logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
77 170 388
257 online
30 538 VIPy
Reklama
     

TU SIĘ ODBYWA ODCHUDZANIE ŻONY ZA POMOCĄ SUPER SPALACZA TŁUSZCZU BIKINI BURN TiB

  

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Mąż powiedział mi, że nic do mnie nie czuje, że mnie nie kocha i nie chce

    Ale dopiero teraz dochodzi do mnie, że tracę fajnego faceta. Spieprzyłam to, chcę naprawić a nie mogę.

    Ludzie listy piszą:

    Znalazłam się na zakręcie. Mój mąż jakiś czas temu powiedział mi, że nic do mnie nie czuje, że mnie nie kocha i nie chce. Mamy dziecko, z którym zostanę sama, gdy odejdzie. Nie układało nam się od dawna i dopiero teraz dochodzi do mnie, że tracę fajnego faceta. Mieszka z nami ze względu na dziecko. Ta cała sytuacja, gdzie wiem, że nie mogę się przytulić do niego, być kobietą jaką nigdy dla niego nie byłam, mnie męczy. Teraz jestem taka jaka powinnam być zawsze, akceptująca, nieoczekująca, niekrytykująca. Ale to na nic, facet zamknął się na mnie i nie chce wziąć tego, co teraz mogę mu dać.

    Tematy o rozwodzie i rozstaniu czytam codziennie, medytuję i gdy tylko dopadają mnie jakieś niesforne myśli typu: rozwaliłam swoje relacje z mężem, będę rozwódką z małym dzieckiem, to zaraz powtarzam sobie w głowie Twoje słowa: ‚nie myśl o tym co będzie, teraz jest teraz’.

    To sprawia, że potrafię czuć, że jest to mega doświadczenie dzięki, któremu staje się lepsza. Spieprzyłam to, chcę naprawić a nie mogę.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ WYJĄTKOWY REGULATOR HORMONÓW MACA 100% ORGANIC This is BIO


     

    Moja znajoma miała pieska, który jadł tylko wtedy, gdy ona, czy ktoś z rodziny udawali, że chcą mu wyjeść z miski. Jesteś jak ten zaprogramowany piesek?

    I jeszcze coś z Charlesa Dickensa (pan Pickwick dodaje):

    (…) W przeddzień mojego przybycia jeden z wojskowych był obrażony w pewnej oberży. Dziewczyna nie chciała pozwolić mu pić więcej. Wskutek tego, z prostej swawoli żołnierz wydobył bagnet i ranił ją w ramię, ale zaraz nazajutrz zuch ten udał się do oberży i pierwszy oświadczył, że nie zachowuje żadnej urazy i zapomina o tym co zaszło.(…)

    Tylko to nie jest XIX wiek, a Twój mąż nie jest dziewczyną z oberży, którą można dziabnąć w ramię, a następnie okazać wspaniałomyślność.

    Dominujące religie zataiły przed nami jedyny sens istnienia, czyli wzrastanie w kolejnych reinkarnacjach. Istnienie bez możliwości reinkarnacji jest pozbawione sensu. Nie ma znaczenia, czy żyjesz tydzień, czy 100 lat, gdybyś nie miała możliwości świadomego wzrastania na tym planie, wszystko traci sens. Religie przez zatajenie reinkarnacji sprawiły, że na taką skalę obudził się ateizm. Wiara to jest dobry etap przejściowy dla świadomości zwierząt, które dopiero zaczęły być ludźmi. Sama nazwa zwierzę, mówi o tym, że w coś wierzę.

    Reinkarnacja nie pasuje do obrazu, który stworzyła dla nas religia z Watykanu. Przestrzeni jezuickiego machiawelizmu, ogromnego bogactwa, bankierstwa, zepsucia seksualnego, bezduszności i Reptilii. Reinkarnacja nie pasuje do przemocy mentalnej i nie tylko, do trzymania zwierząt o cechach ludzi w koszmarnym strachu przed piekielnym potępieniem, mękam, podważaniem paznokci za grzechy i łaskawości niebios za dobre uczynki. Wystarczy się wyspowiadać, aby trafić chociaż do enigmatycznego czyśćca.

    Ta koncepcja w kontekście wojny i robienia mydła z dzieci, obozów koncentracyjnych, niewyobrażalnego cierpienia ludzi i zwierząt, tajfunów, przypadkowych śmierci, uduszonej przez matkę córeczki, dziedziczenia biedy i tragicznej niesprawiedliwości sprawiła, że ludzie stali się ateistami. Gdyby tylko pozostawiono reinkarnację, wszystko w jednym momencie nabrałoby sensu.

    Budda (nieważne kim tak naprawdę był i kiedy pojawił się na świecie) definiował przebudzenie, jako brak cierpienia. Jest to bardzo lakoniczna definicja, i trzeba by ją trochę rozwinąć, ale pozwala nam dokładnie określić, czym przebudzenie z pewnością nie jest. Nie jest cierpieniem. Gdy się budzisz przestajesz identyfikować się z cierpieniem.

    Spotykamy się na tym planie, ale nasze świadomości są na różnych stopniach ewolucji. Ooo, to się właśnie Darwinowi pokićkało. Owszem jesteśmy etapem ewolucji, ale świadomości. Przez pewien czas, gdy nasza świadomość jest minimalna wcielamy się w rośliny, potem w zwierzęta. Teraz pomaga nam naturalna winda wszechświata. Bez żadnego powodu (poza prawem ewolucji) wzrastamy na kolejne poziomy świadomości. W końcu osiągamy świadomość człowieka. Wtedy winda przestaje już nas automatycznie wznosić. Nieważne, czy nas podkręcono, przerobiono, podrasowano, czy zmutowano. Nieważnym jest ile krwi reptiliańskiej wraz z miedzią nam wtłoczono, ale ważne jest, że na tym etapie świadomości możemy się zacząć budzić.

    Na pierwszym etapie świadomości zwierzęcia, niezbędne są religie i wierzenia, które pozwalają odkryć w sobie życie duchowe. Wtedy zwierzę wierzy. Młode dusze, młode świadomości są bardzo podatne na religie. Tak czy siak są to byty, które nie liczą się za bardzo dla wcielającej się w nie świadomości, gdyż kompletnie nie komunikują się ze sobą. Byt, czyli ego ze świadomością. Głowa (programy ego) nie wie nawet o istnieniu świadomości. Nieistotne pojawianie się na świecie, odbywanie życia we śnie, bez przebudzenia ze snu pełnego smutku, rozpaczy i dramatów, które są po prostu stopniami do wzrastania. Jednak wspinanie się na nie bez zrozumienia o co kaman nie daje nic.

    Tak naprawdę wszelkie kontrakty, składania przysięgi małżeńskiej (i nie tylko) przy świadkach, intercyzy na papierze, to wszystko świadczy o tym że nie mamy honoru. Że jak ktoś kiedyś miałby złamać dane słowo, to wolałby wybrać śmierć. Dlatego małżeństwo z założenia jest instytucją matrixową, niskowibracyjną i polegającą na wierzeniach. Gdybyś była oświecona, kontrakt słowny w tym wcieleniu byłby honorowy. Śmierć rozwiązuje kontrakty z tego wcielenia i sprawia, że w nowym musimy się od nowa wszystkiego uczyć. Jednak osiągnięcie świadomości z poprzedniego wcielenia idzie znacznie szybciej, a następnie w wyniku budzenia się, czyli ruszenia w drogę, dalej wzrastamy. W końcu dochodzi do momentu, że czujesz, iż doświadczanie na tym planie już nie jest Ci potrzebne. Chcesz wrócić do źródła, ale to akurat dzisiejszej sprawy nie dotyczy:)

    Na tym planie, miliony ludzi śpi snem głębokim. Kopulują, oglądają telewizor, kupują drogie przedmioty, lub marzą o drogich przedmiotach, stosują używki, jedzą złom i/albo nieżywe zwierzęta, tracą energię na lewo i prawo, gadają o materii i/albo o chorobie, o nieustającym braku kasy. Seks jest bardzo niskowibracyjny, siedzi nisko (nie przez przypadek) wyżerając energię. Gdy ktoś identyfikuje się ze swym ciałem i umysłem i potrzebuje kopulacji do przyduszania emocji, podobnie jak jakiejś używki, w tym Marii, wówczas o wiele lepiej dla niego, jakby pozostał baranem, który 8 razy dziennie ejakuluje, albo jeszcze lepiej kogutem, bo ten robi to 50 razy.

    Gdy hiena je mięso oczyszcza z padliny środowisko. Jest jakaś równowaga, ma to naturalny sens. Gdy człowiek zjada nieżywe zwierzę zupełnie nie ma to sensu duchowego. Świadczy o senności Jana Kowalskiego, czy Johna Browna.

    Przede wszystkim prawa są prawe. Znamy prawo rezonansu, prawo przyciągania tego co wysyłasz. Właśnie ta wysyłana negatywna energia wytwarza w tej czakrze, z której jest wysyłana tak zwane sęki. Dlatego tak ważne jest, aby złych emocji własnych nie przenosić na innych. Człowiek sam sobie wtedy szkodzi. Ewidentne jest to w zachowaniu dzieci w stosunku do rodziców, gdy coś im zabraniają. Wtedy dzieci wysyłają starszym negatywne myśli i emocje. Dlatego trzeba umieć znaleźć metody wychowawcze, które nie pozwalają blokować się czakrom dziecka. A czakry męża? Jakże zablokowane, gdy powiedział Ci, że nic do Ciebie nie czuje, że Cię nie kocha i już Cię nie chce.

    Osoby żyjące razem blokują sobie nawzajem te energetyczne centra. Każda myśl i odczucie do drugiej osoby jest energią przesyłaną w jego kierunku. Jeśli jest to osoba na podobnym poziomie energetycznym, to negatywna energia rzucona w jej kierunku może ją uszkodzić. Jeśli trafi na wyższe ciało spirytualne, to wraca z powrotem do nadawcy z wielką prędkością i uszkodzi nadawcę. Więc zanim coś zrobisz dobrze się zastanów. Jeśli wyślesz dobrą energię wróci dobra do Ciebie, jeśli złą możesz dostać złą tyle, że 10 x silniejszą. I tak się stało w Twoim przypadku.

    Dopóki rezonowaliście na tym samym poziomie, raniłaś męża codziennie. Aż tu nagle jego wibracje się podniosły (nie wiedzieć czemu?) i to co w jego kierunku wysyłasz odbija się już jak od wysokiego muru. Już nawet energia miłości na niego nie działa.

    Bardzo dużo ludzi się obżera. Czy możliwe jest, aby w następnym wcieleniu nastąpiło cofnięcie się ewolucji świadomości i człowiek urodził się jednak świnią? Bo właśnie od świni oczekuje się, aby dużo jadła, i była gruba i spasiona, a wtedy można na niej zarobić. Świnia jest bardzo podobna do człowieka, jest też, jak na zwierzę, bardzo inteligentna. Bardzo. Czy skoro człowiek do tego stopnia śpi, że tylko myśli o jedzeniu, to nie byłoby dla niego lepiej, aby był świnią? A seksoholik baranem? Cofnąć się do barana byłoby jednak trudno, chociaż religie i politycy robią z nas owce. Owce wierzące we wszystko co nam powiedzą. Jednak cofnąć się do poziomu świni, mogłoby nie podchodzić pod definicję cofania się.

    Ponieważ obżarstwo przez wiele lat było moim rysopisem, istniała szansa kolejnego wcielenia, tym razem w żywot świni. To tylko pozorna anty-ewolucja. Wracając z zaświatów do Twojego bytu teraz.

    Niewiadomo ile razy wylądowałaś już na tym planie: Spieprzyłam to, chcę naprawić, a nie mogę.

    Chcesz naprawić, a nie możesz? Chcesz, żeby on zmienił swoje stanowisko wobec Ciebie, czyli chcesz jego zmienić. To faktycznie nie możesz. Możesz jednak okazać wdzięczność za to co Cię teraz spotkało. Zaakceptować. Wysłać dobrą energię do Wszechświata i wszystkich ludzi. No i kochać.

    To sprawi, że wzrośniesz i jest jakaś szansa, że znowu będziecie z mężusiem wibrować na tym samym poziomie.

    love:)

     

    (Visited 8 824 times, 1 visits today)
    44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Komentarze

    1. czy aby na pewno 17 marca 2018 o 17:01

      ” Dominujące religie zataiły przed nami jedyny sens istnienia, czyli wzrastanie w kolejnych reinkarnacjach. ”
      Czy jest Pani tego pewna? osobiscie jestem przeciwny cyklowi reinkarnacji i uwazam, ze to najgorsze gowno, ktore zabiera nam wolnosc.

    2. Sara 17 marca 2018 o 17:22

      Sorry Pepsi, ale to się kupy nie trzyma.

      1. Pepsi Eliot 17 marca 2018 o 20:46

        nie spamuj, jeden komentarz wystarczy

      2. Marta 18 marca 2018 o 15:59

        ależ jak najbardziej się trzyma. To jest bardzo proste. W zasadzie na jej problem można było odpowiedzieć jednym zdaniem 🙂 Nie ma po się licytować autorami „wyżej od Osho wibrującymi”? Kiedyś dawno temu, jak byłam w szkole podstawowej to jedna dziewczynka chwaliła się, że przeczytała „Pana Tadeusza”. Całego! Wszyscy byli pod wrażeniem. Dzieci zazdrościły, młoda pani bibliotekarka była pełna podziwu, mama tej dziewczynki chodziła dumna jak paw, że ma tak uzdolnione dziecko. A pani wychowawczyni – taka fajna, ciepła, doświadczona babeczka tylko się uśmiechnęła i powiedziała „idź Ty dziecko lepiej się pobaw na dworze”.

        1. Pepsi Eliot 18 marca 2018 o 17:51

          ale ten poemat jest zajebisty, chociaż pisany przez sen 🙂

        2. Aneta D Falkiewicz 18 marca 2018 o 17:58

          No właśnie… Idżcie Wy wszyscy się pobawić z dziećmi i pohustać na hamakach a nie szastać się porównaniami, kto ma wyżej, lepiej, bardziej… no pliz.. życie od tego się nie polepszy.

    3. gagata 17 marca 2018 o 17:25

      <3

    4. Sara 17 marca 2018 o 17:30

      Za szybko poszło..
      Bardzo cenię Cię za wiedzę o zdrowiu,ale weź czasem do ręki dobrą religijną literaturę i chociaż przekartkuj. Merton, Fulton Sheen to dużo wyższe wibracje niż Osho:)

      1. Pepsi Eliot 17 marca 2018 o 20:45

        Pozwól mi pisać to co czuję i nie porównuj. Po prostu odejdź, nie czytaj.

      2. czy aby na pewno 18 marca 2018 o 11:58

        raczej nie chodzi tu o zadnego osho ani sheena, to wyznawcy jakis tam religi mowiacych o cyklu reinkarnacji jako o czyms przymusowym i super, a w w/w tekscie „Dominujące religie zataiły przed nami jedyny sens istnienia, czyli wzrastanie w kolejnych reinkarnacjach. ” chyba ze wyznawcy hinduizmu sa mniejszoszcia. na koncu kazdej z tych religi masz bozka typu shiva, ktorych ludzie zasilaja swoja modlitwa, bo po co dac kurze uciec skoro sklada zlote jaja?

        1. Pepsi Eliot 18 marca 2018 o 13:49

          celowo pominęłam religie wschodu wyznające reinkarnację, bo zwracałam się do Europejki zamieszanej w ten matrix

          1. czy aby na pewno 19 marca 2018 o 09:20

            wschod to zachod religia to religia reinkarnacja to czesc ‚matrixu’

    5. Sara 17 marca 2018 o 20:52

      Pozwalam:) Osho też czytałam i chyba mam prawo porównywać, myśleć, zastanawiać się
      Pozdrawiam i bardzo Cię lubię

      1. Pepsi Eliot 17 marca 2018 o 21:34

        Nie porównuj, to oznaka największej senności

    6. Carrie 17 marca 2018 o 21:52

      Przyszedł swój do swego po swoje
      <3

    7. Xenia 17 marca 2018 o 21:57

      Ależ taaaak !!!

    8. Sara 17 marca 2018 o 22:02

      Łi… podyskutowałabym dla czystej przyjemności, bo przecież nie chodzi o to, zeby kogos przekonać, ale już jestem senna:)

    9. Alexa 17 marca 2018 o 22:15

      Często spotykam stare dusze, rozpoznajemy sie…jesteśmy ułamkiem sekundy w tym życiu, jesli pomyslimy o wieczności.

    10. Fuszaczek 17 marca 2018 o 22:52

      A za przeproszeniem Pan Mąż to bez winy był ? Święta krowa? Zawsze przy rozpadzie małżeństwa są winne dwie strony – żona i teściowa, ale Pan Mąż to biedny taki, poraniony… taaaakk skąd my to znamy.

      1. Pepsi Eliot 17 marca 2018 o 22:54

        to jest post żony, więc dlaczego zakładasz, że było inaczej niż mówi

    11. Aneta D Falkiewicz 17 marca 2018 o 22:56

      ‚Śmierć rozwiązuje kontrakty z tego wcielenia i sprawia, że w nowym musimy się od nowa wszystkiego uczyć’ – eee, nie zawsze, kontrakty ‚przechodzą’ na kolejne wcielenia. Podobnie obietnice, przysięgi, ślubowania. Odbija się to na ciele między innmi. A tekst to dobry przykład odwrotnej sytuacji – żona wzrosła i nie rezonuje już z niskowibracyjnym mężem, chce odejść a teraz tu – mąż wzrósł i mamy niskowibracyjną, aczkolwiek świadomą, żonę.

    12. Magdalena Krzystyniak-Loga 17 marca 2018 o 23:35

      liczyłam na coś o związkach a znalazłam wszystko pomieszane z grubą świnią 🙂 no ale już od dawna powtarzam sobie: nie oczekuj. nawet po tytule 🙂

      1. MonaLu 18 marca 2018 o 10:13

        Świnia jest świnią i nic nowego o niej nie napiszesz. Błądzimy, pytamy, myślimy, że oryginalni jesteśmy, a tak naprawdę wszyscy mamy jeden problem, a właściwie zadanie: wzrosnąć. 🙂

    13. Nieanonim 18 marca 2018 o 00:11

      Wow! Chylę czoła 🙂 piękne,logiczne,dopowiedziane i nie przegadane. Nie za słodko,nie za gorzko. Pozdrawiam i dziękuję,że mogłam przeczytać.

    14. mamamagda 18 marca 2018 o 08:10

      Mam nadzieję, że nie urażę tą myślą żadnego rodzica ale niektóre dzieci z „autyzmem”, w zachowaniu i nawet w wyglądzie przypominają mi zwierzęta. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się czy możliwe, że wcześniej mogli nimi być, tylko coś poszło nie tak.

      1. Pepsi Eliot 18 marca 2018 o 09:57

        wszyscy byliśmy zwierzętami, a dzieci autystyczne mogą mieć świadomość na wyższym stopniu ewolucji niż ci niby normalni przez sen. Autyzm to jest kwestia zatrucia ciała.

      2. Niki 18 marca 2018 o 13:17

        jak się przyjrzeć ludziom, dorosłym i dzieciom, nie tylko autystycznym, to każda twarz ma coś ze zwierzęcia 🙂 każdy pyszczek to inna doskonałość

        1. Pepsi Eliot 18 marca 2018 o 13:40

          oczywiście, że jesteśmy zwierzętami, tyle, że trochę szczególnymi

        2. mamamagda 18 marca 2018 o 17:56

          Prawda, tylko mam na myśli szczególne przypadki – Dzieci z diagnozą autyzmu, ze sprzężeniem ze znacznym upośledzeniem. Jeśli dziecko ma stopy jak płetwy i każdą szklankę wody, kałużę a nawet toaletę (nie mówiąc o dużych zbiornikach) wykorzystuje do wytaplania się w wodzie – dosłownego wytaplania/wytarzania się w wodzie. Dodatkowo wydaje przedziwne dźwięki to mam od razu w głowie obraz foki lub morsa. Albo inne dziecko o twarzy „ptasiej”, podskakuje i macha rękoma zgiętymi w łokciach niczym skrzydełkami, a mama mówi, że jej ulubiona aktywność to zabawa w kurniku…no jakoś samo mi się tak nasuwa.
          P.S. Pepsi wiem, że autyzm to kwestia zatrucia, dlatego od jakiegoś czasu mam poczucie bezsensu wykonywanej pracy. Niestety temat dość trudny, zwłaszcza dla rodziców. Staram się pracować najlepiej jak potrafię ale przygotowuję się do zmiany.

          1. Pepsi Eliot 18 marca 2018 o 18:18

            Kocham wszystkich

    15. gagata 18 marca 2018 o 12:30

      Pepsi, a gdy dochodzi do tego to, że facet mówi, że nie wie czego chce?
      Jesteś wielką istotą. Jestem wdzięczna. Serducho

      1. Pepsi Eliot 18 marca 2018 o 13:46

        To co dzieje się w facecie, to sprawa tego faceta. Nie rozkminiamy jego sprawy, gdyby to on do mnie napisał, odpowiedź byłaby inna. Tutaj ewidentnie dzieje się to, do czego doprowadza ego, coś co mamy na wyciągnięcie ręki nie jest przez nas cenione. Szukamy kwadratowych jaj, a tymczasem szczęście już jest, teraz.

    16. też szukam 18 marca 2018 o 12:48

      A mnie w tym wszystkim zastanawia czy maż z artykułu wcześniej żonę kochał i chciał z nią być …czy nigdy nie chciał a próbował żyć razem dla dziecka. Bo jeśli tak to zachowanie tej pani i tak niczego by nie zmieniło. Związek z przypadku, na siłę…. po prostu nie da sie juz dłuzej samooszukiwać ze jakos bedzie. Jesli to inna sytuacja niz gdybam to ….to tylko moje gdybanie

      1. Pepsi Eliot 18 marca 2018 o 13:41

        Ewidentnie przegięła. I teraz, gdy go traci zaczyna doceniać. Jaka jest gwarancja, że gdyby on odpuścił, jej by znowu nie przestało się podobać.

    17. Liljanna 18 marca 2018 o 13:46

      Pepsi
      Czytam Twoje wpisy i za każdym razem cieszę się, że coś mi rozjaśniasz, że coś kumam.
      A tak właściwie to nic nie kumam. Chodzę całymi dniami nieszczęśliwa i sflustrowa do granic wytrzymałości. Nic mnie nie cieszy. Bardzo chciałabym zacząć coś robić, pasja, praca, cokolwiek, a nie mam pomysłu na siebie żadnego. Rzuciłam wszystkie używki coby nie uciekać przed emocjami. Próbuje zadziałać, zaakceptować, obserwować, ale czuję się jak w jednym wielkim potrzasku. Gdzie jest wyjście z tego snu?

      1. Pepsi Eliot 18 marca 2018 o 13:47

        Ubierz buty i idź biegać, i tak każdego dnia przez 2 lata. Potem do mnie napisz.

        1. Liljanna 18 marca 2018 o 14:16

          Dzięki za odpowiedź

      2. Niki 18 marca 2018 o 15:20

        czytam sobie, Liljana, i wybacz pewnie nie zrozumiesz dlaczego, wyjaśnię jak odbieram tę opisaną sytuację życiową, jak mnie strasznie cieszy właściwie ubawiło jedno słowo „sflustrowana” – jest pewne grono osób, które właśnie tak pisze to słowo, jak gdyby od flu -grypa, czyli zagrypiona, chorująca- istnieje, bo go wymyślono, choć w naszym języku nie ma tego znaczenia, jakie się mu przypisuje, tak się nauczyły, ktoś błędnie im wpoił i tak od wielu lat się ciągnie taka pochorowana sytuacja… fałszywe przekonanie, że to słowo właśnie tak się pisze, jak usłyszeliśmy od innych ludzi …fałszywe przekonanie, że rzeczywistość jest ponura, bo taką widzą inni i nam ten obraz przekazują, projektują… wzorzec nie przystający do reguły, nieprawdziwość, nie-prawidło-wość, przeżywanie życia czyli rzeczywistości innych ludzi służących matriksowi, zapomnienie o sobie i poczucie niedopasowania do wszechświata … rzeczywistość wokół nas nie jest taka jaką widzą inni, jaką widzi nasza nieświadomość, rzeczywistość może być taka jaką sobie wykreujemy, zaprojektujemy od nowa, tylko trzeba jej wpierw nadać sens, znaczenie, zacząć ją wdrażać sprawdzić czy działa, czy jest prawdziwa.

        [tak naprawdę to nie chodzi mi o sflustrowaną, czepianie się słówka to tylko pozory, wszystko co robimy i mówimy nieświadomie jest odbiciem wewnętrznej osobistej sytuacji, bo „co w środku to i na zewnątrz” od nas samych zależy działanie, zmiana, podjęcie decyzji, nadanie znaczenia, co z tym zrobimy]

    18. Zeo 18 marca 2018 o 16:38

      A obejrzyjta sobie „Niebiańskie żony łąkowych Maryjczyków”

      1. fila 21 marca 2018 o 23:21

        Obejrzę, zapowiada się ciekawie 🙂

    19. TakaJa 18 marca 2018 o 21:24

      Pepsi, czyli wierzysz ze kiedys mozesz stac sie np. zwierzakiem lub kwiatem, skoro wierzysz reinkarnacje, tak?

      1. Pepsi Eliot 18 marca 2018 o 21:51

        Nie ma cofania się świadomości, jest tylko ewolucja, już byłam nimi. świnia to wyjątek 🙂

    20. Gabi Orchita 20 marca 2018 o 16:29

      Świnia to wyjątek? Czyli czlowiek może zrobić krok „wstecz”/w bok i zreinkarnowac jako świnia ale co może zrobić świnia aby pójść krok naprzód lub w bok i narodzić się jako człowiek? Chyba że magiczną formułą jest poprostu bycie, co zwierzęta mają opanowane (te nie przebywające w towarzystwie ludzkiego ego:)

      1. Pepsi Eliot 20 marca 2018 o 19:27

        Żartuję ze świnią :), ale wszystko się może zdarzyć

    21. Leila 25 marca 2018 o 16:00

      „Jeśli wyślesz dobrą energię wróci dobra do Ciebie, jeśli złą możesz dostać złą tyle, że 10 x silniejszą. I tak się stało w Twoim przypadku.”

      Załóżmy, że autorka wątku nie bez przyczyny nie była dla męża kobietą jaką powinna być. Być może facet nie był wcześniej taki „fajny” jak jej się teraz wydaje w obliczu odejścia. Zatem jak w takim przypadku powinna mu komunikować by nie wysyłać złej energii? Miała siedzieć cicho jak małżonek się nie tak zachowuje? Bo wychodzi na to, że być może facet ciągle był średni, ona mu komunikowała, nie układało się. Aż w zamian zamiast zmiany u męża na lepsze, dostała kopniaka i nie może tego znieść. I wychodzi, że ona temu winna, ona temu winna..

      1. gagta 25 marca 2018 o 20:32

        Nie no, raczej nie siedzieć cicho, ale ja totalnie nic nie kumałam wtedy. To było moje lustro, z tym że ja zawsze wszystko od razu mu wyrzucałam, a ten siedział cicho aż do teraz. Słyszę słowa które sama do niego wypowiadałam, z tym że x10 😉 kopal w dupala.

        Pepsi, kilka dni temu na maksa poczułam to, że to nie on ma zmienić nastawienie tylko ja. I była akceptacja i niesamowity spokój w środku mnie, którego od dawna nie miałam. I tak do dziś, mętlik co dalej, co robić, odejść, trwać..
        Wchodzę, czytam i już jest ciszej i dobrze.
        Dziękuję że jesteś

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *