logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
94 743 932
149 online
32 427 VIPy
Reklama

 

TWÓJ REGULATOR HORMONÓW
ORAZ ENERGIA
MACA This is BIO

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Wracam o siedemnastej z pracy i nie mam na nic siły, jak żyć?

energia/ pepsieliot.com

Z pustego i Salomon nie naleje, i w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu, z piasku bicza nie ukręcisz, mam jeszcze wytrzepywać z rękawa?

I taki komć

Dołączam się do pytania, jak znaleźć w sobie energię?

Też mam Green and Fruits TiB, i inne, robię 4 szklanki, piję zioła nerkowe. Mam Twoje książki, piszę bloga, którego nikt nie czyta, ruszyłam ze skrzyżowania i znalazłam nawet kilka prac, a wcześniej nie miałam żadnej.

Oddałam się w najem bez oddania serca. Obfitość to to jeszcze nie jest. Wracam o siedemnastej z pracy i jeszcze w garniaku idę prosto pod kołdrę i siedzę, bo nie mam siły.

Medytuję dwa razy dziennie, ciągle jakieś kursy rozwojowe, a i tak czuję, że o kant tyłka rozbić, bo nie wiem gdzie i po co idę. Oczywiście, trzęsę porami ze strachu, tak jak trzeba w matrixie.

Dużo wiem, ale nie mogę się przewibrować na wyższe wibracje, bo po kolana stoję w gnoju. Jak żyć?

Reklama

Tu znajdziesz szkocki 100% organiczny KELP This is BIO, świetne źródło jodu, reguluje działanie tarczycy, pomaga chudnąć i upiększa dermę, dobry dodatek do 4 SZKLANKI


Każda istota żyjąca w naturze posiada cel, dlatego, że proces osiągania celu stanowi siłę sprawczą ewolucji.

Gorzej z hodowlaną krową, gdyż człowiek (kretyn?) uznał, że to on będzie decydował o krowim życiu i odłożeniu koniczyny, gdyż daje jej w zamian high life życie z suchym kłosem, czasami zieloną trawą, to już luksus, a bywa, że ze zmieloną koleżanką, co kończy się wściekle źle nie tylko dla krowy.

Wracając do komcia, nie musisz się zmieniać, wręcz to nie jest wskazane, jedyne, co trzeba zrobić, to wejść na własną drogę, a przynajmniej ruszyć w którąkolwiek stronę, gdy nie ma się pewności, że to Twoja droga.

Na logikę, są dwa sposoby na znalezienie w sobie energii, pierwszy to karmić się energią, a drugi nie przeciekać nią.

Nie za dobrze byłoby jednak gromadzić energię, po czym zacząć ją przyduszać, aby nie wyciekła, bo tak postępują skąpcy z energią pieniądza, dusząc ją w skarbcu, co często kończy się denominacją pieniądza, albo któryś potomek bez cienia pietyzmu wydaje dorobek życia Harpagona na grę w kasynie, czy cokolwiek innego, co równie szybko jak ruletka pozbawia floty.

Reklama

Tu znajdziesz 100% organiczne białko z zielonego groszku PEA PROTEIN This is BIO, świetna opcja dla wegan budujących mięśnie, dobry dodatek do 4 SZKLANKI


Morał jest taki, że najlepiej robić przepływy energetyczne

Nie wiem, gdzie się zahaczyłaś, ale mam wrażenie, że napisał do mnie korporacyjny gryzoń.

A może Ci się tylko wydaje, że oddałaś się w najem bezemocjonalnie, bo takie są właśnie wymogi korporacyjnych wahadeł destrukcji. Wykonywanie obowiązków bez specjalnej kreacji, wybijania się, w szeregu jak mrówka poruszająca się za feromonem koleżanki, tak Ty na korporacyjnym sznurku od kopiarki i zablokowanego na media społecznościowe kompa możesz tylko porządnie wykonywać wycinek zadania.

Nigdy całość, nigdy nie spojrzeć na rzecz z perspektyw zrozumienia masz, z lotu ptaka nie, tylko żabia perspektywa, wycinkowo małe poletko widzenia, obowiązuje w korpo. Krecia robota tak naprawdę. Więc może Ci się tylko zdawać, że serca nie dajesz, bo nikt tego w ogóle nie potrzebuje w korpo, wahadłom całkowicie wystarczy Twoje sranie w gatki, wręcz się tym delektują, liczą na taką energię, bo jest potężna, strach rządzi.

Energia na wagę złota

Nic dziwnego, że przychodzisz z pracy wypluta, po prostu oddałaś energię, a nie wiesz skąd ją doładować. Moim zdaniem najbardziej karmisz wahadła swoim niezadowoleniem z siebie i lękiem o przyszłość. Napisałaś o strachu, a więc boisz się jak wszyscy. Ten strach musi być duży, skoro tak bardzo nie masz energii życiowej już po 17. Wahadła tak łatwo nie wypuszczą Cię z rąk przy takiej wyżerce, będą Cię albo podpuszczać, albo straszyć jeszcze bardziej.

Na margi, witarianizm niskotłuszczowy i post przerywany polecam na doładowanie energetyczne na poziomie awatara. 

Mogą też próbować podłożyć Ci jakąś przynętę energetyczną, żebyś się na nią rzuciła się, to może być premia, albo częściej pierwszy kieliszek wina, który na moment całkowicie pozbawi Cię strachu. Tymczasem ten stan po alkoholu to jest zaciągnięcie kredytu u wahadła. Ono się zawsze upomni o spłatę, tak jak każdy bankier, który najpierw mami ofertą w szwajcarskich frankach.

Gdy pracujesz na laptopie w pewnym momencie musisz go podpiąć do ładowarki i to może być taki symboliczny gest kończenia jakiegoś rozdziału dnia, a teraz zaczyna się baśń. Gdy czujesz, że laptop się rozładował, owszem połóż się na chwilę, jak musisz.

Na kolejnym margi, to rzeczywiście mogą być zmęczone nadnercza, zrobiłabym test latarkowy, czy ciśnieniowy z nagłym wstawaniem z łóżka, albo z kalibracją witaminy C.

Wracając z zielonych łąk medycyny alternatywnej do Twojego domu, a więc po krótkiej,  regeneracyjnej drzemce  usiądź do pisania we flow, bez względu na to, czy nadejdzie, czy nie, i tak zacznij pisać.

Otrzymasz energię od Wszechświata, bo tak działa pisanie, wszyscy myślą, że to potężna utrata energii, gdy tymczasem pisanie to twórczość. Ty pisanie, inni na pieczenie sernika, jeszcze inni na obmyślanie strategii marketingowych. Postaw na swój indywidualizm.

Świadomość nie będzie ewoluowała, gdy będziesz chciała pisać bloga tak, jak inni. Zrób to absolutnie po swojemu, nie porównuj się z nikim, ani na plus, ani na minus, po prostu zacznij pisać nie czekając na wenę. Ta najpierw się obrazi, że się nie zadręczasz, gdzie przepadła, a gdy olejesz wenę, zobaczysz, że już po chwili poczujesz ją na ramieniu.

Tak, natchnienie, podobnie jak nirwana, zjawia się tylko wtedy, gdy olewa się czy nadejdzie. Gdy godzisz się całkowicie na to, że po prostu może go nie być, a Ty i tak jesteś w drodze, w kroku. Wtedy nadchodzi.

Pisząc coś od siebie zaczniesz powoli ładować się energią. Na razie nie umiesz jeszcze podwozić się z wahadłami, korzystać z ich podwózki, karmisz kursy, zamiast otrzymywać tam energię. Medytujesz, ale chyba jeszcze nie komunikujesz się z duszą, bo by Ci powiedziała, że czeka na Twoje odkrycie jej.  Że prawie, że ruszyłaś ze skrzyżowania

Owszem oczyszczasz ciało suplami, odżywiasz, ale Twoje oczekiwania są niespełnione, nie masz nadal energii. A niska energia, to brak silnej woli. Oczywiście dobrze byłoby zbadać się pod kątem niedoczynności tarczycy i zmęczonych nadnerczy, ale tak naprawdę to wszystko się zazębia. Gdy odżywisz ciało, ale nie odzyskasz świadomości, będziesz nadal śniętą rybą, która podchodzi do medytacji i pisania bloga, jak do obowiązku. To wielka strata energii.

Owszem chodzisz do pracy, gdzie nad tą strukturą panuje nierozumne, ale głodne wahadło, następnie bierzesz udział w różnych zgrupowaniach, tak też, jak w przypadku każdej struktury naturalnej panują już wahadła, ale będąc sama w domu możesz być na czysto. Gdy nie ma struktury, nie ma wahadeł destrukcji.

Owszem pojawiają się siły równoważące na głupie myśli o własnej ważności, o ważności własnych celów, napisałam głupie, bo w nieprzemyślany sposób piętrzą potencjały, ale jednak będąc w domu najłatwiej jest nie ulegać wahadłom destrukcji, bo nie ma tam struktury.

Dzięki czemu w domu podobnie jak w eremie na pustelni jesteś wolna, swobodna, nie podłączona, możesz załadować energię w siebie. Zrób rytuały tybetańskie. Możesz też, co jest świetnym rozwiązaniem uziemić się na trawniku przed domem, najlepiej na polanie w najbliższym gaju, lesie. Oraz robić przepływy energetyczne, rzecz banalna, ratująca dupę, życie, łodewer.

energia/ pepsieliot.com

tak wyglądam naprawdę:)

Ładowanie się energią Ziemi i Kosmosu, tworząc przepływy energetyczne

na taki sposób:

Wyobraź sobie niewidzialną, nieposiadającą grubości linię zakończoną z dwóch stron strzałkami, a przechodzącą przez Twój brzuch równolegle do podłoża. Następnie jedną półprostą skieruj  kliknięciem pod kątem prostym do góry, żeby wychodziła z górnej czakry głowy ku Kosmosowi, a drugą półprostą kliknięciem skieruj w dół, aby dolną czakrą, czyli w okolicach tyłka, skieruj ją grotem ku Ziemi.

A następnie pozwól strumieniom energii Kosmosu i Ziemi przepływać przez Ciebie do góry i na dół wzdłuż Twojego kręgosłupa. To Cię natchnie dobrą energią, a jednocześnie nie skumulujesz potencjałów, będziesz tylko przepływem.

Postaw na własną indywidualność, na własny rozwój, olej ważność, bo za każdym razem dostaniesz pstryka w nos. Nagle życie w zwierciadle zacznie pokazywać całkiem satysfakcjonujący Cię obraz. Będziesz energetyczna.

i na taki:

Bierz na stojąco prysznic, przyjemnie ciepły dłużej, naprzemiennie z zimnym i mniej przyjemnym krócej. Możesz głośno przy tym śpiewać, czy wydzierać się, łodewer.

z miłością

(Visited 5 998 times, 1 visits today)
44- 44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. Ju ju 21 lutego 2019 o 19:32

    Dodam: kierować energię do serca. Medytując, albo nawet w ciągu dnia skierować swoją uwagę do serca, położyć na klacie rękę lub ręce. Serce ma o wiele większą moc niż głowa. Serce się nie boi, tylko głowa się boi.

    Te strumienie co Pepsi opisuje działają rewelacyjnie. 🙂

  2. KasiaM 21 lutego 2019 o 22:15

    Prysznic przyjemnie ciepły zaraz po przyjsciu z pracy mozna spróbować. Ja tak robię ostatnio i odzyskuję sporo energii. Az chce się żyć. Czasem do tego krótka drzemka.

  3. Kózka 21 lutego 2019 o 22:49

    Jak znaleźć w sobie energię? No myślę, że jak robisz coś, co wyczytałaś/zasłyszałaś, że jest super i hiper i czea tak robić, co by wzratać, no ale Ty to już robisz i nie daje Ci to tego, co jakimś innym osobom, bo każdy jest inny i co innego go zapala. To, gdy robisz te kursy, medytacje, jakieś tam posunięcia, które dla kogoś są dobre, ale dla Ciebie mało albo w ogóle, to po cóż? To Ci zabiera energię, to Cię zniechęca. Szukaj swoich „rzeczy”, swoich zapalaczy. Coś takiego, że już pod koniec pracy nie możesz wysiedzieć bo jak wrócisz, to będziesz to robić! Rytuał parzenia dobrej herbaty w stylowym, solidnie ciężkim, żeliwnym czajniczku/imbryczku, wlewanie jej do ukochanego kubeczka i chłeptanie powoli, z przyjemnością, delektując się atypowym bądź typowym, ale Twoim, własnym, ukochanym smakiem tejże hebaty na przykład, na początek 🤗 Musi być coś takiego, że jak to robisz to Cię uskrzydla i wyrywa z tej szaro-burości, nudy, zmęczenia. Jest tyle możliwości, tyle możliwości. Coś się tak uczepiła tego, że nie wiesz gdzie idziesz i po co? Czytasz to wszystko i wchodzisz w poczucie obowiązku, że już od razu musisz wiedzieć, co jest Twoim celem życiowym, bo przeczytałaś tak w świętych pismach internetu 😀 że inaczej to jesteś be, zaspana i śpiąca i do kitu bardziej niż do czegoś pożytecznego. Robisz to wszystko, jesteś w drodze, nie pasuje Ci, rzucasz to i robisz coś innego, szukasz swoich iskierek, wędrujesz przez życiowe możliwości. Z gnoju fajnie się można otrzepać, wypluskać i zrobić na lasencję, a potem dla jaj znów się udziabrać, aby ponownie czuć tę przyjemność wychodzenia z bagna, podnoszenia się, dbania o siebie 🌸 po co być taką smutną i spiętą ciągle. Wracasz z pracy, po kursach, po czymś tam jeszcze i jeszcze i znowu, i dalej, dalej musisz cos robić? Być zachwycająca i kreatywna? A może Ty po tym wszystkim potrzebujesz właśnie się zresetować – siup do łóżeczka? Pod kocyk? Czy Twoje ego to uwzględniło? Czy w domowych pieleszach też masz zasuwać, bo patrzy teściowa, albo surowy tato, albo coś tam, albo ta część Ciebie, taka restrykcyjna? Daj spokój, weź na luz wrzuć, odpuść sobie, dychnij sobie trochę.
    Będzie dobrze 😙 a blog jak się zwie, jak można wiedzieć? 😀

  4. Aneta 22 lutego 2019 o 07:11

    Pepsi mam marzenie…
    Dom z ksiezycowego drewna na hektarze dzialki otoczonej drzewami, a w jej srodku piekne krzewy, kwiaty i szklarnie pelne wymyslnych warzyw. Dusza spiewa i tanczy gdy o tym pomysle, tymczasem umysl krzyczy: skad wezmiesz na to pieniadze?!! Przeciez wiesz ile to kosztuje (kontaktowalam sie z firma budujaca te domy w Pl) a nawet gdyby udalo ci sie zdobyc taka sume to powinnas ja zainwestowac tak by do konca zycia nie martwic sie o byt swoj i swojej rodziny. A co powie ojciec? Wybudowal ci rezydencje otoczona pieknym drogim plotem, postawil garaze, polozyl kostke brukowa i peka z dumy ze sasiadow skreca z zazdrosci.
    I tak moj umysl podcina mi skrzydla a ja jestem nieszczesliwa i dusze sie tutaj. W kolo sasiedzi, mala dzialka, nie mozna za duzo posadzic a ja marze zeby wybiec rano bosymi stopami na zroszona trawe i celebrowac zycie, nature, a potem ryc w ziemi przez caly dzien. Dogladac, podlewac i czekac na wspaniale plony dzieki ktorym ja i moje dzieciaczki (9 miesiecy i dwa latka i 2 miesiace) bedziemy pelni energi. Prosze podpowiedz jak zaczac? Kiedy umysl jest tak oporny

    1. Pepsi Eliot 22 lutego 2019 o 08:03

      Za bardzo jesteś skupiona w tym momencie na materii, pieniądze się i tak pojawią, gdy będziesz w drodze, jeszcze nie jesteś, zresztą sprzedasz rezydencję, chyba, że ojciec to jakoś obwarował prawnie. Najpierw uciesz się z tego co masz, zobacz plusy posiadania rezydencji z wygodnym dojazdem do garażu, okaż wdzięczność , nie porównując się do innych, że masz lepiej, czy do tych, od których masz gorzej, ale tak po prostu, uciesz się po ludzku, jak bezpiecznie żyją Twoje dzieci i Ty. Nie myśl o ojcu krytycznie, bo to wręcz smutne. Znasz przypowieść o darowanym koniu i zaglądanie mu w zęby? Jesteś cudownie rozpieszczona i to jest fajne, ale taka postawa roszczeniowa nie jest dobra dla entropii świata, wprowadzasz chaos. Znajdź swoją drogę, podeprzyj się dźwignią finansową jaką posiadasz, i po prostu kup hektar i wybuduj dom z drewna księżycowego. To może też być taka Twoja historia tworzenia, możesz o tym pisać, robić badania, cudownie można działać dla siebie i świata, gdy ma się już możliwości. Działaj, rusz ze skrzyżowania, szukaj działki.

      1. ChaiMate 22 lutego 2019 o 15:49

        „pieniądze się i tak pojawią, gdy będziesz w drodze” co to dokładnie oznacza?

        Wydawało mi się (jak się okazuje), że w drodze jestem, własny biznes, wspomaganie się pracami sezonowymi (żeby wydolić), kasy ciągle brak, zaczął się już trzeci rok, rozwijam coś nowego, żeby właśnie być w drodze, kreować, ale jak widać, nie wychodzi mi. Mam świadomość, że może być tak, że mój zamiar wewnętrzny nie zgadza się z zewnętrznym, staram się akceptować to, co jest, mówię taaak, czasem sobie popłaczę i się powściekam, pojawi się też żal i poczucie beznadziei, ale w miarę szybko wracam do środka, myślę, ok, to jest lekcja, uczę się, jest to po coś, poczytam sobie pepsi albo zelanda, pomedytuję (jak się uda).

        ale wkurwę ciężko zachować normalność w momencie, gdy brakuje kasy na życie. jak zdobyć się na luz, spokój i kreację kiedy hajsu brak? i nie mówię tu o braku hajsu na nowy ciuch, tylko podstawę, fajne żarcie, suple, opłaty. Nie wiem co mam robić.

        moje ego do mnie gada ciągle, od pewnego czasu czuję to, co czuł Tolle – I CAN’T LIVE WITH MYSEFL ANYMORE. Tylko, że ja nadal nic nie zrozumiałam.

        1. Pepsi Eliot 22 lutego 2019 o 17:17

          bycie w drodze, to znaczy posiadać cel, ale zapomnieć o jego ważności, dostrzegać dobro i podążać swoją drogą, a wcześniej wejść przez swoje drzwi. Gdy 3 lata idziesz pod górę możesz być pewna, że nie weszłaś przez swoje drzwi na swoją drogę. Wizualizacje celu bez piętrzenia potencjałów. cała nauka transerfingu rzeczywistości, czytaj bloga. Dowiedz się czym jest moc zamiaru, intencji. Orka przez 3 lata w kieracie może być tylko jakimś środkiem na przeczekanie, żeby nie stawiać wszystkiego na jedną kartę, ale tak naprawdę nie ma po co oddawać orce duszy, to nie przyniesie rezultatów. Gdy wejdziesz na swoją drogę popłyniesz.

          1. ChaiMate 22 lutego 2019 o 17:29

            Dziękuję Pepsi,
            wszystko jest dla mnie zrozumiałe w teorii, ale w działaniu nie wychodzi.
            Poza tym w chwili obecnej tak naprawdę nie posiadam żadnego celu poza tym, że chciałabym mieć spokój (finansowy również), ale tak, wiem, że to nie powinien być mój cel.
            Wydawało mi się, że to, co robię przez 3 lata (yyyy szybko zleciało) jest celem, skąd mam wiedzieć, że kolejny cel jaki obiorę będzie moimi drzwiami, a nie kolejnym pomysłem bez pokrycia? Faktem jest, że mam teraz więcej świadomości niż 3 lata temu kiedy zaczynałam, jednak nie wiem jak rozpoznać, że kolejny cel, który sobie wyznaczę będzie moim wewnętrznym, a nie kolejnym pomysłem od czapy. nie kumam.

          2. Pepsi Eliot 23 lutego 2019 o 11:48

            zaakceptuj, że nie kumasz, zaakceptuj że nie masz chwilowo celu, chociaż wszyscy go mają, coś wymyśl, bo liczy się tylko ta droga do celu. Możesz mieć intencję zapewnienie sobie dobrobytu, zrozumienia, obniżenia entropii, umiejętności akceptacji, albo po prostu odszukanie własnej pasji, wszystko może być celem za wyjątkiem atrybutów celu, czyli pieniędzy, a następnie rusz w drogę. Gdy nie masz sprecyzowanego własnego dobrobytu, zgódź się na to, przestań się rozliczać ze wszystkiego. Jest jak jest, to nie przez przypadek idziesz i nie widzisz, zostań lepszym obserwatorem. Nie odliczaj czasu, przebudzenie nadchodzi w jednym momencie i tak samo odchodzi.
            Skomunikuj się z duszą, ona wie.

  5. Morela 22 lutego 2019 o 08:54

    Kochana Pepsi. Zawsze służy dobrą radą :*

  6. Keyt 22 lutego 2019 o 12:08

    Cieszę się Pepsia, że znalazł się ktoś, kto cię obudzil i cieszę się, że tak pięknie się Twoja droga układa, że pomogłaś sama sobie, idąc intuicyjnie, że zrozumiałaś te przepływy energii i masz jej na tyle, że dzielisz się z innymi. Do mnie dopiero zrozumienie tego aspektu przyszło wczoraj, czasem bezsenność to niekoniecznie wynik nieprawidłowości, tylko okazja właśnie, by sobie pewne sprawy uświadomić. Mimo teoretycznie niesprzyjajacej przestrzeni, czuję, że energię w sobie mam, póki co spożytkuje ja na poprawę swojego zdrowia, a potem bardzo bym chciała dzielić się nią z innymi, próbowałam jakoś wykoncypować jak to zrobić, próbować te energię jakoś zmaterializować? Z serca te przepływy robić? Kurcze, brzmi to może głupio, ale skoro coraz więcej rozumiem gdzie ta energia przeciekalam, to skoro mogę jej mieć dla siebie, to na co mi jej tyle? Tylko jak? Ktoś musi tego chcieć, to jak sesja u bioenergoterapeuty?

    1. Pepsi Eliot 22 lutego 2019 o 12:26

      To wygląda w ten sposób, że jak ludzie przychodzą do mnie po dobór supli, czy inną poradę, na końcu rozmowy na chybił trafił otwierają książkę, którą im podaję zamiast kart Tarota, najczęściej jest to Księga Mądrości Osho, albo Tolle, czy Zeland, ale sprawdzają się też dzieła klasyki mistrzów, jak Pan Tadeusz. Zawsze na otwartej stronie znajduje się odpowiedź, myśl przewodnia. Następnie siadam naprzeciwko i przez czakrę między brwiami staram się zabrać smutek i cierpienie, bo tacy ludzie przychodzą, szybko to oczyszczam w sercu i oddaję energię tę samą, ale bez smutku, i swoją też, żeby było więcej.

      1. Keyt 22 lutego 2019 o 13:23

        Zatem, zdrowie. Na ile tak naprawdę jest to poziom energii a na ile konieczność dbania o nie w taki hmm przyziemny sposób? Robimy te przepływy, zatem najprościej dzięki odpowiedniemu odżywianiu ciała, nawodnieniu, czy może bardziej nasłonecznieniu, uziemianiu, prysznicom. Czy sposób jej pozyskiwania, umiejętnosc ewoluuje razem z nami? Z czasem wystarczy, w oparciu oczywiście o zrozumienie, opierać się o te przepływy jedynie w swój indywidualny sposób, na ten przykład idziesz do lasu z rana, ładujesz się, jest to u ciebie na tyle sprawne, że wystarczy tylko taka sesja? I potem wykorzystujesz te energię dla innych? Tak tylko w ramach ciekawostki, zdaje sobie sprawę, że fruwam w tym momencie po chmurach.

  7. Margo 22 lutego 2019 o 14:34

    A jeśli już przestrzegasz dobrych rad Pepsi i innych fajnych ludzi i żyjesz w zgodzie ze sobą i nie masz powodów do smutku i braku energii a jednak ciągle czujesz się źle to sprawdź czy nie masz BORELIOZY. I to przed wizytą u endokrynologa. I wcale nie musiał to być kleszcz, niestety. Skorzystajcie proszę z mojego doświadczenia. Przeciwnik jest z wysokiej półki ale przynajmniej wiem kim jest.

    1. Morela 22 lutego 2019 o 18:36

      Margo opowiedz mi prosze o swoim doświadczeniu. Bo mam objawy wskazujace na borelioze lecz test nic nie wykazał…

  8. Merci 22 lutego 2019 o 20:24

    Peps jak o robić ze związkami? Jak kochać ale jednocześnie nie pragnąć drugiej osoby?
    Generalnie z moim partnerem mamy tak, że raz ja chcę bardzo wtedy on odpuszcza, kiedy ja odpuszczam to wtedy on chcę bardziej a ja mniej i tak w kółko. Jak Ty to ogarniasz ze swoim chłopem? 🙂

    1. Pepsi Eliot 23 lutego 2019 o 10:34

      Przede wszystkim nigdy bym go nie nazwała swoim chłopem 🙂 nie jest mój, nie jest chłopem.

      Nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go, ale by gonić go. A ego lubi gonić króliczka. To nie jest miłość, to jakiś myślokształt. Lego na półce w sklepie z zabawkami jest o wiele bardziej pożądane, od tego z domowego koszyka z klockami. Właśnie to robicie, śpicie. Pytasz mnie co robić ze związkami przez sen? Obudzić się. Stań się miłym, kulturalnym, nienachalnym, taktownym gościem w jego życiu.
      Bądźmy jak mili, taktowni goście w cudzym życiu, i generalnie w tej grze.

      1. Merci 23 lutego 2019 o 14:35

        Oj tak wiem, że źle nazwałam.
        Czasem to jeszcze dla mnie trudne. Dziękuje za odpowiedz 🙂

      2. Anita 23 lutego 2019 o 17:07

        Czasem potrafię ale po czasie to znowu wraca. Da się w tej grze się nie tęsknić za drugą stroną? Nie być zazdrosnym? Ale jak?

        1. Pepsi Eliot 23 lutego 2019 o 19:19

          przede wszystkim bądź uważna, obserwuj, a jak się nie uda, nie drzyj szat, znowu bądź uważna etc, to jest jak sprzątanie pokoju, nie da rady go raz posprzątać na całe życie, tak jest z obniżaniem entropii, to jest proces ciągły

          1. Anita 23 lutego 2019 o 19:32

            <3

  9. Katana 23 lutego 2019 o 16:51

    Pepsi, poradź proszę, jak się wyzerować? Czekam na ważną decyzję. Termin obwieszczenia tej decyzji coraz bliżej, a im bliżej t więcej o niej myśleć, tym bardziej się boję. Ta decyzja będzie mieć duży wpływ na moje życie i nie potrafię się wyzerować. Sprzątanie, pranie, prasowanie, nordic walki w tempie (bo na bieganie mam za duże cycki naprawdę duże naprawdę próbowałam, naprawdę mam 4 staniki sportowe i kit, zawsze piłki skaczą, a jak skaczą, to zaczynam nienawidzić tych cyców, więc już wolę NW) – staram się zatopić w każdej nz tych czynności, wkładam słuchawki z j.obcym – o dalej kupa shitake – umysł wraca do tego samego: co to będzie, co mi odpowiedzą, co będzie, jak negatywnie, noż to kupa straszna będzie, dół, muł i rurkowce…. Help! Jak wyłączyć to cholerne myśleni??

    1. Pepsi Eliot 23 lutego 2019 o 19:20

      to zaakceptuj, pogódź się z tym, że teraz jeszcze tego nie potrafisz, już o tym nie gadaj

    2. Bogata 23 lutego 2019 o 20:06

      pogodz sie z porazka i pogrzeb nadzieje

    3. Carrie 23 lutego 2019 o 23:14

      Katana
      uwierz ze tez sie tlumaczylam wielkim biustem sztoby niecwiczyc. Wszystko tylko bez cwiczen, nawet bieganie nie, skakanka? po 3 dniach uszkodzona kostka. Normalnie nie dla mnie. Na poczatku ryty tybetanskie, potem dolaczylam proste cwiczenia od Gracjana. Wszystko w domu spokojnie z namaszczeniem. Celebracja kazdego ruchu. Potem Pepsi sprawila ze moje cialo sie obudzilo do cwiczen a umysl zaczal hamowac. Jakos tak.
      Bylam u krawcowej po 4 latach mam ten sam rozmiar i kompletnie inne cialo.
      Ciało chcialo 🙂 a ja w koncu przestalam mu przeszkadzac.
      A potem umysl sie zatrzymal
      A potem sie usmialam

  10. Margo 25 lutego 2019 o 16:37

    do Morela: Ja trafiłam na biorezonans bo byłam przekonana, że mam pasożyty. Wcześniej kilku lekarzy odwiedziłam, badania zrobiłam. I niby wszystko ok a ja jak zombi żyję. I się tak dowiedziałam o boreliozie. Teraz wiem przynajmniej z kim walczę i dlaczego pojawia się zmęczenie i stany depresyjne – choć nie mają przecież powodu. Wg wiedzy obecnie przeze mnie posiadanej nie ma testu, który jednoznacznie i niepodważalnie wskaże zarażenie boreliozą choć pan od biorezonansu twierdzi że jego sprzęt zawsze wykryje tę paskudę. … Mój plan to sesje biorezonansu, zioła wg Clark, Małachowa oraz dieta i ruch. I pozytywne nastawienie choć na dziś mam ograniczony dostęp do tej części umysłu 🙁

    A wiecie, że przestawianie literek w słowach to objaw boreliozy?

    1. Morela 25 lutego 2019 o 23:44

      Dziekuje za odpowiedz:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *