Przecież mam fajnego faceta, to dlaczego szukam wrażeń?
  • 44Autor:44

Przecież mam fajnego faceta, to dlaczego szukam wrażeń?

Dodano: 45
Czyli dlaczego poszukuję ekscytacji, jakbym się najadła trocin i miała w głowie siano?

Czy więc mogę zmienić drugiego człowieka w kogoś bardziej pode mnie?

I taki komć:

Ja co chwilę się zadurzałam w kimś z pracy, pomimo tego, że miałam chłopaka, z którym trzy lata temu wzięłam ślub. Dwa lata temu miałam kolejne, nie wyszło ode mnie, to kolega mnie zaczął podrywać. Dla jasności, tylko flirtowałam, nie bylo nawet pocałunków. Większość się działa smsowo. W związku czułam się nieatrakcyjnie, potrzebowałam takich zadurzeń, które w większości odbywały się tylko w mojej głowie, żeby poczuć sie atrakcyjną. Ale po tym ostatnim coś pękło, stwierdziłam, że przecież mam fajnego faceta i czemu szukam wrażeń? Tylko wtedy stało sie coś nieoczywistego i mój mąż stwierdził, że mnie nie chce, stwierdził że coś się między nami skończyło (w sumie to oczywiste, bo ja zawsze uciekalam w marzenia zamiast być w tym związku). On nie wiedzial o flirtach, ale widział moją fascynację kolegą, bo ich ciągle porównywałam. W zasadzie to chyba mam to na własne życzenie, aczkolwiek jego decyzja mnie zaskoczyła. Czytam teraz różne takie, dzis jadę po transerfing, próbuję to jakoś odkręcić co namieszałam. Ale im bardziej ja chcę, tym bardziej mąż się zamyka. I myślę sobie z jednej strony, że super, rozwód, nowe życie, poznam kogoś fajniejszego, że pewnie tak miało być, że to dar, a z drugiej, że skoro nie umiem uratować aktualnego związku, to znaczy, że nie umiem kochać, że coś mi się w życiu nie udało.
Raz, dwa, trzy cztery, maszerują oficery, a za nimi kurdupelki, powpadały do butelki. Nic nie "pękło po tym ostatnim", wyczułaś tylko, że mąż zaczął się oddalać, więc natychmiast stał się dla Ciebie atrakcyjny. Ty masz prawo doświadczać wszystkiego czego tylko chcesz. Możesz być nierozumnym nicponiem, nieczułą egotyczką, próżną lalą ślizgającą się po powierzchni taniego, serialowego romansu, możesz nauczyć się opuszczać ciało i zwiedzać domy swoich omc kochanków (bez całowania nawet), możesz być płytką flirciarą do potęgi entej, możesz wymyślać sto powodów dlaczego postępujesz tak, a nie inaczej, dlaczego wnosisz do domu, symbolu ciepła i spokoju, kawałek gówna przylepionego do szpilki, to wszystko jak najbardziej możesz robić, i nikomu nic do tego. Nikt nie może Cię oceniać, bo nie jest Tobą. Nie ma pojęcia co naprawdę czujesz, i co Cię skłoniło do takich doświadczeń, ale. Ale, jeśli chodzi o zmianę, to zmienić możesz tylko siebie. Nie masz najmniejszych szans na zmianę drugiego człowieka, jeśli on nie jest na tę zmianę gotowy, czyli po prostu jeśli to on nie chce się zmienić. Jednym słowem zmiana jest tylko po jego stronie. I choćbyś zjadła tysiąc kotletów, i nakupiła wszystkich transerfingów świata, to nie udźwigniesz, taki to ciężar.

przecież to na dłuższą metę nudne i można nabawić się wilka (ona) i skoliozy (on)

czy nie może być po prostu tak?

Za tym Twoim zachowaniem stoi ogromna ilość lęku, który całkowicie odbiera Ci zdolność do bezwarunkowej miłości. Czujesz się niedoborowa i potrzebujesz nieustającej zewnętrznej adoracji, żeby podkreślano Twoją ważność. Wszystko dlatego, że nie kochasz siebie, dlatego nie masz nic do zaoferowania innym. Jesteś uzależniona od gry w adorację, w chłopaków grasz. I spoko, graj, ale rób to świadomie, miej jasność, że jesteś w ciągu. Możesz żyć sobie tak dalej, a gdy Twój awatar się zestarzeje możesz być zawsze adorowaną wirtualnie, jednak jednocześnie możesz sobie przejebać całkowicie tę grę, to wcielenie, jak prawdopodobnie każdy z nas nie raz to zrobił. Ale możesz też zacząć yyy ... ewoluować. Wiesz w ogóle czego chce Twoja dusza, czy tylko kręcisz się po swojej głowie? ... I myślę sobie z jednej strony, że super, rozwód, nowe życie, poznam kogoś fajniejszego, że pewnie tak miało być, że to dar ... Wiesz co to jest siano w głowie? To totalny chaos, wysoka entropia, kompletny brak danych. Obiektywnie stwierdzam, nie wiem skąd Ci się to wzięło, ale masz siano w głowie. Nie masz danych, podwyższasz entropię nas wszystkich, wprowadzasz dezinformację i chaos. Zacznij siebie rozumieć, kochać, przestań się bać, i skończ z tym trutniem w sobie, który udaje tylko, że jest potrzebny w ulu, a tak naprawdę zabrania Ci skontaktowania się z własną duszą. Bez względu na to, czy się rozstaniecie z mężem, czy nie, jedyną osobą, która może się zmienić, co odmieniłoby Twoje życie jesteś tylko Ty sama.

Twoje ego ma programy z telewizora and Cosmo, że ma być ekscytująco wciąż, i motyle w brzuchu, i drżączki, i ochy i achy, to nic innego tylko tłamszenie emocji strachu. Ekscytacja seksem, przedmiotem, jakakolwiek ekscytacja to jest przeciwieństwo miłości. Strach nie pozwala Ci siebie kochać taką jaką jesteś Bridżet, ze spokojnym, nudnym mężem, który nie wzbudza już ekscytacji. Chyba, że chce odejść, oooo, to inna sprawa, to jest dopiero ekscytujący koleś. Śpisz snem głębokim, drżysz ze strachu, nie potrafisz kochać, i choćby skały srały i tak masz związane ręce. Zacznij rozumieć co się dzieje z Tobą. Nie obwiniaj ani siebie, ani nikogo. Nie porównuj się z nikim, ale zejdź z siebie na moment. Przestać żyć własną ważnością. Naprawdę nikt nie musi potwierdzać tego, że jesteś idealna, bo po prostu jesteś. Dokładnie taka jaka masz być Bridżet. Zaakceptuj to i zrób pierwszy krok do pokochania siebie. Wtedy, gdy spotkasz mężczyznę, będziesz potrafiła też jego pokochać bez stawiania jakichkolwiek warunków, a on ma stanąć na głowie, żebyś była szczęśliwa. Taka jest rola facetów w tej grze. Mają stanąć na głowie, żeby kobieta była przy nich szczęśliwa. Za to kobieta ma tylko jasno wyrazić swoje potrzeby. Bardzo jasno, bo mężczyzna za Chiny Ludowe się tego nie domyśli. Dzyń dzyń zacznij się budzić, bo już czas najwyższy. Ale jak się nie obudzisz, to spoko, zbieraj sobie swoje doświadczenia w sposób jaki chcesz, bylebyś tylko nie czuła się z tego powodu winna. Bo siły równoważące już ostrzą pazurki i łup w dziób.

z miłością

 45
  • Adi   IP
    Powiedz mężowi co się dzieje.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Ventura   IP
      A czułam juz tę spokojna usłaną miloscia drogę do swiadomosci czułam sie praktycznie prawie wolna od ego zachowan które mnie otaczaly. Dopóki trzymalam się w ryzach i mialam wyrombane na tego kolesia co się przypałętał.. to bylam z siebie dumna, ze tyle po slubie i zadnej potyczki. Mąż śmiał się z innych ze są siakie i owakie straszne żony hetery i przyprawiajace rogi a ja tlumaczylam ze nie mozna po kims tak pojeżdżać. Takie zycie wybrali i skoro chcą się ograniczac w zwiazku to tylko pod górkę sobie robią. Sama mu powtarzalam, ze trzeba się rozwijać i u nas chyba tak było spokojnie i z miloscia.

      Jakoś dziwnie się ułożyło kiedy zaczął logować się do portalu spolecznosciowego. Stał się nowym uzytkownikiem. Nie ma czlowieka dosłownie to go wyciągnęlo. Ja do niego mówię a ten dalej przewija i przewija i przewija przeglądarkę. Z poczatku uswiadamialam go, żeby się troche zalogował do "zycia" w koncu dzieci i tak dalej. Ale jak były nerwówki to w końcu zaakceptowałam w zasadzie nie truje mu nigdy tylka o głupoty ale chcialam go w koncu poczuc w rodzinie. Od jakiegoś czasu mam to gdzieś. On praktycznie tez jest gdzieś indziej w tej przestrzeni.
      Pojawił się ten przypałętany koleś, ktory daje ta ekscytacje przyspiesza bicie serca motyle w brzuchu i inne przyjemne uczucia. Mowilam sobie nie! To bez sensu mam spokojne zycie jestem w drodze do przebudzenia. Tyle rzeczy zdążyłam ogarnąć.

      Czuje to wszystko o czym piszesz, Pepsi. Nie trzeba mi wywalac jak kawe na ławę ja to kumam i to mnie uspokaja. Staram się przelewać to na innych zarażam innych wlasnym podejsciem zycie jest piekniejsze.

      Jedynie mąż nie może stac się offline. I do tego ten ekscytujacy przypałętany koleś. To wszystko burzy moj swiat a ta chęć małego flirtu rozwala moj system on mnie wciaga jak wir.
      Śmiałam sie, ze go pociagam myslalam co za typ jeszcze nie w moim typie no idiota kokietuje mężatke.
      Mowilam ok jeden telefon, ok tylko jedna kawa i to koniec, zaczął mnie kręcić najgorsze, że beznadziejnie nie potrafię schować kart i wie że ma nademna kontrolę!
      Jak wrocic na drogę do tej lepszej świadomości a nie ziemskich ulotnych uczuc!
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Kamma   IP
        Oooo. A ja też trochę tak mam, że potrzebuję adoracji i się nad tym nieraz zastanawiałam, co sobie rekompesuję w ten sposób. Mam świadomośc, że to taki mój nawyk. Nie piję, nie palę, nie draguję, nie ciągnie mnie do śmieciowego jedzenia ani do leżenia na kanapie. Ale adoracja zawsze mnie ekscytowała. Pozwalam sobie na to, bo jak byłam nastolatką, to jakoś chłopcy woleli moje koleżanki :-) W pewnym momencie to się zmieniło i tak mnie to jara teraz :-) Małżeństwo mam udane i bardzo o siebie dbamy nawzajem. I nie pozwolę sobie na chwilę zapomnienia z innym, ale czuję, że nawet te niewinne flirty są tak bardzo egotyczne, że tak się tym karmię czasami, że nie czuję się z tym dobrze. Dlatego będę sięgać w głąb siebie, żeby dotrzeć do tego, co mnie w te sytuacje tak naprawdę pcha.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Paulina87   IP
          Trochę z innego tematu? szukając nowej drogi zawodowej, planując biznes czym się kierować ? Mój partner teraz przeżywa trudności zawodowe, Ok
          Już wiem ze nie obniżę jego
          Entropii tylko swoją, ale jest on w stanie ze nie widzi żadnej wskazówki, nie ma pomysłu na siebie mimo ze sytuacja go meczy, wiem ze powinno
          Się mieć
          Swoj cel, nie zgapiac od innych , nie kierować się tylko zarobkiem ale pragnieniami duszy, czy można jakoś pomoc mu żeby to odkrył?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • SW   IP
            To jest niesamowite, że gdy mam zagwozdkę i nie wiem czy to co myślę i robię powinnam jakoś zmienić pojawiasz się TY z artykułem i rozwiewasz wszelkie moje wątpliwości. Kocham Cię!
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także