Witarianizm 811, na codzień mam raczej siedzący tryb życia, czy to dieta dla mnie? - Pepsi Eliot
logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
70 630 947
293 online
29 484 VIPy
Reklama

100% ORGANICZNY
 JARMUŻ This is BIO
pasuje jak ulał do
KURACJI 4 SZKLANEK

KALE This is BIO

 

 

 

 

 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Witarianizm 811, na codzień mam raczej siedzący tryb życia, czy to dieta dla mnie?

    Czyli o tym dla kogo jest dieta witariańska 811, trochę o Anthonym Bourdain’ie, no i reportaż z wyprawy na lodowiec Glossglockner.

    I taki komć:

    Pepsi przeanalizuj moją dietę, bo być może coś źle robię. Chcę poznać zależność wysiłku fizycznego i kaloryczności na 811. Doszłam do wniosku, że 80% węglowodanów, 10% białka i 10% tłuszczu to jak najbardziej zbilansowany witarianizm również dla mnie. Jednak na codzień prowadzę raczej siedzący tryb życia, sport tylko maksymalnie 2 razy w tygodniu ( fitness, siłownia, rolki, czasem biegam).

    Napisałaś, że nie polecasz 811 osobom, które na co dzień nie są wystarczająco aktywne fizycznie i że ewentualne niższe kalorycznie 80/10/10 będzie skutkowało niedoborami. O jakich niedoborach mówisz? 

    Powiem szczerze, że chciałam zmniejszyć ilość słodkich owoców w tym również kaloryczność z 2500 kcal na 1700 kcal, czyli tyle, aby móc zrzucić balast 5 kg, a następnie zwiększyć kcal do 2000, tak aby utrzymać wagę. Moje menu oprócz owoców to, sporo warzyw, kiszonki, kiełki, siemię lniane i pestki, orzechy plus moczone ziarna ryżu, kaszy jaglanej i gryczanej. 

    Co Ty na to?

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ 100% ORGANIC 4 GREENS This is BIO idealny do oczyszczającej KURACJI 4 SZKLANEK


    Umysł rzuca się na poszukiwanie skarbów wszędzie, tylko nie ku swojej duszy.

    Wahadła mamią głośno i kusząco, a to Cię wciągają na wiec, na mecz, do banku, do kredytu, do telewizora, do aplauzu, czy na barykadę, do seksu, do przedmiotu, do komplikowania, do kolejnej nowej diety, wszystko jedno, a dusza tylko cicho i nieśmiało usiłuje poinformować Twoje ego o swoich zdolnościach i skłonnościach. Dusza wie, a ego myśli, że wie.

    No i co z tego, jak Ty nie słuchasz co by dusza sobie zjadła, Ty musisz tak zakręcić swoim ego, żeby był rozdźwięk pomiędzy duszą, a awatarem. Żeby entropia wzrosła, i żeby nikt nic nie rozumiał, bo w chaosie danych nie ma, giną informacje. Brak świadomości.

    Pisałam 100 razy, wybierasz najprostszą dietę na świecie i zaraz zaczynasz ją komplikować. Nie komplikować przede wszystkim proszę. Proszę szamać, tak jak dusza o tym mówi.

    Powiem w ciemno, Twoja dusza chce jeść tak jak jadłaby w Raju, bez względu na to z którego zasiewu jesteś. Do mnie przemówiła 811, pomimo upierdliwości w dzisiejszym realu, swoją naturalnością i prostotą. Wystarczy, że ta gra, w którą grają nasze awatary jest tak skomplikowana, że pokarm musi być prosty. Dla wyrównania potencjałów.

    Zobacz jak żyją kucharze? To miotające się, nieszczęśliwe istoty. Jako materiał twórczy wybrały pokarm i na tym powinni poprzestać, nie ma powodu dawać tego ludziom do jedzenia. Po prostu, niech tworzą swoje arcydzieła sztuka dla sztuki. Nikt nie musi tego jeść, bo to jedzenie przygnębia.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ ENERGIĘ, oraz WYJĄTKOWY REGULATOR HORMONÓW MACA 100% ORGANIC THIS IS BIO, dobry dodatek do 4 szklanki KURACJI 4 SZKLANEK


    Minęło już parę miesięcy od śmierci popularnego amerykańskiego szefa kuchni, Anthony’ego Bourdaina, jednak wokół jego samobójstwa wciąż narasta otoczka nieścisłości, tym bardziej, że brak oficjalnego potwierdzenia tego z czego wynikło jego niespodziewane odejście.

    Teraz, po opublikowaniu jego ostatniego wywiadu, pojawia się jeszcze więcej pytań.

    W wywiadzie Bourdain mówił między innymi o Hillary Clinton i skandalu z Monicą Lewinski. Wypowiadał się on także, w otwarcie negatywny sposób, o Billu Clintonie.

    Właściwie szef kuchni posunął się daleko, powiedział nawet o tym jak wyobraża sobie śmierć Harveya Weinsteina, reżysera, który w ostatnim czasie został oskarżony o molestowanie i gwałty na kobietach, z którymi współpracował, w tym gwałt ówczesnej partnerki Bourdaina Asii Argento.

    Powiedział jasno, że głosował na Hillary w ostatnich wyborach, ale tak naprawdę powinno się ich (małżeństwo Clintonów) zlinczować zaraz po aferze z (nomen omen naszą rodaczką) Monicą. Że wtedy tego nie widział, a teraz widzi. Ale czy z takiego powodu popełnia się samobójstwo?

    Ostatni wywiad Bourdaina, przeprowadzony przez Marię Bustillos, odbył się w Irlandzkim Pubie, miejscu, które tak bardzo pasuje do tego szefa-celebryty.

    „Rozmawialiśmy o akcji #MeeToo i potężnych siłach zła działającym przeciwko zwykłym ludziom. O Rose McGowan, o wychowywaniu córek i o obyczajach seksualnych w latach ’70.” pisze Bustillos „Powiedział mi też o tym jak wyobraża sobie śmierć Harveya Weinsteina, to było dziwaczne, specyficzne snucie historii, o którym wam zaraz opowiem. Rozmawialiśmy też o luksusie.”

    Bourdain był wyraźnie niezadowolony z powodu kwestii, które omawiano podczas wywiadu, co przyczynia się do tego, że wielu ludzi staje się jeszcze bardziej sceptycznymi wobec przedwczesnej śmierci Bourdaina.

    Czy jego pogarda dla Hilary sprawiła, że znalazł się na „Liście ciał Hilary”? Może wydawać się to nieco naciąganą teorią, ale jest tu przynajmniej wystarczająco materiału na teorię.

    Tak jak zawsze, nie chodzi o poszukiwanie spisku samego w sobie, ale o to by przerwać iluzję i dotrzeć do swojej świadomości.

    Kiedy zaczniesz widzieć rzeczywistość taką jaką jest i zobaczysz kto kontroluje kłamstwa, które są wciąż powtarzane, przestaniesz je kupować, zaczniesz szerzej patrzeć na świat. Kiedy to zrobisz nie nabierzesz się na sztuczki. I wówczas zaczniemy tworzyć nowy świat przez pryzmat naszej zbiorowej świadomości.

    w drodze na Glossglockner, jęzor lodowca czeka

    już na górze (pi razy drzwi nasze Rysy), to na wprost to jęzor lodowca, topi się na dole i pozostawia dziwną szarą masę

    Kuchnia Bourdaina bardzo odbiega od 811, jest skomplikowana, gastrycznie nie do zniesienia, co nie znaczy, że ten człowiek nie był kreatorem.

    Któregoś dnia usłyszałam o 811, i pozwoliłam swojej duszy zadecydować. Wybrała absolutną prostotę. Można zjeść 3 kilogramy rajskich jabłuszek (dla mnie to papierówki) i jest spoko. Jest to dieta dostarczająca ogromnej energii życiowej, ale trzeba jeść dużo i organicznie i nie kombinować. No właśnie, o tym mowa.

    Po pierwsze, nie należy eksperymentować z jedzeniem, które nie powinno być spożywane na surowo, a do takich należy ryż i kasza jaglana, a nawet gryczana. Chcesz się najeść kaszy? Po prostu zagotuj i zjedz.

    Przy czym kasza jaglana Cię odflegmi, a gryczana dostarczy ciekawej puli aminokwasów, ale nie kombinuj z jedzeniem tych produktów na surowo. Szczególnie ryż może być niebezpieczny na surowo. Na surowo można jeść jedynie ryż fermentowany.

    Co do ryżu, to biały ma sporo skrobi, a brązowy zakwasza i bywa zanieczyszczony kadmem. Jeżeli chodzi o oporną skrobię, to tak jak nierozpuszczalny błonnik, niby nie powinno się go jeść, ale się je. Tym bardziej, że nie wszystko w tych kwestiach jest do końca jasne.

    w didaskaliach

    Nasza globalna podaż żywności jest silnie zanieczyszczona kadmem. Z tego też powodu jesz spirulinę, która dodatkowo wprowadzona do diety przez ciężarne kobiety może pomóc chronić nienarodzone dzieci.

    Kadm powoduje trwałe uszkodzenie nerek i akumuluje się w zastraszającej prędkości, ponieważ naśladuje potas przez co jest wchłaniany przez tkanki organizmu. Co gorsza, kadm ma około 20. letni okres półtrwania w organizmie człowieka, co oznacza, że ciało będzie naturalnie eliminować połowę bieżącego obciążenia kadmem mniej więcej co dwie dekady.

    Dobra więc, jak masz potrzebę, pewne produkty gotuj, ale nie upieraj się, żeby jeść je na surowo.

    wszyscy robią focie, udziela mi się atmosfera, robię focię za focią

    Powtarzam milionowy raz przez tubę:

    Dieta 811 w jej czystej postaci nadaje się dla ludzi bardzo aktywnych fizycznie.

    Jest to dieta, gdzie conajmniej połowa kalorii pozyskiwana jest z węglowodanów prostych, czyli fruktozy. Czyli jest to w dużym stopniu frutarianizm. Tym bardziej, kiedy uświadomisz sobie, że pomidory i awokado, to też owoce. Jesz tylko 10% tłuszczu, czyli orzechów i tłustych ziaren nie możesz jeść dużo, to eufemizm, bo tylko zdecydowanie mało. 14 migdałów, albo 1/2 średniego awokado, to maksymalna ilość tłuszczu dziennie.

    Masz jeść też codziennie od 25 dkg do pół kilo zielonych liści. Dlatego bardzo pomocna może być codzienna kuracja 4 szklanek z czwartą szklanką pełną sproszkowanych, w 100% organicznych zielonek. Resztę diety uzupełniasz warzywami we wszystkich kolorach.

    Pijesz soki owocowe i warzywne, co nie jest wymogiem, ale możesz je pić, pomimo, że nie mają błonnika.

    A Ty piszesz, że ograniczysz na diecie frutariańskiej słodkie owoce. To niby antylogia, ale wielu guru też tak robi. Cousens w ten sposób leczy cukrzycę w 30 dni, tak się też likwiduje przerost Candidy (maksymalnie 2 słodkie owoce, typu banan, czy mango dziennie,  a i tak w trzeciej fazie zdrowiena)

    Oprócz tego, jest to dieta bardzo wymagająca. Przynajmniej na początku. Nie cudujesz, nie mieszasz w michach, raczej 1, 2, 3 lub góra 4 składniki i to cała potrawa. P r o s t o t a to jej definicja. To jest dieta dla duszy.

    Dusza podobnie jak prawda nigdy nie jest skomplikowana.

    Jesz też żywność fermentowaną, albowiem probiotyki są Ci niezbędne do życia, a więc słusznie założyłaś, że będziesz jeść kiszoną kapuchę.

    nie o takie mrożenie chodzi, ale to oczywiście mistyfikacja, lód pożyczony od G.:) 

    Fermentowanie, mrożenie, to nadal żywe jedzenie.

    Dobre bakterie pomagają trawić jedzenie i przyswajać substancje odżywcze. Takie bakterie regulują odpowiedź immunologiczną Twojego awatara, na wszelkie niedociągnięcia jakie mu fundujesz od czasu do czasu. Jak antybiotyki, czy wodę z chlorem i fluorem. Wiele rodzajów bakterii, jak stwierdzono, rozkłada zanieczyszczenia, czyli toksyczne odpady, zarówno te pozostawione na zewnątrz, jak i te w ciele.

    Fermentacja, moczenie i kiełkowanie (ja nie kiełkuję, bo to białko jest inne, niekoniecznie ma służyć ku zdrowiu jedzącemu roślinę na tym etapie rozwoju, ale mogę się mylić) niektórej żywności naturalnie usuwa toksyny i zwiększa jej strawność umożliwiając o wiele lepsze wchłanianie składników mineralnych takich jak żelazo, cynk i wapń. Rośnie też dostępność witamin z grupy B zawartej w jedzeniu.

    Moczenie ziaren i orzechów w czystej i dobrej wodzie przez około 6 – 10 godzin, (orzechy włoskie 24 godziny), a następnie dobrze odsączone można jeść jak smakołyki i dodawać je do surowych potraw. Bowiem dopiero teraz zwiększyły swoje korzyści zdrowotne dla ciała i ciało może wchłonąć tych składników odżywczych znacznie więcej i łatwiej. Jednak orzechów i ziaren nie możesz jeść dużo, gdyż są tłuste, dlatego nie ma się co teraz jarać tym tematem.

    811 stoi po przeciwnej stronie witarianizmu wysoko tłuszczowego, gdzie robi się serniczki z daktyli i nerkowców, i wszystkich potem skręca z bólu brzucha, no i po zbadaniu homocysteiny niekoniecznie są tęgie miny, że też się posłużę wierszem.

    świstak (w żółtym), a w dali wodospad

    Wracając więc do 811, o której nawijam:

    Przede wszystkim, gdy wyeliminujesz większe ilości słodkich owoców, to bardzo trudno będzie Ci na surowych warzywach zrobić te 2000, czy nawet 1700 kalorii. Musiałabyś zacząć wprowadzać gotowane warzywa, czyli o znacznie większej gęstości. Filiżanka surowego szpinaku ma nikczemnie małą ilość kalorii w porównaniu do szklanki gotowanego szpinaku? Nie mówię już o marchewce.

    Tymczasem 40% takiej diety, czyli 811 opartej w dużej mierze na owocach szybko zamienia się w energię, czyli niejako przelatuje przez awatara. Właśnie w tym momencie miałam na myśli niedobory, gdyż skoro tyle jedzenia zaraz zamieni się w energię, zawsze mogą wystąpić niedobory z powodu braków składników odżywczych w tym co zostanie.

    W związku z tym powinno się jeść odpowiednio więcej.

    Przy dużej aktywności nawet 10 g węglowodanów na kilogram ciała, a przy mniejszej możesz próbować eksperymentować z kaloriami, tak jak napisałaś i obserwować swój awatar w tej grze, ale tutaj (moim skromnym zdaniem) zatracasz piękno tej diety.

    Na przykład dr. Graham, gościu od 80/10/10 nie radzi jedzenia takiej ilości owoców, szczególnie ludziom chorym, czyli z cukrzycą. Jego 811, a w sumie także dr. Cousensa i wielu innych guru witarianizmu ma spełniać tylko te warunki o których pisałam też sto razy:

    Czyli:

    mało tłuszczu (max 10%), mało czyli normalnie białka (10%), wysoko potasowo i nisko sodowo, oczywiście 80% węglowodanów, czyli wiele.

    Policz, czy faktycznie jesteś w stanie robić to na małej ilości słodkich owoców, a potem uprawiać sport.

    jęzor Glossglocknera w całej dzikości

    Czy będziesz miała fajną energię życiową na swojej diecie?

    Być może tak, albowiem jest jeszcze coś o czym nie za często wspominam, mianowicie, że się różnimy.
    W sensie, że ludzie się od siebie niekiedy różnią przez sen. Trzeba obserwować swój organizm. Nie każdy będzie się czuł idealnie po zjedzeniu ogromnego szejka z rana. Czyli dajmy na to składającego się z 7 dużych bananów, 2 garści malin i ćwierci kilo jarmużu.

    Czy masz czas na wciąganie takiego szejka? Na to trzeba poświęcić z godzinę. Żyjesz na takim luzie?

    Masz na to czas z rana? A jeszcze lepiej kiedy taki szejk wchodzi po aktywności porannej, a przed aktywnością stosujesz kurację 4 szklanek.

    Jeżeli chodzi o niedobory, grożą one wszystkim, gdyż ziemia, w której uprawiane są warzywa i owoce nie posiada odpowiedniej ilości minerałów, nie mówiąc już o pestycydach. Z kolei ciała zjadanych zwierząt zawierają antybiotyki, hormony stresu, i generalnie są zatruwane tym samym pokarmem, który truje ludzi.

    Dlatego ważna jest sól himalajska, albo szara morska. Kwestię równowagi sodowo potasowej, a raczej wysokiej podaży potasu i niskiej sodu w codziennej diecie załatwiają banany, pomidory, ocet jabłkowy do 3 szklanki.

    Pewne suplementy też będą nieodzowne, jak standardowo D3 w protoloe z K2, Omega 3, B-complex na czele z B12, wszystko dla lepszego cyklu metylacji.

    Możesz teraz powiedzieć, że po co tyle zachodu, skoro i tak sama 811 nie wystarczy i trzeba brać obok super foodsów jeszcze suplementy diety?

    Nie zdziwiaj,  przecież ludzie wszystkożerni, oczywiście gotują, smażą, pichcą też są niedożywieni i to o wiele bardziej, gdyż naczelnym powodem dla którego jesteś na takiej diecie jest odkwaszenie swojego awatara, czyli codzienny detoks, czyli dotlenianie ciała. To synonimy. Zawsze możesz poeksperymentować, jeżeli nie wierzysz.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ sproszkowaną żurawinę bez cukru CRANBERRY This is BIO, jeśli masz problemy z pęcherzem, a Twój mocz jest zasadowy, oraz czysty KELP This is BIO, gdy masz braki jodu, dobre dodatki do 4 szklanki w KURACJI 4 SZKLANEK


    Zjedz kaszanę i zrób sobie badanie kwasowości moczu, będzie kwaśny, a dochtore powie Ci, że to git, a potem przez tydzień jedz owoce i warzywa, a gwarantuję ci, że Twój mocz będzie conajmniej neutralny.

    Odkwaszanie. To właśnie robisz na 811.

    Zajmujesz się również antyoksydacją, czyli neutralizujesz szamą wolne rodniki. Natleniasz też komórki. To właśnie robisz na 811.

    Dobra aktywność fizyczna potrafi sprawić cuda. Leczy strachy i poprawia równomierny rozwój obu półkul mózgowych. Nie jesteś tylko homo faberem, inżynierkiem odliczającym należność do banku, ale bawisz się ze zrozumieniem własną entropią, obniżasz ją, tworzysz, kreujesz, kumasz czaczę każdego dnia bardziej.

    Ale to Ty powinnaś stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie:

    Nie jestem mięczakiem, olewam te wahadła, zobaczę czego chce dusza i jakoś się dogadamy. Ona pozwoli mi raz na jakiś czas na wybryk żarcia, byle bez poczucia winy, a ja na codzień będę ją karmić naturalnie, niskoprzetworzoną szamką bio.

    Będę miała przemiły zapach z ust (świeży, ogórkowy?) Nie będę puszczać piekących bąków. Będę lekka i gotowa do zawieszenia się na gałęzi w każdej chwili.

    Czerpię z tego przyjemność.

    Taką nawijkę trzeba umieć sobie nawinąć. A gdy noga się powinie, spokojnie wrócić na właściwą drogę trzeba umieć.

    Ale która droga jest ostatecznie właściwa i najlepsza, tylko ty jesteś w stanie określić. Albowiem jest wiele dróg w tej grze. Są drogi dla zdrowych, są dla świrów, dla melancholików i dla histeryków. Są drogi dla ludzi wschodu i dla Afrykańczyków. Inne są jeszcze dla Hindusów, albo Eskimosów.

    świstak

    Widzę, że kolejnej osobie nie udzieliłam ostatecznej odpowiedzi. Powiem więcej, że są ludzie, którzy mają już takie zmiany w przewodzie pokarmowym, że w ogóle nie dają rady z surowizną.

    Dobrze jest czerpać wskazówki od innych, ale ostateczne dla siebie rozwiązanie układasz sama.

    Może się też tak zdarzyć, że na różnych etapach życia, czy nawet pór roku będzie trzeba jeszcze wprowadzać zmiany, albo ulepszenia. Zwierzęta też migrują za najlepszym dla siebie, na dany moment, pożywieniem. Jak świstaki.

    I jeszcze parę słów, jakby co:

    Jeżeli nie jesteś odmianą ludzką, która potrafi dajmy na to z dnia na dzień rzucić pracę, mając na utrzymaniu dwoje dzieci i wymagającą żonę, aby poświęcić się bez reszty przykładowo pisaniu bloga, to powiem Ci co Cię ewentualnie spotka mentalnie w najbliższym czasie:

    Myślisz o sobie przez pierwsze 3 dni diety 811, ależ jestem świadoma własnego rozwoju osobistego, do czego jestem zdolna, potrafię się żywić jak moi praprzodkowie surowym pożywieniem roślinnym, to całkiem proste, prawdopodobnie będę nieśmiertelna na tym planie.

    I nagle Twoje emocjonalne przepływy wymykają się spod kontroli.

    Na początku tłumisz te negatywne emocje, wyczytałaś o detoksie i myślisz, że znasz już odpowiedź, że to z pewnością proces odtruwania.

    w matrixie focia za focią, focię pogania

    Jednak zapewniam Cię, że nie, to jest tylko Twój tłumiony gniew, wynikły ze strachu, który po tygodniu potrafi eksplodować i jeżeli nie weźmiesz tego pod uwagę, to będziesz pisać komenty:

    próbowałam, ale to nie dla mnie, bo to była kiszka.

    Pierwsze tygodnie na raw foodzie są huśtawką emocjonalną z amplitudą drgań zdecydowanie poniżej normy, czyli wahającej się od umiarkowanego niezadowolenia do ostrej nienawiści.

    Po pierwszym tygodniu diety, głodna i słaba witarianka ma wrażenie, że raczej została oszukana i coś straciła, a nic w zamian nie zyskała i taka frustracja kieruje ją na fatalny tor:

    Już to przerabiałam, to nie dla mnie …

    Jeżeli w taki sposób miałaby się skończyć Twoja przygoda z witarianizmem, to jest to wielka szkoda, bo to naprawdę doskonały sposób odżywiania, dający stosunkowo szybko doniosłe namacalne zdrowotne i wydolnościowe korzyści, tylko wcześniej trzeba się trochę do tego przygotować.

    Nawet po udanym pierwszym miesiącu surowego jedzenia będziesz doświadczać wewnętrznego odrzucenia.

    Nawet po dwóch miesiącach również, głównie z powodu własnych wieloletnich nawyków żywieniowych.

    Twoje ciało było przyzwyczajone do pewnych produktów spożywczych jesienią, zimą, wiosną i latem i te informacje są przechowywane w Twoich komórkach. Twoje ego jest po prostu maksymalnie wkurzone, straszy, pieprzy trzy po trzy i odpuszczasz.

    Najłatwiej jest przejść na surowy witarianizm w lecie i basta w temacie.

    w lecie nawet na lodowcu coś kwitnie

    Co do niskiej zawartości tłuszczu w diecie, w której jest bardzo dużo węglowodanów, w tym cukrów typu fruktoza, to jest to potężna logika i oczywistość. O czym pisałam już po stokroć, też tu, tu i tu.

    Konklużyn:

    Jedz to czego chce Twoja dusza (dieta z Raju?), jedz dużo kalorii w oknie jedzeniowym, bierz słońce i suple i super foodsy, i codziennie stosuj długi post (a u t o f a g i a).

    No i biegaj, dla duszy ma się rozumieć.

    owocek

     

    (Visited 5 407 times, 20 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Emanuela Urtica 10 sierpnia 2018 o 08:34

      Chciałam tylko niniejszym oświadczyć, że bardzo lubię ten tekst i kto nie czyta ten trąba. <3

      1. Pepsi Eliot 10 sierpnia 2018 o 10:01

        Ema <3

    2. Joanna 10 sierpnia 2018 o 08:59

      Bardzo lubię twój styl pisania. Czy 40 min. biegu nie zbyt intensywnego wystarczy?

      1. Pepsi Eliot 10 sierpnia 2018 o 09:59

        to jest to, byle codziennie (może być prawie codziennie, żeby nie było mowy o ortodoksji)

    3. Trini 10 sierpnia 2018 o 09:20

      Dzięki Pepsi za ten wpis,taką Cię lubię najbardziej, całuję bardzo, bardzo cieplutko.

    4. Trini 10 sierpnia 2018 o 09:22

      A,….zdjęcia oczywiście cudne i ….. muszę to powiedzieć, wyglądasz absolutnie super!!!!

    5. lady Sfinks 10 sierpnia 2018 o 09:29

      Tak się już wiele razy zastanawiałam, przy okazji tekstów o 811, co z tymi, co nie lubią dużo jeść?
      W sensie objętości. Bo ja mam trochę taki problem [choć nazywanie tego „problemem” może nie jest najfortunniejszym określeniem tutaj…]….trafia do mnie i ze mną rezonuje cała ta idea prostoty 811, ale niestety kompletnie nie rezonują ze mną te ilości strawy, właśnie wyłącznie w zakresie objętościowym, które miałabym w siebie wtłoczyć….
      I tak się zastanawiam i powiem, że niemała to dla mnie zagwozdka aktualnie, bo nie mogę rozkminić, jak tu jeść, by z jednej strony było surowo i roślinnie, co ze mną faktycznie rezonuje….ale żebym nie musiała tego tak dużo….
      Przyznam, że doszłam do punktu gdzie marzę, bym już potrafiła żywić się wyłącznie światłem, bo jakoś zmęczyło mnie to dociekanie, jak tu pożenić w sobie te wszystkie tendencje..
      I żeby nie było: lubię ruch i jestem raczej z natury aktywna, ale to wcale nie sprawia, żeby chciało mi się więcej jeść…

      1. Pepsi Eliot 10 sierpnia 2018 o 09:58

        w raju się dużo je 🙂

    6. Veev 10 sierpnia 2018 o 09:33

      Chlopaka narazie nie mogę przekonać do raw, weganizm na ten moment to maks. A ja się zawsze przez te zapachy w kuchni w końcu wylamuje 😀 No i stołówka w pracy … przepyszne mango przestaje nagle tak pysznie smakować i głowa jak na zawołanie ma miliony powodów żeby wszamac gotowane, oczywiscie na poczatku zawsze ten „jeden jdynyy raz” Ale cóż no kiedyś pyknie 🙂 tekst super ! 😉

    7. da-kota 10 sierpnia 2018 o 09:41

      Pepsi super wyglądasz 😎
      czy jesz teraz kroplę oleju kokosowaego czy 14 migdałów :-OOO to wyklucza całkowicie?
      Ponawiam prośbę, ktora juz sie na blogu pojawiała nie raz – napisz prosze jak teraz jesz konkretnie.

      Co do mnie- jeśli trening mam rano a okno otwieram ok 11 – to przesuwać okno?

      1. Pepsi Eliot 10 sierpnia 2018 o 09:50

        ja teraz oprócz 1 omegi 3 TiB i szaleństwa w postaci 1 kostki surowej gorzkiej czekolady (moja dusza tego pragnie i ego jej pozwoliło :D) nie jem osobnego tłuszczu, tylko ten zawarty w ocwocach i warzywach.

    8. drefet 10 sierpnia 2018 o 09:44

      dwa pytania…znowu ja 🙂

      drugie pyt nie przeprowadzalam etapow na candide jestem na surowym wlasciwie to chyba na typowym 811 chociaz teraz dodatkowo serwtka, jak to sprawdzic czy candida sie nie trzyma ? jezyk czysty moze troche zoltawy z rana czyszcze, trawienie duzo duzo lepsze choc gazy i przelewanie sie zdarza…ale ja b mieszam owoce duzo roznych po trochu kazdego a wlasciwie duzo kazdego i czasem z warzywami..generalnie chodzi o to czy na takiej diecie candida sama odpadnie czy trzeba jej pomoc?

    9. MrPep 10 sierpnia 2018 o 10:03

      Ja się próbuje przekonać, a teraz przy takich upałach to aż się chce pochłaniać tylko arbuzy czy ananasy, natomiast zimą nie jest Ci/Wam zimno?(mi było :P) i tłuszczu jakoś tak mało w tej diecie. Poziom Kadmu mam niski wg analizy pierwiastkowej włosów – uważasz to za badanie wystarczające? Co do Bourdaina to ciekawy temat, w podcastach brzmiał pozytywnie…

    10. ania 10 sierpnia 2018 o 10:26

      wydaje mi się że pewne rzeczy muszą przyjść same i wtedy jest najłatwiej.. Kilka lat temu przestałam jeść mięso (a uwielbiałam maca i kebsy:), po jakimś czasie również ryby.. znowu minęło kilka miesięcy i odpadły owoce morza. Teraz nie jem żadnych produktów odzwierzęcych, ale najdłużej jadłam ser żółty – wiadomo pizza 😉 i jadłam go dopóki miałam ochotę, teraz po prostu już nie mam. Rok temu przestałam pić alko, a też lubiłam butelkę winka na rozpoczęcie weekendu opróżnić. Rezygnacja z żadnych z tych produktów nie była dla mnie męcząca po prostu nadchodził taki moment że mój organizm chyba sam decydowął że już tego nie chce? gdzieś po drodze zrezygnowałam tez z glutenu. Także zgadzam się z Pepsi twoja dusza ci wskaże co masz jeść:)

    11. Aneta D Falkiewicz 10 sierpnia 2018 o 11:22

      Pepsi, Ty… Kiedyś w komencie napisałam w paru zdaniach to co tutaj wyłożyłaś w całej notce to mnie posądziłaś o sofizm :> a teraz holaaaa 😀 takie nastawienie jak Ty teraz opisujesz mam od dawna – czysty wyjebanizm, słuchanie duszy, ale i też kontrolowanie jej, bo toto rozhasane, i też w kwestii jedzenia – prostota najlepsza, teraz dużo lepiej przyswajam surowizny niż gotowane i ciało & dusza tego chcą. Fajna taka przemiana. Btw, 5 dzień gorzknika i mnie dziwnie obsypało (ukąszenia a’la pchły, ale nie swędzą).

    12. Kaki 10 sierpnia 2018 o 11:44

      A autofagia po ile czasu minimum zachodzi? Wiadomo, że takie 16h byłoby optymalne, ale zaczynam jeść o 9, ćwiczę po pracy, a po treningu muszę wypić białko i zielony sok, no także wychodzi mi to około 20:00. Po jakim czasie komórki zaczynają się zżerać?

      A tekst spoko i przypomniał mi moje wyczyny jak kiedyś byłam na 100% raw.- ciasto z migdałów w brzoskwiniami, kremy bananowo-daktylowo-awokadowe etc 😀

      Buziaki :*

      1. Pepsi Eliot 10 sierpnia 2018 o 14:23

        nie określisz takiego czasu, po prostu trzeba doprowadzać do pustych trzewi

        1. Kaki 12 sierpnia 2018 o 19:23

          Ah, no to lajcik. Dziekuje

    13. Ewa 10 sierpnia 2018 o 13:18

      Nieźle Pepsi, awatar tez ok;).Pozdrawiam

    14. Alia 10 sierpnia 2018 o 14:31

      Hej Pepsi, przychodzę ze swoją historią, ale wierzę, że masz serce, żeby te wszystkie historie usłyszeć. Pół roku temu, po pół roku pięknego, zdrowego jedzenia (ale jeszcze nie raw) z okazji świąt rzuciłam się jak świnia na przetworzone, zcukrzone, zglutaminiane, stłuszczone żarcie. Dodam, że wcześniej latami nie jadłam nabiału i glutenu. CODZIENNIE zaczynałam od jutra lepiej jeść i codziennie poza sobą sięgałam po bułkę z serem. Totalnie uzależnienie. Tak jakby ciało robiło co innego niż mózg, jak gdyby ktoś mną sterował. Czułam, że ktoś mną steruje. Byłam coraz bardziej chora, sfrustrowana, wyglądałam coraz gorzej i czułam się paskudnie, nie miałam energii na nic. A muszę ją mieć. No i.. Wybaczyłam sobie. Po prostu powiedziałam sobie „ok, żresz jak świnia, źle wyglądasz, ale ja cię kocham i będę zawsze.” Przestałam walczyć i wyzywać siebie w myślach. I nagle… Nie wiem. Po prostu przestałam. Miesiąc jem tylko warzywa i owoce. Dziś weszłam na raw, z zamiarem jedzenia strączków 2, 3 razy w tygodniu. Wybitnie mi pomagasz Ty i Twoje posty. Czuję, że piszesz je jakby dla mnie. Gdy mam jakiś kłopot, zastanawiam się nad czymś pojawia się post, w którym poruszasz ten temat. To brzmi fanatycznie, wiem, ale dla mnie jest w sumie… piękne. 🙂 Także… Dziękuję Moje serce i ciało i dusza jest Ci wdzięczne.
      A tak nawiasem, co myślisz o białej kaszy gryczanej? Tzn. niepalonej, bo mam przepis na surową gryczankę i wygląda pysznie, ale namacza się ją 12 godzin.

      A i jeszcze coś dla autorki pytania. Mi się tak wydaje, że jak pobędziesz trochę na 80/10/10 to sama zaczniesz więcej się ruszać, po prostu zechcesz. 🙂
      Pozdrawiam <3 <3

      1. Pepsi Eliot 10 sierpnia 2018 o 16:03

        kasza gryczana niepalona, jedz <3

        1. Alia 10 sierpnia 2018 o 19:17

          Dziękuję <3

    15. Zooja22 10 sierpnia 2018 o 14:37

      W biorezonansie wyszła mi nietolerancja fruktozy, jak żyć? Organizm podpowiadał, ale nie potrafiłam prawidłowo odczytać sygnału, nie mogłam dopić szejka bananowego, by było mi za słodko.. Da się jakoś pozbyć takiej nietolerancji, bo skąd czerpać antyoksydanty, witaminy, minerały? Dotychczas jadłam głównie owoce, warzywa a teraz zupełnie nie wiem jak się żywić. Poszłam na biorezonans z powodu łuszczycy, ale żadnego pasozyta ani przerostu grzyba nie wykazal, tylko nietolerancje fruktozy, cukru białego, glutenu, laktozy. Zasugerujesz drogę? Powstała entropia wzbudza lęk, dokładnie jak piszesz…

      1. Pepsi Eliot 10 sierpnia 2018 o 16:01

        nie jedz teraz fruktozy, oczyść ciało, kuracja 4 szklanek, d3+K2 TiB, Omega 3 TiB, dużo aktywności i zobacz jak sie czujesz.

    16. Alia 10 sierpnia 2018 o 14:42

      Pepsi, czy napisałabyś kilka słów na blogu jak rozpoznać zaburzenia metylacji? Jedna osoba mówi, że surowe nie jest dla mnie ze względu na ów zaburzenia. A może czytelnicy mogą podrzucić mi jakieś źródła? Moim zdaniem surowe jest dla mnie i mnie uzdrowi, ale nie chciałabym podupaść na zdrowiu a edukacji nigdy za mało. 🙂

      1. Pepsi Eliot 10 sierpnia 2018 o 15:59

        zbadaj B12, kwas foliowy i homocysteinę, i wszystko będzie jasne

        1. Alia 14 sierpnia 2018 o 20:44

          Pepsi wzięłam i zrobiłam. Proszę o pomoc w interpretacji, bo wyniki są dla mnie niejednoznacznie. Najdziwniejsze B12, mam 803,60 z normą do 663. A jestem wegetarianką od urodzenia (serio, nie lubiłam od maleńkości), weganką od roku. No i od 2 dni biorę B12, ale jest to NIEMOŻLIWE zrobić sobie taki zapas w dwa dni… Yym. A kwas foliowy w dolnej granicy normy 6,56 (zakres ref 4,60 do 18,70). Homocysteina 8,02 (zakres 4,44 – 13,56). No i wiem, że nic nie wiem. Help <3

          1. Pepsi Eliot 15 sierpnia 2018 o 11:47

            możliwe, nie masz żadnego zapasu, w komórkach mogą być totalne braki, nie robi się badania przyjmując suple, na tydzień przed trzeba odstawić. Drugą opcją jest, że masz mutację genu MTHFR i wtedy trzeba brać metylokobalaminę i kwas foliowy G&G bo ma włąściwą formę.

    17. owoceek 10 sierpnia 2018 o 14:49

      dziekuje Pepsi za ten wpis też <3 kurcze tylko ja mam taki problem, dlaczego np jabłka u mnie zwiększaja apetyt ? tak mnie po niekrtórych owocach ssie 🙁 to jakieś niedobory ? ścikam <3

    18. Sofi77 10 sierpnia 2018 o 15:52

      Po przeczytaniu już wiem, że raczej nawet nie spróbuję 811ki. Za dużo u mnie pestek i migdałów i czuję że coraz więcej… ich i innych roślinnych źródeł tłuszczy. Coraz więcej surowizny – tak, ale mniej tłuszczu – nie! Od kilku mies jestem na 4szklankach i zjadam też kilka łyżek dziennie oleju konopnego, Kokosowego i oliwy z oliwek i wiem że to wszystko sprawia, że coraz rzadziej chce mi się pić i od kilku tygodni przesypiam całą noc bez siusiu i polowy szklanki wody. Poza tym kocham kasze gryczana (conajmniej 2x/tydzień i quinoe (naprzemian z ryżem basmati lub brązowym na śniadanie z musem).
      Dzisiaj pobiłam swój rekord przelkniecia czegoś ochydnego w smaku, tj lyżki diadomitu z łyżeczką msm. Czy jest coś z czym mogłabym zmieszać msm żeby nie było tak ohydne? Ziemię okrzemkową już piłam i się dało przełknąć…

    19. panna zwapniala 10 sierpnia 2018 o 17:31

      Pepsi co sądzisz o witaminie A w postaci retinolu? Pamiętam, że kiedyś byłaś za beta karotenem, ostatnio czytałam o tym, że A pod tą postacia(betakaroten) prawie wcale sie nie przeksztalca w retinol. Podobno Retinol jest potrzebny gdy przyjmujemy duze dawki d3 i k2 by wszystko dzialalo poprawnie bo inaczej siejemy spustoszenie (tak jak w przypadku jedzenia witamin z grupy b osobno), bez retionolu sa tez problemy z plodnoscia i kosci nie odnawiaja sie poprawnie? Wiesz cos na ten temat? Poratowalabys swoją mądrością?

      1. panna zwapniala 10 sierpnia 2018 o 17:35

        „Witamina K2 i paradoks wapnia: Jak niepozorna witamina może uratować ci życie”- to ta ksiazka tak twierdzi o retnolu

      2. Pepsi Eliot 10 sierpnia 2018 o 23:57

        Uważam za najlpeszą formę witaminy A, właśnie Betakaroten , czyli prowitaminę witaminy A.

    20. Mariola 10 sierpnia 2018 o 18:26

      Hej Pepsi, właśnie komponuję swoje zamówienie, proszę o radę. 15-letnia córka cierpi na powtarzające się ataki paniki oraz kompulsje (gorzej jest w trakcie roku szkolnego, no ale to już wkrótce). Wyczytałam u Ciebie, że trzeba jej niacyny – czy wystarczy porcja w Green&Fruits, czy dodać do tego kapsułkę VITAMIN B3 NIACIN 100mg – 120kaps [G&G]? Ashawaganda chyba nie dla niej?… Z góry dzięki za odpowiedź.

      1. Pepsi Eliot 10 sierpnia 2018 o 23:55

        dodaj porcję, ale wysyp z kapsułki i zacznij jej podawać od 1/4 kapusłki, żeby przyzwyczaić ją do flesza, a w razie jakiejś alergii szybko wyeliminować.

        1. Mariola 11 sierpnia 2018 o 11:08

          Dziękuję 🙂

    21. Kendari 10 sierpnia 2018 o 19:30

      Hej Pepsi, a winogrono czerwone lepiej spożywać samo czy w koktajlu z dodatkami innych owoców przejdzie? 🙂

    22. fila 10 sierpnia 2018 o 23:14

      Jaki ten Świstak ma cudny żakiet!!!

      A ten artykuł dodaje do top 10 choć już pewnie jest tego top50.

      1. Pepsi Eliot 10 sierpnia 2018 o 23:37

        xoxoxo

    23. Carrie 10 sierpnia 2018 o 23:17

      Aktualnie jestem frutarianką. Po prostu moj organizm przestał się zgadzac na jedzenie czegokolwiek innego. Jakoś tak z dnia na dzień poszło. Pamiętam jak rzucałam fajki, lubiłam palić, celebrowałam swoje palenie- na spokojnie w odpowiednim miejscu.
      Warunek zawsze na świeżym powietrzu (:D) Paliłam mało, kazdy się nabijał, że aż tak mało, ale jednak dalej. Pewnego dnia dotarlo do mnie, że ja nie akceptuję siebie palącej, że już sie z tym nie utożsamiam, ba wręcz nie chcę żeby ktoś kojarzył mnie z paleniem. Zadziało. Rzuciłąm bezboleśnie, nie przytyłam ani grama, wręcz dalej chudłam. Nigdy potem nie kupiłam papierosów.
      Teraz są owoce. Zaczyna mnie dotykać detoksyfikacja (czyt. zatwardzenie) chcac spowolnic zrobilam szakszuke moje pomidory jajka od szczesliwych kur, zero ttuszczu, tylko spokojne duszenie z odrobina bazylii. I co. Zjesc zjadlam, ale to juz nie dla mnie. Sprobowalam jajko na miekko znowu niedobre, wrecz obie te potrawy smakuja tak, ze mam wrazenie ze smak mi sie w czasie pełnego owockowania zmienił.
      Najlepsze jest to ze u mnie chyba jedzenie to tylko program ktory moze odpasc. Samoczynnie wpadam w posty mam tak od dziecka. Do tej pory pamietam awantury jak wydawało się ze moj organizm lubi poscic, okredowo lubi poscic na wodzie, lubi monodiety owocowe. Jak mialam 16 lat pracowalam fizycznie na praktykach 8 g dziennie i jadłam jabłka. I tak przez 2 tygodnie. Na nastepnej wyjazdowej jadłam tydzien truskawki a tydzien papryke. W glodowki wpadam rowniez samoczynnie, jak jestem chora to jestem na suchej, czasem jestem na wodzie bo zwyczajnie organizm sie domaga. Nie planuje tego samo sie dzieje.
      A i ostatnio mi przyszło jak probowalam sie dowiedziec dlaczego ciagnie mnie do korporacji specyficznej o ktorej malo kto ma dobre zdanie, generalnie z poziomu spiacych jest fajna, z poziomu budzacych wrecz przeciwnie.
      Wpisuje bo mnie zastanowilo.
      „Niewazne gdzie pracujesz. To nie ma najmniejszego znaczenia. Praca nie zostanie zapamietana. Nie koncentruj sie na tym. Nie koncentruj sie na zyciu po pracy ani nie koncentruj sie na zwiazkach. To przemija. Nie zabierzesz nigdzie ze soba tych ludzi ani ich nie zatrzymasz przy sobie. Z miejscami i przedmiotami tak samo. Ty jesteś jedynym constansem, reszta to widoczki.”

      P.S. A propos Pepsi ładne te widoczki 🙂 znowu poszłaś w góre :*

      1. Pepsi Eliot 10 sierpnia 2018 o 23:36

        <3

      2. Kats 11 sierpnia 2018 o 08:42

        Co do tej pracy, słuchałam ostatnio jak fajnie się wypowiadał Tom Campbell w tym temacie; nie ma znaczenia gdzie pracujesz, ale własnie Twoje nastawienie. Możesz obniżać entropię również zamiatajac ulicę 😉 Fajnie też mówił właśnie o takiej pracy w korpo, że możesz być tam takim promyczkiem światła i coś dobrego tam wnieść 🙂 Może właśnie coś takiego Cię czeka 😉

    Dodaj komentarz