logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
77 297 828
273 online
30 561 VIPy
Reklama
 

MACA 100% ORGANIC This is BIO POMOŻE ZLIKWIDOWAĆ  RÓWNIEŻ TĘ SYTUACJĘ

TWOJA ENERGIA I RÓWNOWAGA HORMONALNA

 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Zazdrosna kobieta niszczy koleżankę w pracy, a co Ty na to koleżanko?

    Mam jedną sprawę …

    Pracuję z pewną kobietą, mamy wspólne obowiązki, jednak przez cały dzień wszystko robię ja, a ona przegląda internet i kupuje śmieci na aliexpresie. Na początku się wkurzałam, ale dotarło do mnie, czego ja oczekuję? Ona się nie zmieni, ja jej nie zmienię, ona taka jest, a mi zostaje akceptacja i praca nad moimi reakcjami. I tak zostaję tutaj jeszcze tylko do końca umowy, a lubię pracować wiec mogę robić wszystko sama. Wolę iść coś zrobić niż siedzieć obok niej.

    Jest to człowiek żyjący wszystkimi dramatami na świecie, śmierciami, zamachami, chorobami. Ale też robiącym dramaty z niczego. Przy tym jest totalnie ekstrawertyczna, mówi mi o wszystkim, pomimo że nie interesuje mnie nic. Nie słucha odpowiedzi, najczystsze gadanie dla gadania.

    Obserwuję wtedy oddech, ciało, obserwuję jej ciało, twarz. No i nie wchodzę w te jej emocje. Staram się 😉, ciekawe doświadczenie.

    Ona również mnie obgaduje. Szepcze z innymi, gdy jestem obok, opowiada zmyślone historie o mnie. Kiedy mam za dużo obowiązków, obraża się na mnie, ostentacyjnie prosi innych o pomoc (spokojnie zrobiłaby to sama), nie odpowiada mi nawet „cześć”. Jest totalny kwas, a siedzimy obok siebie. Z tym też staram się sobie radzić.

    Mam dużo doznań: dostaję wypieków, czuję ścisk ciała, głos mi drży. Czuję, że tracę wtedy grunt pod nogami i cały mój spokój. To też obserwuję, akceptuję, ale to jest znacznie trudniejsze. Czuję jak całe tornado przechodzi przez moje ciało.

    Jak sobie z tym radzić? Jak Ty byś się zachowała? Ja po takiej akcji siadam jak najdalej to możliwe i staram się pomedytować, poczytać coś podnoszącego wibracje, nie patrzę wtedy w jej kierunku i najchętniej to wyszłabym, ale póki co, nie mogę.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ białko roślinne i Omega 3  100% Organic HEMP PROTEIN This is Bio idealne do 4 szklanki w KURACJI 4 SZKLANEK


    Spotkałaś w tym wcieleniu głupka, zazdrosną idiotkę, która stanęła na Twojej drodze. Ciekawe po co i dlaczego? Bowiem wszystko co nam się przydarza ma swoją logikę i sens, chociaż z pozoru wydaje się tylko jakimś przypadkiem.

    Zastanówmy się, dlaczego ktoś taki pojawił się w Twoim bezpośrednim towarzystwie i zatruwa Ci dzień za dniem? Podkłada Ci kopyto na każdym kroku. Opowiadasz płynnie, włączasz wszystkie „właściwe” czynności, jak uważność, obserwacja z boku, doświadczanie, ale wychodzi Ci z tego kupa. Dlaczego?

    Bo jednak nie skumałaś o co tutaj chodzi. Wiesz, że gdzieś dzwoni, tylko nie wiesz w którym kościele.

    Ta osoba nie radzi sobie z zazdrością, jest zazdrosna o Ciebie. Oczywiście nie próbuje sobie z tym radzić, bo nie przyzna się nawet przed sobą, że jest o Ciebie zazdrosna. Przede wszystkim ma jasność, że Ty i tak odejdziesz, pójdziesz sobie, a ona zostanie. Ci co zostają często mają niewyartykułowane uczucie, że ci co odchodzą mają lepiej, ciekawiej, bardziej na bogato, że to oni żyją.

    Nie ma dymu bez ognia, kobitę spala zazdrość, ale dlaczego Ty cierpisz?

    Oczywiście cierpisz dlatego, że wciąż śpisz. Nie rozumiesz jak to się stało, że wylądowałaś z tym kimś w jednej przestrzeni, nie pojmujesz jaki to miałby być dla Ciebie stopień do wzrastania, a najbardziej dziwisz się, że ona miałaby być dla Ciebie jakimś lustrem. Jak to się zadziało, że ktoś taki, burzy Twój spokój? Gdzie jest Twoja świadomość? Wylazło tylko wirusowe oprogramowanie ego, martwić się, przyduszać, drżeć.

    Owszem, problem jest dość błachy, w kontekście problemów, które przytrafiają się ludziom, ale prawda jest taka, że nie ma ani dużych ani małych problemów. Jest tylko kwestia akcji i reakcji. Uznałaś, a raczej Twoje ego uznało  działanie tej laski za poważną akcję, dlatego reagujesz przesadnie. To się zapewne nie kończy w pracy.

    Generalnie w Twoim życiu coś się dzieje nie halo, że wzbudziłaś taką zazdrość. Celowo? Ludzie zazdrośni często wybiegają przed orkiestrę i podświadomie, aby nie cierpieć z zazdrości, sami starają się wzbudzić zazdrość. Nie mówię, że to Twój przypadek, ale coś jednak obniża Twoje wibracje.

    A może to jest taka nauka dla Ciebie, takie wyzwanie dla hartu ducha? Wzrośnij na tym stopniu, zastanów się, co jest po Twojej stronie do zmiany i to zrób.

    Albo wlecze się jakaś postać za Tobą w różnych wcieleniach, z którą nie załatwiłaś spraw, nie wyzerowałaś ich i taka czkawka przez tysiąclecia nagle wyskakuje jak Filip z konopi. I jeszcze się taki nie urodził, żeby jej dogodził.

    Nie tak dawno wzięłam do ręki pewne dzieło literackie (celowo nie podaję tytułu) Edith Wharton, i czytam, czytam, luzik, jem sobie przy tym bardzo późne śniadanko (ważny posiłek, bo jedyny w ciągu mojego dnia), bohaterka jest wybitnie niefajna, ewidentny ryj i nagle w połowie książki dostaję po jasności w pysk. Z liścia na płask, bo nagle dostrzegam w tej pustej kobiecie siebie. To nie było przyjemne, ale jestem wdzięczna Edith Wharton, gdyż bywa, że człowiek patrzy na coś i niczego nie widzi. Trzeba takiemu komuś otworzyć oczy zapałką.

    Zastanów się więc, czy ta zazdrosna laska nie jest przypadkiem bohaterką literacką, która pojawia się na Twojej drodze, żebyś zobaczyła czarno na białym swoje własne słabości? Nie jej.

    Zgoda na to co Cię spotkało i ruszenie ze skrzyżowania będzie tutaj najlepszą, chociaż standardową poradą. Tak myślę.

    z miłością

    (Visited 4 569 times, 1 visits today)
    44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Komentarze

    1. Gonzo 18 maja 2018 o 14:20

      Też mam takie problemy (nie ulega wątpliwości, że jestem jeszcze śnięta rybka;)…Też mi się wydaje, że to Twoja lekcja do wzrastania, może chodzi o niestawianie granic (? Przynajmniej tak było u mnie..) nauczenia się nie zwracania uwagi na wszelkie prowaakcje (Jak zwracasz uwagę, to zasilasz ją energetycznie…).. Wydaje mi się, że Ty znasz odpowiedź. Mnie takie osoby nauczyły bardzo dużo. Bardzo zwracam uwagę, komu poświęcam czas ibardziej szanuje siebie.

    2. Keyt 18 maja 2018 o 15:01

      Nauczyłam się, że jeśli coś mi nie pasuje w napotkanej na mojej drodze osobie, to nie jest to bez przyczyny. Zawsze ta cecha okazuje się być moją. Przeglądam się w tych ludziach jak w lustrze. Nie czepiam się, bo to tak jakbym czepiała się siebie, a co mi to da? Dla mnie to sygnał, by zmienić to w samej sobie. I im dalej sobie idę przez to życie to jedne osoby odchodzą, drugie przychodzą. Są dla mnie szansą na dostrzeżenie jaka ja sama jestem (czy raczej, kaprysów mojego ego) i zmianę tego stanu rzeczy, Jestem im za to wdzięczna.I Tobie Peps najbardziej, bo to dzięki Tobie patrzę z deka świadomiej

      Dziękuję :))

    3. Aneta 18 maja 2018 o 16:36

      hoho ile w tym prawdy…ktoś mi kiedyś opowiadał jak ktoś inny zatruwał mu życie…i zobaczyłam siebie- w życiu bym tak o sobie nie powiedziała….I to jest dobry plask w twarz.Pozdarwiam:*

    4. Aneta D Falkiewicz 18 maja 2018 o 20:42

      czasem lusterka takie siegają bardzo, bardzo głęboko i trza się nagimnastykować, gdzie tu jest w drugiej osobie „ja”, i im bardziej szukasz siebie w drugiej osobie tym bardziej głupiejesz 😀 ale da się, olśni Cię i wszystko puszcza, znika, normuje się.

      1. Niki 20 maja 2018 o 11:33

        wystarczy w tym lusterku poszukać strachu i wtenczas gdy sobie go uświadamiamy wszystko staje się jasne, na strachu można pracować, zmniejszać go, unieszkodliwiać, sprowadzić do parteru, albo zamienić w kupkę popiołu, ochronić swoje wnętrze i nie doświadczyć już nigdy z tej strony odbicia lustra

    5. Anna Witania 18 maja 2018 o 20:55

      Ja u siebie to widzę – im bardziej czyjeś zachowanie mnie dotyka, uwiera, dostaję od niego skrętu w środku, to tym bardziej jest to moja pięta achillesowa. Miejsce, w którym mam lekcje do odrobienia. Może wyłazić setki razy i setki razy można zignorować tą informację. Tak jakby ktoś ci nadawał sygnał – hej, tu weź zrób coś z tym, a ty nic nie widzisz i nie słyszysz. Pierwsze to zauważyć, że to nie ten człowiek jest źródłem dyskomfortu, tylko twoja reakcja na sytuację. Drugie to wykoncypować, co z tym zrobić. Ostatnio słyszałam, jak ktoś się zaperzał, że musi zerwać kontakty z pewnymi ludźmi, bo są toksyczni. Tzn. niewdzięczni, czy coś. No i ucieczka, taktyka uników, to chyba nie najlepsza droga.

      1. Pepsi Eliot 18 maja 2018 o 23:04

        nienajlepsza, od siebie nie uciekniesz

      2. Kochaj nie krzywdz 18 maja 2018 o 23:23

        A jesli ta toksyna tka intryge za intryga niszczac innym ludziom zycie wg swego widzi mi sie to gdzie tu moja pieta achillesowa skoro niechce poprostu brac w tym udzialu i nie zgadzam sie z takim traktowaniem?

        1. Anna Witania 19 maja 2018 o 09:57

          Chodzi o to, dlaczego ty masz akurat temat z tą intrygantką. Dlaczego Ciebie to dotyka. Po kimś innym te intrygi mogłyby spłynąć jak po kaczce albo rozprawiłby się z panią intrygantką, wyjaśniając, że wybrała sobie niewłaściwy obiekt. Następnie zająłby się swoimi sprawami w spokoju ducha. Toksyczne jest dla nas to, na co pozwolimy, żeby nas truło. A jak pozwalamy, to mamy jakiś temat w tym miejscu. Ja na przykład też mam taką osobę w orbicie (już z niej wylatuje), na pozór miła i pomocna, na dłuższą metę okazało się, że wyłudza pieniądze, nie dotrzymuje terminów. Co gorsza poleciłam tę osobę znajomym i oni mają teraz do mnie trochę pretensji. Ja mam z tym temat, bo myśli nerwowe powracają, co i raz. Ale cieszę się, że dotarło do mnie, że to są tylko myśli. Polecałam tę osobę, bo chciałam pomóc, bo mnie ujęła swoją historią, itd. No i czułam się super, że mogę polecić kogoś wartościowego. Co do samej osoby – to ucinam kontakt, po co mi ktoś, kto psuje powietrze w otoczeniu. Tu akurat mogę pozbyć się truciciela. Jeśli nie mogłabym – skupiłabym się za każdym razem, gdy pojawia się myśl na temat pani intrygantki, na tym, co czuję w ciele. Ja czuję często, jak kurczę się w sobie w okolicach brzucha, tuż pod sercem. To jest mój lęk. Jak zalewa mnie gniew, to czuję jak ta energia aż krąży i huczy w przedniej części tułowia. I staram się, żeby ona sobie była ta emocja. A ona prędzej czy później się rozmywa. Jak się skupiam na odczuciu emocji, to zatrzymuję wir myśli w głowie. To samo można robić w bezpośredniej obecności osoby, która jest dla nas tematem. To nie są rady, typu weź zrób tak i po sprawie. Próbujesz, próbujesz, aż widzisz efekt.

          1. Kochaj nie krzywdz 19 maja 2018 o 11:24

            Dziekuje za Twoja historie! Doceniam i szanuje. Moja zakonczyla sie tak, ze pani intrygantka intryga pozbyla sie mnie (calosc zdarzen byla w miejscu pracy – do tego ona byla moja przelozona 🙂 ) takze latwo bylo jej sie mnie pozbyc. Takze jesli teraz jej swiat jest wg niej lepszy – pozostaje mi zyczyc jej tylko duzo pomyslnosci – przyda jej sie bo juz duzo osob poznaje sie powoli na jej intrygach. A ja biore to jako lekcje i ide dalej z ufnoscia, ze na swojej drodze spotkam takich madrych ludzi jak np. Ty 🙂

            1. Anna Witania 19 maja 2018 o 15:08

              Bywa i tak. Jak idziesz dalej to super 🙂 Tylko nie zadręczaj się i nie analizuj przeszłości i już będziesz do przodu, w teraz. Ty jesteś dla siebie najbardziej, optymalnie mądra.

    6. Kochaj nie krzywdz 18 maja 2018 o 21:31

      A ja stawiam na koncepcje „Albo wlecze się jakaś postać za Tobą w różnych wcieleniach, z którą nie załatwiłaś spraw, nie wyzerowałaś ich i taka czkawka przez tysiąclecia nagle wyskakuje jak Filip z konopi.” tymbardziej, ze fizycznie ta postac podobna jest do kolezanki, z ktora „nie chcialam sie juz bawic” i po prost poszlam w druga strone. Tym razem ta postac zmusila mnie by pojsc w inna strone. I trudno. Z koniem sie kopac nie mozna – nie mozna tez oceniac co jest dobre a co zle – poddaje sie temu i ide ku nowemu – widze tu szanse na rozwoj – wewnetrzny i zewnetrzny. Czy zas mnie znajdzie?

    7. Ptysia 19 maja 2018 o 08:29

      PEPSI słońce kocham Cię bardzo bardzo, zmieniłaś moje zycie kompletnie (pozytywnie), ostatnio mi do głowy przyszedł pomysł, żebyś wydała książkę z Twoimi rysunkami i złotymi myślami, ja wiele z nich sobie skopiowałam i wydrukowałam – w czasie kryzysu w nie spoglądam 🙂 taka podręczna książka z Twoim piórem i rysunkami to coś byłoby pięknego, jak myślisz? 🙂

      1. Pepsi Eliot 19 maja 2018 o 08:52

        myślę, że Cię kocham

    8. Bernadetta 19 maja 2018 o 08:39

      Mam 26 lat, jestem fizykiem. Co robię nie tak? Generalnie wielu facetom się podobam, mówią, ze jestem niczym kokietka, dziwią się wszyscy dlaczego jestem sama… Faceci uwielbiają moje towarzystwo, cały czas mnie komplementują, wiele z nich (którzy mi się nie podobają) dałoby sobie rękę odciąć za mnie…. y ale i tak zazwyczaj to jest tak, ze komuś się ze wzajemnością podobam, a jak już zaiskrzy mocno, ja zakochana po uszy, to koleś zawraca i tyle z tego było… z każdym facetem mam dokładnie ten sam SCHEMAT wiec się zastanawiam o co chodzi i co ja mam do przerobienia? 🙁

      1. Pepsi Eliot 19 maja 2018 o 08:51

        za bardzo się ujawniasz, wycofaj się trochę i wybieraj zawsze wśród facetów, którzy już Ciebie wybrali

        1. Tysia 26 maja 2018 o 18:57

          Pepsi, czyli to jednak nie kobiety wybierają 😉 ?

          1. Pepsi Eliot 26 maja 2018 o 19:07

            mądre kobiety wybierają spośród chętnych 😀

    9. Bernadetta 19 maja 2018 o 09:10

      Pepsi a dlaczego należy wybierać wśród facetów którzy mnie już wybrali? Rozkochanie faceta, który mi się podoba – to się nie uda? Szczerze mówiąc zazwyczaj wybieram spośród tych, którym się podobam, bo jakimś trafem te komplementy i taka czułość mnie rozczula i wpadam w uczucie, ale po jakimś czasie kiedy mocno się wkręcam w uczucie, to facet w tył – nawet jak mu się podobam lub podobalam. Ale chyba masz racje, za szybko się ujawniam. Kobiety nie powinny przejmować inicjatywy lub robić większych kroków? Ostatnio na dobranoc pewnego faceta pocalowalam, któremu się podobałam i vice versa. Nooo od 3 lat iskrzyło. A teraz się do mnie nie odzywa, unika wręcz.

      1. Pepsi Eliot 19 maja 2018 o 10:48

        To już i tak lepiej, niż jakbyś zakochiwała się w tych, którzy z Tobą nie rezonują. Mężczyzna wbrew temu co sądzą kobiety jest bardzo skomplikowany nawet dla siebie samego. Do pewnego etapu związku musi być łowcą. Może za szybko pokazujesz, że już jesteś w sieci. Związki matrixowe to gra. Kto umie w nią dobrze grać, wygrywa. Może przerzuć się na fizykę kwantową.

    10. OskuAs 19 maja 2018 o 10:14

      Uwielbiam 💖 Niech moc będzie z Tobą Peps

      1. Pepsi Eliot 19 maja 2018 o 10:35

        <3

    11. Info 19 maja 2018 o 12:15

      O boska Pepsi, postanowiłem się odezwać, gdyż mam wrażenie, że ulegasz pewnej absolutyzacji zasady lustra. Traktujesz ją jako dogmat niczym te z KK, obowiązującą zawsze i każdego w każdej sytuacji. Krótko sprowadzasz to zawsze do tego, że jeśli kogoś doświadcza jakaś niesprawiedliwość, to znaczy że sam jest niesprawiedliwy i zaistniała sytuacja tylko to odzwierciedla. Nie przeczę że tak bywa, życie jednak często pokazuje nam coś zgoła odmiennego. Autorka opisująca powyższą historię o leniwej koleżance wydaje mi się całkiem świadoma wielu rzeczy (wnioskuję to z jej reakcji na działania tejże koleżanki, wydają się być dojrzałe i właściwe). Niewielu zachowałoby się tak na jej miejscu. Ty włożyłas ją z automatu do grona niczego nieświadomych i jak zawsze winnych wszystkiemu. To takie proste… Idziesz spokojnie ulicą i zostajesz napadnięty i ciężko pobity. Sprawa jest zawsze oczywista. Po prostu sam miałeś ochotę kogoś pobić i lustro ci to pokazało. Pracuj nad sobą.
      Oszukano Cię na wysoką kwotę. Zapewne nieświadomie tylko o tym myślisz jak by tu kogoś oszukać i sam się doigrałeś. Zasadniczo do tego można zawsze wszystko sprowadzić sprowadzić. Tymczasem niekoniecznie musi tak być, gdyż absolutyzowanie tej zasady prowadzi do aberracji. Jezus, który wyrzucał faryzeuszom obłudę i nikczemność pewnie sam taki był? Tylko tego nie wiedział i projektował swoje brzydkie cechy na innych, stąd Go tak niesłusznie traktowano? O przekłamaniu tej zasady pisze ładnie Farida

      Pozdrawiam.

      1. Pepsi Eliot 19 maja 2018 o 13:06

        Nie, źle mnie zrozumiałaś, już dawno tak do tego nie podchodzę, dałam tutaj tylko przykład, że istnieje taka opcja. Bo musisz przyznać, że najbardziej nas denerwuje odkrycie w sobie cechy, która drażni nas u innych, dajmy na to u naszych starszych. A życie Jezusa zostało bardzo zmyślone, więc o czym tutaj gadać. Poczytaj żywot mitologicznego boga Attisa, datowanego znacznie wcześniej od Jezusa, miał praktycznie identyczne życie.

      2. Kats 20 maja 2018 o 10:19

        Patrzysz bardzo płytko i do tego czarno-bialo na zasadę lustra i dlatego to się wydaje takie głupie 😉 To jest z deczka bardziej skomplikowane i ma o wiele więcej niuansow 😉

      3. Niki 20 maja 2018 o 11:26

        Info, zasada lustra odnosi się do czegoś innego niż karma, kara, w lustrze przecież nie widzimy dokładnego odbicia (siebie swej istoty) jak przez kalkę, kopię, tylko odwrotność… dzięki niemu mamy uświadomić (!) sobie swój strach (!) i przed nim obronić się, obronić swoją duszę/ istotę

        1. Gabi Orchita 21 maja 2018 o 14:58

          Możesz rozwinąć swój komć/myśl?:)

          1. Niki 23 maja 2018 o 20:03

            to co widzimy w innych ludziach złego i odbieramy jako złe, co nas dotyka, bo to zauważyliśmy (nie każdy zauważy, tylko ten, kto ma wprowadzony negatywny wzorzec o sobie) to nie jest nasze odbicie jak przez kalkę, tylko strach przed tym, że możemy zacząć nosić te cechy, stać się złymi, strach tu jest kluczem i to z nim należy pracować

            1. Keyt 24 maja 2018 o 14:00

              Czy na tej samej zasadzie działa zarzucanie innym tego, co tak naprawdę sami bylibyśmy w stanie zrobić? Na przykład, z cyklu pierdół, oglądanie się partnera za innymi? 😉 Czepiasz się, ze strachu o siebie tak naprawdę?

            2. Niki 24 maja 2018 o 19:33

              to typowe, psychologiczne pojęcie projekcji i tu też strach ma swój udział, strach o to że za mną się nie oglądają, bo stara brzydka gruba po dzieciach z cellulitem i z tłustymi włosami a on taki piękny i powabny, dzieci do niego lgną, puszcza oko sprzedawczyniom, na pewno kogoś ma na boku, najłatwiej go zaatakować, przenosząc na niego winę za to co o sobie myślę, czysto subiektywnie

          2. Niki 24 maja 2018 o 06:48

            no i w tym samym ciągu przyczynowo-skutkowym zdarzają się ludziom wypadki wszelkiego rodzaju, przyciągane skumulowaną energią złych myślo-uczuć zaadresowanych do siebie i strachu, lęku z nimi związanego

            1. Monika 24 maja 2018 o 11:08

              Jak z tym walczyc? Z tymi swoimi myslami i nie przenosić na partnera /otoczenie?

            2. Niki 24 maja 2018 o 19:22

              to strach zarządzany przez ego wysyła te myślo-uczucia, myślo-kształty, zaatakowani strachem, lękiem, wysyłamy wojska agresji na ludzi, którzy nie są nam nic winni, to my czujemy się winni, kluczem jest świadomość myśli płynących teraz w tym momencie, zatrzymanie się, zaakceptowanie tego stanu uczuć i zadawanie sobie odpowiednich pytań dyscyplinujących, ogarnięcie bałaganu, posprzątanie magazynu, najskuteczniej przeprowadza się robienie tego porządku właśnie przy sprzątaniu mieszkania, bowiem miejsce definiuje nas, jest odbiciem naszego świata wewnętrznego. nawet patrząc obiektywnie na to co znajduje się w mieszkaniu, co gdzie leży, czy jest zagracone, zaśmiecone, nawarstwione, brudy tu i tam, łatwo stwierdzić, które obszary psyche kuleją i wymagają naprawy

    12. Joanna 19 maja 2018 o 13:22

      Może Jezus był reinkarnacja Attisa, czemu nie. Więc się powtarza

      1. Pepsi Eliot 19 maja 2018 o 17:34

        nie, za każdym razem życie jest inne, mamy w każdym wcieleniu inny życiorys, a po drugie Attis to także postać mitologiczna

    13. dażaża 19 maja 2018 o 14:18

      Droga Pepsi,

      od jakiegoś czasu czuję jak wracam ze snu do mojego ciała. Nie zdarza się to każdej nocy. Jest to bardzo gwałtowne tak, że zrywam się z łóżka. Śnie sobie o niczym szczególnym i nagle hop jestem w moim ciele. Raz zdarzyło się tak, że nie wróciłam do ciała a tylko do pokoju, w którym spałam i w sumie do końca nie wiem czy nie przyśniło mi się to tylko. Byłam tak jakby bez materii i ciężko się było poruszać. Ciekawi mnie czy ktoś jeszcze miał takie doświadczenie ? albo umiałby mi to wyjaśnić ?

      Ściskam i pozdrawiam serdecznie <3

      1. asia87 3 czerwca 2018 o 21:24

        Hej i wiesz co to było? @pepsi help

        1. dażaża 4 czerwca 2018 o 16:06

          Zadałam pytanie, a odpowiedź kiedyś do mnie przyjdzie, albo i nie.

    14. Info 19 maja 2018 o 14:30

      Rozumiem. A dlaczego nie ukazał się link ktory podałem do artykułu Faridy? Nie lubicie się?
      Co do Jezusa to jednak byłoby o czym gadać, mimo że na pewno wiele rzeczy zostało zmyślonych.

      1. Pepsi Eliot 19 maja 2018 o 17:31

        nie znam jej,nigdy o niej nie słyszałam, ale tutaj osoby, z niewielką ilością zatwierdzonych komentarzy nie mogą linkować do innych stron i wyprowadzać ludzi z bloga, ci co będą chcieli sobie wygooglają

    15. szukająca 19 maja 2018 o 17:18

      dziękuję Ci Pepsi za tak obszerną odpowiedz i Wam za komentarze.
      Potrzebowałam innych spojrzeń na sytuację 🙂

      wczoraj poczułam totalne zaufanie światu i akceptację. może nie rozumiem do końca po co ona jest w moim życiu, ale jest i niech będzie przez ten krótki czas. Zobaczymy jakie zrozumienie z tego wyniknie 🙂

      jestem Wam bardzo wdzięczna! <3 <3

    16. Monika 19 maja 2018 o 23:07

      Jak zawsze dajesz do myślenia… 🔆❤

    17. Niki 20 maja 2018 o 11:01

      Ta zazdrosna niszcząca kobieta z historii utraciła swoją kobiecą dzikość, Dziką Kobietę w sobie, nie ma kontaktu ze swoją duszą. Czytajcie piękną mądrą księgę mocy przez 21 lat pisaną przez Clarissę Pinkolę Estes, z ujęcia psychologiczno-antropologiczno-kulturowo-duchowego „Biegnąca z wilkami” <3 autorka znajduje cechy łączące kobiety i wilki. Cegła, ale tym razem to akceptuję i czytam z zapartym tchem, bo to księga natchniona, uwalniająca, uświadamiająca, księga mocy. Ano i oko mi błysnęło, kiedy ją ujrzałam, okładka przemówiła, wręcz jak zwykle w kilka sekund przeczytałam ją "przez okładkę" …czytam o sobie 😉 bo tytuł nawiązuje do mojego pierwotnego wcielenia, może i wy odnajdziecie w niej siebie

    18. Gniewka 20 maja 2018 o 16:26

      Ciekawe, ciekawe… a co jeśli taką zazdrosnicą jest ktoś z najbliższego otoczenia np. własna matka? To jest combo! Ciągła rywalizacja, ale o co? zastanawiam się właśnie! musi zawsze wyjść tak jak ona chce, nieważne, czy ma rację czy nie. ktoś powie Ci komplement? hm, Ty mała puszczalska dziewczynko. zdobywasz sukcesy w pracy – to nic nie znaczy. jesz mięso w środę – no, kurwa, spłoniesz. foch, trzaskanie drzwiami. chodzi z torebka po domu bo myśli że ukradne jej milion dolarów. uwaga – rodzina lekarzy! uwaga – to gorsze niż pato-logia. uwaga – religia mocno ryje banie. gdzie miłość, pytam? nigdy jej nie było. dlatego sama chorując i mając wadę SERCA jestem mocno wybrakowana… Cóż – nie kazdy ma przecież tyle szczęścia w życiu 😉

    19. Monika 20 maja 2018 o 23:01

      Gniewka łączę sie z Tobą jakbym czytała o sobie ..zero miłości tylko ciągła krytyka.. To dopiero ryje psyche NIESTETY DO KONCA ZYCIA.
      TAK TAK WYBACZYLAM MATCE SWEJ PLASKI W RYJ O BYLE CO..WYBACZYLAM JEJ TE SUKI I DZIWKI ,OCZYWISCIE BEZPODSTAWNIE…
      PRZY NIEJ NIGDY BYM.NIE WZROSLA ..GDY JA CZASEM ODWIEDZAM TO PATRZE NA NIA I SAMA MAM JEJ OCHOTE TERAZ WYMIERZYC PLASKACZA ZA TE WSZYSTKIE PONIZENIA NISKA SAMOOCENE BRAK WIARY MANUPULACJE
      .. DLACZEGO ?CZY JEST NA TO JAKIES WYTLUMACZENIE? DLACZEGO DZIECI MUSZA DŹWIGAĆ TEN BALAST CHOC DOSC NACIERPIALY SIE W DZIECINSTWIE..?
      MAM DWOJKE DZIECI CODZIENNIE JE PRZYTULAM MOWIE KOCHAM ,CALUJE NIE MOGLABYM INACZEJ..

      1. Gabi Orchita 21 maja 2018 o 14:55

        Nie wiem w co wierzysz ale gdy mnie bierze na wspomnienia o matce która znęcała się nademną i 6rgiem młodszego rodzeństwa to zastanawiam się czy może w poprzednim życiu to ja dałam jej w ciury i teraz nadszedł payback. Teraz to nie ma znaczenia, patrzę na nią jak na słabą istotę która nie umiała inaczej. Ból żywi się bólem. Ja niechcę mieć dzieci przenigdy, mąż to zaakceptował.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *