Zdziwisz się co może myśleć dobrze opłacany pracownik?
  • 44Autor:44

Zdziwisz się co może myśleć dobrze opłacany pracownik?

Dodano: 38
africa/pepsieliot.com
africa/pepsieliot.com

W Stanach przeprowadza się badania, co myślał wcześniej, wydawało się, normalny człowiek, który wpadł na stację metra, do klasy, czy na podwórko i strzelał na oślep do ludzi. Skąd się coś takiego wzięło? Okazuje się, że zawsze bardzo krytycznie w kształcie, że kobiety to interesowne dziwki, że bogaci to złodzieje, że korpo to bagno, a dzieci korpo to pomioty szatana. Nie ma zresztą co odwoływać się do Stanów, gdy u nas krucho z bronią palną, ale są adekwatne kwestie samosądów. Czytając komentarze pod zdjęciem na forum społecznościowym, że ktoś skrzywdził dajmy na to zwierzę, masz jasność, że trzeba go nadziać na pal, jak Azję Tuhajbejowicza, wyrżnąć w pień młotkiem w łeb do trzeciego pokolenia. Przy czym bardzo często piszą to ludzie podjadając miniaturowe kabanosy wieprzowe dla relaksu.

I taki komć

Niby rozumiem, ale dalej jakoś mi nie po drodze … nie do pieniędzy, bo na ich brak nie narzekam, ale do sukcesu, do poczucia spełnienia. Rano nie mogę zwlec się z łóżka, tak bardzo bardzo nie chcę iść do pracy. A jeszcze kilka dni temu szef powiedział mi, że życie jest takie, że albo się zjada albo jest się zjadanym, i że nie można nikomu ufać i trzeba ciągle grać. Że nie obchodzi go, że ktoś odejdzie z pracy, bo to tylko ludzie i niewiele go interesują. Interesuje go tylko to, z czego ma zysk. I takkkkk mnie to zdołowało, bo wiem, że to jego bajka, nie moja, ale nadal przybiło mnie, że „szefowie” wokół nas takie właśnie mają nastawienie do ludzi, do współpracowników. Rzygać mi sie chce, jak o tym myślę… i niby wiem, że dla mnie to tylko chwilowe, że zbieram kasę na coś swojego i powiem nara, ale jak wytrzymać w międzyczasie? Jak nie zwariować? Jak nie zamoczyć się w tym bagnie?
Słyszałaś coś takiego?

Kalemu ukraść, źle, Kali ukraść, dobrze

Powiem Ci jak ja to widzę z boku i uprzedzam, że może Ci się to niekoniecznie spodobać. Dobrze opłacany pracownik, jednak całkowicie pozbawiony chęci, a nade wszystko entuzjazmu do pracy, traktuje firmę w której jest zatrudniony, jak poczekalnię, planując możliwy szybki wypad z firmy, gdy się  już odpowiednio uposaży, czyli jest tam jedynie z powodu profitów finansowych. Nie tylko gra pracownika, w rzeczywistości chce zjeść swoją firmę wraz z szefostwem. Nie angażuje się, jest krytyczny, urażony, a zamiast jak najlepszym oddaniem się w najem, skoro serce ma zupełnie poza firmą, rewanżuje się ocenianiem, i negatywnymi myślami. Życzy sobie, żeby szefostwo cierpiało z powodu odejścia dobrze opłacanego pracownika, który gra kogoś innego, i chce jedynie zjeść firmę. Tyle różnisz się od swojego szefa z bagna, że on Ci to powiedział szczerze, a Ty nadal grasz. Zapewniam Cię, że to Twoja bajka. A może Twój szef przejrzał Cię po prostu? Nie widzimy drewnianej kłody w swoim oku, gdyż zajęci jesteśmy drzazgą w cudzym. Dopóki nie zrozumiesz, że to Ty jesteś autorką swojego samopoczucia, braku sprawiedliwości i obiektywizmu w ocenie, że jesteś całkowicie owładnięta swoim ego, niekochająca siebie, więc ludzi wokół też nie, nierozumiejąca istoty przepływów finansowych, w postawie biernej, oczekującej, obwiniającej innych, bez obiektywizmu i dobrych chęci, a więc dopóki nie zrozumiesz, Twoja ewolucja będzie stała w miejscu w wersji optymistycznej. Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Nie przyszło Ci do głowy, że to Ty obniżasz wibracje w pracy i jakoś tam wszechświata? Nic dziwnego, że czujesz się daleka od sukcesu, gdy zajmujesz się ocenianiem innych ludzi, co daje Ci pretekst do tłumaczenia swojej negatywnej, niewspierającej siebie i wszystkich innych postawy. Z powodu potężnej krytyki, obwiniania zewnętrza za swoje zniechęcenie straciłaś prawdziwy obraz sytuacji, że masz to co jesteś, masz to co masz. ... Niby rozumiem, ale dalej jakoś mi nie po drodze ... A więc w ten dość mało zawoalowany sposób chcę Ci powiedzieć, że raczej nie rozumiesz, że wciąż jesteś we śnie Kalego. Że bagno tworzymy my, naszymi myślami, gdyż nasza rzeczywistość to zawsze jest odbicie naszych myśli. Może trochę potrwać ta wizualizacja, ale dopóki nie zmienisz swojego postrzegania zewnętrza, nie zrozumiesz, że to Ty go tworzysz. Można się u kogoś zatrudnić nie oddając tej pracy serca, można traktować tę pracę, jako dźwignię finansową jedynie, coś jak pożyczkę w banku, ale trzeba wtedy uczciwie i całkowicie oddać się w godzinach pracy w najem, wykrzesać z siebie pełen entuzjazm, aby zrównoważyć energetycznie wynagrodzenie. Ludzie sukcesu zawsze dają z siebie więcej niż biorą, wykonują lepiej pracę niż inni od nich oczekują, dają zawsze więcej i nigdy o tym nie myślą. Wiedzą bowiem coś, czego ludzie nie osiągający sukcesu nie wiedzą, że zbierzesz zawsze więcej niż zasiejesz.

Silny człowiek nigdy nie ma za sobą łatwej przeszłości

Są dwie rzeczy, które pewien miliarder radził zrobić (załaskocz mnie na śmierć, nie pamiętam jak się nazywał), aby zostać człowiekiem bardzo bogatym, osiągnąć sukces finansowy. Po pierwsze określić swój cel i dowiedzieć się ile będzie Cię kosztował. Oraz druga rzecz, zdecydować, że chcesz za to zapłacić. Jest tylko taki szkopuł, że ludzie nie określają swoich celów, albo bardzo mętnie. Lubią też wyznaczać dla siebie cudze cele, jak auto dla sąsiada. Nie wystarczy pomyśleć, że chcę być bogata, należy sprecyzować cele. Według badań Briana Tracy'ego Jedyną metodą osiągnięcia sukcesu jest codzienne spisywanie swoich celów i głośne ich odczytywanie.

Masz cele? Spisujesz swoje cele?

Nie ma na planecie Ziemia żadnego bogacza, który by nie spisywał swoich celów większych i cząstkowych w czasie teraźniejszym dokonanym wraz  z określeniem czasu realizacji. Gdy zaprzestaniesz dręczyć się pisaniem paszkwili, a ten czas poświęcisz na znacznie bardziej budujące, twórcze, i celowane zajęcie wypisywania swoich celów, odrazu poczujesz się lepiej. Krytykuj, wydzielaj, skąp, oskarżaj, odbierzesz yyy ... Kochaj, dawaj, dawaj więcej, odbierzesz jeszcze więcej.

loveU<3

 38

Czytaj także