteś wykończona rozterkami, gdyż nie rezonujesz z tym przedszkolem.

            1. Grybavhuda 11 września 2017 o 20:16

              Ok ale z niania to ja wogole nie rezonuje bo lepiej zeby był z dzieciakami niż z jakaś obca typiarą jakkolwiek zajebistą niania by była . Przedszkole juz za miesiąc opłacone wiec pozostaje akceptacja tego co na te chwile sie toczy , mam chociaż tu racje ?

            2. Pepsi Eliot 11 września 2017 o 20:19

              Skoro piszesz to co piszesz, to nie akceptujesz.

            3. grzegorzadam 12 września 2017 o 15:53

              Przedszkole juz za miesiąc opłacone wiec pozostaje akceptacja tego co na te chwile sie toczy ”

              Tragedii nie będzie, są dzieci, które wolą przedszkole od siedzenia w domu, to raptem kilka godzin, uczy zachowań społecznych, choć bywa też inaczej.
              Jak nie będzie chodził z ochotą, będzie dla dziecka krzywdą, sama ocenisz.

    10. Teśka 11 września 2017 o 15:56

      SSSuuuuuuuuuuuuperrr!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :*♥

    11. Aga 11 września 2017 o 17:29

      Cześć! Nazywam się Agata i jstem uzależniona. .. od postów Pepsi:)

      1. Pepsi Eliot 11 września 2017 o 18:59

        Hej Agata <3

    12. ewka 11 września 2017 o 18:06

      Dziękuję z całego serca. Tak bardzo dzisiaj te słowa były mi potrzebne. Kocham Cię.

      1. Pepsi Eliot 11 września 2017 o 18:58

        <3

    13. malena 11 września 2017 o 23:02

      Oj Pepsi, Pepsi- skąd Ty jesteś? 💓 Dzięki moja Ty mądra 😃 Chciałam Ci powiedzieć, że w ostatnich dniach jakbym nauczyła się wysyłać Ziutę w kosmos, co jest mega ciekawe. Mam co prawda poczucie, że lata gdzieś przyczepiona na automatycznej smyczy i czasem próbuje się niebezpiecznie zbliżyć, ale ją olewam, ewentualnie
      popatrzę, a ona odchodzi znudzona. A stało się to wtedy, gdy z początkiem września przywalona wizją powrotu do szkoły (bynajmniej nie z powodu tego, że wakacje były za krótkie, ale tym, że instytucja w tym kształcie przestała ze mną rezonować) – i że ojej, co teraz, mam tam chodzić i niby uczyć dzieci tych wszystkich bzdur, w które sama nie wierzę, a w dodatku ten chaos, jakaś reforma, moje dzieci też w placówkach, a ja nie chcę, nie zgadzam się- chcę nad ocean, na ciepłą wyspę, do białego domku, boso chodzić, opalona być i patrzeć jak moi chłopcy w piłkę grają na plaży, mleko z kokosów piją, z psem biegają, w ogrodzie się bawią, muszę zmienić swoje życie, podjąć decyzję, aaaaaa. I wtedy właśnie, gdy już po kilku dniach się rozchorowałam na gardło i myślałam, że to już raczej koniec świata, mojej kariery tudzież wytrzymałości nerwowej – słowem dół, czeluść i rozpadlina- nagle przyszło jakieś tchnienie, żeby to zostawić jak jest , po prostu niech się buja beze mnie. I nastał spokój. Nadal tam łażę, ale Bóg mi świadkiem, że mam w klasie co najmniej troje dzieci indygo lub krysztalowych i jak zrobiłam lekcje o kosmosie, to opowiadały takie rzeczy, że miałam łzy w oczach. No i ok. Tak tylko chciałam powiedzieć 😀

      1. Pepsi Eliot 12 września 2017 o 08:02

        Kocham

      2. agga 12 września 2017 o 14:28

        Malena… mam podobna prace. Jak zaczelam sie zmieniac, ale tak uczciwie, jak zaczelam sie uczyc ludzi kochac i im wspolczuc, zamiast narzekac i nakrecac sie negatywnie (to nie bylo od razu, to byl proces), zaczely sie zmiany w moim otoczeniu, w tym i w pracy. To, co, sie dzieje obecnie, to niewiarygodne wrecz jest. Codziennie cos na lepsze sie zmienia. Kiedys chodzilam do pracy z przymusu, teraz to wrecz przyjemnosc. W wspolpracownikach i podopiecznych szukam sygnalow sluzacych temu, co moge w sobie zmienic, wszystko odnosze do siebie. Jest to ciagly proces. I jest to niesamowite. Milosc, milosc… Najpierw do siebie, potem innych (wszak oni sa …mna)

    14. malena 12 września 2017 o 22:35

      Agga, napisz coś więcej- jak na dłuższą metę radzisz sobie z oświatowym matrixem . Na razie wydaje mi się, że tamto (system) może sobie być, a ja będę rozmawiać z dziećmi po swojemu, ale jak przyjdzie do wypełniania ćwiczeń lub innych bzdur, od którego roi się ten system, to kto wie co będzie. No bo to chyba na dłuższą metę jednak niezdrowe robić coś, co jest takie zniekształcone. Pozdrawiam 😊

      1. agga 15 września 2017 o 06:02

        Malena, najpierw sie buntowalam wobec matrixu szkolnego, psioczylam, jak wszyscy wokol i krytykowalam. Z czasem, gdy troche weszlam w Tolle, Osho, przebudzona Pepsi:) i innych, zaczelam zmieniac siebie. To byl poczatek zmian na lepsze w swiecie wokol mnie.

        1. agga 15 września 2017 o 06:28

          …cd. Moja praca kreci sie wokol szkolnictwa specjalnego i np. niedawno zmienily sie nam przepisy, ktore teraz bardzo ulatwiaja prace od strony praktycznej. Bylo to niespodziewane i rozwiazalo wiele problemow. Moja „Ziuta” nie bardzo to rozumie, ale od pewnego czasu bylo we mnie przekonanie, ze wszystko sie dobrze ulozy, jak ludzie (z pracy) straszyli sie wzajemnie, ze „o mamuniu, co to bedzie” – itp. to mowilam
          co czuje- ze sie nie boje. Ze bedzie tak, jak ma byc, a zmiany nie musza byc czyms zlym. Przede wszystkim chyba poczatek byl taki, ze sama przestalam sie bac. Twoje dzieci dadza sobie rade, jesli ty sie przestaniesz bac, tak mysle. Pepsi mowi: powiedz zyciu „taaak”, i to chyba o to chodzi.

    15. fila 13 września 2017 o 23:57

      Kosmiczna rozkminka <3

    16. malena 16 września 2017 o 15:34

      Dzięki agga 😘 Masz rację- to wszystko jest wielowymiarowe i zależy jak na to spojrzeć. Ja np myślałam, że mam do wykonania jakąś tytaniczną pracę nad sobą, w związku z różnymi lękami i blokadami. Jak ją wykonam, to będę wreszcie fajna, szczupła i oświecona. Aż którejś nocy tuż przed zaśnięciem, między snem a jawą, w stanie alfa, w którym często przychodzą do mnie różne ciekawe rzeczy, w których Ziuta nie macza palców gdyż śpi, usłyszałam słowo AKCEPTACJA . Coś zrozumiałam i z tym zrozumieniem poszłam w dzień. No i było inaczej, naprawdę inaczej. Pierwszy raz poczułam, że ta kołomyja narzekań, oczekiwań, lęków co to będzie, mnie jakoś nie dotyczy, a rzeczy same się układają. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego 😘

    17. Monika 10 stycznia 2018 o 00:32

      Wiem jak bliscy moga zadreczac zmuszajac do zycia wedlug ich ego ! Niemam tesciowej ! Jest w niebie . A problemy tez mialam bo przyjaciel kierowal sie jij oczekiwaniami mimo ze byla nieobecna, dopiero jak przestalam jego uwagi brac do siebie to problem sie skonczyl. To ich problem nie moj! Moja mama niechciala zaakceptowac mojego przyjaciela zreszta zadnego nie wiadomo kim by byl. Nastawiala nawet na poczatku corke moja zle na niego, on ma nadal z tym problem, przez to dziwne sie zachowal i sam pogorszyl relacje z nimi. Ja faktycznie wiele lez przelalam ale to nie mialo sensu . Po co plakac jest tyle piekna na okolo! Tyle pieknych ptakow drzew kwiatow itd itd poszlam wzielam telefon i tak powstala cala seria zdjec , mozna ja podziwiac 😉 na instagramie w Monika’s soap bubble !

    18. J 25 stycznia 2018 o 09:08

      Pepsi – komentarz po czasie
      – wróciłam do tego
      – bo chyba nie wyciągnęłam z niego wszystkiego-
      dziękuje Ci jeszcze raz za niego
      czytam znowu i znowu i ciągle cos nowego pojmuję.

    19. J 2 lutego 2018 o 08:36

      hej Pepsi – mówiłaś nie pisz – ale musze –

      plis wytłumacz mi prostocie – coś

      odpuściłam – teściowa się odseparowała,
      zaszło tak, ze złe energie przerzucali na syna(który pracował u nich – uzależniony od kasy i pracy, praca u ojca jedyna przez większość życia – wiec nic nie potrafi innego)
      , a syn – mąż wyżywał się na cały czas na mnie
      był tak silny w związku z teściami, ojcem i kasą – ze musiał dokonać wyboru – bo ja jestem be,
      az doszło do tego, ze mąż był tak pewny, ze zakomunikował mi, że chce intercyzy i separacji – stwierdził, ze nie ma od tego odwrotu i powiedział mi ze już nie ma uczuć – to koniec. -dokonał wyboru –

      przyjęłam to z takim spokojem jak nigdy – odpuściłam – powiedzialm,
      ok – skoro tego chcesz – przecież nie będę z Toba na siłe.

      to dla Was ludziska – odpuście! TO DZIAŁA!! nie walcz

      minelo kilka dosłownie dni – teście chcieli zawładnąć nami na tyle, ze dyktowali dzień spotkania z naszą córką – i stało się tak, ze ich plany zostały pokrzyżowane, córka nie mogla pojechać do dziadków w tym dniu co sobie zaplanowali,….z tego powodu
      – próbowali mi zrobić jazdę mobilem,
      – natomiast syna teść wyrzucił z pracy – silne więzi ich pozwolily na 1 dzień separacji od pracy
      urabiają go na nowo – mówił,ze to koniec z nimi pracy – wrocił.

      a w stosunku do mnie nagle miły – stwierdzil,ze on zawsze mnie kochał – nagle ani słowa o separacji, o warunkach – jak gdyby nigdy nic – daje buzi , mówi coś tam – dzwoni do mnie i mówi mi ,ze miał sen erotyczny.
      Pepsi to jest jakiś obłęd!! – zero wytłumaczenia, ale info o śnie .

      ego pyta – jak można tydzień temu mówić o rozwodzie, a teraz,ze miał sen i już jak gdyby nigdy nic????
      czy mam dopytywać wyjaśnień – odpuścić ? to jest jawna manipulacja

      duchowo przewyższasz

      może powinnam mu podawac B1????? W dużej dawce????

      1. Pepsi Eliot 2 lutego 2018 o 08:38

        przede wszystkim przestań kombinować i wzrastaj. On albo wzrośnie, albo odpadnie.

    20. Leila 26 marca 2018 o 09:11

      Świetny tekst. Chyba zacznę sobie gdzieś spisywać niektóre słowa Pepsi – perełeczki, które są odpowiedzią na moje rozkminki. Może kiedyś w końcu znajdę odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie tematy. W tym tekście najbardziej utkwiło mi „Natomiast cała zmiana leży po Twojej stronie. Podnieś swoje wibracje do tego stopnia, że ludzie wokół Ciebie, którzy są odbiciem Twojej projekcji, nie będą w stanie działać w Twojej przestrzeni. Będą musieli czmychnąć, albo zmienić się w stosunku do Ciebie. Tak to działa.” Wciąż się zastanawiałam jak to działa. Dzięki 🙂

    Dodaj komentarz