Czy spieczone słońcem ciało, to naprawdę ochrona przed czerniakiem?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Czy spieczone słońcem ciało, to naprawdę ochrona przed czerniakiem?

Dodano: 13
słońce
słońce
Chociaż badania faktycznie są prowokacyjne i intrygujące, powinnaś być ostrożna, zanim przejdziesz do wniosku, że im więcej słońca, tym lepiej. Badanie odwrotnej korelacji czerniaka i  z elastozą słoneczną, jako objawem przewlekłej ekspozycji na słońce, w porównaniu do pacjentów z czerniakiem bez elastozy słonecznej, może mieć kilka interpretacji.

Zaraz ruszą piegi marcowe, a potem już tylko filtry pesolej. Czy coś jeszcze można dodać w tym temacie?

Jestem jak pogodny mnich, może nawet mniszka, ale mogą być kąśliwe, przynajmniej nie na filmach amerykańskich, a więc jak mnich. Nic nie knujący, nie z Umberto Eco, ale taki półidiota, gdyż zawsze z przyklejonym do ryja uśmiechem akceptacji. I ta nowa osoba we mnie wzbrania się przed wszelką agresją, chyba, że ktoś by mi chciał zajumać mężusia. I ten pogodny, zintegrowany człowiek nie będzie niczego, nikomu wytykał, oceniał, krytykował. Nie oceniajcie, gdy sami nie chcecie być oceniani, a podobno nawet sam Tom Cruise nie chce. Mnich chciałby tylko powiedzieć spokojnie, co wiadomo z pewnych badań o słońcu i czerniaku.

Co swego czasu wykombinowali w swoich głowach naukowcy Kathleen Egan, Jeffrey Sosman, oraz William Blot? Że „promieniowanie słoneczne jest ugruntowanym czynnikiem rakotwórczym skóry, odpowiedzialnym za więcej nowotworów na całym świecie niż jakikolwiek inny pojedynczy agent". I oczywiście nie są w tych przekonaniach osamotnieni, gdyż to przekonanie przeniknęło do głównego nurtu. W artykule opublikowanym z 10 lat temu w London Telegraph, profesor Jonathan Rees, ceniony dermatolog z Newcastle University, powiedział bez zająknięcia „fakty są takie, że światło ultrafioletowe jest główną znaną przyczyną raka skóry." I to poszło w eter!

Ale perhaps zadrapali swoje głowy w kontekście nowszych odkryć, gdyż?

To co powiedział profesor Rees może być technicznie prawdziwe, i główną znaną przyczyną raka skóry może być również światło ultrafioletowe. Ale rodzajów raka skóry jest więcej, i ważne jest aby rozróżnić groźnego, złośliwego czerniaka od innych nowotworów skóry, gdyż takie twierdzenie maluje niedokładny obraz. 90% nowotworów skóry, to nowotwory nieczerniakowe. Najczęstsze formy są to raki podstawowe i płaskonabłonkowe, znacznie mniej poważne. Są łagodne i dość łatwo je rozbroić za pomocą prostej operacji ambulatoryjnej. I co istotne, właśnie owe raki dość często powodowane są promieniowaniem słonecznym.

Z drugiej strony czerniaki być może są spowodowane yyy... brakiem światła słonecznego i nadmiarem sztucznego światła. Czerniak najczęściej pojawia się na skórze w miejscach, gdzie nie dociera słońce. Powstają nowe paradygmaty, oparte na dowodach, że ekspozycja na światło słoneczne, zwłaszcza, że odnosi się do witaminy D syntetyzowanej w skórze pod wpływem promieniowania słonecznego, może mieć wybitnie korzystny wpływ na niektóre nowotwory. Można wysnuć kolejny wniosek, że witamina D będzie ważnym czynnikiem w zapobieganiu czerniaka.

USA pomimo kryzysu sprzed dekady są wciąż prima bogate, jest kasa na różne badania mniej lub bardziej popularne i powstał nawet atlas śmiertelności z powodu raka. Wśród zamieszkujących północ i południe (chodzi o szerokości geograficzne) białych, sorrrry, to nie brzmi dobrze, ale chodzi właśnie o kolor skóry, pojawia się uderzająca różnica w liczbie przypadków wielu rodzajów raka piersi, prostaty, i jelita grubego. Im mieszkasz w wyższej szerokości pasa, czyli geograficznej, tym jest większe prawdopodobieństwo, że mogą być problemy z rakiem. Innymi słowy, Nowy Jork jest gorszy? Jedną z głównych różnic zdrowotnych dla mieszkańców Nowego Jorku jest fakt, że otrzymają znacznie mniej słońca niż mieszkańcy mieściny Menton nad naszym europejskim, jakże ozdrowieńczym Morzem Śródziemnym, w potężnej błękitnej strefie. Po prawdzie, to Kalifornijczycy też mają się nieźle.

Nadmierna ekspozycja na słońce powoduje uszkodzenie wewnętrznej warstwy skóry, skóry właściwej, co z kolei prowadzi do marszczenia zewnętrznej warstwy naskórka. Jeśli uważasz, że dzieje się to wraz z wiekiem (niezależnie od słońca), masz rację. Jednak częsta ekspozycja na słońce może przyspieszyć ten proces, powodując, że skóra przedwcześnie się postarzeje. Zrobi się luźna i pomarszczona, nazywa się to elastozą słoneczną (SE).

A teraz cymes tego wpisu.

Gdy naukowcy z Uniwersytetu w Nowym Meksyku zbadali czerniaka, odkryli znaczny SPADEK występowania choroby u pacjentów z yyy... elastozą słoneczną.

Innymi słowy, większa ekspozycja na słońce oznacza mniejszą częstość występowania czerniaka? Nie chcę robić za logika, bo studia matematyczne przerwałam wkrótce po rozpoczęciu, ale wydaje mi się, że jeśli SE spowodowane jest ekspozycją na słońce i jeśli ludzie z SE mają około 50% mniej zachorowań na czerniaka niż ludzie z normalną skórą, to logiczne jest stwierdzenie, że światło słoneczne jakoś tam zapobiega, to może za dużo, ale jednak nie robi za dobrze czerniakowi.

W świetle tych niezwykłych ustaleń, czy ludzie nie powinni troszkę przemyśleć skuteczność i logikę stosowania "ochronnych" filtrów przeciwsłonecznych?

Oczywiście nie może umknąć bardzo istotne przesłanie, że brak wystarczającej ilości witaminy D może powodować złe trawienie, czyli inne raki, choroby autoimmunologiczne i reumatoidalne zapalenie stawów.

Mój wniosek nie jest jednak tak kontrowersyjny, jest po prosu mnisi:)

Chociaż badania faktycznie są prowokacyjne i intrygujące, powinnaś być ostrożna, zanim przejdziesz do wniosku, że im więcej słońca, tym lepiej. Badanie odwrotnej korelacji czerniaka i z elastozą słoneczną, jako objawem przewlekłej ekspozycji na słońce, w porównaniu do pacjentów z czerniakiem bez elastozy słonecznej, może mieć kilka interpretacji. Wiadomym jest, że nadmierna ekspozycja na słońce powoduje mniej agresywny typ czerniaka (o połowę mniejsza śmiertelność ludzi z SE, którzy zachorowali jednak na czerniaka), podczas gdy bardziej agresywny typ ma różne przyczyny. Drugie badanie było bardziej przekonujące, ponieważ całkowita częstość występowania chłoniaka była niższa wśród osób ze zwiększoną ekspozycją na słońce.

Korzystaj ze słońca, pobieraj witaminę słońca, zupełnie dobrze działają również dobre suplementy witaminy D3 w protokole z witaminą K2 ma się rozumieć, ale nie ma koniecznie potrzeby robić z siebie skwarka.

w didaskaliach

Bezfluorowcy wszystkich krajów łączcie się:)

owocek

Źródło: westonaprice.org/health-topics/modern-diseases/sunlight-and-melanoma/

 13
  • Anna Wołosz  
    pytania bez odpowiedzi
    Anna
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Ania319   IP
      Kochana Pepsi,
      dwa pytania do powyższego, czy w związku z tym jest jakiś inny sposób na opalanie dla np. cery jasnej źle opalającej się. Próbowałam różnych rad- picia różnych szejków, brania karotenu, spożywania marchewki, piłam też miksturkę z twojego blogu itd. itd –nic. Tylko- solarium potem słońce daje jakikolwiek efekt- u mnie marny. Ostatnio koleżanka namawia mnie na  Melanotan II w zastrzyku lub kroplach do nosa. Koleżanka opalona jest przez cały rok pięknie, bierze to oraz jej koledzy kulturyści od 6 lat- bez skutków ubocznych. Wiem, że zastrzyk ten nie jest przebadany (jak wiele szczepionek dla dzieci) i nie jest dopuszczony do sprzedaży, można oczywiście go kupić w internecie. Było by to dobrym rozwiązaniem, co ty na to? Anna
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Gosia K   IP
        Pepsi kochana, a czy wskazana jest suplementacja samą k2 w sytuacji, kiedy nie bierzemy D, w okresie korzystania ze słońca? Może potrzebna jest K2 dla lepszego przyswajania wapnia?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Kas Hon   IP
          Nie podoba mi się obecny szablon strony . Jakie macie zdanie ?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 4

          Czytaj także